Najgorsze wersje live

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Najgorsze wersje live

Post autor: love_cat » czwartek, 29 stycznia 2009, 08:28

1. Ktoś na innym forum trafnie zauważył ze Plainsong wyłącznie na gitary brzmi jak temat z top gun
ale się nie przyłączam

z całej 4Tour właśnie Plainsong (choć nie dorównuje tej z klawiszami) i The Walk to killery
a reszta - jakoś nie mogę słuchać 4tour.. bez klawiszy to jednak nie to
fajnie ze nie porzucili ich chociaż w Prayers For Rain, bez keyboarda ta piosenka chyba nie pojedzie

2. sprofanowane Lullaby.. niestety nikt nie zrobi ściany klawiszy z samej gitary

3. Doing The Unstuck – Austin 2008. ktoś to wspomniał na forum i nie mogłam uwierzyć dopóki nie usłyszałam. Jakby nie doing the unstuck, jakieś monstrum.

4. Closedown zepsuli na Trilogy.. i z tego powodu jestem zła bo Closedown jest mojej top 3 cure songs.. chyba nigdy już im tak dobrze nie wychodził jak ’89, nie te tony klawiszy, już nie brzmi porywająco.. a w ogóle najlepsze Closedown było po prostu na płycie. Tak jak Push

5. z najgorszych live to jeszcze Bizarre Festival '98, gdzie Bob był tak dopity, ze leżał na scenie i Szymek podszedł i go musiał potrącić nogą żeby wstał i zaśpiewał Untitled, no i wstał i zaśpiewał, ale co? początek Watching Me Fall...

choć Disintegration z Bizarre mi się całkiem podobała bo była taka prawdziwa, surowa.. na swój sposób tragiczna z Bobem ledwo stojącym na nogach heh...

to teraz posypcie swoimi nie-faworytami live
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: s_z_e_r_n » czwartek, 29 stycznia 2009, 08:33

Najgorsze live wg mnie to wykonania All Cats Are Grey i Funeral Party z lat 81-82.

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: love_cat » czwartek, 29 stycznia 2009, 08:40

zapomniałam o jednym - Disintegration '89
może nie najgorsze, ale tak się spieszą jakby ich ktoś gonił
zdecydowanie za szybko
w nastepnych latach wyrównali
ostatnio znów oglądałam z Trilogy i tam tempo już właściwe
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
Darek12.73
Faith
Posty: 353
Rejestracja: wtorek, 16 sierpnia 2005, 00:43
Numer gadu-gadu: 4387326
Lokalizacja: Ziemie Odzyskane

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: Darek12.73 » czwartek, 29 stycznia 2009, 13:07

Freakshow na Torwarze

Awatar użytkownika
Nell
Concert - The Cure Live
Posty: 1388
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 18:19
Numer gadu-gadu: 8089586

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: Nell » czwartek, 29 stycznia 2009, 14:03

Freakshow na Torwarze zgadza się, The End Of The World na Torwarze.
Lost forever in a happy crowd

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: love_cat » czwartek, 29 stycznia 2009, 14:09

hmm.. jak wrócę do domu sprawdzę ;)
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: frankenstein » czwartek, 29 stycznia 2009, 14:26

http://www.youtube.com/watch?v=DlpmjtWMpZk
I jeszcze ta ścieżka wokalna z puszki... Dramat.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
looper
Three Imaginary Boys
Posty: 139
Rejestracja: niedziela, 24 lutego 2008, 16:48
Numer gadu-gadu: 0

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: looper » czwartek, 29 stycznia 2009, 15:27

nie zgodze się w pełni, moim zdaniem właśnie "ghost" zyskuje wiele przez ten niemal grobowy śpiew, a nie jakieś powykręcane wycie. Choć lepiej to w Rzymie wyszło moim zdaniem.

Awatar użytkownika
Fozzie
The Top
Posty: 812
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 09:39
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: edge of the deep green sea
Kontakt:

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: Fozzie » czwartek, 29 stycznia 2009, 16:19

love_cat pisze:sprofanowane Lullaby.. niestety nikt nie zrobi ściany klawiszy z samej gitary
absolutne veto dla powyższej wypowiedzi
to co duet RS&PT robią na gitarach w tym utworze wielokrotnie przebija nudnawe klawisze Rogera
take Cure!

Fozzie

Awatar użytkownika
eljanusz
Japanese Whispers
Posty: 631
Rejestracja: czwartek, 15 września 2005, 22:47
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wyspa Wynalazców
Kontakt:

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: eljanusz » czwartek, 29 stycznia 2009, 17:56

Fozzie pisze:
love_cat pisze:to co duet RS&PT robią na gitarach w tym utworze wielokrotnie przebija nudnawe klawisze Rogera
wcale nie! zwykłe plumkanie! Plainsong i Lullaby 2008 + kilka innych numerów w porównaniu do wersji z Trilogy wypadają po prostu dużo słabiej!
nie lubię Plainsong 2008 , wersja kompletnie bez mocy, zastępowanie tej potężnej ściany dzwięku najzwyklejszym plumkaniem to właśnie profanacja!

