Czy...

Pozamuzyczne tematy...

Czy Bóg istnieje?

Tak
18
50%
Nie
18
50%
 
Liczba głosów: 36

Awatar użytkownika
CureMar
Concert - The Cure Live
Posty: 1260
Rejestracja: niedziela, 26 maja 2002, 21:49
Numer gadu-gadu: 5308708
Lokalizacja: Gdańsk / Underneath the Stars
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: CureMar » środa, 4 listopada 2009, 10:28

Nell pisze:Człowiek wymyślił sobie Boga ze strachu, ze strachu przed śmiercią.
Oczywiście, bo wszystko w życiu doczesnym da się racjonalnie wytłumaczyć i do tego Bóg nie jest potrzebny. Ech....
"Ten pijak, który mruczy coś przez sen,
Że póki my żyjemy, Ona żyje też..."

sławekg
Seventeen Seconds
Posty: 323
Rejestracja: poniedziałek, 15 października 2007, 22:36

Re: Czy...

Post autor: sławekg » środa, 4 listopada 2009, 15:24

Fozzie pisze:to zupełnie jak Święty Mikołaj
tylko, że pewnego dnia okazuje się, że to tylko bajka...
Niech Bóg Ci wybaczy.

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: alexcure » środa, 4 listopada 2009, 20:16

CureMar pisze:Oczywiście, bo wszystko w życiu doczesnym da się racjonalnie wytłumaczyć i do tego Bóg nie jest potrzebny. Ech....
Wszystko?

Awatar użytkownika
CureMar
Concert - The Cure Live
Posty: 1260
Rejestracja: niedziela, 26 maja 2002, 21:49
Numer gadu-gadu: 5308708
Lokalizacja: Gdańsk / Underneath the Stars
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: CureMar » środa, 4 listopada 2009, 21:25

Alexcure
To była ironia :(
"Ten pijak, który mruczy coś przez sen,
Że póki my żyjemy, Ona żyje też..."

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: alexcure » środa, 4 listopada 2009, 22:13

CureMar pisze:Alexcure
To była ironia :(
Och, znów nie przeczytałam całości, tylko niewielki fragment.... przepraszam... nie powinnam się "w biegu" w ogóle odzywać...


EDIT
PS. Teraz przeczytałam jeszcze raz, ekhm, wybacz.... wiele jednak osób nieracjonalnie wytłumaczalne zjawiska uznaje i wierzy w nie, bez jakiegokolwiek odniesienia do Boga.

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Czy...

Post autor: love_cat » czwartek, 5 listopada 2009, 13:08

Between you and me
It's hard to ever really know
Who to trust
How to think
What to believe
Between me and you
It's hard to ever really know
Who to choose
How to feel
What to do
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Czy...

Post autor: frankenstein » czwartek, 5 listopada 2009, 13:27

Mam wrażenie, że ilość rzeczy niewytłumaczalnych i tajemniczych na przestrzeni historii spadała wraz z rozwojem cywilizacji i nauki. Jednocześnie spadał też poziom żarliwości religijnej w rozwijających się społeczeństwach.
Nie podejmuję się jednak rozsądzać, czy to o czymkolwiek świadczy....
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Czy...

Post autor: love_cat » czwartek, 5 listopada 2009, 14:03

zastanawiam się dlaczego ludzie tak bardzo oddzielają naukę od wiary.

myślę że dla człowieka który wierzy nauka jest w 100% rzeczą do zaakceptowania, po prostu jest, jakby to wyrazić, "częścią stworzenia".

co do linku do forum (kilka stron wczesniej) na którym zaczęłam taką dyskusję jak tu

co jest naprawdę niesmaczne w zachowaniu niektórych ateistów to to że traktują ludzi wierzących jak niedouczonych, z braku wiedzy szukających pociechy w "zabobonach" i próbują na każdym kroku ich "oświecić". odrzuca mnie takie zachowanie
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Czy...

Post autor: alberto balsalm » czwartek, 5 listopada 2009, 17:10

frankenstein pisze:Mam wrażenie, że ilość rzeczy niewytłumaczalnych i tajemniczych na przestrzeni historii spadała wraz z rozwojem cywilizacji i nauki. Jednocześnie spadał też poziom żarliwości religijnej w rozwijających się społeczeństwach.
Nie podejmuję się jednak rozsądzać, czy to o czymkolwiek świadczy....
ja mam jeszcze jedno wrażenie - rozwój technologiczny i naukowy jeszcze bardziej obnażył ludzką ułomność w kwestii poznania świata, boga czy natury wszechrzeczy. wiemy dużo więcej o świecie niż, dajmy na to, 300 lat temu, ale tak naprawdę niewiele z tego wynika dla nas samych, bo w gruncie rzeczy nadal wiemy niewiele. nauka daje odpowiedź na pytanie "jak?" (i to też tylko z perspektywy jednego gatunku!), ale nie "dlaczego?".
love_cat pisze:zastanawiam się dlaczego ludzie tak bardzo oddzielają naukę od wiary.

