Strona 4 z 6

: czwartek, 23 grudnia 2004, 20:33
autor: martab
WHISPERS CURE CARLENA pisze:
VELVETPILL pisze:
WHISPERS CURE CARLENA pisze:[ale wszelkie rekordy pobijał niezapomniany duet Toma i Jerrego...

No to sie rozumiemy Carlenko :D Tom'a I Jerry'ego oglądam po dziś dzień, choć ze mnie 22-letni staruch :oops:
To może jakiś fan club Toma i Jerrego założymy ? :wink: Szkoda że już teraz nie grają tej kultowej kreskówki :wink: .Ja zawsze trzymałam stronę Toma,a czasem to najchętniej zastosowałabym na Jerrego łapkę na myszy :twisted: :wink: :lol:
to ja się dopisuję : ) Nie wiem jak było kiedyś al ostatnio jak ogladałam to też stałam za Tomem, szkoda mi kociaka było...

oj widzę że ten wątek potrzebny był :>

: czwartek, 23 grudnia 2004, 20:40
autor: WHISPERS CURE CARLENA
Ano pewnie że tak :wink: W tym wątku jesteśmy straaaasznie dziecinni :P :lol: :wink: ,ale miłe są te wspomnienia,a obecne bajki nie podchodzą mi wcale :wink:

: czwartek, 23 grudnia 2004, 21:16
autor: kjurczaczek
nie cieprię Tomm'a , zawsze byłam za myszką!
ale za to z Muminkach zawsze szkod mi było Buki, ona taka smutna samotna była...

: czwartek, 23 grudnia 2004, 21:56
autor: Mary_Poole
Moja przygoda z przedszkolem trwała trzy dni. Pierwszego dnia poszłam zobaczyć jak tam jest, ale nie bardzo mi się tam podobało więc jako, że potrafiłam wymiotować na zawołanie to im calutkie pobrudziłam. telefon do mamy...

Następnego dnia byłam przebiegła i zwymiotowałam na mamę kiedy mnie wiozła do przedszkola. Z tym, że mama-spryciara pojechała do domu się przebrać i i tak i tak mnie odwiozła. Tam znowu wymiotowała, ale panie były nieugięte... Wiedziałam, że następnego dnia musze zrobić coś nowego.

Przedszkole ogólnie nie podobało mi sie dlatego, że miałam obciachowy czerwony worek na kapcie i musiałam leżakować. Było to strasznie nudne zważywszy na to, że panie wychowawczynie siedziały obok i plotkowały a ja musiałam leżeć jak ten głąb. Dlatego dogadałam się z dziećmi, którym też się to nie podobało i które również nie znosiły tego brzydkiego pianina i... je przewróciliśmy. Panie przybiegły, spytały co dzieciom strzeliło do głowy, no to zgodnie z prawdą przyznały, że ja je do tego namówiłam. Potem był telefon do mamy: "Wie pani, może przedszkole nie jest odpowiednim miejscem dla pani córki..."

: czwartek, 23 grudnia 2004, 22:03
autor: kjurczaczek
mała konspirantka !!! tak trzymać !!!

: piątek, 24 grudnia 2004, 02:55
autor: FranekTeleranek
Opowieści Z Narni, to było genialne!! Też pamiętam jak przez mgłę, oprócz gadających stworó, chodzi mi po głowie taka szafa, do której ktoś wchodził drzwi się otwierały i pojawiała się kraina, piękny las, jakiś śnieg mi się przez mgłe przewija . A może zmyślam??
Z chęcią bym sobie to obejrzał z cieakwości[/quote]

: piątek, 24 grudnia 2004, 07:35
autor: WHISPERS CURE CARLENA
Ja chodziłam do zerówki :wink: i nie było w niej az tak źle chociaż czasem nie było zbyt kolorowo :wink: .Pani wychowawczyni bardzo mnie lubiła,maskotka zerówkowa "Jarzębinka" też :wink: za to pani Jadzia od plastyki porównywała mój brak talentu z pracami innych dzieci (bo Carlenka anty twórcza jest :wink: ).O jedzeniu juz w tym wątku pisałam :wink: ,ale herbatkę piłam (chodziła taka miła pani i wołała "komu komu bo idę do domu" :lol: ),zabawy były fajne.Za to nienawidziłam rytmiki,fluoryzacji :evil: i jednej koleżanki :wink: ,ale obecnie - w dorosłym życiu :wink: o naszych zerówkowych konfliktach juz nie pamiętamy.

: piątek, 24 grudnia 2004, 08:50
autor: kjurczaczek
a my dostawaliśmy mleko-ja zawsze cobie kakao robiłam, mieliśmy taką dużą łazienkę z kabinami dla elfów :shock: , zawsze się tam w tej łazience kręciłyśmy z koleżanką, i piedyś pani niosła kubki na mlekom, oczywisie wszystkie spierdzeliłam z tacy-potłukły się co do jednego, a ja az spazmów dostałam.
w ogóle bardzo nerwowa byłam, i nadal jestem...

