smęcenia starego piernika

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
firstborn
Three Imaginary Boys
Posty: 108
Rejestracja: wtorek, 2 stycznia 2007, 11:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Post autor: firstborn » środa, 2 stycznia 2008, 21:09

no dobra, starym piernikiem moze jeszcze nie jestem, ale problemy poruszane w tym watku siedza i we mnie, wiec pozwole sobie wypowiedziec sie w tym temacie rowniez.

pomine kwestie sporu dotyczacego skali popularnosci U2 i the cure, bo jest to dla mnie troche bez sensu. ostatnie koncerty kiurow za morzami pokazalay, ze zespol ten jest na tyle popularny, ze wyprzedawano bilety na koncerty w ilosciach poteznych i w dosc krotkim czasie, wiec o popularnosc curow sie nie martwie.

przechodzac do watku poruszonego przez peitera i tego, ze mu sie nie chce:) mnie tez sie szczerze mowiac nie chce.
czasy mamy jakie mamy swiat opanowala komercja i konsumpcja i najwyrazniej mamy tylko dwie opcje do wyboru: albo sie z tym pogodzimy i do tego dostosujemy albo trzeba kultywowac swoje pasje zapomniane przez swiat i z tego czerpac radosc narazajac sie na dziwne spojrzenia otaczajacych nas osobnikow z gatunku homo sapiens.

trudno nie zgodzic sie z teza, ze zalewa nas lawina popkulturowej papki, ktora czlowiekowi do niczego nie jest potrzebna i ktora nic czlowiekowi nowego nie potrafi zaoferowac. co najwyzej nowa twarz, ktora opanuje na pewien czas swiat wokol nas.ale czy trzeba sie tym przejmowac?czy trzeba wciaz szukac czegos nowego?owszem, milo jest dokonac swojego wlasnego osobistego odkrycia na miare kolumba czy einsteina.ja sam czasami lubie sie pobawic w takiego odkrywce i szukam.potrafie kilka tygodnie spedzic na wyszukiwaniu jakiejs nowej perelki muzycznej. owszem znajduje ich wiele, ale bardzo szybko okazuje sie, ze sa to piekne sztuczne perelki.
i wtedy ze zdwojona sila zatapiam sie w muzycznych swiatach odkrytych dawno temu. i szybko dochodze do przekonania po co mi cos nowego. mam tyle skarbow, ktore daja mi tyle radosci, w zasadzie nic mi wiecej nie potrzeba.

a swoja droga.taka moja prywatna obserwacja. jezeli juz znajde cos co dla mnie jest absolutnie nowiutkie jesli chodzi o nazwe i ilosc lat spedzonych na scenie, szybko okazuje sie, ze jest to powielanie wzorow, ktore ktos stworzyl juz 10, 20, 30, 40 czy nawet 50 lat temu.
a jeszcze bardziej sie dziwie, ze jesli znajde cos co mnie absolutnie zachywyci, cos co bylo dla mnie calkiem nieznane, to jest to raczej tworczosc z duzym bagazem czasu.chyba tutaj zgadzam sie z peiterem.

co nie zmienia faktu, ze od czasu do czasu pojawi sie jakis absolutny diament.dla mnie przykladem tego jest placebo.

no to tole mojego elaboratu...

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » czwartek, 3 stycznia 2008, 08:03

alberto balsalm pisze:
młodsze pokolenie uważa mp3 za standard - tymczasem podczas kompresji wiele ścieżek idzie w diabły, w efekcie zubożając muzykę.
na szczescie MP3 nie obcina jednak ścieżek:)
obcina za to pasma :evil:

a tu przemyslenia JM Jarre'a dotyczace naszego wątka ( za dzisiejszą gaz. wyborczą)

" GW: Dlaczego twierdzi pan, że wymyślenie płyty kompaktowej zaszkodziło przemysłowi muzycznemu?

