4:13 dream - recenzje

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
kiurczynski
Pornography
Posty: 458
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:13
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gostyń/Poznań

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: kiurczynski » sobota, 1 listopada 2008, 20:24

Darek12.73 pisze:Robinson, moim skromnym zdaniem, wykonał świetną robotę i bardzo uczciwie zarobił na chlebuś. Wg mnie siła tej płyty tkwi nie tylko w samych utworach, ale właśnie w produkcji.
Mnie zdecydowanie bardziej odpowiada brzmienie 4:13 Dream, ale wierzę, że komuś z kolei może bardziej podobać się produkcja Robinsona. Niemniej kawałek "Lost" brzmi mi strasznie topornie i sprawia wrażenie wymęczonego choć za sam pomysł na utwór należą się oklaski.
<rezos> poleci ktos mi analizator logow pocztowych ? w formie stron www ?
<Rv> polecam.

Awatar użytkownika
Gothic
Faith
Posty: 391
Rejestracja: środa, 5 czerwca 2002, 10:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Anywhere out of the world
Kontakt:

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Gothic » sobota, 1 listopada 2008, 22:26

Ok, czas uporządkować myśli po kilkunastu przesłuchaniach płyty. Na wiele nie liczyłem, single pokazywały, że Smith przeżywa teraz - delikatnie mówiąc - gorszy - kompozytorsko okres - i z takim też nastawieniem podszedłem do albumu. Recenzja to wciąż jeszcze nie będzie, acz kilka przemyśleń na Święto Zmarzłych.

Podsumuje od razu: spodziewałem się NIECO gorszej płyty, mogłbym zatem rzec, że spotkało mnie miłe rozczarowanie. Jednak to nie odda całej prawdy. Po singlach, spodziewałem się praktycznie muzycznej katastrofy statku bandery The Cure, a statek co prawda się nie rozbił, jednak nadal dryfuje i niebezpiecznie zbliża się do skał.

Płytę opiszę wzorem:

4:13 Dream = 35% Wish (gitary Porla i hałas) + 45% The Cure (redukcja klawiszy, nieudane brzmienie), z małą 20 procemtową domieszką Wild Mood Swings

Głownym problemem "4:13" jest to, że nie można o tym krążku napisać praktycznie nic definitywnie złego, ale i nic definitywnie dobrego - jest po prostu nijaki, przeciętny, i leży dokładnie pośrodku skali, czasem lekko przesuwa się \ ku górze, aby jednak po chwili zrobić krok wstecz i finalnie dalej tkwić na środku niczym działacze PZPN na swych stołkach.

Dużym plusem tego albumu jest jego długość (choć to także oczywiście świadczy o wypaleniu zespołu :) oraz fakt, że nie ma na płycie ewidentnych gniotów (jak praktycznie niemożliwa do wysłuchania trójka z "The CUre": Us or Them, (I Don't Know What's Going) On i Never). Dzięki temu płyty słucha się całkiem przyjemnie o sprawia wrażenie spójnej.

Najbardziej uderza mnie na tej płycie jej "wymęczenie", tyle było zapowiedzi, przekładania terminów, prężenia pośladków, napinania zwieraczy - i po tym wszystkim z muzycznego tyłka The Cure zamiast porządnego, obwitego ekskrementu, wydobyło się jeno nieśmiałe, wstydliwe pierdnięcie. "Recykling", "b-side" - takie słowa cisną się na ustach. Martwi brak pomysłów na dobre melodie, uderza brak kjurowego klimatu - cokolwiek by to miało znaczyć. Nie chcę nadużywac słowa "wtórność", ale czyż nie wydaje Wam się dziwnym, ot dla przykładu taki drobny fakt, że chociażby sławne kjurowe dzwoneczki mamy użyte na płycie w trzech pierwszych utworach pod rząd?

