Strona 1 z 40

Ile macie lat ?????

: wtorek, 28 maja 2002, 11:18
autor: PeBe
Kilka dni temu Joydi napisał, że jest za stary :D by rozumieć bajery (ikony, smajlsy itp) na tej stronie. Ja też (30 lat) trochę się w tym gubię.

Ale nie o to mi chodziło. A propos "starości"....
Zacząłem się zastanawiać jak jest średnia wieku "kjurowców" ???

Napiszcie ile macie lat, kiedy pierwszy raz usłyszeliście Cure i jaki utwór ??

Pozdrowionka

PeBe

P.S. jak siegam pamięcią to pierwszymi kawałkami Cure, które wpadły w moje ucho były "Boy's don't cry" gdzieś tak ok. 1985 roku, a później "Just like heaven" (1987 lub 88 na Liście Przebojów PR 3). Kupiłem wtedy kilka kaset (w tamtych czasach CD to był cud techniki). Kasety sprzedawane wtedy były oczywiście "legalnie nielegalne" tzn. albo szło się do "nagrywalni" ze swoim nośnikiem i gość kopiował wybraną płytę albo kupowało się w sklepie muzycznym "oryginalną" kasetę z drukowaną okładką ale był to normalny pirat (nie obowiązywało wówczas jeszcze w Polsce normalne prawo autorskie, toteż wydawcy sprzedawali legalnie nagrania nie płacąc tantiem - macie wyjaśnienie skąd paru ludków dorobiło się nieźle na prowadzeniu sklepów muzycznych...).

: wtorek, 28 maja 2002, 14:13
autor: Perry
Luty 1988: Killing an Arab i Three Imaginary Boys, no i na Liście Przebojów "3": Just Like Heaven... to byl pierwszy powazny kontakt z muzyką Cure, plyty zdobywalo sie z "przegrywalni" i z poniedzialkowych audycji Beksińskiego... lat mam dopiero 26 :)

: wtorek, 28 maja 2002, 15:38
autor: frankenstein
pierwsze kawałki cure słyszałem, gdy taką i podobną muzykę męczyli moi starsi bracia... najlepiej pamiętam całe płyty: "faith" i "17 sec" w połowie lat 80-tych... natomiast po raz pierwszy świadomie 'wybrałem' the cure, nagrywając sobie z LP3 'just like heaven' na moją pierwszą własną kasetę zakupioną w peweksie ;)... jakoś wtedy nie kojarzyłem tej muzyki z tamtą... za miesiąc kończę 26 lat, a od tamtego momentu mija już prawie 14 lat.... w zasadzie 'disintegration' przyjąłem już jako świadomy 'fan', bo w międzyczasie poznałem na nowo i starsze płyty (bez 'jw' i 'top') i 'kiss me, kiss me, kiess me'... wszystko dzięki starszemu bratu, który przegrywał to wszystko u kumpla ze sprowadzanych kompaktów...
ależ ten czas leci...

: wtorek, 28 maja 2002, 19:23
autor: Earthling
Jej. Nie mam zielonego pojęcia, jaki był pierwszy kawałek The Cure, który słyszałem. Zapewne jeden z tych najbardziej znanych - "Boys Don't Cry", "Just Like Heaven" czy "Friday I'm In Love". Natomiast pierwszy, który zrobił na mnie ogromne wrażenie i zmusił do kupna pierwszej w życiu płyty The Cure, był "The Last Day Of Summer". To była wczesna wiosna 2000 r., a ja miałem wtedy niecałe 16 lat. Jak łatwo obliczyć, dzisiaj mam 18, a The Cure jest od ponad dwóch lat jedną z moich pięciu ulubionych grup.

: wtorek, 28 maja 2002, 19:42
autor: Filemon
Pierwszymi kawałkami Curów były "Friday i'm in love " ,"Boys don't cry" , " In between days " i "Lullaby" w formie teledysków .Oglądałem je w 93 w Mtv jak miałem osiem lat .Zawsze mi się podobali .Ale , dopiero po programie "Droga do gwiazd " w 1997 jezli się nie myle był jeden wykonawca (nazwiska juz niepamiętam) który wywołał u mnie ciarki na plecach (oczywiście pozytywne) .Dostałem szoku :shock: i na drugii dzień miałem juz "Wild mood swing" i tak dalej i tak dalej .
P.S.Pozdrawiam Pana Śpiewaka z "Drogi do gwiazd " ( Stary gdy by nie ty to The Cure stało by się tylko miłą kapelką z dzieciństwa ,a nie jak teraz LEKARSTWEM .DZIĘKI.) :D

...

