Ile macie lat ?????

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
PeBe
Three Imaginary Boys
Posty: 112
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 12:24
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: PeBe » poniedziałek, 3 czerwca 2002, 11:12

Nietoperz pisze:Dla większości tu zgromadzonych jestem pewnie smarkulą...
Ile mam lat?Równe 16.
The Cure pierwszy raz usłyszałam 3 lata temu przy okazji oglądania MTV.
Zaczęło się od 'Friday I'm in love' a skończyło na 'Pornography'.Do tej pory uzbierałam 10 płytek Roberta, które niepodzielnie królują na mojej półce z muzyką.
Jeszcze jedna ciekawostka.Jestem jedynym fanem w całej szkole ( na 800 łebków), czuję sie trochę samotna w mojej fascynacji...

pozdrowionka
Nietoperz
:D CIERPIENIE USZLACHETNIA :D

No ale tak poważnie to Cię rozumiem - za moich czasów ( :wink: ) też byłem w moim ogólniaku chyba jedynym kjurowcem. Też miałem jakieś 14-15 lat gdy muzyka The Cure wciągnęła mnie na całego. Nosiłem czarne ubrania, czarne niedosznurowane adidasy, rozczochrane włosy..

Dziś mam już dwa razy więcej lat na karku, grzecznie w pracy noszę białą koszulę i krawat. :D A kjura słucham tylko w aucie, bo żona nie przpada gdy puszczam w domu np. "watching me fall" lub "figurehead".

Ciekaw jestem tylko czy mój syn (1,5 roku) w przyszłości sięgnie na moją półkę z płytami i zainteresuje się tym dziwnym zjawiskiem...
Tyle, że pewnie nie będzie miał już szans zobaczyć koncertu The Cure na żywo, chociaż kto wie :?: ile Robert i spółka pociągną.

Awatar użytkownika
bflower
Matka Moderatorka
Posty: 995
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 12:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: A-m

Post autor: bflower » poniedziałek, 3 czerwca 2002, 14:29

Nietoperz pisze:Dla większości tu zgromadzonych jestem pewnie smarkulą...
Ile mam lat?Równe 16.
The Cure pierwszy raz usłyszałam 3 lata temu przy okazji oglądania MTV.
Zaczęło się od 'Friday I'm in love' a skończyło na 'Pornography'.Do tej pory uzbierałam 10 płytek Roberta, które niepodzielnie królują na mojej półce z muzyką.
Jeszcze jedna ciekawostka.Jestem jedynym fanem w całej szkole ( na 800 łebków), czuję sie trochę samotna w mojej fascynacji...

pozdrowionka
Nietoperz
Skad wiesz, ze jestes jedyna? Tez tak myslalam przez dosc dlugi czas, co wiecej wydawalo mi sie, ze jestem jedyna w tej nedznej miescinie. Ale z czasem zaczelo sie to zmieniac, pojawili sie jacys sluchajacy lub chociaz czasami posluchujacy.. Zreszta brak fanow w szkole to chyba nie taka tragedia? IMHO najwazniejsze bys miala _z_kim_ takiej muzyki sluchac. A gdzie sie bedziecie widywac to juz chyba mniejszy problem :)

Ja tez jestem z pokolenia MTV, tylko ze pierwszy raz zetknelam sie z The Cure przy okazji slynnego koncertu Unplugged, ktory byl tam puszczany mniej wiecej 5 razy dziennie i ktory szczerze znienawidzilam :) Troche chyba balam sie tego dziwnego, stroniacego miny rozczochranego pana i denerwowal mnie jego makijaz. Ta niechec zostala mi na nastepne 9 lat, kiedy to omijalam szerokim lukiem wszystko co kojarzylo mi sie z tym zespolem. Takze i w w marcu 2000 bylam wsciekla, gdy okazalo sie, ze na pierwszym miejscu na liscie przebojow Trojki jest ten okropny rozczochrany zespol. Przezornie wylaczylam wiec radio, czego jednak nie chcialo mi sie juz robic tydzien pozniej, gdy z miejsca bynajmniej nie spadl i.. zakochalam sie :) Potem nagralam na kasete Last day of summer, sluchalam jakies 2 tygodnie i zaczelam poszukiwania :) Mialam szczescie trafic na Disintegration, potem na WMS, a potem jakos na Bloodflowers.. I jakos sie zaczelo :)
Troche glupot juz prez te "milosc" narobilam, wiec nie tak latwo bedzie rzucic to wszystko w cholere i przerzucic sie na hip hop :wink:
Zycze wzatem wytrwalosci w sluchaniu
and take it easy chicken