Po singlach najbardziej przerażało mnie brzmienie, o którym pisałem na forum nie raz, jakieś takie nie-kjurowe, puste, płaskie, garażowe, po prostu chuj-owe, mniej poetycko rzecz ujmując. Atak fanów musiał jednak Robsona chyba nieco ruszyć, bo na albumie brzmienie nieco podrasował (np Sleep dostał jakieś tam dodatkowe ścieżki w tle i więcej głębi, co od razu czuć), choć do ideału nadal mu daleko. Brak klawiszy może nie doskwiera aż tak bardzo (mamy w końcu jakieś tam małe sample i trochę efektow), a Underneath pokazuje, że efektami i pogłosami można zdziałac sporo, jednak cóż z tego, skoro przez pół płyty napierdala nam do ucha "pierdzący" non-stop na gitarze Porl, a czasem wtóruje mu nieokrzesany rembajło Jason" (text by Vielebny :). Dla mnie jest to typowy zabieg "bombastyczny", mający tym hałasem i czasem chaosem ukryć brak solidnych, dobrych kompozycji. Brakuje także chociaz kilku skromnych solówek, dłuższych wstępów i akustycznych gitar.

Stawiam, że głodnemu duchowi tudzież zębowi czasu oprą się te 3 kawałki.

1. Underneath The Stars 9/10 (to będzie chyba jedyny "klasyk" z tej płyty)
2. The Hungry Ghost 8/10 (soczysty kjurowy kawałek, choć w Rzymie zabrzmiał nieco lepiej)
3. It's Over 7/10 (bardzo miłe zaskoczenie, w porównaniu z koncertowym pierwowzorem, na pewno będzie to koncertowy killer, choć szoda, że nie dowieźli melodii)

Klasa średnia:

4. Sirensong 7/10 (przyjemna, cukierkowa miniaturka, długośc w sam raz)
5. Scream 6/10 (dla mnie klimat nieco a'la Pornography, za dużo chyba jednak tego tytułowego krzyku)
6. Switch 6/10 (w sumie wypełniacz, standardowo brak melodii, ale ma w sobie fajną motorykę dynamikę)

Reszta:

This. Here And Now. With You 4/10
Sleep When I'm Dead 4/10
The Only One 4/10
The Reasons Why 4/10 (ten kawałek brzmi jak New Order)
The Perfect Boy 3/10
Freakshow 2/10 (nie przekonam się do tego kawałka i basta)
The Real Snow White 2/10 (jeszcze raz powtórzy to irytujące 'you got what i want' i w czambo!)

OCENA: 5,0
"But awakes to a morning with no reason for waking"
http://www.pixeldreams.pl

Awatar użytkownika
Gothic
Faith
Posty: 391
Rejestracja: środa, 5 czerwca 2002, 10:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Anywhere out of the world
Kontakt:

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Gothic » sobota, 1 listopada 2008, 22:31

Jeszcze suplement, inną sprawą są teksty. Na pewno lepsze niż na The Cure, ale na ich analizę przyjdzie jeszcze czas.
"But awakes to a morning with no reason for waking"
http://www.pixeldreams.pl

Awatar użytkownika
bm
Seventeen Seconds
Posty: 339
Rejestracja: poniedziałek, 20 listopada 2006, 20:22
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: underneath the stars

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: bm » niedziela, 2 listopada 2008, 09:41

Hehe... ciekawy punkt widzenia Gothic ale dla mnie album nie jest nijaki ma bardzo konkretny charakter - jest cholernie spójny i melodii czy pomysłów mu nie brakuje a poza tym np. dla mnie Real Snow White to jeden z najlepszych na 4:13 Dream - co jakiś czas łapię się, że nucę "you've got what i want" albo częściej "i made a promise to myself" ;) i za to lubię chłopaków, że każdy coś sobie u nich znajdzie i po swojemu zrozumie i polubi.
siou mi siou mi siou mi...

Awatar użytkownika
kiurczynski
Pornography
Posty: 458
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:13
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gostyń/Poznań

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: kiurczynski » niedziela, 2 listopada 2008, 09:52

bm pisze:Hehe... ciekawy punkt widzenia Gothic ale dla mnie album nie jest nijaki ma bardzo konkretny charakter - jest cholernie spójny i melodii czy pomysłów mu nie brakuje.
I tutaj całkowicie się zgadzam. Dla mnie również ten album ma charakter, jest wyrazisty. Każdy z utworów ma ciekawą melodię (wyłączając The Scream) i powiedziałbym, że daleko mu do bezbarwności. Dla mnie bezbarwna płyta to taka, która gra i po której wysłuchaniu absolutnie nic nie pozostaje w głowie, żadna melodia, czy też motyw. Na 4:13 Dream tak nie jest.
<rezos> poleci ktos mi analizator logow pocztowych ? w formie stron www ?
<Rv> polecam.