Awatar użytkownika
J.J. Drzewoz
Boys Don't Cry
Posty: 163
Rejestracja: wtorek, 4 stycznia 2005, 15:41

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: J.J. Drzewoz » czwartek, 29 stycznia 2009, 21:21

dlaczego te cholery jakoś tego nie wypośrodkują? :evil: czy tak trudno "plumkanie" duetu RS & PT połączyć z jakimś basem odpalanym z "puszki"?

fakt, jak obserwuję Rogera wyprostowanego jak kołek z głupawym uśmieszkiem na tych jego wąziutkich wargach (co jeszcze nie jest wadą), który odgrywa swoje arie tym okropnym presetem stringów (co wadą już jest) - nie powiem, żebym był zachwycony. Tamten skład brzmiał straszliwie zachowawczo. Po "kambeku" Szwagra TC grają jak dłuto, miażdżą jak walec - jest ok. Jednakże...
... w niektórych "kąskach" boleśnie brakuje klawiszy. Niech je nagrają na nowo (sam im je nagram :wink: ), niech je odpalają z konsolety, nogami, "ręcami" czy też mrugnięciem, obojętnie jakim ...ęciem - co im szkodzi, do diaska?

to tylko marudzenie. oni, tak jak Rysio Riedel, "nigdy się nie zmieeeeniąąąą... zawsze bęęędąąą grać już taak"
pozdro... (termometr dobija do czterech dych :mrgreen: )

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: s_z_e_r_n » czwartek, 29 stycznia 2009, 23:55

J.J. Drzewoz pisze:
... w niektórych "kąskach" boleśnie brakuje klawiszy. Niech je nagrają na nowo (sam im je nagram :wink: ), niech je odpalają z konsolety, nogami, "ręcami" czy też mrugnięciem, obojętnie jakim ...ęciem - co im szkodzi, do diaska?
A cotam. Gitary też niech odpalają z konsolety :) Będą mieli rece wolne to może troszke pomachają do nas albo będą rozdawać autografy w trakcie grania. :)

monk
Boys Don't Cry
Posty: 205
Rejestracja: wtorek, 17 sierpnia 2004, 23:13
Numer gadu-gadu: 2895966
Lokalizacja: Białystok

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: monk » piątek, 30 stycznia 2009, 16:52

The Hungry Ghost w powyższym wykonaniu to po prostu chała jakich mało. Z charakterystycznych cech ostatnich koncertów denerwujący jest ten podkład z nowego albumu (nie wiem po co, czyżby on miał amnezję?) oraz ta automatyczna perkusja w Push... Zgadzam się, że Doing The Unstuck brzmi arcykoszmarnie, nie rozumiem czemu temu Jasonowi tak się spieszy uderzanie w perkusję, przecież w wielu piosenkach perskusja wchodzi dopiero po jakimś czasie! Niezły natomiast jest Plainsong, w Warszawie brzmiał doskonale, choć porządne wykonania z klawiszami są chyba lepsze. Zwróciłbym jeszcze uwagę na to, jak zwalone teraz jest To Wish Impossible Things. Gitara na początku wchodzi jakoś tak nieśmiało, podczas gdy na Show od razu na full. Dobrze za to trzyma się The End of The World czy A Letter To Elise oraz chyba wszystkie kawałki z pierwszej płyty.
Co do Bizarre: jeśli pomysł na tekst przychodzi Robertowi po pijaku to nic w tym złego :P Wykonanie Disintegration jest tragiczne, to prawda, ale jednocześnie śmieszne, jak mu głos się rozstraja w drugiej połowie piosenki :D Z kolei w Just Like Heaven trochę mu rytm gitary się pomylił.
Jeśli chodzi o Disintegration to nie wiem czy nienajlepsza nie jest właśnie ta 'szybka' wersja z Lipska z 1990 roku. Wydaje mi się, że jedyną wadą tamtych czasów były trochę zbyt zakryte klawisze, na Disintegration słabo je słychać na tle innych instrumentów.
wyraz twarzy tęskniący za rozumem...

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Najgorsze wersje live

Post autor: love_cat » poniedziałek, 2 lutego 2009, 09:28

Fozzie pisze:
love_cat pisze:sprofanowane Lullaby.. niestety nikt nie zrobi ściany klawiszy z samej gitary
absolutne veto dla powyższej wypowiedzi
to co duet RS&PT robią na gitarach w tym utworze wielokrotnie przebija nudnawe klawisze Rogera
veto do powyższej
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

ODPOWIEDZ