: piątek, 24 grudnia 2004, 08:58
autor: WHISPERS CURE CARLENA
w ogóle bardzo nerwowa byłam, i nadal jestem...
Zrelaksuj się Kjurczaczku - Święta są,Aniołek przyjdzie :wink: ,Chrystus się narodzi :D .Po Nowym Roku się powkiurzamy :wink:

: piątek, 24 grudnia 2004, 09:23
autor: karolina117
kiedy milam 5 lat moj tato kupil nowy samochod ktory nardzo podaobal sie mi i mojemu modszemu bratu szczegolnie dlatego ze zeby go otworzyc tato musial przycisnac taki maly przycisk na kluczyku(co bylo dla nas wtedy niepojete). zdecydowalismy wiec ze musimy go otworzyc a wiedzielismy na filmach jak to robili przy pomocy druta. ale my druta nie mielismy dlatego wzielismy patyk wsadzilismy go do zamka i zaczelismy krecic na rozne strony i patyk sie zlamal i zostal w zamku...coz kiedy tato sie zorientowal co sie stalo(a stalo sie to szybko no nasze proby ukrycia tego nie udaly sie) chyba nie musze dopowadac jak zareagowal...

: piątek, 24 grudnia 2004, 12:40
autor: Mary_Poole
Ani w przedszkolu, ani w zerówce nikt nie wmusił we mnie mleka i jestem z tego dumna!!! A jak miałam być dyżurną to nie szłam do zerówki mimo wielkich awantur w domu. Stwierdzałam, że nie bo nie i nie dało sie mnie wyciągnąć, do dziś jestem uparta :D

: piątek, 24 grudnia 2004, 12:48
autor: WHISPERS CURE CARLENA
Pijmy mleko będziemy wielcy :wink: ,a tak szczerze mówiąc to słyszałam kiedyś że niepicie mleka jest grzechem :roll: ,ale ja mleczko lubię - choć nie piję go za często :wink:

: piątek, 24 grudnia 2004, 16:38
autor: cyjanek
u mnie chyba nie bylo zadnego mleka :shock:. za to zimą herbata byla, yeah. obrzydliwie slodka.

a w przedszkolu bylam malym szpanerem, bo juz umialam plynnie czytac, a inne dzieci dopiero literowaly - "przeczytaj im, karolinko, ten wierszyk. uczcie sie od karolinki." 8)8)8) ale mnie musieli nie cierpiec.

: środa, 29 grudnia 2004, 18:19
autor: Earthling
VELVETPILL pisze: Nie zabijałem rybek ani chomików, wręcz odwrotnie.
Odwrotnie? Czyli co, powoływałeś je do życia? Frankstein, konkurencję masz! 8)
kjurczaczek pisze: w zerówce mielismy takiego wielkiego misia co miał skrytkę w brzuchu, dorwałam 'ekipę' która zawsze tego misia miała-byliśmy taką zerówkową elitą- każdy się chciał z nami bawić i pani nas lubiła... niestety jeden chłopak narkotyzuje się teraz, koleżanka to pupil a ja... słucham The Cure..
No cóż, z całej trójki Ty zdecydowanie wybrałaś najciemniejszą ścieżkę egzystencji :twisted:

A wracając do tematu - w wieku lat 12 zaczęła się moja fascynacja serialem Z archiwum X. Oglądałem każdy odcinek (przynajmniej jeśli chodzi o 3 lub 4 pierwsze serie), niektóre nawet nagrywałem, oglądając wersję kinową o mało nie dostałem zawału (do dziś mi się podoba ten film), później oglądałem coraz rzadziej, a kiedy na miejsce Duchovny'ego zatrudnili Patricka, dałem sobie spokój. To już nie było to samo.
Natomiast jako gnojek 9/10-letni miałem po prostu fioła na punkcie Tinejcz Mjutant Hiroł Tyrtelz. Żółwiki były moją największą pasją na długo przed muzyką (ale równolegle z rodzącą się manią filmową), kolekcjonowałem wszystko, co dotyczyło tych zielonych zaskorupiałych stworów - komiksy, czapki, koszulki i oczywiście figurki. I faktycznie, zawsze chciałem być Leonardem bo miał takie dwie megadupne katany. Ale i tak zawsze pociągała mnie ciemna strona mocy i podziwiałem takiego Shreddera. Kranka (ten obleśny galaretowaty mózg o kolorze obecnie najmodniejszym wśród dresiar) się bałem, a fe. A mistrz żółwi, przerośnięty szczur Splinter wrył mi się w pamięć na tyle, że do dziś słuchając pewnej płyty Sneaker Pimps mam delikatne skojarzenia z gryzoniami 8) Kałabanga!

: poniedziałek, 24 stycznia 2005, 19:02
autor: Gaga
Był taki mały żółwik wodny u mojej cioci, a że nie częsty to widok u kogoś w domu (to jednak nie to samo co rybki, nie nie :wink: ) nasunęło się pytanie dlaczego nie miałby sobie nieborak zakosztować kąpieli w innego rodzaju płynie? Tak więc wrzucony do szklanki z piwem (oo! nie bagatela! w końcu dębowe mocne) opadł na dno w mgnieniu oka! Po prawdzie to się trochę martwić zaczynałam gdzie ja takiego drugiego żółwia dostanę?? na szczęście zostałam wysłuchana :pray: a będący na progu śmierci mały alkoholik po powrocie do swojego naturalnego środowiska, odzyskał władanie w płetwach. Odbyło się bez sztucznego oddychania, uff... Żółwika od tamtej pory nie widziałam i nie chcę wiedzieć jaką śmiercią swój pełen rozpusty żywot zakończył; natomiast do dzisiejszego dnia targają mną wyrzuty sumienia...