JMJ: To był oczywisty krok do tyłu. Płyty zaczęło się sprzedawać w supermarketach między sprzętem gospodarstwa domowego, szamponami i majonezem. Publiczność przestała szanować muzykę, a nowy format zapisu sprawił, że zginęło ciepło dźwięku. Moje poprawianie nagrań ma przywrócić emocje związane z winylami. Każdy didżej się ze mną zgodzi - analogowy sprzęt jest najlepszy. Nawet twórcy filmów science fiction wolą orkiestry symfoniczne od kompozycji z komputerów. Orkiestra szybciej i skuteczniej działa na emocje. Jak utwory Johna Williamsa, który pisze dla Stevena Spielberga."
Ostatnio zmieniony czwartek, 3 stycznia 2008, 13:14 przez peiter, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dron
Pornography
Posty: 513
Rejestracja: niedziela, 21 października 2007, 20:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Giżycko

Post autor: dron » czwartek, 3 stycznia 2008, 11:03

Pierwszy lepszy przyklad... róźnice widać kiedy zassie sie z neta Disintegration w mp3, ktore jest specyficznie z masterowane a potem włączy oryginał z kompaktu, nie wspominajac juz o winylu... Disintegration w mp3 brzmi doslownie jak Gówno... dlatego gardze emeptrojkami!
Disintegration 89

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » czwartek, 3 stycznia 2008, 12:42

eee zaraz tam gardzić, skompresowanie dzieła muzycznego do mp3 daje fascynujące możliwości - dostępu, wymiany, obróbki, magazynowania zasobów dźwiękowych
często plik mp3 jest jedynym dostępnym źródlem - w przypadku niskiego od lat wyczerpanego nakładu płyty
kapitalnie rosną możliwości poznawania muzyki, tej starej i tej najnowszej - masz zespół? nagrałes coś na probie lub w komputerze? no to siup - na myspace lub youtube -> i olać pośredników:)

cała ta rewolucja ma swoje tzw plusy dodatie i plusy ujemne:)

fascynujący jest jej przebieg, gwałtownośc - na przestrzeni 50lat powstały i wymarły całe generacje sprzętu do nagrywania, grania i odsłuchiwania muzyki, narodziły się i wymarly całe kultury słuchania, celebrowania, reklamowania i percepcji dzieła muzycznego
narodziły się i wymarły konteksty muzyki

Awatar użytkownika
bm
Seventeen Seconds
Posty: 339
Rejestracja: poniedziałek, 20 listopada 2006, 20:22
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: underneath the stars

Post autor: bm » czwartek, 3 stycznia 2008, 13:11

Ja wychowałem się na radiomagnetofonie Maja2, na ktorym radio jakoś działało (miło szumiało, gubiło częstotlliwość), kasety Stilon Gorzów pozwalały (o dziwo) nagrywać i odtwarzać (z potwornym szumem) to co się nagrało i było git. Potem wiele nagrań poznałem najpierw jako mp3 i po zakupie ich w formie kaset czy CD nie mogę powiedzieć, że nie mogę już słuchać mp3. Dla mnie nigdy jakość nagrania nie była wyznacznikiem czy muzyka jest dobra czy nie - jak to trochę sugeruje Twoja wypowiedź Dron. Są pewni ludzie... Miałem kolegę, który w latach 80-tych miał zajebisty sprzęt ale on tylko sprawdzał ile mu wzmacniacz przenosi i ciągle marudził, ze coś mu szumi nawet z dolby b i c.
Poza tym teraz sam mam dużo lepszy sprzęt ale często słucham mp3 bo nie mogę na nim posłuchać wielu rzeczy, które sobie kiedyś nagrywałem bo ich po prostu nie ma. Czasem w mp3 ktoś gdzieś coś wrzuci i tylko chwała takim ludziom za to (w tym za np. bootlegi, których Dron zdaje się też nie lubisz).
Najważniejsza jest muzyka a jeśli jest szansa posłuchać jej w dobrej jakości to tylko plus.
siou mi siou mi siou mi...

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » czwartek, 3 stycznia 2008, 13:17

ps. jeszcze co do jakości muzyki:
- oczywiscie, ze jakośc empeczocha, zwłaszcza w niskiej bitracji - ma się nijak do kompaktu
ale po pierwsze -> przy mp3 dobrych jakosciowo nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, kiedy odtwrzamy ta na boomboksach pod namiotem :)
po drugie -> większość narodu i tam ma "drewniane uszy" i tych subtelnych różnic nie wyslyszy :)
po trzecie -> wole usłyszeć jakąkolwiek wersję pierwszego singla MyBloodyValentine niż tylko poczytac legendy o nim :):):)

- jakość analoga - no debest jak najbardziej - pod warunkiem posiadania dobrego adapteru i dbania o płytę bardziej niż o kochankę :)

Mam taki swój prywatny majstersztyk i wzorzec nagrania na płycie analogowej, niemożliwy do usłyszenia nawet na remasterowanym CD (wiem bo porównywalem wielokrotnie).
Jest to kawałek "I talk to the wind" z pierwszej płyty Kinga Diam.. tfu! Crimsona. Nigdzie nie udało misię usłyszeć tak głębokiego, mięsistego lepkiego - wręcz namacalnego brzmienia instrumentów - zwłaszcza perkusji.

