smierc

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » wtorek, 27 lipca 2004, 17:33

Earthling pisze:
WITKACY pisze: nie, nie! ateiści nie wierzą jedynie w Boga, a nie w nic. dlatego taki Nietzsche jest ateistą, ale chyba trudno powiedzieć, że w nic nie wierzył! kazdy w coś wierzy :lol:
Taa, na przyklad w pieniadze :P
bez jajców proszę :lol:

ateiści wierzą głownie w Człowieka - jego racjonalność, wolną wolę i inne takie tam historie. przeważnie też zakładają, że człowiek z natury dobrym jest i jak się wszystko wszystkim ładnie wyjaśni, to wojen nie będzie, tylko pokój i miłość wzajemna. no i każdy przyzwoity ateista powinien być komunistą (i tak z przeważnie jest), no bo jak tu usprawiedliwić fakt, że ktoś w tej sekundzie rodzi się jako syn jakiegoś milionera w USA, a drugi jako zarażone HIV-em dziecko w Sudanie?

ps. dlatego np. sensownym jest, że ateista będzie przeciwnikiem kary śmierci, a - dajmy na to katolik - juz niekoniecznie.
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
Mary_Poole
Faith
Posty: 372
Rejestracja: piątek, 14 czerwca 2002, 12:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Szczecinek\Toruń
Kontakt:

Post autor: Mary_Poole » środa, 28 lipca 2004, 13:22

A propos idealizowania samobójców:

http://info.onet.pl/956226,11,item.html

Fajna Pani, co nie?
How many times must I say: "I'm not sorry"?

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » środa, 28 lipca 2004, 13:48

ja się nie boję śmierci, ale starości. mnie ona przeraża-nie chce byc dla nikogo ciężarem, nie chcę sama się męczyc z jakąś paskudną chorobą i nie chcę mieć wrednych wnuków którzy będą mnie odwiedzać tylko wtedy gdy dostanę rentę.
o samobójstwie też myślałam kiedyś, ale to było dawno i byłam głupia.

a tak w ogólę to czuję się bardzo niespełniona. pragnę zrobić coś takiego co da mi satysfakcję. chciałam malować, docierać do ludzi moim dziełem, minęło mi -a moja muzę trafił szlag. chyba jak ode mnie wychodziła to ją samochód zabił, bo miała wrócić i już jej nigdy nie widziałam.
chciałam pisać wiersze, były one naciagane i wzorowałam się na innych twórcach- więc stwierdziłam że to nie ma sensu.
myślę ze moze jak będę miała dzieci to to cos zmieni-zostawię coś po sobie, wychowam je na wspaniałych młodych ludzi. gówno prawda!
a ja czuję że musze cos zrobić ze sobą, zrobić coś z czego będę szczęsciwa i po "tym" czymś powiem: jestem spełniona mogę umierac.
jesztem młoda- mam jeszcze troche czasu, ale nikt nie wie kiedy kres jego czasu nadejdzie.
nadal szukam, wiem że stpawianie ludziom przyjemności i frajdy sprawia mi dożą przyjemność. ale nie będę bawić sie w Janinę Ochocką.
narazie czekam na koncert Kjurów-może po tym wydarzeniu bede mogła powiedzieć: JESTEM SPEŁNIONA...
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » środa, 28 lipca 2004, 14:58

oglądaliście K-PAX?
genialny film, pozwala, zmusza do myślenia
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 11:14