Awatar użytkownika
matibg
Faith
Posty: 360
Rejestracja: wtorek, 5 lutego 2008, 12:50
Numer gadu-gadu: 0

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: matibg » niedziela, 2 listopada 2008, 11:56

Ja będę bronił 'The Real Snow White' do samego końca :) W Rzymie utwór nie zachwycił, ale wersja studyjna jest idealna :)

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: alberto balsalm » niedziela, 2 listopada 2008, 14:42

Darek12.73 pisze:
love_cat pisze:
frankenstein pisze:dali "The Cure" notę maksymalną
serio? a za co?
Za co? Ano choćby:
:arrow: za genialny początek - Lost - narastające emocje, niepokój, moc, potęga
:arrow: za "pornograficzny" Labirynth, w którym od drugiej minuty dzieje się więcej niż w połowie pieśni z Disintegration
:arrow: za genialną prostotę i nieprzesłodzoną melancholię Before Three, Taking Off, The End Of The World
:arrow: za radosny (I Don't Know What's Going) On
:arrow: za niesamowite, nowatorskie, nieco "depeszowate" Anniversary (dlaczego nie nagrają płyty w takim klimacie??? :? )
:arrow: za porażający Us Or Them (brat bliźniak Shiver & Shake) , którym udowodnili, że większość heavymetalowych bandów mogłoby im czyścić buty i który spowodował, że zatrzęsły się mury praskiej T-Mobile Arena 21 lutego A.D. 2008
:arrow: za epickość The Promise
:arrow: "So tell me that you love me again, Tell me that you care..." - za zadumę w Going Nowhere

:arrow: za wspaniałe teksty
:arrow: za udaną stronę graficzną (Good Dream, Bad Dream w rysunkach dzieci)
:arrow: za świeżość i uwolnienie się z okowów Disintegration, w które większość słuchaczy-fanów chciałaby zespół spętać na wieki wieków.

Wspaniała płyta.
tak się rodzi fanatyzm. :lol:
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
dariusz
Concert - The Cure Live
Posty: 1220
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 10:11
Numer gadu-gadu: 1897081
Lokalizacja: Toruń

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: dariusz » niedziela, 2 listopada 2008, 16:05

matibg pisze:Ja będę bronił 'The Real Snow White' do samego końca :) W Rzymie utwór nie zachwycił, ale wersja studyjna jest idealna :)
podpisuję się. super kompozycja. piękny aranż.

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: s_z_e_r_n » niedziela, 2 listopada 2008, 16:27

Gothic pisze: Recenzja to wciąż jeszcze nie będzie, acz kilka przemyśleń na Święto Zmarzłych.
czyli na 2 listopada. wczoraj było Wszystkich Świętych :)

Awatar użytkownika
matibg
Faith
Posty: 360
Rejestracja: wtorek, 5 lutego 2008, 12:50
Numer gadu-gadu: 0

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: matibg » niedziela, 2 listopada 2008, 17:20

Ale wczoraj było święto zmarzłych :P

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: guslarenko » niedziela, 2 listopada 2008, 17:22

w takim razie i moje święto, bo porządnie zmarzłem jak przycupnąłem na dłuzej na balkonie.

