Strona 1 z 1

Zew Wolności - Beats Of Freedom

: czwartek, 18 marca 2010, 23:04
autor: AgentCooper
Film ze względu na temat warty zdecydowanie oddzielnego wątku.

Dla osob ktore dorastały w tamtych czasach to odświeżenie wspomnień dzieciństwa lub wczesnej młodości kiedy uświadamiało się sobie, że muzyka jest czymś bardzo ważnym. Mimo, iż na wyjazdy do Jarocina byłem ciut za młody to większość obrazków (nie mówiąc oczywiście o samej muzyce) jest doskonale znana, chociażby z Fali. Beats Of Freedom to dla mnie jednak przede wszystkim film który powinna zobaczyć dzisiajsza młodzież która wykazuje zainteresowania muzyczne wybiegające ciut dalej niż Feel, Doda czy Paula. Film doskonale pokazuje (choć momentami może ciut zbyt łopatologicznie nawiązując do komuny, stanu wojennego i Jaruzela) fenomen eksplozji polskiej sceny rockowej początku lat 80-tych i jej dalszej ewolucji w tej dekadzie. Są tu oczywiście giganci od których się zaczęło (dla precyzji jest też odniesienie do występu Niemena w Sopocie oraz złotej ery hippisów w latach 70-tych) a więc Maanam, Perfect, TSA, Republika czy Lady Pank, kapele będące "gwiazdami" sceny alternatywnej i Jarocinów środkowego okresu dekady czyli Kult, Aya RL, Tilt, Dezerter, Siekiera...To te zespoły czy to w Trójce czy Rozgłośni Harcerskiej kształtowaly muzyczną świadomość całego pokolenia. Przez cały film przewija się Centrala Brygady Kryzys jako motyw spinający całość.
Salwy śmiechu wywoływać mogą materiały SB opisujące rockowe subkultury jak opis skinn hedów (pisownia oryginalna) którzy wg. funkcjonariuszy charakteryzują się nogawkami podwijanymi 4cm nad kostkę czy opis "przemarszu zorganizowanej grupy metalowców wchodzących w szeregu na koncert". Zderzenie z następującymi potem migawkami z manifestacji podczas której zomowska buda rozjeżdża młodego chłopaka powodują, że smiech dość szybko zamiera na ustach.
Bardzo dobry dokument i zarazem pozycja obowiązkowa dla każdego kto chce się dowiedzieć czym był (i wciąż jest) polski rock.

Re: Zew Wolności - Beats Of Freedom

: wtorek, 23 marca 2010, 18:45
autor: Ania Samozło
No, tak. Niektórzy z Was znają to tylko z opowieści. Kiedyś na polskim polu rock&rollowym było jakby mniej sztucznego nawozu. Kawałki prosto z serca, grane za śmieszne gaże , czasem tylko za entuzjazm słuchaczy i za oklaski. Na instrumentach niekoniecznie z wyższej półki, zrobionych wręcz chałupniczo, co tam tylko kto sobie zorganizował. I to było naprawdę fajne.
Pamiętam z późnego dzieciństwa jak na wrocławskim Placu Wolności produkowały się pierwsze rockowe kapele, np. Pakt, Romuald i Roman, które już całkiem dawały radę grając coś swojego i coś podsłuchanego z zachodniej zawietrznej. Ciągnęło nas tam w sobotnie wieczory jak diabli, bo było jakąś namiastką wolnego świata.
Później rockowe i punkrockowe koncerty na Polach Marsowych, po których wymarzone i z trudem zdobyte dżinsy trzeba było czyścić z trawy, bo gdy nogi po paru godzinach odmawiały posłuszeństwa, siedziało się tyłkiem na zielonym.
To było to, co wyznaczało naszą mentalność. Do tej pory przechowuję w szafie starą ramoneskę, która przeszła istny szlak bojowy, bo to część mojej młodości i mojej duszy rogatej. Oj, jak fajnie powspominać - niechmurnie i niedurnie.
Ale na filmie jeszcze nie byłam. Pójdę na pewno, bo zgadzam się z rekomendacją mojego zacnego przedmówcy :D

Re: Zew Wolności - Beats Of Freedom

: piątek, 1 kwietnia 2011, 14:26
autor: Curka ;)
tym bardziej soatalam zachecona do filmu który i tak juz chcialam obejrzec ;)