Festival 2005 dvd

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
Perry
Boys Don't Cry
Posty: 177
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 13:35
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Perry » poniedziałek, 11 grudnia 2006, 08:08

Rewelacyjne wykonanie "the blood" - i ta solóweczka!

Awatar użytkownika
t0th
Seventeen Seconds
Posty: 251
Rejestracja: sobota, 18 października 2003, 12:35
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: t0th » poniedziałek, 11 grudnia 2006, 20:31

frankenstein pisze:Jakość obrazu mi zupełnie nie przeszkadza.
Właśnie obejrzałem [pirat._.] i musze przyznać, że mi też. Ma to owszem klimat vhs'u, ale można przeżyć, zwłaszcza jeśli ktoś jest tak jak ja uodporniony dzięki oglądaniu in orange i show [reedycje dvd to by było coś]. Nawrzucali pełno efektów, kolory psychodeliczne i całość wyszła dzięki temu bardzo fajnie. A od strony muzycznej jest wyśmienicie chociaż niektóre aranżacje słabe, np. taki 'A forest' - Porla nie słychać WTF. 'Plainsong' wyszedł nadspodziewanie dobrze aczkolwiek pomruk według mnie powinien robić Simon, a Robert powinien wyjąć z piwnicy swojego basa VI [ktoś pamięta kiedy ostatnio go używał?] i na nim wygrać główny motyw. Przywołało wspomnienia z Berlina, więc na razie nie potrafię być bardziej krytyczny. Może potem;]
YOU HAVE NOT BEEN~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » środa, 13 grudnia 2006, 09:08

Przynieśli wczoraj. Nie oglądałem jeszcze, ale jestem strasznie podekscytowany. 8)

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » czwartek, 14 grudnia 2006, 12:58

THE CURE FESTIWAL 2005

Podekscytowany, zauroczony i zanurzony w obrazie i morzu dżwięków, odbyłem podróż po ubiegłorocznych występach WIELKIEJ CZWÓRKI. Troszkę brakuje mi powietrza, by na spokojnie (sic!) oddać wrażenia i emocje , które towarzyszyły w tej niezwykłej, fantastycznej podróży w czasie, tym bardziej że po drodze był Berlin, który szczególnie utkwił w sercu i pamięci na mapie wspomnianych i zarejstrowanych występów...

8)

Co tu dużo się rozwodzić. Ten koncert trzeba koniecznie zobaczyć! I mimo, że przez większość czasu ma się świadomość kolażu wybranych fragmentów, to i tak nie wpływa to ujemnie na odbiór całości. No, może troszeczkę. :wink: Jeśli miałbym się krytcznie odnieść do jakości owego wydawnictwa, to w kilku przypadkach obraz faktycznie pozostawia wiele do życzenia, ale przyznaję, że nie przeszkadzało mi to tak bardzo, jak się obawiałem. Są wręcz momenty fantastycznie zoobrazowane, gdzie mamy i psychodeliczne pejzaże, (głównie w pierwszej części) i rozmyte, rozlane plamy tworzące fantastyczne tło dla fali dźwięków prezentowanych od lat i wreszcie najbardziej przykuwające uwagę i jak dla mnie najbardziej wyraziste w wymowie, chłodne, surowe i minimalistyczne tło, towarzyszące chociażby takim perełkom jak The Figurehead;The Drowning Man; 100 Years; At Night; czy wreszcie Faith, który jednoznacznie przywołał w pamięci In Orange... To są oczywiście subiektywne opinie na dodatek wynikające z wciąż świeżych emocji po projekcji. Pewnie i doszukałbym się szczegółów, które zmieniły by ton tej pozytywnej recenzji , ale po co? Cieszę się, że po długim czasie, (nie licząc Trilogy), dostaliśmy w prezencie koncert naszej ukochanej grupy. Koncert momentami nierówny, nieczysty, niespójny... Choćby i tylko dla takich utworów jak wspomniane wyżej warto, trzeba go mieć, że nie wspomnę o rewelacyjnie zagranych i zilustrowanych alt.end; A night like this; Shake dog shake; ...deep green sea (!!!); End; M; Plainsong (jakże ciężko Smithowi przychodzi odśpiewanie tego utworu z gitarą w rękach... :wink: ); Disintegration (fantastyczna wersja, choć nie aż tak, jak na Bizzare w 98r.)
:roll:

Awatar użytkownika
J.J. Drzewoz
Boys Don't Cry
Posty: 163
Rejestracja: wtorek, 4 stycznia 2005, 15:41

Post autor: J.J. Drzewoz » czwartek, 14 grudnia 2006, 16:04

Eh... powyższa recenzja po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że fanem The Cure się nie bywa - fanem The Cure się albo jest, albo się nim nie ma! Współczuję tym wszystkim, którzy wieszają psy na starzejącym się Ojcu Dyrektorze WIELKIEJ CZWÓRKI. Pozbywają się wspomnień, bo co to za wspomnienia, których zwieńczeniem jest opluwanie poczynań człowieka, który dostarczył nam przecież tylu niezapomnianych wrażeń?
Tym nieco patetycznym postem pozdrawiam wszystkich wiernych... fanów!