: wtorek, 28 maja 2002, 21:31
autor: qiur
pewnie bede dosc oryginalny ze Cure'ami zetknalem sie pewnego pieknego dnia lutego 2000 roku gdy moj brat przyniosl do domciu "The Last Day Of Summer- promo singel"... no i tak sie zaczelo.... 14 luty 2000... piekna data w moim zyciorysie... "Bloodflowers' byla pierwsha plyta jaka tak na prawde uslyshalem cala, od poczatku do konca... po chyba 15 razie uznalem ze cos w tym jest... chyba po 30 doshedlem do wniosku ze to jest to... wowczas 16 latkowi ktory dopiero co wyrosl ze Spice Girls :oops: ciezko bylo zrozumien "kwaitki'... dlugie, ciezkie... ale tak sie zaczelo... potem brat przyniosl mi kolejne plyty, ktore skrzetnie zgrywalem sobie na minidyski... pierwshe pol roku to byl okres fascynacji... sluchalem tylko i wylacznie tego... pozniej jednak zaczalem podchodzic do tego mniej emocjonalnie... teraz slucham roznych kapel... od Depeche Mode i Cocteau Twins zaczynajac a konczac na Joy Division i Siouxie and the Banshees... teraz mam jush 18 lat, ale The Cure od tamtej pory zajmuje u mnie shczegolne miejsce... i nie zapowiada sie na to by cos sie mialo w tej plashczyznie zmienic... piekna sprawa...

: wtorek, 28 maja 2002, 23:38
autor: Mr Pink Eyes
Było to bodajże przy okazji albumu Kiss me... (1987)
Pamiętam, że w Trójce Tomasz Beksiński prowadził mniej więcej w tym czasie swoje wieczorne audycje - nazywały się chyba "Romantycy muzyki rockowej".
Byłem jego wiernym słuchaczem, bo nie dośc, że o taką muzę było wtedy trudno, to gość przedstawiał, tydzień po tygodniu, kompletną dyskografię ze wszystkimi B-side'ami. I tak z Kiurami, Depeszami, King Crimson, Morisseyem i wieloma innymi.
Resztę dyskografii uzupełniłem potem w warszawskim Digitalu, gdzie była możliwość przegrywania płyt z ich zasobów na kasety. Takie piractwo, ale na owe czasy to był legal i standard.
Aha, co do audycji Beksińskiego. mam uwiecznione na taśmach jego tłumaczenia piosenek Cure. Moim zdaniem doskonale zinterpretowane i przede wszystkim niesamowicie przedstawione. Z dużym zaangażowaniem, czuciem i oddajace klimat poszczególnych płyt.
Taki pomysł przy okazji powstawania nowego superserwisu o TC.... możnaby umieścić w dyskografii parę z tych doskonałych tłumaczeń np. w MP3 do odsłuchiwania??? W razie czego służę nagraniami.

: środa, 29 maja 2002, 00:08
autor: Aga
Hm ja I raz szczerze to WIDZIAŁAM Cure w tv , nie wiem gdzie, a że byłam głupim i dziwacznym dzieckiem , lubiłam horrory , wcinałam pająki i dzżownice ( qrde jak to się pisze) , wkładałam sobie groszek do nosa no i chodowałam ślimaki razem z pająkami , to tak też zainteresował mnie teledysk Lullaby , nagrałam sobie na kasecie i puszczałam przed snem , nie chodziło o muzyke tylko o scerografie , ale niestety byłam za smarkata zeby pobiec do sklepu po kasete, wiec sie tym nie interesowałam, dopiero po paru latach musiałam zmądrzec i wybrać subkulture wiec zainteresowałam sie Kiurami i Depeszami , nie wiem czy ktos zrozumie to co napisałam, ważne ile ma sie lat, to w koncu nie moja wina ze kiedy Cure przeżywał najlepsze lata ja chodziłam do zerówki ale i tak wierz ze jestem prawdziwą fanką

