A jak bvliśmy dziećmi?

Pozamuzyczne tematy...
Awatar użytkownika
beyond
Japanese Whispers
Posty: 764
Rejestracja: piątek, 7 lutego 2003, 18:19

A jak bvliśmy dziećmi?

Post autor: beyond » wtorek, 21 grudnia 2004, 23:17

to dopiero...kjurczaczka uwielbam od dziś za to pyatanie sentymentalne :wink:
Sing while you may
though it's hard to sing underwater.

Awatar użytkownika
beyond
Japanese Whispers
Posty: 764
Rejestracja: piątek, 7 lutego 2003, 18:19

Post autor: beyond » wtorek, 21 grudnia 2004, 23:20

Jak byliśmy dziećmi uciekliśmy z kuzynką rodzicom i zatrzymano ruch tramwajów w całym mieście, byśmy się nie władowali na tory...a potem włamaliśmy się do przedszkola 8)..noo i generalnie wesoło było :lol:
Ostatnio zmieniony środa, 22 grudnia 2004, 12:00 przez beyond, łącznie zmieniany 1 raz.
Sing while you may
though it's hard to sing underwater.

Awatar użytkownika
Aga
The Head On The Door
Posty: 1071
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 11:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Aga » wtorek, 21 grudnia 2004, 23:51

-w wieku 10 lat pomalowałam dziadkowi winogrona które hodował to wyrobu wina, bo myslalam ze cos jest z nimi nie tak skoro sa zielone a nie czerwone jak jabłka...
-nałozyłam kiedys sztuczne zęby wilkołaka i zeszłam po ciuchutku do piwnicy,gdzie babcia w tym czasie robiła porządki, tak bidulke przestraszyłam , że sie posikała ze strachu..
byłam raczej dziwnym dzieckiem,
-kiedyś byłam ogrmonym niejadkiem, robiłam wszystko zeby nie jesc, np. podczas nieobecnosci mamy wpychalam młodszej o 2 lata siostrze kotlety, bułki oraz miche szpinaku do buzi, ( siostra nie potrafiła jeszcze mówic, dlatego nie balam sie ze mnie wsypie) ale niestety wszystko zawsze wychodziło na jaw, bo za kazdym razem kiedy pojawiala sie mama strzelalam buraka ..
Ostatnio zmieniony środa, 22 grudnia 2004, 00:09 przez Aga, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » środa, 22 grudnia 2004, 00:01

Jako 3- lub 4-latek pierwszego dnia w przedszkolu zarzygałem dokumentnie panią przedszkolankę.
Jako 5-latek wybiłem zęba własnemu dziadkowi. Nie byle jakiego zęba. Górną jedynkę. Jednym uderzeniem - i to z główki.
Jako 6-latek zapytałem ojca: "A co to znaczy walić konia?".
Jako 7-latek po raz pierwszy w życiu zobaczyłem z bliska martwego człowieka.

Więcej grzechów nie pamiętam.

Jak widać, od małego było ze mną coś nie tak :twisted:
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
Aga
The Head On The Door
Posty: 1071
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 11:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Aga » środa, 22 grudnia 2004, 00:12

Earthling pisze: Jako 6-latek zapytałem ojca: "A co to znaczy walić konia?".
:
haha a moja o dwa lata młodsza siotra w wiek5 lat ( chyba) nie wiedziała co to znaczy, dlatego wchodząc do ubikacji krzykneła " ide zwalić konia" (zamiast k...pe) :doh: dodam, że goscie rodzicow zamarli..

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » środa, 22 grudnia 2004, 00:57

-kiedy mialam jakies 5-6 lat, namietnie ogladalam yattamana, i bardzo sie z nim utozsamialam - mialam nawet takie jojo, jak on. pewnego dnia wlazlam na drzewo rosnace w ogrodku, na jakies 6 metrow nad ziemia. zlazac z niego, przy akompaniamencie histerii rodziny, zlamalam sobie.. nos.
-lazilam po drzewach i strzelalam z luku [DIY]. raz zastrzelilam wrobelka [!!].
-bawilam sie z żabkami. jak spotkam dobrego czlowieka ze skanerem to Wam pokaze fote na ktorej na dloni trzymam osobno kadlubek zabki, a osobno jej nozki.
-znalazlam na chodniku paszkota [taki ptaszek], chyba wyrzuconego z gniazda, nieumiejacego latac. przygarnelam go i w tajemnicy hodowalam na balkonie w akwarium, kopalam mu glisty itd. mimo tych wysilkow pewnego dnia mama znalazla martwego paszkota w swoim bucie.
-nakarmilam chomika waflami. otoz okazalo sie, ze wafle dosc mozno zwiekszaja swoja objetosc w brzuchu chomika.
.

