A jak bvliśmy dziećmi?

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
VELVETPILL
The Head On The Door
Posty: 1110
Rejestracja: piątek, 31 października 2003, 21:05
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Innsmouth
Kontakt:

Post autor: VELVETPILL » środa, 22 grudnia 2004, 18:09

Bardzo grzeczne dziecko byłem - nie chwaląc się - nadal taki jestem :lol:

Z jedzeniem nie miałem żadnego problemu!

Jak miałem jakieś 3-4 latka, a nie nauczyłem sie wołać, że chcę "kupę" to waliłem w pieluchę i siadałem na rurze od kaloryfera, tuż za kotarą w dużym pokoju. Rodzice zawsze mówią, ze jak zauważyli moją nieobecność - wiedzieli gdzie jestem i co zrobiłem :oops:

Biłem się z bratem (startszym o 5 lat)! Kiedyś tata kupił nam zestaw tzw. "Majsterkowicz" z takimi blaszkami z otworami i śrubkami do skręcania. I kiedyś użądziliśmy sobie wojnę - porobiliśmy z tego zestawu nożyki (takie krzyże odwrócone do góty nogami = ale bez skojarzeń proszę :twisted: ) i się nimi rzucaliśmy zza stołu. Ale zabawa trwała bardzo krótko - aż dostałem w brew!!! Krew się polała i mam ślad do dziś :shock:

Miałem psa cocker-spaniela i w zimie zawsze mnie ciągał na sankach. Jako ze mieszkamy nad morzem co wakacje spędzlaiśmy tam kilka tygodni (w Lubiatowie, na ośrodku wczasowym Meprozet'u). A mój dog uwielbiam morze - nie ważne czy sztorm i ogromne fale czy skwar lejący się z nieba - Dżeki zawsze był w wodzie. Ale sie ludzie gapili i pstrykali fotki memu brązowemu psu, gdy ten pływał po 3 m falach! Chyba nigdy nie zdarzyło się tak, by nie wrócił z kijem którego mu rzuciliśmy w morze- ale się woziłem w tym czasie - wszyscy mi zazdrościli :!:

Z moim ukochanym dziadkiem zawsze się żegnaliśmy kopniakiem w rzyć 8) Rodzice byli zdegustowani!

Nie zabijałem rybek ani chomików, wręcz odwrotnie. Kiedyś wpuściłem świnki morskie moich rodziców do jednego akwarium (zawsze były razem ale co jakiś czas je rozdzielali - nie mogłem pojąc dlaczego to robią????) no i efekt był taki, że miałem duuuużo świnek morskich :lol:

Kiedyś popisywaliśmy się z kolegami przed jakimiś starszymi laskami. Jeździliśmy przy nich na rowerach i sie "prezentowaliśmy". W końcu wpadłem na pomysł by na ich wysokości zeskoczyć z roweru niczym kaskader i... zeskoczyłem, ale rower sie utopił w stawie :lol:

Co jeszcze? Jako 8 latek pojechałem z dziadkiem na wiśnie. I tak niefortunnie spadłem z drzewa, że złamałem rękę w 5-ciu miejscach
Zemsta była słodka - w następne wakacje razem ścięliśmy to drzewo i puściliśmy z dymem.


Ech to były czasy :roll:
Obrazek

Awatar użytkownika
kubski
Faith
Posty: 365
Rejestracja: wtorek, 8 czerwca 2004, 15:43
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gorzow wlkp.

Post autor: kubski » środa, 22 grudnia 2004, 19:45

jak ja bylem maly to robilem spenkanki na mrowki. wsadzalem mrowke pod piasek a ona wychodzila i robial takie pekniecie i to byla spenkanka na mrowki:D
Zadzwoń do mnie i uratuj mi życie...

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » środa, 22 grudnia 2004, 19:49

a ja na dodatek jako 6-letnia pannica lunatykowałam... chodziłam w domy po domu z dziwacznymi przedmiotami- raz brat przyłapał mnie w korytarzu z hoola-hoop, a innym razem chciałam nasiusiać do szafki...

też jadłam karmę dla psów i śnieg.

kiedys była taka piosenka "Lambada", podobno świetnie ją tańczyłam.

obcięłam mojej Barbie włosy na jeża, a nogę ma ona przykręcona na śrubę w biodrze...

w zerówce mielismy takiego wielkiego misia co miał skrytkę w brzuchu, dorwałam 'ekipę' która zawsze tego misia miała-byliśmy taką zerówkową elitą- każdy się chciał z nami bawić i pani nas lubiła... niestety jeden chłopak narkotyzuje się teraz, koleżanka to pupil a ja... słucham The Cure..
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » środa, 22 grudnia 2004, 20:08