elodia
Easy Cure
Posty: 11
Rejestracja: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 12:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: elodia » wtorek, 4 czerwca 2002, 01:10

a ja mam niespelna 18 lat... czy to duzo, czy malo...nie wiem... dla mnie w sam raz :)... a mój pierwszy utwór kjurczaków... szczerze powiedziawszy nie pamietam, ale daaawno, oj dawno to bylo, w domu moim sie ciagle taka Muzyke walkuje... pamietam jeszcze taka stara piracka kasete Disintegration, jakies 8-10 lat wtedy mialam, trudno cokolwiek oryginalnego bylo dostac, moje siostry regularnie czarny rynek odwiedzaly...:) teraz oczywiscie tego nie popieram, zreszta to nie temat na poruszanie go w tym watku... aha, no i jesli chodzi o poczatki sluchania Cure, to pochwale sie jeszcze, ze w wieku 12 lat i 4 dni bylam na swoim pierwszym ich koncercie :)... na plycie w Spodku malo co mnie, dziecka biednego, nie zadeptano :)... to tyle na dzis... pozdrawiam... :)

Nietoperz
Three Imaginary Boys
Posty: 111
Rejestracja: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 10:13
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Nietoperz » wtorek, 4 czerwca 2002, 13:12

Dzięki za miłe słowa, ucieszyły mnie niezmierne.
Fakt faktem, nie jestem jedynym fanem w mieście( orócz mnie jest jeszcze pięciu, każdy w innej dzielnicy), ale niemożność pogadania z kimkolwiek *na żywo* o Kjurze jest z lekka mówiąc dołująca.Do kogokolwiek się zwrócę pytając o Kjura, delikwent robi wielkie maślane oczy - * a co to takiego?*. A więc ja dziękuje...
Na szczęście od września br zmieniam szkołę i może w niej znajdę jakąś bratnią duszyczkę.
Póki co cieszę się, że chociaż z wami mogę poklikać o Roberciku(i nie tylko).
Trzymajcie się ciepło :wink:
pozdrowionka
Nietoperz

elodia
Easy Cure
Posty: 11
Rejestracja: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 12:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: elodia » wtorek, 4 czerwca 2002, 15:33

Nietoperz pisze: Fakt faktem, nie jestem jedynym fanem w mieście( orócz mnie jest jeszcze pięciu, każdy w innej dzielnicy), ale niemożność pogadania z kimkolwiek *na żywo* o Kjurze jest z lekka mówiąc dołująca.Do kogokolwiek się zwrócę pytając o Kjura, delikwent robi wielkie maślane oczy - * a co to takiego?*. A więc ja dziękuje...
Na szczęście od września br zmieniam szkołę i może w niej znajdę jakąś bratnią duszyczkę.

Nietoperz
oj Nietoperku... nie marudzic tu prosze :) Gliwice to spore miasto, nie moze byc tak zle, ze tylko taka garstka Cure slucha... zobaczysz, przeniesiesz sie do liceum (bo jak podejrzewam, jestes w gimnazjum) czy tez jakiejs innej sredniej szkoly, troszeczke inaczej na to wszystko spojrzysz... prawda jest taka, ze Muzyka Cure musi do czlowieka trafiac, musi potracic ta jedna okreslona strune w duszy danej osóbki... tego nie rozdaja na ulicy, to trzeba miec... dlatego czasami jest sie skazanym na nieco wyobcowania... ale to przeciez piekne... i lepiej by czegos takiego sluchala garstka osób kochajaca ta muzyke bezgranicznie, nizby mialo to byc lubiane przez wszystkich, ale zostac zapomnianym po jednym sezonie popularnosci...mam racje czy znów bredze? :)
Ja w moim liceum trafilam na grupke swietnych i interesujacych ludzi, z którymi zawsze o Muzyce moge pogadac, posluchac jej w naszym gronie, pojechac czasami na jakis koncert... ale Kjurów nie slucha nikt, zadowalam sie tym, ze niektórzy oscyluja w podobnych klimatach... i jakos mi to nie przeszkadza... Osobiscie uwazam, ze Muzyka jest tylko jedna - i nie mam tu na mysli wcale zadnego okreslonego zespolu czy jej gatunku... Wg mnie dla kazdego czlowieka prawdziwa Muzyka jest to, co do danej osoby trafia... dla niektórych moze to byc nawet cisza... no ale dosyc sie juz napisalam jak na teraz.... a pozegnam sie niekjurowo, bo za 3 dni na koncert wielkiego Watersa ide....

