4:13 dream - recenzje

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Vielebny

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Vielebny » środa, 14 stycznia 2009, 19:53

Love_Cat, dla Ciebie to owe 17 lat, to chyba nie taka dawna historia :?:

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » poniedziałek, 19 stycznia 2009, 10:03

ale teraz wszystko zaczyna mi się 'mitologizować'
co z tego że dopiero 4,5 roku temu, dla mnie to historia ;)
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
CureMar
Concert - The Cure Live
Posty: 1260
Rejestracja: niedziela, 26 maja 2002, 21:49
Numer gadu-gadu: 5308708
Lokalizacja: Gdańsk / Underneath the Stars
Kontakt:

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: CureMar » wtorek, 20 stycznia 2009, 10:18

"Chain of Flowers" odkurzyło pewien wywiad z 2007. Ciekawa jest pewna wypowiedź Smith'a:
"The album will be what would normally be demos, but it sounds fantastic."
No i niestety ciężko się nie zgodzić zwłaszcza z pierwszą częścią tego zdania.
"Ten pijak, który mruczy coś przez sen,
Że póki my żyjemy, Ona żyje też..."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: frankenstein » wtorek, 20 stycznia 2009, 10:53

CureMar pisze: "The album will be what would normally be demos, but it sounds fantastic."
Co po polsku znaczy: "Nagrywamy syfną płytę, ale wy i tak ją kupicie" 8)
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » wtorek, 20 stycznia 2009, 13:13

z tego wywiadu
Robert: The album will be what would normally be demos, but it sounds fantastic. We spent one day per song. We’d learn the song in the afternoon.

no to dlaczego tyle im zabrało żeby złożyć płyte do kupy??

Bob: There are only two songs out of the 33 that have any keys on them at the moment and that’s me playing so I don’t really miss the keyboards.

heh...

i Frankie zmienił podpis z "The Cure - expect the unexpected" na "The Cure - do not expect the unexpected anymore"... :(

jestem coraz bardziej ciekawa co też pokażą na Dark Albumie
i entuzjazm do 4:13 mi słabnie... :?
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » wtorek, 20 stycznia 2009, 14:17

własnie znalazłam to: http://www.julboxworld.com/3.html

czyli Kjury grają na werchter '2009?
trasa festivalowa?
hmm. a co by było jakby byli na Openerze?
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » wtorek, 20 stycznia 2009, 15:14

"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » wtorek, 20 stycznia 2009, 15:17

ta akcja powyzej jest taka fajna że przyrzekłam sobie że to zrobię
zostało jeszcze 3 tygodnia pewnie poczta dojdzie do US

woow!!
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
Iss.
Easy Cure
Posty: 44
Rejestracja: środa, 20 lutego 2008, 14:14
Lokalizacja: PFDM ;) / Warszawa
Kontakt:

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Iss. » wtorek, 20 stycznia 2009, 16:05

wreszcie się przez ten album przegryzłam :)
napiszę szczerze, że miałam co do niego wielkie obawy i nawet gdy był już oficjalnie dostępny jakoś nie mogłam się za niego wziąć :roll:
ale w końcu się złamałam i zaczęłam odsłuch - na początku bez rewelacji, odłożyłam 4:13 na półkę z poczuciem ogromnego rozczarowania. po jakimś czasie, jednak ponowiłam próbę po raz kolejny, potem znów i znów.
w rezultacie przekonałam się i teraz mogę spokojnie stwierdzić, że jest to płyta bardzo dobra, choć dość nierówna.
z każdym kolejnym wsłuchiwaniem się w nią coraz bardziej mi się podoba.

a teraz po kolei:
Underneath The Stars - to dla mnie po prostu totalne mistrzostwo, najlepszy Utwór na całym albumie.
coś na miarę Plainsong, The Same Deep Water As You, Out Of This World, If Only Tonight We Could Sleep czy też innych wielkich dzieł Roba i spółki 8) poruszając mną do głębi od razu stał się dla mnie utworem bardzo osobistym i niezmiernie ważnym.