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » czwartek, 14 grudnia 2006, 17:19

[quote=" ] Współczuję tym wszystkim, którzy wieszają psy na starzejącym się Ojcu Dyrektorze WIELKIEJ CZWÓRKI. Pozbywają się wspomnień, bo co to za wspomnienia, których zwieńczeniem jest opluwanie poczynań człowieka, który dostarczył nam przecież tylu niezapomnianych wrażeń?
[/quote]

o! to o mnie! czuje sie wyróżniony:)

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » czwartek, 14 grudnia 2006, 23:21

Panie & Panowie,
apeluje o minimum obiektywizmu. Muzyka muzyką, a strona wideo Festival 2005 to jedna wielka kupa kupa, żeby nie użyć dosadniejszego określenia a bredzenia o jej psychodelicznym charakterze to oczywista bzdura. Zachowując uwielbienie dla zespołu należy zachować trochę trzezwości jesli chodzi o ocene całego wydawnictwa. Tez się cieszę, że sie ukazało (i miło mi się je ogląda), ale nie mówmy że to jakieś osiągnięcie artystyczne, bo trudno znaleźć oficjalnie wydany koncert jakiegokolwiek zespołu który byłby gorzej zrealizowany. A doszukiwanie się ideologii ze taki obraz najlepiej oddaje klimat Figuearhead czy Faith jest oczywistym naginaniem rzeczywistosci.

Awatar użytkownika
t0th
Seventeen Seconds
Posty: 251
Rejestracja: sobota, 18 października 2003, 12:35
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: t0th » piątek, 15 grudnia 2006, 08:18

Niektórych chyba rozpieściło DVD ;] (jako format, nie to konkretne)
Kupa to by była jakby dali cały niewyedytowany obraz, czego się obawiałem. Ostro jednak namieszali z różnymi efektami wideo, przebarwieniami, tak żeby wydobyć cokolwiek ze słabej jakości materiału. I według mnie to się udało. Nie mówię, że jest to jakieś osiągnięcie artystyczne - po prostu dobra rzemieślnicza robota. Efekt jest psychodeliczny i klimatyczny. Tak samo jak psychodeliczne i klimatyczne jest słuchanie trzaskającego winyla na bambino zamiast wrzucić CD.
YOU HAVE NOT BEEN~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~ PAYING ATTENTION~

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » piątek, 15 grudnia 2006, 09:44

AgentCooper pisze:Panie & Panowie,
apeluje o minimum obiektywizmu. Muzyka muzyką, a strona wideo Festival 2005 to jedna wielka kupa kupa, żeby nie użyć dosadniejszego określenia a bredzenia o jej psychodelicznym charakterze to oczywista bzdura. Zachowując uwielbienie dla zespołu należy zachować trochę trzezwości jesli chodzi o ocene całego wydawnictwa. Tez się cieszę, że sie ukazało (i miło mi się je ogląda), ale nie mówmy że to jakieś osiągnięcie artystyczne, bo trudno znaleźć oficjalnie wydany koncert jakiegokolwiek zespołu który byłby gorzej zrealizowany. A doszukiwanie się ideologii ze taki obraz najlepiej oddaje klimat Figuearhead czy Faith jest oczywistym naginaniem rzeczywistosci.
Z dozą nieśmiałości przyznaję, że brak mi obiektywizmu. Chcę jednak podkreślić, że specjalnie nie skupiłem się w swej nagiętej, pozytywnej recenzji na mankamentach technicznych. Może i fajnie by było dostać DVD na miarę Trilogy (nie o repertuar tutaj chodzi, oczywiście), ale naprawdę dla mnie to nie jest priorytet w tym przypadku. A jeśli chodzi o brak obiektywizmu, wierz mi Agencie, że nie brakuje mi go nawet jeśli chodzi o TC. Wbrew pozorom. Dziwisz sie, że wyróżniam zoobrazowanie The Figurehead, czy Faith. Nie rozumiem Twojego zaskoczenia. Przecież tło przy tych kawałkach idealnie koresponduje z muzyką. No a że nie jest to klarowny, wypieszczony obraz, to już osobna kwestia, o której też wspominałem wyżej. Strasznie się zawziąłeś na to DVD, a ja nie będę bronił swego zdania za wszelką cenę, dodam jedynie, że mnie ten koncert naprawdę sprawił dużą frajdę. Pozdrawiam. 8)