WITKACY pisze: bez jajców proszę :lol:
Nawet nie wiesz, z jakim trudem mi to czasami przychodzi :twisted:
WITKACY pisze: ateiści wierzą głownie w Człowieka - jego racjonalność, wolną wolę i inne takie tam historie.
Tak, i - jak to określił Berlioz w Mistrzu i Małgorzacie - w to, że człowiek sam o wszystkim decyduje. Kto czytał, ten pamięta, jak grubo się Berlioz pomylił, hehe. "Michale Aleksandrowiczu! Jeśli pan sobie życzy, to każę wysłać depesze do pańskiego wujka do Kijowa!".
WITKACY pisze: przeważnie też zakładają, że człowiek z natury dobrym jest i jak się wszystko wszystkim ładnie wyjaśni, to wojen nie będzie, tylko pokój i miłość wzajemna. no i każdy przyzwoity ateista powinien być komunistą (i tak z przeważnie jest), no bo jak tu usprawiedliwić fakt, że ktoś w tej sekundzie rodzi się jako syn jakiegoś milionera w USA, a drugi jako zarażone HIV-em dziecko w Sudanie?
Tym samym odpowiedziałeś na pytanie zadane przez morta184. Oto dlaczego nie rozumiem ateistów. Koniec, kropka.
WITKACY pisze: ps. dlatego np. sensownym jest, że ateista będzie przeciwnikiem kary śmierci, a - dajmy na to katolik - juz niekoniecznie.
Katolik - zgodnie z tym, co mówi Biblia - też winien być przeciwnikiem kary śmierci.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » wtorek, 3 sierpnia 2004, 23:09

Earthling pisze: Katolik - zgodnie z tym, co mówi Biblia - też winien być przeciwnikiem kary śmierci.
to ciekawe, co kolega prawi, bo zgodnie z Katechizmem Kościła Katolickiego, to nadal spokojnie może być za i nic się na razie w tej materii nie zmieniło. coś tam ostatnio papież przeciw się wypowiadał, ale to prywatnie, jako jeden z papieży, a nie ex catedra podając jako dogmat dla wszystkich wierzących.

a gdzie niby w Biblii o tym, że ma być przeciwnikiem? to jest bez sensu (logicznego, o innym nie mówię) właściwie, żeby katolik był przeciwko, ale to przy innej okazji wyjaśnię.
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » wtorek, 3 sierpnia 2004, 23:14

Chodzi mi o katolickie zobowiązanie do przebaczenia największego grzechu, do wyrzeczenia się gniewu, smutku i innych podobnych emocji i zdobyć się na gest przebaczenia. "Oko za oko, ząb za ząb" - to przecież ze Starego Testamentu, a katolicy żyją (w teorii oczywiście...) zgodnie z zasadami Nowego. Zresztą kiedyś była już o tym mowa na forum.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » wtorek, 3 sierpnia 2004, 23:23

Earthling pisze:Chodzi mi o katolickie zobowiązanie do przebaczenia największego grzechu, do wyrzeczenia się gniewu, smutku i innych podobnych emocji i zdobyć się na gest przebaczenia. "Oko za oko, ząb za ząb" - to przecież ze Starego Testamentu, a katolicy żyją (w teorii oczywiście...) zgodnie z zasadami Nowego. Zresztą kiedyś była już o tym mowa na forum.
a to tak. ale zapewniam Cię, że nie ma sprzeczności między "katolickim" przebaczeniem największego grzechu i popieraniem kary smierci. tu wchodzimy na delikatny grunt polityki i obowiązku urządzenia się na ziemii (władza).

ateista jest - z natury - przeciwnikiem KS, ponieważ dla niego życie kończy się na ziemii i jedynym celem zycia, jest jak najlepsze i najdłuższe przeżcie go tutaj. z tego względu KS jest dla ateisty niehumanitarna.

a teraz wymiar - użyć trzebatego słowa - eschatologiczny. dla katolika życie na ziemii jest tylko prologiem do prawdziwego życia, które osiągnąć on może dopiero po śmierci. i to przyszłe życie (a właściwie Zbawienie) jest najważniejszą rzeczą. no i prosty przykład Ci podam. jest taki film "Przed egzekucją" (widziałeś?). dla ateisty jest to oczywiście film przeciwko KS (i pewnie z takim celem był kręcony), natomiast dla katolika jest to najbardziej film za KS!!! bo tylko dzięki KS, i dopiero na kilka minut przed jej wykonaniem ten przestępca:
- przyznał się do morderstwa (przed sobą, zakonnicą i Bogiem);
- żałował za grzechy;
- ma więc szansę przynajmniej na czysciec.

