Filmowo

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
Zajin
Japanese Whispers
Posty: 646
Rejestracja: poniedziałek, 12 stycznia 2004, 23:25
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: 3m/krk
Kontakt:

Post autor: Zajin » czwartek, 22 kwietnia 2004, 08:32

A mnie udało sie być kilka dni temu na krótkim przeglądzie filmów Eda Wooda. Sam klimat w jakim filmy zostały wyswietlone był niezły - gdańska stocznia, niskie pomieszczenie, składane krzesełka i ławki, syk otwieranych puszek i wszechogarniający, przesiąkający zapach jakichś kadzidełek:) W takim miłym klimacie przy głośnych komentarzach z widowni i wrzaskach, zeby zwiększyć czcionkę tekstu na ekranie obejrzeliśmy 3 filmy Wooda: Glen czy Glenda, Narzeczona dla potwora oraz Plan 9 z kosmosu. Wood uważany jest za reżysera, który stworzył chyba największy kicz w historii kina. Nawet sie nie dziewie :) Oglądając gigantyczną osmiornicę pożerająca swojego twórcę albo trupy ożywione przez kosmitów płakałam ze śmiechu. No i Lugosi, wspaniały Lugosi, już starszy pan, ale jak zawsze WSPANIAŁY(uwielbiam ten jego akcent :D ). I wszystko byłoby miłe, ławte i przyjemne, gdyby nie film czwarty. Czyli "Ed Wood". Stosunkowo nowy, ładnie zrobiony, J. Deep w roli Wooda i Martin Landau w roli Lugosiego (boski, zresztą dostał za tą rolę oscara). Film ten nabrał wyrazu przez 3 poprzednie, a 3 poprzednie przez poznanie życia reżysera. Walka o każdy film i każdy grosz. No i ludzie, którzy mimo wszystko z nim byli. Niezłe. Świetna puenta po jego 3 dziełach. No i przyznam, ze to połączenie dało mi do myślenia.
btw. niezle sie rozpisałam :wink:
into the swirl of their senselessness
cosy emptiness

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » czwartek, 22 kwietnia 2004, 10:19

w oczekiwaniu na piatkowa premiere kilbila2, polecam maly trening,

http://kill-bill.cz/game/index.php

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » czwartek, 22 kwietnia 2004, 15:12

AgentCooper pisze:w oczekiwaniu na piatkowa premiere kilbila2,
tak mi się nasunęło, że jeżeli Allen trzyma przeciętny poziom od kilku ostatnich filmów, to Tarantino właśnie swoją serię przeciętności rozpoczyna...
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » czwartek, 22 kwietnia 2004, 15:28

arq pisze:
AgentCooper pisze:w oczekiwaniu na piatkowa premiere kilbila2,
tak mi się nasunęło, że jeżeli Allen trzyma przeciętny poziom od kilku ostatnich filmów, to Tarantino właśnie swoją serię przeciętności rozpoczyna...
Nie zaprzecze iz Pulp Fiction jest lepszy od Kill Billa, aczkolwiek musze przyznac iz ten ostatni mi sie podobal, a recenzje KB2 ktore czytalem sa raczej entuzjastyczne, takze nie zgodze sie iz jest to film przecietny...W szczegolnosci KB1 jest doceniony przez osoby mocno siedzace we wspolczesnym kinie, ktore znajduja tam odniesienia do innych rezyserow czy szkol filmowych...A w zalaczeniu kawalek (raczej rowniez pozytywnej) recenzji KB1 z Kina....


Byłby więc "Kill Bill" prostym filmem zemsty? Bynajmniej. Tarantino nie byłby sobą, gdyby tej typowej historii nie wystylizował na swój specyficzny sposób. Ten sposób - postmodernistyczny, gdyby chcieć wspominać oceny "Wściekłych psów" i "Pulp Fiction" - który zaprowadził go na hollywoodzki Parnas. Dziś postmodernizm wydaje się bardziej kategorią estetyczną niż żywym nurtem kina - czy oznacza to, że Tarantino zatrzymał się w rozwoju? Z pewnością nie. O ile wcześniejsze filmy - te wyreżyserowane przez siebie, jak i te, do których Tarantino użyczył scenariusza - były rodzajem ironiczno-groteskowej transpozycji wątków i tematów hollywoodzkiego thrillera i filmu sensacyjnego, osnutej na modnych w latach 90. wzorcach gatunkowych, o tyle "Kill Bill" w podobnym stylu wkracza w obszar dalekowschodniego kina rozrywkowego - karate, kung-fu, filmu samurajskiego, a nawet mangi i anime. Byłby to więc film dla szczurów wypożyczalni kaset wideo? Nie tylko. Od połowy lat 90., od chwili, kiedy mistrzowie kina hongkońskiego z Johnem Woo na czele zdecydowali się na emigrację do Hollywood, amerykański film sensacyjny coraz mocniej nasiąka wpływami dalekowschodnimi. Przenikliwości Tarantino zawdzięczać należy, że jako odbiorca kina i twórca zafascynowany tym, co najskuteczniej uwodzi widza, potrafił stworzyć niezwykłą syntezę tego nurtu kina. To samo, co 40 prawie lat temu uczynił Sergio Leone z westernem i to samo, czego sam przed 10 laty spróbował z thrillerem. Reszta pozostaje już kwestią technicznej wirtuozerii, którą popisał się reżyser, mając szczególne wsparcie ze strony zwłaszcza operatora Roberta Richardsona i montażystki Sally Menke, oraz żywiołowości grupy aktorów, którzy - jak niegdyś Harvey Keitel i John Travolta - zawierzyli Tarantino. Nie mówiąc, oczywiście, o Umie Thurman, która postać panny młodej nie tylko zagrała, ale i od podstaw wymyśliła.