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Post autor: alexcure » piątek, 15 grudnia 2006, 19:43

Ano, mam już to dvd, obejrzałam zaledwie kilka pierwszych kawałków, brak czasu, i już mi się podoba. Jakość wiadomo, no comments, ale najważniejsze są dla mnie wspomnienia, Szeged no i Berlin..... super sprawa to dvd... może i siebie gdzieś tam znajdę, hihi, fajnie by było :oops: (taki fanowski egoizm, niestety)

PS. s'the figurehead z pewnościa skupił się na wspomnieniach.... u mnie też wspomnienia "górują" nad resztą.... bo na wspomnienia składają sie nie tylko same koncerty ale i cała wyprawa, wtedy byłam w podróży niemal tydzień... zaczęło się od podróży kilkoma pociągami do Budapesztu, kilkugodzinne szukanie miejsca w kilku hostelach, nocleg w pewnym przeładowanym hostelu, włóczenie się po Budapeszcie, podróz pociągiem do Szeged, poznanie pewnej Węgierki i Niemca ( do dziś mam z nimi kontakt), Węgierka załatwiała nam nocleg w bursie studenckiej po obniżonych cenach, musiałam zmyslac numer swojej nieistniejącej karty studenckiej, potem wieczór na rynku w Szeged i wino Węgrami, rano wcześnie jedzenie i wypad na miejsce festiwalu......


no i ogladanie sprzętu The Cure, które stopniowo zwozili, potem sławetny soundcheck.... spotkanie z Zespołem....

potem dopiero koncert właściwy, scisk i hałas niebotyczny, znów nocleg w bursie, potem wyprawa na lotnisko, i natarcie na Berlin, w Berlinie znów nocleg w hostelu, no i kolejne poranne natarcie na Stadion... rozpoznanie drogi poprzez podążanie za niemieckimi fanami The Cure, którzy znając swój ojszysty język nie wiedzieli jak tam trafić (kilkakrotnie pytali się ludzi, którzy, jak się okazało, odpowiadali im prawidłowo) ... aż wreszcie wyczekiwanie przed stadionem no i słuchanie odgłosów kolejnego soundchecku, ale tym razem za "kratami" wejscia.... no i koncert, po nim znów nocleg w hostelu i znów wyprawa na lotnisko i Kraków.... i w końcu dom.... Więc owo dvd jest odzwierciedleniem całej podróży....takim sednem....

no i spotkania z forumowiczami w Berlinie, niektóre po raz pierwszy!!!

celowo nie wspomniałam nic o utworach ani o wnętrzu plyty... środek jest wiadomy, The CURE!

Awatar użytkownika
AgentCooper
Concert - The Cure Live
Posty: 1284
Rejestracja: niedziela, 6 lipca 2003, 12:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: AgentCooper » sobota, 16 grudnia 2006, 20:37

s'the figurehead pisze:
AgentCooper pisze:Panie & Panowie,
apeluje o minimum obiektywizmu. Muzyka muzyką, a strona wideo Festival 2005 to jedna wielka kupa kupa, żeby nie użyć dosadniejszego określenia a bredzenia o jej psychodelicznym charakterze to oczywista bzdura. Zachowując uwielbienie dla zespołu należy zachować trochę trzezwości jesli chodzi o ocene całego wydawnictwa. Tez się cieszę, że sie ukazało (i miło mi się je ogląda), ale nie mówmy że to jakieś osiągnięcie artystyczne, bo trudno znaleźć oficjalnie wydany koncert jakiegokolwiek zespołu który byłby gorzej zrealizowany. A doszukiwanie się ideologii ze taki obraz najlepiej oddaje klimat Figuearhead czy Faith jest oczywistym naginaniem rzeczywistosci.
Z dozą nieśmiałości przyznaję, że brak mi obiektywizmu. Chcę jednak podkreślić, że specjalnie nie skupiłem się w swej nagiętej, pozytywnej recenzji na mankamentach technicznych. Może i fajnie by było dostać DVD na miarę Trilogy (nie o repertuar tutaj chodzi, oczywiście), ale naprawdę dla mnie to nie jest priorytet w tym przypadku. A jeśli chodzi o brak obiektywizmu, wierz mi Agencie, że nie brakuje mi go nawet jeśli chodzi o TC. Wbrew pozorom. Dziwisz sie, że wyróżniam zoobrazowanie The Figurehead, czy Faith. Nie rozumiem Twojego zaskoczenia. Przecież tło przy tych kawałkach idealnie koresponduje z muzyką. No a że nie jest to klarowny, wypieszczony obraz, to już osobna kwestia, o której też wspominałem wyżej. Strasznie się zawziąłeś na to DVD, a ja nie będę bronił swego zdania za wszelką cenę, dodam jedynie, że mnie ten koncert naprawdę sprawił dużą frajdę. Pozdrawiam. 8)
Mimo wszystko sie dziwie. Tło do Figurehead było dobrze (zeby nie powiedziec zajebiscie) zrobione na Trylogii. Zreszta cala plytka jest jednym z lepiej zrealizowanych od strony video wydawnictw. Do Concert 2005 tez mam pewien sentyment bo fajnie jest zobaczyc ponownie wystep (nawet jesli sa to tylko 3 kawalki), ktory widzialo sie na zywca, ale totalnie amatorska robota operatorow + obrobka i efekty robiace wrazenie jakby byly zrobione na laptopie miedzy 3 i 4 browarem pozostana dla mnie nieporozumieniem.
ps. nie zmienia to faktu ze ciesze sie z kazdego wydawnictwa, nawet takiego jak te.