Awatar użytkownika
beyond
Japanese Whispers
Posty: 764
Rejestracja: piątek, 7 lutego 2003, 18:19

Post autor: beyond » środa, 22 grudnia 2004, 12:16

drimm pisze:, nieumiejacego latac. przygarnelam go i w tajemnicy hodowalam na balkonie w akwarium,.
ha, miałem to samo malutkim, ślepym jeszcze kotkiem :wink: kiedy w nocy zaczął przeraźliwie miauczeć za wszelką cenę starałem się przekonać rodziców że to ja tak sobie podśpiewuje w swoim pokoju :lol:
drimm pisze:,
-nakarmilam chomika waflami. otoz okazalo sie, ze wafle dosc mozno zwiekszaja swoja objetosc w brzuchu chomika.
W wieku 6-7 lat wykończyłem wszystkie posiadane zwierzątka (czyli rybki i chomika :wink: ) Chomik dostał karmę dla rybek, a rybki pokarm dla chomika.

Może z rok wcześniej ugotowałem swoje rybki - zapomniałem o włączonej grzałce.

Jeszcze z rok wcześniej prawie sam się wykończyłem - szukałem metody zasilania dla znalezionego gdzies silniczka, z którego wychodziły dwa przewody. Bateria jakoś nie przyszła mi do głowy - za to dwie dziurki w kontakcie od razu. Dwa kabelki - dwie dziurki - wszystko wydawało się jasne... :bravo!:
Sing while you may
though it's hard to sing underwater.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » środa, 22 grudnia 2004, 13:02

Spoko, spoko: 220V przy krótkim momencie zamknięcia obwodu nie zabija, za to bardzo dobrze działa na organizm :) Sam wiem, bo miałem podobną przygodę w wieku lat 7-8, tyle że ja postanowiłem zamknąć obwód elektryczny bez zbędnych urządzeń, tylko za pomocą znalezionego kawałka drucika pomysłowo zgiętego przez mnie w kształt litery "U". Błysk, trzask, ciemno w domu i krzyk ojca "cholera, co się tam dzieje?!".
No, to teraz wiecie, skąd mój nick, co? :)
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » środa, 22 grudnia 2004, 13:37

jak byłam mała to byłam śliczna i miałam złote loczki a teraz nic z tego nie zostało :(
miałam takie czerwone sztruksowe ogrodniczki z rozporkiem, chciałam sikac na chłopaki na stojąco, niestety ... cała się zalałam- a ze 4 lata miałam.
uwielbiałam wcinać piasek, a potem przychodziłam do domu i sie darłam że mam kamyczki w zębach...
byłam bardzo grzeczna podobno...
uwielbiałam wszelkie zwierzątka, miałam duuużo chomków- jeden się zlałam na łapkę na myszy, inny się przeciął na szybie bo próbował uciekać...
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » środa, 22 grudnia 2004, 14:44

Wszyscy jesteśmy jedną, wielką bandą dewiantów. Nic dziwnego, że słuchamy Boba i jego menażerii :D
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » środa, 22 grudnia 2004, 15:04

-kiedyś byłam ogrmonym niejadkiem
Moja niejadkowatość w dzieciństwie była dramatyczna - jedną kromeczkę jadłam jakieś 2 godzinki nasłuchując co chwilę groźnych głosów rodziców powtarzających co chwilę "ady jedże",a do zerówki nosiłam śniadanie,ale nie wyciągałam go i kiedyś panie w zerówce zapytały się mamy dlaczego nie daje mi śniadania :roll:
Z innych rzeczy :wink:
-chciałam rozmontowywać zarówno radio jak i telewizor ponieważ myślałam że ci wszyscy ludzie którzy się tam wypowiadają lub też występują,znajduja się w środku a ja chciałam ich poznać z bliska
-niegdyś karpiki które pływały w wannie miały nadawane swoje imiona,czytałam im bajki i poganiałam je kijem
-wraz z bratem bawiliśmy się w szkołę,uczniami były maskotki,ławkami książki,a dziennik był robiony z zeszytu
-raz zdarzyło mi się rozebrać się podczas snu,kilka razy chodziłam po domu i przestawiałam rzeczy w nim...Boże jaki człowiek był prymitywny :wink:

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » środa, 22 grudnia 2004, 15:54

drimm pisze:-kiedy mialam jakies 5-6 lat, namietnie ogladalam yattamana, i bardzo sie z nim utozsamialam - mialam nawet takie jojo, jak on.
To yattamanów nie było dwoje? Chłopak i dziewczyna, prawie tacy sami? A na początku każdego odcinka dostawali wiadomość, której nośnik zaraz wybuchał? Potem przestali to puszczać, a w zamian pojawił się jakiś badziewiasty "Yattodettaman" :? Poczułam się oszukana
Ostatnio zmieniony środa, 22 grudnia 2004, 16:06 przez Danelectro, łącznie zmieniany 1 raz.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
martab
Boys Don't Cry
Posty: 194
Rejestracja: sobota, 12 czerwca 2004, 13:27
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: martab » środa, 22 grudnia 2004, 16:06

akurat w tej chwili niewiele mi do głowy przychodzi...
Kiedys mając może 3 latka gdy mieliśmy działkę, na której stała wanna pełna wody chciałam nabrać sobie z niej do kubeczka wody. Przechyliłam sie za bardzo i wpadłam. Gdyby nie sąsiad (mama była z innej strony działki) to bym sie utopiła....

zastanwaiałm sie jak by to było wjeśc do telewizora np. do jakiejś kreskówki albo to pani z wiadomości.