Awatar użytkownika
Darek12.73
Faith
Posty: 353
Rejestracja: wtorek, 16 sierpnia 2005, 00:43
Numer gadu-gadu: 4387326
Lokalizacja: Ziemie Odzyskane

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Darek12.73 » niedziela, 2 listopada 2008, 17:38

love_cat pisze:
frankenstein pisze:dali "The Cure" notę maksymalną
serio? a za co?
Za co? Ano choćby:
:arrow: za genialny początek - Lost - narastające emocje, niepokój, moc, potęga
:arrow: za "pornograficzny" Labirynth, w którym od drugiej minuty dzieje się więcej niż w połowie pieśni z Disintegration
:arrow: za genialną prostotę i nieprzesłodzoną melancholię Before Three, Taking Off, The End Of The World
:arrow: za radosny (I Don't Know What's Going) On
:arrow: za niesamowite, nowatorskie, nieco "depeszowate" Anniversary (dlaczego nie nagrają płyty w takim klimacie??? :? )
:arrow: za porażający Us Or Them (brat bliźniak Shiver & Shake) , którym udowodnili, że większość heavymetalowych bandów mogłoby im czyścić buty i który spowodował, że zatrzęsły się mury praskiej T-Mobile Arena 21 lutego A.D. 2008
:arrow: za epickość The Promise
:arrow: "So tell me that you love me again, Tell me that you care..." - za zadumę w Going Nowhere

:arrow: za wspaniałe teksty
:arrow: za udaną stronę graficzną (Good Dream, Bad Dream w rysunkach dzieci)
:arrow: za świeżość i uwolnienie się z okowów Disintegration, w które większość słuchaczy-fanów chciałaby zespół spętać na wieki wieków.

Wspaniała płyta.[/quote]
tak się rodzi fanatyzm. :lol:[/quote]

I tu mnie masz drogi "balsalmie"! Jestem fanatykiem, bo naruszyłem "świętość" Disintegration, he, he... 8)

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: alberto balsalm » niedziela, 2 listopada 2008, 17:40

Darek12.73 pisze: I tu mnie masz drogi "balsalmie"! Jestem fanatykiem, bo naruszyłem "świętość" Disintegration, he, he... 8)
ja też uważam, że "disintegration" była dla zespołu płytą-pułapką, a dla wielu fanów stała się punktem odniesienia. dla mnie takim punktem odniesienia jest "faith" i "17 seconds", ale nie mam złudzeń, że wrócą do takiego grania.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
eljanusz
Japanese Whispers
Posty: 631
Rejestracja: czwartek, 15 września 2005, 22:47
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wyspa Wynalazców
Kontakt:

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: eljanusz » poniedziałek, 3 listopada 2008, 11:22

Gothic ! nareszcie kilka słów prawdy. pomimo głodu, jakoś tak trudno się na tą bezbarwną nutę nabrać.

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: 4:13 dream - recenzje

Post autor: Hien » wtorek, 4 listopada 2008, 00:01

Darek12.73 pisze:
love_cat pisze:
frankenstein pisze:dali "The Cure" notę maksymalną
serio? a za co?
Za co? Ano choćby:
:arrow: za genialny początek - Lost - narastające emocje, niepokój, moc, potęga
:arrow: za "pornograficzny" Labirynth, w którym od drugiej minuty dzieje się więcej niż w połowie pieśni z Disintegration
:arrow: za genialną prostotę i nieprzesłodzoną melancholię Before Three, Taking Off, The End Of The World
:arrow: za radosny (I Don't Know What's Going) On
:arrow: za niesamowite, nowatorskie, nieco "depeszowate" Anniversary (dlaczego nie nagrają płyty w takim klimacie??? :? )
:arrow: za porażający Us Or Them (brat bliźniak Shiver & Shake) , którym udowodnili, że większość heavymetalowych bandów mogłoby im czyścić buty i który spowodował, że zatrzęsły się mury praskiej T-Mobile Arena 21 lutego A.D. 2008
:arrow: za epickość The Promise
:arrow: "So tell me that you love me again, Tell me that you care..." - za zadumę w Going Nowhere

:arrow: za wspaniałe teksty
:arrow: za udaną stronę graficzną (Good Dream, Bad Dream w rysunkach dzieci)
:arrow: za świeżość i uwolnienie się z okowów Disintegration, w które większość słuchaczy-fanów chciałaby zespół spętać na wieki wieków.

Wspaniała płyta.
Polać temu Panu! Lepiej bym tego nie ujął!!!
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

ODPOWIEDZ