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » sobota, 16 grudnia 2006, 22:41

Wiesz, niedoskonałości też miewają swój urok. Wspominasz o Trilogy i masz rację, ale na tamtym wydawnictwie dokonano mistrzostwa. Jest skończoną doskonałością, jakiej już pewnie nigdy nie wydadzą i nie chodzi mi tylko o wyjątkowy repertuar. A co do wspomnień berlińskich, żałuję że tylko trzy utwory znalazły się na FESTIWAL 2005. A wiesz może skąd są te fragmenty, gdzie ze sceny wychodzi taki kilkumetrowy wybieg? Pochodzi z niego chyba większość kawałków...

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » sobota, 16 grudnia 2006, 23:32

Ja może należę do odmieńców, ale niemal od początku uważałem "Trilogy" za trochę za bardzo wymuskane. OK - przyłożono się do warstwy wizualnej i ogląda się to świetnie - nie mam nic naprzeciw. Ale najważniejszy jest dźwięk. A ten został doczyszczony tak perfekcyjnie, że zabito koncertową autentyczność. Brzmi to tak, jakby nagrano dźwięk w studio i podłożono oklaski. Całość jest więc perfekcyjnie profesjonalna i przez to - lekko sztuczna.

W 2005 roku The Cure wrócili do postpunkowej surowości. Przywrócono np. odpowiednie szybsze tempa wielu utworom (czy czasem nie było tak, że Perry po prostu nie nadążał i trzeba było zwolnić?...). Jest znacznie więcej rockowej agresji, brudu i potu. I do tego jakoś pasuje ten prymitywny przekaz wizualny. Jest to po prostu relacja z koncertu/-ów, a nie wytrawne, koncertowe dzieło filmowe. "Festival 2005" jest po prostu bardziej autentyczny i lepiej oddaje atmosferę koncertu.

Oglądam "Festival 2005" ze słuchawkami na uszach i podkręconym volume'em. Dźwięk jest zmiksowany po prostu znakomicie. Nieźle micha mi się cieszy, gdy słyszę jak wymiatają np. przy "Shiver And Shake" czy "One Hundred Years". Takiego czadu nie było w ich graniu chyba od czasów tournee z 1984 roku! Mi to wydawnictwo przywraca wiarę w The Cure, bo ostatnio było z tym raczej słabo.

Ponadto film potwierdza, że zmiany w składzie były konieczne, aby zrewitalizować zespół. Przez te 10 lat z Perrym i Rogerem zdążyli popaść w lekką rutynę. W wielu momenatch widać, jak dużo satysfakcji znowu daje im granie.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » niedziela, 17 grudnia 2006, 00:53

Tak, na słuchawkach tego koncertu słucha się świetnie. Nie miałem jednak okazji wysłuchać go w opcji 5,1 i nawet nie wyobrażam sobie jaki to musi być czad. :wink: Cofasz się do 84r., nieźle. Mnie chyba bardziej zeszłoroczne festiwale przywołały w pamięci trasę i koncerty w ramach Wish Tour, również za sprawą Porla oczywiście...

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Post autor: alexcure » niedziela, 17 grudnia 2006, 01:09

nie tylko na słuchawkach jest dobrze, bo kiedy ustawiłam wzmacniacz na surround (opcję koncertową) i wszystkie głosniki (tj 8 z subwooferem), puściłam w pokoju brata dość głośno.... działo się.... nawet się mojej Mamie podobało ....

ODPOWIEDZ