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » czwartek, 22 kwietnia 2004, 17:35

AgentCooper pisze:Przenikliwości Tarantino zawdzięczać należy, że jako odbiorca kina i twórca zafascynowany tym, co najskuteczniej uwodzi widza, potrafił stworzyć niezwykłą syntezę tego nurtu kina.
Byłby to więc film dla zatwardziałych wielbicieli amerykańskiego kina akcji? Taka esencja kina azjatyckiego w pigułce dla tych którzy na dźwięk słowa manga czy anime zaczynają zgrzytać zębami? :twisted: Zamiast szukać nowego Tarantino odgrzewa starego kotleta... a raczej mielone. :)
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » czwartek, 22 kwietnia 2004, 21:01

arq pisze:Byłby to więc film dla zatwardziałych wielbicieli amerykańskiego kina akcji? Taka esencja kina azjatyckiego w pigułce dla tych którzy na dźwięk słowa manga czy anime zaczynają zgrzytać zębami? :twisted: Zamiast szukać nowego Tarantino odgrzewa starego kotleta... a raczej mielone. :)
Wcale nie.
Tak samo jak westerny Sergio Leone raczej nie trafiają do fanow klasycznych westernow, tak samo "kino akcji" ala Quentin niekoniecznie jest przeznaczone dla widza filmow typu SWAT, Tank Girl, czy inny Face Off ktore o ile sie nie mylę, są klasycznymi hollywodzkimi filmami kina akcji. Chyba ze dostrzegają w KB jedynie jatkę zrobioną przez Umkę w tokijskiej knajpie.

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » piątek, 23 kwietnia 2004, 19:32

Podzielam zdanie Agenta co do Kill Billa. Pierwsza część nie miała siły Pulp Fiction, ale wciągała i dobrze się na niej bawiłem. Podejrzewam, że z vol. 2 będzie podobnie. Tarantino wcale się nie kończy.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » sobota, 24 kwietnia 2004, 22:50

no to bylem na kilbilu dwojce i spokojnie moge go polecic, aczkolwiek rozni sie zdecydowanie od pierwszej czesci. Nie mniej to wciaz stary Tarantino mixujacy ze soba niczym dobry DJ rozne style - sa tam odniesienia do spaghetti westernu, filmow z lat 50tych, japonskich filmow walki a nawet cos z thrillera ala Hitchcock....
A najbardziej podobala mi sie scena pogawedki Umki z meksykanskim 80letnim alfonsem. Cudne dialogi !

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » sobota, 1 maja 2004, 00:11

We wtorek miałem przyjemność oglądać wspomianego Kill Bill vol. 2 i mówiąc krótko, jestem zachwycony. Obraz przewyższa swojego poprzednika i kwalifikuje się do listy moich ukochanych filmów wszech czasów. Cóż to za piękne kino!
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » wtorek, 4 maja 2004, 16:16