Danelectro pisze:To yattamanów nie było dwoje? Chłopak i dziewczyna, prawie tacy sami? A na początku każdego odcinka dostawali wiadomość, której nośnik zaraz wybuchał? Potem przestali to puszczać, a w zamian pojawił się jakiś badziewiasty "Yattodettaman" :?: Poczułam się oszukana.
bylo dwoje, ale panna nie miala joja, tylko taki kijek, ktory sie wydluzal na zyczenie. owszem, jako wierna fanka tez taki mialam, zrobiony ze starej anteny od radia, ale mi ja zabrali bo sie bali ze sobie oko wydlubie. yattodettamana za to nie pamietam. tzn nazwe kojarze, ale czym to sie od zwyklego yattamana roznilo, nie mam pojecia. jeszcze byla sally czarodziejka, gigi la trottola i paul w krolestwie kalendarza.


jasne ze mialam bazy - glownie na drzewach, ciagle po nich lazilam. swoja droga, przypomiala mi sie pewna rzecz,
otoz pewnego dnia razem z kolezanka lazilysmy po tych nieszczesnych drzewach u sasiada, ktory byl wujkiem tej kolezanki. no i nazazarlysmy sie zielonych jablek. po pewnym czasie zaczal mnie bolec brzuch, wiec dyplomatycznie spytalam mamy, czy mozna jesc niedojrzale jablka. mama ku przestrodze odpowiedziala, ze absolutnie nie wolno bo sie mozna bardzo powaznie rozchorowac, pojechac do szpitala itd. a teraz wyobrazcie sobie kilkulatke zalewajaca sie lzami i piszaca list pozegnalny. ars moriendi w wieku lat szesciu 8)
.

Awatar użytkownika
JFSebastian
Boys Don't Cry
Posty: 170
Rejestracja: piątek, 27 września 2002, 22:43
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: JFSebastian » środa, 22 grudnia 2004, 20:46

Zajin pisze: A poza tym...czy wy też robiliscie takie super bazy na drzewach, pod ziemią i w zbożu? :P Piękne to było...
Jasne, bazy w zbożu miały jeden plus, można było zrobić prawdziwy labirynt dzięki któremu ewentualni intruzi nie mogli naszej bazy znaleźć.
A zabawy w wojnę? Mogłem spędzać całe dni na bieganiu z drewnianym pistoletem (a nie jakimś plastikowym paskudztwem) i strzelać do kolegów (tzn. wrogów :wink: )
wpiździec

Awatar użytkownika
beyond
Japanese Whispers
Posty: 764
Rejestracja: piątek, 7 lutego 2003, 18:19

Post autor: beyond » środa, 22 grudnia 2004, 22:00

kjurczaczek pisze:, a innym razem chciałam nasiusiać do szafki...
..
no, mi się raz udało. do śmietnika :oops:

U nas były zabawy w policjantów i złodziei po piwnicach. Tam to dopiero były bazy..a z czasem przekształciły się w przybytki rozpusty :twisted:

Dzisiaj znalazłem swoją starą ksiażke do j.ang, z końca postawówki. W jednym z zadań mieliśmy ułożyć zdania z adverbsami. No i moje lecą tak:
1) My life is completely ruined.
2) You look terribly bad.
3) This novel is really boring,
i dalej w tym stylu...nie ma to jak wesoły nastolatek :twisted:
Danelectro pisze:To yattamanów nie było dwoje..
Czy jestem jedyny, który nie ma zielonego pojęcia o czym wy mówicie :?: Superman - to było coś. Ten miecz na plecach i w ogóle...
Sing while you may
though it's hard to sing underwater.

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » środa, 22 grudnia 2004, 22:33

nie jesteście sami, ja też się zastanawiam już od dłuzszego czasu o czym mowa, niestety rozgryźć nie mogę.
może ktoś wtajemniczyć nas?
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » środa, 22 grudnia 2004, 22:38

Ajuuto :!: Oni nie wiedzą o co chodzi!