Only One - klasyczny kjurowy pop niesamowicie miły dla ucha :dance: coś w stylu High, Just Like Heaven czy In Between Days.

Reasons Why - samo wejście zdecydowanie na plus, dalej niestety zbyt monotonnie. podoba mi się najmniej z całej płyty :|

Freakshow - o wiele lepsze wrażenie zrobił na albumie w otoczeniu reszty utworów niż na singlu, gdzie okropnie działał mi na nerwy nie pasując mi do stylu Smitha.
jednak wkupił się w moje łaski ;) zalatuje mi funky i przywodzi mi na myśl w niektórych momentach Wrong Number, czyli nie jest źle :)

Sirensong - jak dla mnie to taki odrzut z UTS, czyli dalej melancholijnie i emocjonalnie choć w odrobinę mniejszej dawce.

Real Snow White - zdecydowane, cięższe uderzenie. ten kawałek mógłby być w czołówce tej płyty, gdyby nie refren, który wg mnie burzy całą kompozycję utworu :roll:

Hungry Ghost - napiszę tylko, że ten utwór jest u mnie zaraz po UTS :) bardz pozytywnie mnie zaskoczył pod każdym względem.

Switch - te gitary :!: wg mnie przydałby się jeden instrumental na płycie i Switch zdecydowanie powinno nim zostać.

Perfect Boy - mam w związku z tym kawałkiem bardzo pozytywne odczucia. stanowi małe wytchnienie po mocniejszym Switch i jest idealnym wstępem do This Here And Now With You.

This Here And Now With You - nie ziębi ani nie grzeje, posiada jednak ciekawą aranżację.

Sleep When I'm Dead - wprowadza mroczną atmosferę, która dominuje już do końca albumu. dla mnie niesamowicie wciągający utwór.

Scream - idealnie pasowałby do Pornografii. jednym słowem oczyszczający krzyk.

It's Over - mogłoby być trudno ostatniemu utworowi sprostać tak monumentalnemu rozpoczęciu jak UTS, jednak na szczęście It's Over się udało. świetne, dopracowane zakończenie na miarę End z Wish.

podsumowując tak ja napisałam na początku 4:13 Dream jest albumem w pewnych momentach nierównym, odrobinę brakuje mu harmonii, jednak nie psuje to ogólnego odbioru tej naprawdę mimo wszystko udanej płyty.
w moim osobistym odczuciu umiejscowiłabym 4:13 chyba gdzieś między The Cure a Kiss Me :think:
...let me show you the world in my eyes...

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » wtorek, 20 stycznia 2009, 16:14

dzięki
zgadzam sie że jako album to jest bardzo nierówne
ale pojedyncze utwory się bronią

ostatnio mój ulubiony to Frikszoł
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: guslarenko » wtorek, 20 stycznia 2009, 16:55

love_cat pisze: i entuzjazm do 4:13 mi słabnie... :?
love_cat, kiedy Ty wprost emanujesz tym entuzjazmem :]

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: frankenstein » wtorek, 20 stycznia 2009, 17:01

Właśnie!
Powiem nawet, że kiedy przeczytałem, że zmiana mojej sygnaturka Cię lovkacie zasmuciła, to mi się trochę głupio zrobiło... :wink:
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: s'the figurehead » wtorek, 20 stycznia 2009, 23:35

I słusznie Panie Frank. I slusznie... 8) :wink:

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: love_cat » środa, 21 stycznia 2009, 15:15

ale ja naprawdę, pomimo niektórych żalów jakie za chwilę poleję - lubię Dreama ;)

czasami po takich jazdach jaką ostatnio zafundował nasz nadworny krasomówca frankenstein zaczynam myslęć kurka a może to naprawdę nic nie warte i co jest ze mną nie tak hehe, może za bardzo ulegam opiniom innych i wystarczył post Frankiego żebym zaczęła wątpić

nie wychwalam tego albumu jak niewiadomo jakie dzieło i czasem myślę że jako całość jest faktycznie trochę tragiczny, żadnej logicznej ciągłości (jesli kiedykolwiek taka była) ale pojedyncze utwory się naprawdę bronią!
i słychać że Kjury się dobrze bawią!