Wczoraj udało mi się obejrzeć szkocki obraz zatytułowany Młody Adam w reżyserii Davida Mackenzie. Film ten w Polsce miał premierę kinową w styczniu, ale wtedy go przegapiłem. Jest to historia młodego mężczyzny imieniem Joe (Ewan McGregor), który pracuje jako pomocnik na barce Lesa (Peter Mullan). Pewnego dnia obaj wyławiają z rzeki ciało młodej kobiety. Dalsze wydarzenia filmu sugerują, że Joe ma coś wspólnego z zagadkową śmiercią dziewczyny. W międzyczasie widzimy, jak uwodzi kolejne kobiety i odbywa z nimi stosunki płciowe (m.in. z żoną Lesa - w tej roli znana z filmu Orlando Tilda Swinton).
Jest to mocne, ambitne kino niezależene. Film zawiera bardzo śmiałe sceny erotyczne i na pewno nie jest skierowany do wszystkich. Domyślam się, że niektórych po prostu znudzi, choć przyznam się, że mnie wciągnął. Pewnie duża w tym zasługa scenariusza, który - mimo pewnych słabych elementów - jest w stanie przyciągnąć widza. Autentycznie ciekawiło mnie, co będzie dalej. Uwagę widza zwracają również piękne zdjęcia przedstawiające Szkocję lat 50.
Warto też wspomnieć o konstrukcji filmu - chronologia wydarzeń jest nieco zaburzona (chociaż nie tak jak w filmach Tarantino) i dopiero później okazuje się, że pewne sceny to tylko retrospekcje.
Osobna sprawa to aktorstwo. Prasa rozpisywała się, że Ewan McGregor stworzył w Młodym Adamie swoją najwspanialszą kreację od czasów Trainspotting i ja się z tym w pełni zgadzam. Jego Joe to postać zimna, nieprzenikniona, pełna sprzeczności i w gruncie rzeczy przegrana. Tildę Swinton widziałem może w dwóch filmach, więc nie wiem jakie były jej inne role, ale tu pokazała prawdziwą klasę.
I jeszcze słówko o ścieżce dźwiękowej - jej autorem jest niejaki David Byrne, niegdyś lider legendarnej grupy Talking Heads. Bez cienia przesady mogę powiedzieć, że jego muzyka do Młodego Adama jest jednym z najlepszych soundtracków, jakie słyszałem w ostatnich latach.
Ogólnie więc polecam, ale od razu ostrzegam, że film jest bardzo przygnębiający. Polecam zatem tylko tym, którzy są odważni i w kinie szukają czegoś więcej.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » niedziela, 9 maja 2004, 19:25

21 gramow.
Niezle, aczkolwiek zeby mnie powalilo to nie powiem. Trojka swietnych aktorow: sliczna Naomi Watts (Mulholland Dr.), Benicio Del Toro no i Sean Penn. Fajna muzyka. Wsrod aktualnej chaly na ekranach na pewno sie wyroznia.
Aha, a dzisiaj kupilem sobie Galę (hehe) z dodanym dvd Dziewiate Wrota Polanskiego (w sumie bez film bez rewelacji ale chetnie go sobie jeszcze raz obejrze) a takze w Media Markt (za 19.90 !) swietny Das Boot.

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » niedziela, 9 maja 2004, 21:54

AgentCooper pisze: Aha, a dzisiaj kupilem sobie Galę (hehe) z dodanym dvd Dziewiate Wrota Polanskiego (w sumie bez film bez rewelacji ale chetnie go sobie jeszcze raz obejrze) a takze w Media Markt (za 19.90 !) swietny Das Boot.
Jak sobie kupisz kilogram ziemniaków albo papier toaletowy, to też nie omieszkaj nam o tym powiedzieć. Na pewno każdego to interesuje.

:twisted:
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » poniedziałek, 10 maja 2004, 12:43

A ja się wybieram w ten piątek na "Troję" może ktoś juz był ? ;)

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » poniedziałek, 10 maja 2004, 13:12

Earthling pisze: Jak sobie kupisz kilogram ziemniaków albo papier toaletowy, to też nie omieszkaj nam o tym powiedzieć. Na pewno każdego to interesuje.

:twisted:
To jest bystry kolego watek o filmach, czego pewno Twoje bystre oczka nie zauwazyly.Ale jakos w Twoim przypadku mnie to nie dziwi.
Jak powstanie watek o zakupie ziemniakow (a obserujac Twoje produkowanie postow to masz duza szanse byc jego autorem) z checia sie wlacze.
ps. tym razem twoja wypowiedz byla juz tak denna, ze nie bede sie licytowal w nabijaniu postow. Ale Ty sobie mozesz kilka kolejnych wpisac -cyferka bedzie wieksza, no nie ?

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » poniedziałek, 10 maja 2004, 19:48

Oho i chyba kolejna wojna się zaczyna,zaniedługo będzie strach napisać cokolwiek żeby kogoś coś nie zabolało - wiem że tematem są FILMY ale nie mogłam się powstrzymać od komentarza.Moim zdaniem nie chodzi tutaj o podbijanie postów (czy jak to się tam mówi) - to przykre że wciąż pojawiają się nowe oskarżenia.Ja nie wiem może kogoś boli to że Kolega Earthling ma najwięcej postów spośród nas (?) mnie osobiście to nie przeszkadza,wręcz przeciwnie.Uważam że każdy z nas ma coś do powiedzenia i chyba właśnie po to zostało stworzone to Forum,pomysłowo zostało ono poszeregowane tematycznie - temat Hydepark nie dotyczy The Cure więc można tutaj nawet porozmawiać o ziemniakach a jak powstanie pościk o tych potatosach to chętnie się wpiszę.Przecież nie walczymy tutaj o złote gacie - podejrzewam że każdy chce sobie pogadać za pośrednictwem Forum,powymieniać własne spostrzeżenia i zapoznać się ze sobą...ale jeśli w grę zaczyna wchodzić chora rywalizacja to przepraszam Was bardzo coś tutaj nie gra... E.N.D.

ODPOWIEDZ