Shine on, moi drodzy...
Ola - elodia :)

elodia
Easy Cure
Posty: 11
Rejestracja: poniedziałek, 3 czerwca 2002, 12:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: elodia » wtorek, 4 czerwca 2002, 17:31

PeBe pisze:Ciekaw jestem tylko czy mój syn (1,5 roku) w przyszłości sięgnie na moją półkę z płytami i zainteresuje się tym dziwnym zjawiskiem...
Tyle, że pewnie nie będzie miał już szans zobaczyć koncertu The Cure na żywo, chociaż kto wie :?: ile Robert i spółka pociągną.
tak sie teraz zaczelam zastanawiac... jak myslicie, jesli bedziecie mieli (albo i juz macie, jak niektórzy :) )dzieci, spróbujecie je jakos zarazic "swoja" muzyka? Sama nie wiem jakbym zareagowala gdyby moje (ewentualne, narazie nic nie planuje :D ) dziecko sluchalo jakiegos hip-hopu...w koncu nie powinno sie do niczego latorosli przymuszac, skutki potem sa odmienne z reguly...heh... strach sie bac miec dzieci :)

Filemon
Easy Cure
Posty: 21
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:18

Post autor: Filemon » wtorek, 4 czerwca 2002, 17:43

Jeżeli będziesz wpajać mu od dziecka kto to jest Robert Smith ,a w wieku 2 lat bedzie znać całą dyskografie (o potapirowanych włosach juz nie wspomnę ) .Wtedy napewno nie sięgnie po Hip-Hop>:)
Ambition in the back of the black car

Awatar użytkownika
PeBe
Three Imaginary Boys
Posty: 112
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 12:24
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: PeBe » środa, 5 czerwca 2002, 08:21

Filemon pisze:Jeżeli będziesz wpajać mu od dziecka kto to jest Robert Smith ,a w wieku 2 lat bedzie znać całą dyskografie (o potapirowanych włosach juz nie wspomnę ) .Wtedy napewno nie sięgnie po Hip-Hop>:)

No i dyskusja zeszła nam na tematy wychowawczo-edukacyjne !!!! :lol:

Podsumowując zamieszczone tu wypowiedzi, nie znalazłem jeszcze wśród Was nikogo starszego ode mnie. Dochodzę do wniosku, że ... jestem kjurowym dinozaurem ??? :?: Może jednak ktoś ma więcej niż 30 lat? :wink:

Awatar użytkownika
morytz
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 23:39
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Sieradz
Kontakt:

Post autor: morytz » środa, 5 czerwca 2002, 22:20

No przy okazji policzyłem ile mam lat...28 bedzie17 lipca. Ja zakochałem się w Cure będąc w niemczech u rodziny w 1987. To były czasy.. zelazna kurtyna, a ja tam na zgniłym zachodzie.Pamiętam, że zakupiłem sobie parę winylowych płyt w tym KISS me x3..... a potem już poszło. Dla mnie Cure był i będzie czymś wiecej niż tylko kultowym wykonawcą Także teraz gdy jestem juz wpisany w środowisko i jestem kolejną cegłą w murze Cure wlewa we mnie nadzieję,piękno, chęć życia ..trudno to opisać.
Powiem Wam tylko że na koncercie w Spodku.....ten PLAINSONG i w ogóle płakałem jak dziecko. A moim dzieciom na pewno wspomnę nie nachalnie...moze same sie przekonają (córka MARYsia - 4 lata juz wie co to za potargany Pan, a Filip 1,3 roku ma na drugie Robert!) sami rozumiecie........Pozdrawiam :D
...kiss me kiss me kiss me...

Awatar użytkownika
PeBe
Three Imaginary Boys
Posty: 112
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 12:24
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Kraków

Post autor: PeBe » poniedziałek, 10 czerwca 2002, 12:16

morytz pisze: Ja zakochałem się w Cure będąc w Niemczech u rodziny w 1987. To były czasy.. zelazna kurtyna, a ja tam na zgniłym zachodzie.Pamiętam, że zakupiłem sobie parę winylowych płyt w tym KISS me x3..... a potem już poszło. :D
Chłopie ! Toś poszalał !!!