No, ale Sally księżniczkę to nagmninnie, kreskę miała chyba najbardziej beznadziejną. Moja najukochańsza to była Bella (czy Barbra...), co do której trafiłam na końcówkę serii, to była dziewuszka o brązowych włosach, co się zawsze lała z taką z zielonogranatowymi. I, oczywiście, mówiła po włosku z gustownym japońskim zaciągiem 8)
Ale zaraz, najbardziej kultowa to była taka bajka o Transformerze. Fabuła była strasznie zawiła, były jakieś dwa światy - jeden ludzki, drugi należał do czegoś w rodzaju aniołów - które biły się o władzę nad kosmosem.
No i ten dowódca tego transformera zakochał się w takiej jednej ze skrzydłami i potem ona chyba umarła - normalnie, Giaur kiepskiego anime :D No i ta nieśmiertelna kreskówka o piłkarzach, co podczas gry mieli takie okropne facjaty.
Tata zabraniał mi oglądać tych odwóch ostatnich, bo były na TVP, a tamte to oglądałam bezpiecznie u babci, bo miała kablówkę. Polonia 1 rules 8)

Po tych perłach japońskiej kinematografii przyszła czarodziejka z księżyca, ale ja już wtedy byłam poza obiegiem.

A z bardziej cywilizowanych to oglądało się Himena (Kaliber 44 potem śpiewał "obronię tezę jak jak He-man Eterię") i trochę wcześniej żółwie nindża. Każdy chciał być Leonardem 8)
Ostatnio zmieniony środa, 22 grudnia 2004, 22:49 przez Danelectro, łącznie zmieniany 1 raz.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
Segoy
Easy Cure
Posty: 43
Rejestracja: środa, 21 maja 2003, 22:06
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gorzów/Warszawa

Post autor: Segoy » środa, 22 grudnia 2004, 22:47

Cóż, mój przypadek nadaje się do kabaretu. Jako 2-3 latek słuchałem niejakiej 'Akademii Pana Kleksa' na winylu, pewnego dnia nawet nauczono mnie obsługiwać adapter (!). Złapałem więc jakąś płytę z krową na okładce... i poleciało 'Atom Heart Mother'. Resztę można dośpiewać.
If you're so very good-looking
Why do you sleep alone tonight?

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » środa, 22 grudnia 2004, 23:06

Ja usłyszałam AHM mając zaledwie dziesięć lat więcej I podobało mi się.

A pod wpływem Akademii Pana Kleksa pozostawałam dość długo, nawet z przyjaciółmi graliśmy na rakietkach do badmintona jako na gitarach do tej kasetki. Z innych ciekawych zabaw wymyśliłam zbieranie żab, wyrzucanie ich z pierwszego piętra i sprawdzanie, które przeżyją.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » środa, 22 grudnia 2004, 23:45

blah, o pilkarzach nie ogladalam nic, bo mnie nudzilo jak przez piec odcinkow biegli z jednego konca boiska na drugi. transformersow chyba nie ogladalam, za to gigiego nie opuscilam zadnego odcinka. a "tajemniczy ogrod" i "mala ksiezniczke" z polsatu2 pamietacie?
no ale jednak yattaman to yattaman.

a przy czarodziejce u mnie sie zaczelo, jestem z pokolenia moonies, ale to juz nie ten temat 8)

[edit]
aaa, juz kojarze yattodettamana:D to byl taki yattaman z inna kreska i glupsza fabula, ocenzurowany - bo na koncu odcinka glowna zla bohaterka, w przeciwienstwie do serii oryginalnej, w wyniku wybuchu bomby nie tracila ubrania. juz pamietam.




a motomyszy z marsa?
.

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » czwartek, 23 grudnia 2004, 11:05

A ja zawsze byłam przeciw Yattamanom i chciałam żeby choć raz wygrała "przystojna" Banda Drombo :P :wink: :lol:

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » czwartek, 23 grudnia 2004, 12:08

No to przybij :) Ale ja zazwyczaj byłam za złymi. Może tylko himenowi kibicowałam, szkieletor był taki okropny.
Żółwie ninja oglądałam zawsze przy rodzicach - to z czasów przedszkola - i zawsze byłam zażenowana, jak oni pod koniec każdego odcinka robili takie "Hurray!".
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » czwartek, 23 grudnia 2004, 12:12

Żólwie Nindża też oglądałam, oglądałam też Misia Uszatka i Domowe Przdszkole, a pamiętacie w piątki taki koncert życzeń prowadzony przez Hałabałę, a no i Ulica Sezmkowa ale tylko in Inglisz, literki i cyferki na końcu były genialne...
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » czwartek, 23 grudnia 2004, 12:16

A pamiętacie, jak się Cartoon Network pojawiło? Dwanaście godzin kreskówkowej chały na dobę i kompletne zero kumacji :D
Zły gotyk boli przez całe życie

ODPOWIEDZ