Awatar użytkownika
dron
Pornography
Posty: 513
Rejestracja: niedziela, 21 października 2007, 20:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Giżycko

Post autor: dron » czwartek, 3 stycznia 2008, 17:10

Czemu mam nie lubić bootlegów... Ile razy cieszyłem sie jak 5-cio latek jak znalazłem gdzieś w intenecie jakieś demo, czy nieznaną mi koncertówke kjurów, mimo ze była w mp3. Ale oficjalne albumy i wydawnictwa, poprostu "inaczej" się słucha z oryginału... a Bootlegi, dema itd. to inna bajka...

I jednej rzeczy, teraz na prawdę żałuje... że z powrzechnego obiegu wypadły gramofony... bo jednak wosk, to wosk... i będzie brzmieć najlepiej... Mój znajomy jest Djem, i miałem okazje posłuchać kilku płyt na wysokiej jakości sprzęcie i to jest miodzio... dlatego chyba czas pomyśleć o jakimś gramofoniku...
Disintegration 89

Awatar użytkownika
DrowningMan
The Top
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2004, 22:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bialystok/Warszawa
Kontakt:

Post autor: DrowningMan » czwartek, 3 stycznia 2008, 17:18

A propo jakości bootlegów, mości Dronie, to się grubo mylisz mówiąc, że rzeczy oficjalne są w lepszej jakości bądź też się lepiej je słucha. Postaraj się dogrzebać dwóch genialnych bootlegów The Cure: Olympia'83 i Cold (bodajże 85). Oby dwa dziełka biją wszystkie oficjalne koncertówki na głowe tak pod względem jakości nagrania (na Olympii bebny poprostu wbijają w ziemie - brzmi to lepiej nawet od studyjnych nagrań!) jak i repertuaru jak i ogólnego klimatu koncertu...
Turn On, Tune In, Drop Out

Awatar użytkownika
dron
Pornography
Posty: 513
Rejestracja: niedziela, 21 października 2007, 20:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Giżycko

Post autor: dron » czwartek, 3 stycznia 2008, 17:33

a dzięki, dzięki...

uwierz że poszukam na pewno...;]
Disintegration 89

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: s_z_e_r_n » środa, 30 stycznia 2008, 08:27

A propos płyt analogowych - artykuł z dzisiejszej Gazety Wyborczej:

Albumy anologowe wracają do łask. Niektóre czarne krążki sprzedają się tak dobrze, że konieczne jest tłoczenie dodatkowego nakładu. Wydaje się nie tylko klasyki, ale i nowości

Fot. Karolina Sikorska / AG
Tomasz Budzyński, lider zespołu ArmiaPolski oddział Sony-BMG wydał niedawno serię 23 płyt - reedycji klasycznych albumów rockowych XX wieku. Niebawem ukażą się albumy Elvisa Presleya, Johnny'ego Casha, Boba Dylana, Leonarda Cohena, Janis Joplin, Lou Reeda, Milesa Davisa, Patti Smith, The Clash, Pearl Jam, Santany, Jeffa Buckleya, ale też Michaela Jacksona i Geroge'a Michaela.

Winylowymi reedycjami zajmują się nie tylko fonograficzni giganci. Specjalizująca się w muzyce reggae i punk niezależna wytwórnia W Moich Oczach przed kilkoma miesiącami wydała na winylu płytę Armii "Legenda". Nagrana w 1990 r. jest klasyką polskiego punk rocka. Cały pierwszy nakład reedycji - 476 ręcznie numerowanych egzemplarzy - wykupiono w dziesięć dni. To świetny wynik w czasach, gdy płyty CD z trudem osiągają wynik kilku tysięcy. Teraz W Moich Oczach przygotuje dodatkowe 400-500 sztuk winylowej "Legendy", a także kolejne wydawnictwa na analogach: "Triodante" Armii, zapis jednej z ostatnich prób pierwszego składu legendarnej punkowej Siekiery, zatytułowany "1984", oraz singel grupy Made In Poland.