a bez KS nie miałby szans na życie wieczne. Amen :wink:
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » wtorek, 3 sierpnia 2004, 23:38

W takim razie dlaczego duża większość księży, papież i generalnie prawie cała instytucja kościoła jest przeciwko karze śmierci?
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » środa, 4 sierpnia 2004, 15:51

Earthling pisze:W takim razie dlaczego duża większość księży, papież i generalnie prawie cała instytucja kościoła jest przeciwko karze śmierci?
na razie jeden papież i wielu księży. a instytucja w żadnym razie nie jest przeciwko!

zresztą zmiana stanowiska widoczna jest od 3-5 lat (przypominam, że oficjalne stanowisko kościła znajdziesz w KKK, a ten nadal dopuszcza KS - choć podobno trwają prace nad nowym katechizmem i może coś się zmieni. pożyjemy zobaczymy).

Kościół Katolicki od początku zawsze się za karą śmierci opowiadał. wszyscy najwięksi filozofowie katoliccy, ojcowie kościoła itp. - św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu itd. oczywiście prywatnie, jednostkowo każdy wrażliwy i normalny człowiek będzie przeciw KS. ale tak jest tylko do momentu, gdy zacznie myśleć o czymś więcej niż o swoim jednostkowym życiu. tu by trzeba już filozoficzno-teologicznie dalej jechać - grzech pierworodny, Diabeł itp.

a dzisiaj jest tak dlatego (w KK), że bardzo słabo intelektualnie kościół stoi - a tutaj trzeba doprowadzać myśli do pewnej logicznej ostateczności. dotykamy problemów, o których przeciętny proboszcz nie ma zielonego pojęcia i do których w żaden sposób intelektualnie nie dorasta. ale nie będę się rozpisywał - brak czasu. kiedyś pogadamy, jak się gdzieś spotkamy, abo co.

a widzę, że kolega problematyką "kościelną" zaiteresowany, a więc z lektur wakacyjnych mogę polecić Ci np. św. Augustyna - szczególnie ciekawa i pobudzająca do myślenia jest jego teodycea (czyli usprawiedliwienie istnienia zła na ziemi). smiało zaczynaj od 'Wyznań', no a potem to by trzeba 'Państwo Boże' (2 tomy). warto!

ps. a jeśli problem KS vs Kościół Katolicki bardzo Cię ciekawi, to poszukam - bo teraz mi autor z głowy wyleciał - takiej współczesnej ksiązki (max ma 3 lata) jakiegoś księdza profesora, który z przesłanek czysto teologicznych uzasadnia potrzebę istnienia KS. ale to trochę ciężkostrawna lektura i język nie dla przeciętnego proboszcza :lol:
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
Qr_wishful_thinker
Boys Don't Cry
Posty: 169
Rejestracja: piątek, 11 marca 2005, 17:22
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Cieszyn

Post autor: Qr_wishful_thinker » piątek, 29 lipca 2005, 19:00

Ja jestem przeciwko karze śmierci, ponieważ uważam, że zdecydowanie większym problemem dla, załóżmy, wielokrotnego zbrodniarza będzie wysiedzenie reszty życia jaka mu została (przykładowo 45 lat) w więzieniu o zaostrzonym rygorze, niż poniesienie śmierci. Ta śmierć sama w sobie pewnie nie byłaby dla niego takim dyskomfortem jak dla przeciętnego człowieka, który spróbuje sobie ją na różne sposoby wyobrazić. Trudno żeby ktoś, kto bez mrugnięcia okiem bestialsko morduje ludzi, był emocjonalnie i psychicznie zrównoważony. Z drugiej strony... wiadomo, to człowiek i prawdopodobnie jednak wolałby żyć, ale to w moim rozumowaniu zupełnie inny świat.
Podsumowując, myślę, że jeżeli komuś bardzo zależy na dotkliwym ukaraniu skazanego, nie powinien go z marszu zabijać, bo być może sam on prędzej czy później by to zrobił, abstrachując już od bezpośrednich powodów takiego czynu.
Oczywiście można się ze mną nie zgodzić, bo temat mocno kontrowersyjny, więc jestem otwarta na wszelkie inne wizje rozwiązań takiego problemu.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » niedziela, 31 lipca 2005, 17:46