W wieku trzech lat poszłam z kilkorgiem dzieci z osiedla na którym wtedy mieszkałam do piaskownicy za bok. Miałam z sobą mojego ukochanego misia. Zostawiałm go ew piaskownicy, dzień później ktoś przyniósł mi go do domu w tragicznym stanie. Mama powiedziała że jego brzeszek jest tak potargany że nie da się zaszyć. Miś został pochowany przeze mnie, kolegę i kolezankę z boku bloku.

jadłam snieg, sople (wszycy to jedli), poza tym pokusiłam sie o spróbowanie karmy dla psów i kotów...

zawsze chodziłam do sąsiadki przez płot, bo nie chciało mi sie obchodzić kilku mieszkań by znaleśC się pod bramką do jej ogrodu...

obudziłam z kuzynką o drugiej w nocy jej mame i brat twierdząc że ktoś się che włamać, okazało sie że to jej tata wrócił z nocnej zmiany...

Będąc co rok na wakacjach u cioci poznałam pewną dziewczynkę. Pewnego razu rozpaliłysmy u niej w sadzie ognisko i smazyłyśmy jabłka. Jej młodsza siostra wsypała nas. Na drugi dzień koleżaka oświadczyła, ze nei może sie ze mną zadawać bo jestem dla niej złym towarzystwem...


Ogólnie rzecz biorąc wesoło było...

A i bedąc w zerówce byłam pierwszy raz w kinie na Królu Lwie... I ten film zapadł w moją pamięc bardzo mocno...Dzis, dostałam kasete vhs z tym flimem i bardzo mnie to uradowało ; )
Ostatnio zmieniony sobota, 9 kwietnia 2005, 21:33 przez martab, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Zajin
Japanese Whispers
Posty: 646
Rejestracja: poniedziałek, 12 stycznia 2004, 23:25
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: 3m/krk
Kontakt:

Post autor: Zajin » środa, 22 grudnia 2004, 16:17

drimm pisze: -bawilam sie z żabkami. jak spotkam dobrego czlowieka ze skanerem to Wam pokaze fote na ktorej na dloni trzymam osobno kadlubek zabki, a osobno jej nozki.
O, to nie tylko ja miałam spaczenia na punkcie zabek? :D Miałam kilka lat i czesto chodzilismy z rodzicami na spacery do lasu, po kazdym spacerku mama znajdowała w kieszeniach mojej kurtki kilkanaście zabek...Bo one takie ładne i chciałam je miec w domu 8)
A jak byłam już troche starsza, to zaczęłam sie pakować w kłopoty, bo swiat taki ciekawy i trzeba wszystko poznac. A juz te miejsca zakazane to najlepsza frajda... i tym sposobem kiedyś o mało w bagnie się nie utopiłam...moja starsza kuzynka dobiegła, gdy zanurzona juz byłam po pas i im bardziej sie szamotałam tym głębiej zapadałam. Na szczescie silna z niej dziewczyna była :D

A poza tym...czy wy też robiliscie takie super bazy na drzewach, pod ziemią i w zbożu? :P Piękne to było...
into the swirl of their senselessness
cosy emptiness

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » środa, 22 grudnia 2004, 17:20

Taaa, na drzewach, a przede wszystkim w krzakach malinowych (!). Moi dziadkowie mieli spore gospodarstwo pod Żywcem, z dużym sadem owocowym i różnymi stworzonkami typu kury, króliki itp. W sadzie były m.in. maliny, gdzie zwykłem się chować przed całym światem, hehe. Kiedyś siedziałem tam cały dzień i zaczęli mnie szukać. Kiedy babcia zapuściła się w czeluście sadu (a wierzcie, że był duży i zarośnięty), wyskoczyłem nagle z zieleni, o mały włos nie przyprawiając staruszki o zawał serca. Mi się to wydawało zabawne :D Naokoło gospodarstwa było mnóstwo pól z pszenicą i żytem, a za domem była droga nad strumień zwany Żarnówką, gdzie ponoć straszyło. To zresztą w ogóle było niesamowite miejsce. A wracając do zwierząt - jako 5-latek drażniłem się z królikiem, który jednak nie był skory do żartów i dziabnął mnie w kolano (potem, w akcie zemsty i z pomocą starszego brata, odrąbałem królikowi łeb a mięsko poszło na pasztecik). Krew ponoć lała się strumieniami, hehe. Nie pamiętam tego, ale dowodem na to jest sporych rozmiarów blizna na prawym kolanie w kształcie księżyca. Są też inne blizny, których pochodzenie pamiętam nieco lepiej, ale to już inny temat :twisted:
Dobra, dość tych wspomnień. W sumie to i tak prawie wszystko, co pamiętam z dzieciństwa.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

ODPOWIEDZ