Za produkowanie czarnych krążków bierze się wytwórnia S.P. Records, wydawca Kultu i Kazika. Na analogu można już kupić "Your Eyes" z 1991 r. Co miesiąc - kolejne tytuły z dyskografii Kultu. W planach są analogowe wydania całego dorobku Kazika. - Uwielbiam analogowe brzmienie. Te nagrania mają zupełnie inną dynamikę, ciekawszy klimat - ocenia Sławek Pietrzak, szef S.P. Records. - My wychowaliśmy się na analogach - dodaje Piotr Morawiec, gitarzysta Kultu.

Sukcesem okazała się również seria "czarne perły" Polskich Nagrań. Dwa pierwsze tytuły: "Astigmatic" Komeda Quintet i "Dziwny jest ten świat" Niemena już zniknęły ze sklepów. Będzie dodruk 500 sztuk. Z archiwów "taśm matek" dawnego państwowego monopolisty na analogach pojawią się w tym roku "Mrowisko" Klanu, "Enigmatic" Niemena, coś Marka Grechuty.

Niezależne małe wytwórnie produkują na analogu także nowości polskiej sceny punkrockowej. "Pasażer" wypuścił El Bandę, Post Regiment i Eye For An Eye. Z gorących premier firmy Jimmy Jazz na czarnym krążkach są "Akcję v. 1" Komet i kultowy debiut "Oi! Młodzież" The Analogs. Połowa nakładu została sprzedana w dwa miesiące.

Wytwórnia wprowadziła do internetowego sklepu ofertę gramofonów, aby kupione krążki nie stały na półce. - Chociaż wciąż są fanaberią wydawców, analogi to spora część naszej ubiegłorocznej sprzedaży - mówi Zdzisław Jodko, szef Jimmy Jazz.

Od kilku lat na płytach analogowych ukazują się premierowe tytuły równolegle z wydaniami CD. Dotyczy to zarówno światowych gwiazd, jak i niezależnych zespołów. Prym wiedze scena hiphopowa i klubowa. Winyl nadaje się bowiem nie tylko do słuchania muzyki, ale też do jej tworzenia. Tylko płytę analogową didżej może szybko popchnąć, cofnąć, zatrzymać i "szorować" po niej igłą, czyli skreczować. Patrzysz na płytę i od razu wiesz, gdzie postawić igłę.

W Polsce znów wracają komisy muzyczne, specjalizujące się w winylach. Kupują je nie tylko didżeje (choć dobra polska muzyka, głównie jazz i beat, ciągle cieszy się sporym powodzeniem wśród krajowych i zagranicznych twórców samplingu). Wśród klientów coraz więcej jest ludzi młodych, dla których kompakt był pierwszym i najczęściej używanym nośnikiem muzycznym.

Także wielkie sieci handlowe tworzą specjalne półki tylko na czarne krążki. - Powoli zaczyna się odbudowywać ten rynek. Sprzedawcy widzą, że pojawia się coraz więcej tytułów. Wreszcie jest czym handlować - mówi Maciej Rychlicki z SonyBMG.


Źródło: Gazeta Wyborcza
Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: guslarenko » środa, 30 stycznia 2008, 17:38

kto z was ma gramofon w chałupie?

Awatar użytkownika
dron
Pornography
Posty: 513
Rejestracja: niedziela, 21 października 2007, 20:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Giżycko

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: dron » środa, 30 stycznia 2008, 19:14

ja mam;]
Disintegration 89

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: s_z_e_r_n » środa, 30 stycznia 2008, 19:45

Ja też mam.

Awatar użytkownika
Mroczny Herbaciarz
Seventeen Seconds
Posty: 269
Rejestracja: niedziela, 22 lipca 2007, 00:08
Numer gadu-gadu: 418450
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: Mroczny Herbaciarz » środa, 30 stycznia 2008, 20:39

I jo
No ale co z tego?

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Re: smęcenia starego piernika

Post autor: guslarenko » środa, 30 stycznia 2008, 21:04

no czyli nie będe dziwakiem większym niż jestem jak sobie taki sprawie

tylko że nie znam się na tym i w ogóle jak patrze na allegro to sporo jest tego sprzętu i rózne są ceny ... ile wydać na to żeby nie przepłacić, żeby dało się słuchać .. i na co zwracać uwagę? może jakieś uwagi? podzielcie się wiedzą prosze

ODPOWIEDZ