Pamiętam jak byłem w 1989 roku w Paryżu i wszedłem do sklepu muzycznego by "dotknąć" nową (winylową oczywiście) płytę The Cure - "Disintegration". Piszę "dotknąć", bo na zakup nie bardzo było mnie stać - równowartość 15 dolców to była na peerelowskie warunki miesięczna wypłata.
i'll never really get more hope
or any more time...

Awatar użytkownika
morytz
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 23:39
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Sieradz
Kontakt:

Post autor: morytz » wtorek, 11 czerwca 2002, 15:28

PeBe pisze: Chłopie ! Toś poszalał !!!

Pamiętam jak byłem w 1989 roku w Paryżu i wszedłem do sklepu muzycznego by "dotknąć" nową (winylową oczywiście) płytę The Cure - "Disintegration". Piszę "dotknąć", bo na zakup nie bardzo było mnie stać - równowartość 15 dolców to była na peerelowskie warunki miesięczna wypłata.
Pieniadze dostałem od rodziny...a dziś wszystko mozna znaleźć nie ruszajac się z domu w internecie... to były piękne czasy!!! :P
...kiss me kiss me kiss me...

bloodflower
Easy Cure
Posty: 47
Rejestracja: piątek, 14 czerwca 2002, 13:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: bloodflower » piątek, 14 czerwca 2002, 13:13

last day of summer 2 lata temu... chociaz jako 13latka nie bylam w stanie tego nalezycie docenic... teraz slucham prawie wylacznie cure. od jesieni 2001
pierwsza plyta - disintegration
I'll never lose this pain...
never dream of you again...

fat rob and skinny simon
Easy Cure
Posty: 6
Rejestracja: czwartek, 13 czerwca 2002, 18:27
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: sami nie wiemy...
Kontakt:

Post autor: fat rob and skinny simon » sobota, 15 czerwca 2002, 12:36

po pierwsze - jak wyliczyć średnią to mamy 27 lat
po drugie - w 1986 roku któreś z notowań listy trójki prowadził paweł sito (wtedy dość denerwujący), który pozamieniał niektóre utwory na liście. jeden z utworów chcieliśmy sobie nagrać, więc w odpowiednim momencie odpauzowaliśmy kaseciaka i z radia popłynęły jakieś dziwne, bardzo intrygujące dźwięki, ale wytrzymaliśmy popisy sita jakieś 17 sekund ;)... Po kilku, bodajże trzech latach, okazało się, że to był to 'a forest'.
bflower pisze: Troche chyba balam sie tego dziwnego, stroniacego miny rozczochranego pana i denerwowal mnie jego makijaz. Ta niechec zostala mi na nastepne 9 lat, (...)
po trzecie - wg naszej teorii zespół rockowy, którego image sceniczny przypomina unowocześnioną wersję grupy 'kiss' nie mógł być dobry muzycznie, ani jakkolwiek inaczej (pogląd z 1987 roku), ergo - nie chcemy słyszeć ich muzyki... z tego powodu z pogardą spojrzeliśmy na boom 'just like heaven' etc. z przełomu 1987/88.
"tapiry"+"kurczaki"="żenada"
po czwarte - niewiele w życiu udało nam się naprawić, ale kiedy usłyszeliśmy 'lullaby' - to znaczyło jak wielką pomyłkę popełniliśmy w ocenie GENIALNEGO Smitha. Rumienimy się do dziś :oops: :oops:
summary - pierwszą świadomą płytą w naszym wypadku było 'disintegration'.
dzis the cure to dla nas jeden z trzech najlepszych twórców muzyki rockowej.
:) :(
one more day like today and i'll kill you

górek
Three Imaginary Boys
Posty: 62
Rejestracja: sobota, 15 czerwca 2002, 22:42
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: górek » sobota, 15 czerwca 2002, 23:01

Mój pierwszy raz to JUST LIKE HEAVEN w Videotece i potem płyta Kiss me...
Pozdro

bloodflower
Easy Cure
Posty: 47
Rejestracja: piątek, 14 czerwca 2002, 13:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Post autor: bloodflower » niedziela, 16 czerwca 2002, 17:07

hej, jest tu ktos z wawy i okolic, kto tez czuje sie "samotny w swej fascynacji" i chcialby pogadac na zywo?
I'll never lose this pain...
never dream of you again...

ODPOWIEDZ