: środa, 29 maja 2002, 00:11
autor: Aga
Aga pisze:Hm ja I raz szczerze to WIDZIAŁAM Cure w tv , nie wiem gdzie, a że byłam głupim i dziwacznym dzieckiem , lubiłam horrory , wcinałam pająki i dzżownice ( qrde jak to się pisze) , wkładałam sobie groszek do nosa no i chodowałam ślimaki razem z pająkami , to tak też zainteresował mnie teledysk Lullaby , nagrałam sobie na kasecie i puszczałam przed snem , nie chodziło o muzyke tylko o scerografie , ale niestety byłam za smarkata zeby pobiec do sklepu po kasete, wiec sie tym nie interesowałam, dopiero po paru latach musiałam zmądrzec i wybrać subkulture wiec zainteresowałam sie Kiurami i Depeszami , nie wiem czy ktos zrozumie to co napisałam, !!!TZN NIE :!: ważne ile ma sie lat, to w koncu nie moja wina ze kiedy Cure przeżywał najlepsze lata ja chodziłam do zerówki ale i tak wierz ze jestem prawdziwą fanką

: środa, 29 maja 2002, 10:22
autor: Maryjane
Mam 23 lata i słucham The Cure od roku, ale obciach... :oops:
Moja fascination zaczęła się od i tu nie będę oryginalna - DISINTEGRATION.
Od zawsze szukałam "swojej" muzyki. Myślałam, że ją znalazłam (Joy Division) do momentu bliższego poznania Cure'ów. Teraz ich muza to mój cały świat. :D

mój pierszy raz

: środa, 29 maja 2002, 11:34
autor: dariusz
13 lat - poszedłem na targowisko kupić jakąś kasetę the cure (to przez moją szkolną miłość, która na sakramentalne pytanie "czego słuchasz?" odpowiedziała the cure, bo po prostu jej siostra (starsza) tego słuchała) no gość polecił mi "składankę największych przebojów" czyli the top - dla 13-latka był to cios nie do wytrzymania - teraz bardzo lubię tą płytę - ale za to mam już lat prawie dwa razy więcej .... hmmm czy to znaczy że jak będę miał 50 to będę lubił np. Vadera? Oby nie :wink:

: środa, 29 maja 2002, 13:25
autor: KruK
hm...
lat mam ledwo 21
pierwszym kawalkiem kjurow bylo friday... ale "zlalem" go zupelnie, nie poruszyl mna wcale...
pozniej nadszedl czas disintegration i plainsong i the same... (tu uklony dla Sir_Ucho, dziekuje mistrzu). i mnie powalilo na kolana. kiedy to bylo? ze 3 lata temu...

: sobota, 1 czerwca 2002, 14:51
autor: Jasif Hasan
Ja pierwszy raz spotkałem się z piosenką "Lovesong" w radiu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to był utwór The Cure. Później brat pożyczył mi płytkę Bloodflowers. Wtedy już świadomie sięgałem po wcześniejsze płyty The Cure :).[/quote][/b]

: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 01:06
autor: Simon
Gdzieś w 91 roku zobaczyłem teledyski do LULLABY i CLOSE TO ME. Zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Miłóść do CURE wywołał jednak na początku 92 roku utwór SIAMESE TWINS :!:

: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 10:24
autor: Nietoperz
Dla większości tu zgromadzonych jestem pewnie smarkulą...
Ile mam lat?Równe 16.
The Cure pierwszy raz usłyszałam 3 lata temu przy okazji oglądania MTV.
Zaczęło się od 'Friday I'm in love' a skończyło na 'Pornography'.Do tej pory uzbierałam 10 płytek Roberta, które niepodzielnie królują na mojej półce z muzyką.
Jeszcze jedna ciekawostka.Jestem jedynym fanem w całej szkole ( na 800 łebków), czuję sie trochę samotna w mojej fascynacji...

pozdrowionka
Nietoperz