To zabawne, ale jedni sprzeciwiają się istnieniu KS w Kodeksie Karnym z powodów "humanitarnych", a inni z powodów odwrotnych twierdząc, że śmierć to dla zwyrodnialca zbyt łagodna kara i trzeba takiego jeszcze potorturować ciężką pracą czy innym przeciąganiem na kole... A jeszcze inni mieszają te dwa powody. W Starym Testamencie Bóg daje władzy wyraźne prawo, a nawet nakaz fizycznego usuwania morderców ze społeczności. Jezus z Nazaretu nie zniósł tej zasady, przyjął na siebie wyrok, nie pomógł też łotrom wiszącym obok Niego. Mógł ich "tylko" zbawić. Ponadto nakazał oddzielać cesarskie od boskiego.

Jestem zwolennikiem kary śmierci (tylko za morderstwo z premedytacją) z wielu powodów. M.in.:
1. Człowiek jest istotą obdarzoną wolnością i odpowiada za swoje czyny. Morderca zabijając świadomie bliźniego - wiedząc, że grozi mu za to czapa - sam na siebie podpisuje wyrok. Sąd dokonuje tylko aktu sprawiedliwości i w ten sposób manifestuje zasadę indywidualnej odpowiedzialności człowieka za popełniane czyny.
2. Nie zapominajmy o ofierze. Ofiara ma pełne prawo się bronić i zabić napastnika w ramach obrony koniecznej - nikt rozsądny temu nie zaprzeczy. Jeżeli więc ofierze nie udaje się i ginie, w warunkach braku kary śmierci, morderca z chwilą zabicia ofiary staje się bezkarny, przynajmniej w sensie współmierności kary. Państwo ma obowiązek stanąć po stronie ofiary i dopełnić konsekwentnie tego, czego jej się nie udało. Państwo w najbardziej drastycznych przypadkach wręcz musi wyeliminować tego mordercę.
3. Brak kary śmierci tworzy niezgodną z duchem równości wobec prawa kategorię ludzi bezkarnych, tj. skazanych na dożywocie. Jaką karę ma dać takiemu skazańcowi sąd, gdy zamorduje on strażnika więziennego - drugie dożywocie?
4. Jeżeli państwo nie stosuje kary śmierci, staje się słabsze od mafii, która nie ma w tej kwestii skrupułów. Obywatel bardziej boi się gangstera niż policji. Tworzy się warunki do rozwoju bezprawia (rozejrzyjcie się wokół...)
5. Jeżeli przeciwnicy KŚ są konsekwentni, powinni postulować likwidację armii. Żołnierzy szkoli się przecież po to, aby profesjonalnie wykonywali zaoczne wyroki śmierci na najeźdźcach, którzy wtargnęli w granice państwa.

Itd, itd, itd... Nie znam natomiast ani jednego rozsądnego argumentu przeciwko karze śmierci. Naprawdę - wszystki które słyszę można w łatwy sposób obalić.

Aha - przebaczenie nie ma nic wspólnego z wymierzeniem legalnej kary. To są dwie odrębne sprawy. Wybaczyć może ofiara, względnie rodzina ofiary, względnie sam Bóg w drodze spowiedzi. Państwo zaś ma za zadanie wykonać prawo, które samo uchwaliło i wydać, a następnie wykonać sprawiedliwy wyrok.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
Qr_wishful_thinker
Boys Don't Cry
Posty: 169
Rejestracja: piątek, 11 marca 2005, 17:22
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Cieszyn