traktuję 4:13 jako taki trochę "tongue in cheek"

jest mieszanka nastrojów; UTS nie wiadomo po co wetknięte na tą płytę, w ogóle tam nie pasuje, no bo gdzie tam takie Only One albo Freakshow dać zaraz po UTS, no ale to tylko Bob potrafi. wkurza mnie ten początek

dziś rano znów dałam szansę The Cure LP, przesłuchałam wszystko od początku do końca i 4:13 o niebo lepszy
na The Cure jest "wymuszona agresja", przysłowione "darcie mordki", z okresu 2004 toleruję tylko Going Nowhere, makijaż Boba, i singielek Taking Off
chociaż rano kiedy wsłuchałam się w Us or Them, myślę, wow, Bob jeszcze nigdy nie zaśpiewał tak agresywnie. przez kilka sekund nawet mi się podobało
Jason wali w gary jakby był w kapeli metalowej, straszne

przeczytanie wywiadu który zalinkował CureMar wydobyło mi z czeluści głowy pewną myśl która długo mi się tam czaiła tylko jakoś nie umiałam jej wysłowić - wkurza mnie to że brzmią jak demo. że Dream brzmi jak demo. dźwięk jest za surowy nawet jeśli Robert wrzucił tu i tam jakieś klawisze
Porl mnie wnerwia jak chyba nigdy dotąd. Wydaje mi się że cały czas chce się pokazać co on to nie jest

ale po kilku miesiącach wciąż uważam że album jest (nie chce mi sie myslec nad bardziej wyszukanymi przymiotnikami) FAJNY ;)
zakończenie kariery po Bloodflowers było kapitalne, no ale czyż każdy z nas nie cieszy sie ze wciąz sie u nich coś dzieje?
wkręciłam sie w Kjura w okresie kiedy sie przebudzili, i nie wiem jak wytrzymam przypuszczalną ciszę do (może się łudzę) następnej płyty, przwyczajona do wciąż nowych newsów itp., np. w maju sprawdzałam prawie każdy show, jaką mieli setlistę itd itd, smuciłam sie jak Bob zaniemógl głosowo :(

miałam zupełnie szalony entuzjazm dla tej płyty zaraz przed jej wyjściem, z całą dyskografią na świeżo w głowie, z całym tym kjurowym szokiem, i płyta mi sie naprawde podoba... bo nie oczekiwałam Disintegration x 2 ;)
frankenstein pisze:Właśnie!
Powiem nawet, że kiedy przeczytałem, że zmiana mojej sygnaturka Cię lovkacie zasmuciła, to mi się trochę głupio zrobiło... :wink:
pomyślałeś że się pospieszyłeś trochę? ;) no trochę mnie zasmuciło że frankiemu który z tego co pamiętam był całkiem pozytywnie nastawiony do płyty na wiosnę chciało się aż iść do profilu i zmieniać sygnaturke ;/


btw
(Frikszoł ROCKS!!! )
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: frankenstein » środa, 21 stycznia 2009, 15:53

love_cat pisze:
frankenstein pisze:Właśnie!
Powiem nawet, że kiedy przeczytałem, że zmiana mojej sygnaturka Cię lovkacie zasmuciła, to mi się trochę głupio zrobiło... :wink:
pomyślałeś że się pospieszyłeś trochę? ;) no trochę mnie zasmuciło że frankiemu który z tego co pamiętam był całkiem pozytywnie nastawiony do płyty na wiosnę chciało się aż iść do profilu i zmieniać sygnaturke ;/
Wiesz - nie było to takie pracochłonne :) A mała prowokacja nigdy nie zawadzi. Specjalnie dla Ciebie dodałem smiley'a, coby tak poważnie nie było.
love_cat pisze: btw
(Frikszoł ROCKS!!! )
Tak jest! Bo to najświeższy i najżywszy kawałek na płycie.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

ODPOWIEDZ