myślę że dla człowieka który wierzy nauka jest w 100% rzeczą do zaakceptowania, po prostu jest, jakby to wyrazić, "częścią stworzenia".
ja też uważam, że nauka, mimo licznych słabości i nieumiejętności odpowiedzi na najważniejsze pytanie w dziejach ludzkości, idzie w parze z wiarą, a czasami nawet z religią. ;) jak to ktoś powiedział, nauka jest po prostu sposobem na zgłębienie wiedzy o tym, jak bóg skonstruował świat fizyczny.
love_cat pisze: co jest naprawdę niesmaczne w zachowaniu niektórych ateistów to to że traktują ludzi wierzących jak niedouczonych, z braku wiedzy szukających pociechy w "zabobonach" i próbują na każdym kroku ich "oświecić". odrzuca mnie takie zachowanie
ateiści to prawdopodobnie najsmutniejsi ludzie na ziemi, obok fanów the cure i placebo;) cóż, uważam, że ateizm to po prostu pójście na łatwiznę, ale jak poucza pismo, wiara jest łaską której nie każdy może dostąpić.

bóg, jeśli istnieje, to nie gra ze wszechświatem w kości, jak się czasem powiada. on prowadzi niemożliwą do ogarnięcia przez ludzki umysł grę własnego projektu, która z perspektywy graczy (czyli wszystkich ludzi) może być porównana do szalenie skomplikowanej wersji pokera, która odbywa się w zaciemnionym pokoju, z pustymi kartami, za nieskończone stawki i z krupierem, który milczy i nie podaje zasad gry, nie przestając uśmiechać się tajemniczo:)
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Czy...

Post autor: frankenstein » niedziela, 8 listopada 2009, 23:01

A dlaczego niby z poznania ma wynikać coś "dla nas samych"?
Kto powiedział, że istnieje odpowiedź na pytanie "dlaczego" i czy to pytanie jest w ogóle zasadne? Dlaczego generalizujesz, że ateiści to smutni ludzie: bo "poszli na łatwiznę" i to ma być powód do ich smutku? Skąd wniosek, że Bóg - jeśli oczywiście istnieje, jak sam piszesz - prowadzi "grę własnego projektu" i to do tego "uśmiechając się tajemniczo"? Oświeć mnie łaskawie: uśmiecha się pod wąsem, czy też jest gładko wygolony? Z całym szacunkiem Alberto, ale ostatni akapit Twojej wypowiedzi brzmi, jakby był pisany w stanie oszołomienia haszyszem :wink: A wcześniejsze wywodzą istnienie Boga z założenia, że Bóg istnieje. To jest dokładnie to, o czym pisałem wcześniej.
Ta dyskusja jest jałowa - istnienie Boga jest wyłącznie kwestią wiary. Wierzący nie są gorsi od niewierzących, tak jak i nie są lepsi. Na pytanie, czy Bóg istnieje, żaden człowiek nie jest w stanie odpowiedzieć przekonująco na tyle, by można to było przyjąć jako pewnik.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Czy...

Post autor: alberto balsalm » poniedziałek, 9 listopada 2009, 04:39

frankenstein pisze:A dlaczego niby z poznania ma wynikać coś "dla nas samych"?
to chyba oczywiste, że gdyby nagle okazało się, że bóg istnieje lub nie istnieje, byłyby jakieś konsekwencje.
frankenstein pisze: Kto powiedział, że istnieje odpowiedź na pytanie "dlaczego" i czy to pytanie jest w ogóle zasadne?
nikt, jest.
frankenstein pisze: Dlaczego generalizujesz, że ateiści to smutni ludzie: bo "poszli na łatwiznę" i to ma być powód do ich smutku?
bo dla mnie to smutne. sam przyznałeś, że nabrałeś cynizmu na przestrzeni lat i że wcale cię to nie cieszy.
frankenstein pisze: Skąd wniosek, że Bóg - jeśli oczywiście istnieje, jak sam piszesz - prowadzi "grę własnego projektu" i to do tego "uśmiechając się tajemniczo"? Oświeć mnie łaskawie: uśmiecha się pod wąsem, czy też jest gładko wygolony? Z całym szacunkiem Alberto, ale ostatni akapit Twojej wypowiedzi brzmi, jakby był pisany w stanie oszołomienia haszyszem :wink:
na szczęście to nie ja napisałem, tylko neil gaiman:) to tylko obrazowe porównanie, moim zdaniem całkiem trafne. a haszyszu nie paliłem od czasów studenckich...
frankenstein pisze: A wcześniejsze wywodzą istnienie Boga z założenia, że Bóg istnieje. To jest dokładnie to, o czym pisałem wcześniej.
Ta dyskusja jest jałowa - istnienie Boga jest wyłącznie kwestią wiary. Wierzący nie są gorsi od niewierzących, tak jak i nie są lepsi. Na pytanie, czy Bóg istnieje, żaden człowiek nie jest w stanie odpowiedzieć przekonująco na tyle, by można to było przyjąć jako pewnik.
ale ja nie dowodzę istnienia boga ani tego nie zakładam. tak sobie spekulujemy.

mylisz się jednak co do tego, że istnienie boga jest wyłącznie kwestią wiary, bo bóg istnieje/nie istnieje niezależnie od czyjejś wiary/niewiary. wiara w boga jest wyłącznie kwestią wiary ;)
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Re: Czy...