Post autor: Qr_wishful_thinker » niedziela, 31 lipca 2005, 19:45

frankenstein pisze:To zabawne, ale jedni sprzeciwiają się istnieniu KS w Kodeksie Karnym z powodów "humanitarnych"
Juz z tego wyrosłam :wink:, chociaż to pewnie i tak nie jest kwesta wieku.
frankenstein pisze: Jestem zwolennikiem kary śmierci (tylko za morderstwo z premedytacją)
Ja też uważam, że karę śmierci można dopuszczać wyłącznie w takim przypadku.
frankenstein pisze: 2. Nie zapominajmy o ofierze. Ofiara ma pełne prawo się bronić i zabić napastnika w ramach obrony koniecznej - nikt rozsądny temu nie zaprzeczy.
Ależ oczywiście.
frankenstein pisze: Morderca zabijając świadomie bliźniego - wiedząc, że grozi mu za to czapa - sam na siebie podpisuje wyrok.
Pewnie. Tylko czy on się faktycznie tej kary boi na tyle żeby powstrzymać się od popełnienia zbrodni? W części stanów USA na przykład, kara śmierci funkcjonuje i myślę, że nie powoduje to zauważalnego spadku przestępczości. Każdy brutal ma nadzieję, że go nie złapią i nie skażą, obojętnie już jaka kara by go czekała.
Chyba że nie tak.
frankenstein pisze: Państwo ma obowiązek stanąć po stronie ofiary i dopełnić konsekwentnie tego, czego jej się nie udało. Państwo w najbardziej drastycznych przypadkach wręcz musi wyeliminować tego mordercę.
Patrząc na to z tej strony, faktycznie unieszkodliwienie mordercy jest najskuteczniejszym sposobem ochrony obywateli i wymierzenia sprawiedliwości pojętej na zasadzie 'oko za oko'. Wiadomo, że śmierć nawet 50-letniemu wyrokowi się nie równa, ale popatrzyłam na to nie ze strony obywateli/ofiary/rodziny, tylko samego sprawcy, którego bezpośrednio kara dotyczy. Wiadomo, prawie wszystko na świecie jest względne, zależy tylko z której strony się spojrzy.
frankenstein pisze: 5. Jeżeli przeciwnicy KŚ są konsekwentni, powinni postulować likwidację armii. Żołnierzy szkoli się przecież po to, aby profesjonalnie wykonywali zaoczne wyroki śmierci na najeźdźcach, którzy wtargnęli w granice państwa.
Ale zazwyczaj najeźdźcy nie nadchodzą z pokojowymi zamiarami. W przypadku najazdu życie obywateli może być zagrożone i teoretycznie armia powinna w ich obronie stanąć.

frankenstein pisze:Aha - przebaczenie nie ma nic wspólnego z wymierzeniem legalnej kary. To są dwie odrębne sprawy.


Zgadzam się.


Pozostaje jeszcze nigdy nierozwiązana kwestia kredytu zaufania i nieomylności czy też niezawisłości systemu sprawiedliwości. Sprawdzić się tego praktycznie nie da, więc na dobrą sprawę nie wiadomo, ilu niewinnych ponosi ciężką karę w wyniku omylnego wyroku sądu. Pewnie, powinno się na najcięższe kary skazywać wyłącznie tych niekwestionowanie winnych, tylko że nie każdy skazany jest przecież seryjnym mordercą i nie każdy przyzna się do winy. W takim wypadku tragizm sytuacji, w której znalazł się potencjalny pechowiec skazany na śmierć wynika z ustanowionego prawa karnego, które w konkretnych przypadkach względnie najdotkliwszą karę dopuszcza. Chociaż w razie dożywocia skazany ma los niewesoły tak czy inaczej.

Temat - jak wiadomo - bardzo kontrowersyjny i jeszcze bardziej względny, więc absolutnie nie neguję Twojego podejścia do sprawy, bo jest bardzo logiczne.

Awatar użytkownika
FranekTeleranek
Faith
Posty: 411
Rejestracja: sobota, 6 marca 2004, 18:34
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: FranekTeleranek » niedziela, 31 lipca 2005, 20:19

w myśl zasady: OKO ZA OKO, ZĄB ZA ZĄB

może jakies male uchylenia w niektorych przypadkach, ale nie czas i pogoda coby o tym rozmyslać i prawić
Kubuś Puchatek Kubuś Jutro i Dziś Ja i Mój puchaty Miś

ODPOWIEDZ