Post autor: guslarenko » poniedziałek, 9 listopada 2009, 13:34

a bóg której religii jest tym prawdziwym Bogiem?

Awatar użytkownika
CureMar
Concert - The Cure Live
Posty: 1260
Rejestracja: niedziela, 26 maja 2002, 21:49
Numer gadu-gadu: 5308708
Lokalizacja: Gdańsk / Underneath the Stars
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: CureMar » poniedziałek, 9 listopada 2009, 13:45

Żaden albo wszystkich. Załóżmy hipotetycznie, że mamy dwa dzikie plemiona i jedno oddaje cześć białemu królikowi a to drugie czarnemu. Nie wiemy, czy taki królik (biały lub czarny) istnieje. Jesteś w stanie odpowiedzieć, który z tych królików jest prawdziwy? 8)
"Ten pijak, który mruczy coś przez sen,
Że póki my żyjemy, Ona żyje też..."

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy...

Post autor: s_z_e_r_n » poniedziałek, 9 listopada 2009, 14:16

"bóg, jeśli istnieje, to nie gra ze wszechświatem w kości, jak się czasem powiada. on prowadzi niemożliwą do ogarnięcia przez ludzki umysł grę własnego projektu"

" bóg istnieje/nie istnieje niezależnie od czyjejś wiary/niewiary. wiara w boga jest wyłącznie kwestią wiary"

Bardzo słusznie i trafnie napisane. To pierwsze zdanie jest znakomitą odpowiedzią dla tych, ktorzy mają pretensję do boga o zło na świecie, śmierć niewinnych dzieci itp. lub powyższe "zło" lub brak "dobra" uważaja za dowód nieistnienia boga. Generalnie wobec boga mamy wielkie oczekiwania i wymagania, określane z czysto ludzkiej perspektywy. Bardzo wygodnie jest nam zło, śmierć, choroby, wojny podawać jako dowody na to że bóg nie istnieje, zapominamy o tym, w jakim stopniu to my jesteśmy za to odpowiedzialni, jak bardzo my zmieniliśmy (żeby nie powiedzieć casem zdegenerowaliśmy) nasze środowisko, Jeśli bóg istnieje, to zaprawdę ma nieludzką cierpliwość do nas i miłosierdzie, że nas jeszcze w tyłki nie kopnął. Ale stanowi to plan jego projektu, a nas boli, że nic nam do tego.

Awatar użytkownika
Fozzie
The Top
Posty: 812
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 09:39
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: edge of the deep green sea
Kontakt:

Re: Czy...

Post autor: Fozzie » poniedziałek, 9 listopada 2009, 19:00

s_z_e_r_n pisze:To pierwsze zdanie jest znakomitą odpowiedzią dla tych, ktorzy mają pretensję do boga o zło na świecie, śmierć niewinnych dzieci itp. lub powyższe "zło" lub brak "dobra" uważaja za dowód nieistnienia boga. Generalnie wobec boga mamy wielkie oczekiwania i wymagania, określane z czysto ludzkiej perspektywy. Bardzo wygodnie jest nam zło, śmierć, choroby, wojny podawać jako dowody na to że bóg nie istnieje, zapominamy o tym, w jakim stopniu to my jesteśmy za to odpowiedzialni, jak bardzo my zmieniliśmy (żeby nie powiedzieć casem zdegenerowaliśmy) nasze środowisko, Jeśli bóg istnieje, to zaprawdę ma nieludzką cierpliwość do nas i miłosierdzie, że nas jeszcze w tyłki nie kopnął. Ale stanowi to plan jego projektu, a nas boli, że nic nam do tego.
Na wstępie zaznaczę, że nie generalizuję i wypowiadam się wyłącznie z własnej perspektywy:

-nie mam do Boga pretensji o zło i choroby
-nie podaję wojen etc. jako dowodów na Jego nieistnienie
-nie jestem tak miłosierny i dobry jak On (a przynajmniej jak wmawiają nam to klerycy)

ale:

-nie skopuję ludziom tyłków tylko dlatego, że mnie wpieniają
-jeśli jestem w stanie pomagam zarówno znajomym, jak i nieznajomym a nie odwracam się od nich tylko dlatego, że w przeszłości postąpili w sposób niezgodny z moimi ideami

a podobnych właśnie reakcji spodziewałbym się po wszechmocnej i nieskończenie dobrej istocie szybciej, niż po sobie


a odrzucenie wiary w istnienie Boga nie jest pójściem na łatwiznę - osobie wychowanej w tak katolickim kraju jak nasz przychodzi to raczej z trudnością (znów mówię we własnym imieniu)
take Cure!

Fozzie

ODPOWIEDZ