Najbardziej niedoceniany album i utwór

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
senior Paśniak
Seventeen Seconds
Posty: 250
Rejestracja: piątek, 17 października 2003, 21:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: senior Paśniak » poniedziałek, 22 sierpnia 2005, 22:38

Perry pisze:THE TOP - przeciez to bardzo dobry album!
Zgadzam się z Tobą we wszystkim co napisałeś w swoim komentarzu. W moim rankingu ulubionych studyjnych płyt album THE TOP jest na wysokim szóstym miejscu. Odkryłem na nowo ten krążek kilka lat temu, gdy na VHS oglądałem koncercik z Londynu 6.04.1984 z programu "The Tube", którego dodatkowym wizualnym smaczkiem był fakt, że oglądana przeze mnie kopia była jedynie w kolorach czarno-białych :wink: Poleciały Bananafishbones, Piggy In The Mirror i The Top i... szczena mi opadła. Ten niesamowity "gęsty" psychodeliczny klimat. Od tego czasu jestem maniakiem całego THE TOP łącznie z kawałkami z b - sides.

A kawałki? Warte docenienia są m.in.: Plastic Passion (zwłaszcza we wczesno punkowej szybkiej wersji), Secrets (totalnie olewany na koncertach dawnych i współczesnych) i Other Voices (tak samo olewany). Dalej: dla mnie ikoną jest też A Short Term Effect (jak podsłuchiwałem próbę w Berlinie w 2002 roku to się już w tym momencie popłakałem z emocji...), potęgą jest też Splintered In Her Head (zwłaszcza w wersjach live). Z późniejszych to: Apart (mega dół), bardzo podoba mi się też kawałek Gone! ale zdecydowanie w wersji live z 30.04.1996 z programu "Letter with J. Holland", gdzie na kolana powala zwłaszcza czekoladkowy damski chórek - także wizualnie :wink: Oprócz tego uważam, że bardziej należy docenić wszystkie singlowe wersje Wrong Number, które mam wrażenie przeszły bez echa wśród naszej rodziny. A może się mylę? :wink:
aka OLD SENIORHAND

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » wtorek, 23 sierpnia 2005, 06:24

Niedocenione... ja też bardzo lubie TOP, kojarzy mi sie z wiosną, wakacjami, podobnie jak "Head on the door". Ma słabe otwory - zwłaszcza w końcówce, ale np "Dressing Up" - fantastyczne, nietypowe linie klawiszy na kilku ścieżkach, odjechany wokal. Smaczku tej plycie dodaje takze to, ze Gruby nagrał ja w zasadzie S A M ( z wyjatkiem bebnów ), co świadczy o jego sprawności jako instrumentalisty, ale przede wszystkim ukazuje jego talent melodyczny. B-sides z tego okresu uważam też za perełki.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » czwartek, 1 września 2005, 00:07

Zgadzam się z przedmówcami: "The Top". Tylko, że skoro wszyscy go tu wymieniają, to może wcale nie jest taki niedoceniany? :) Na "The Top" są zajebiste teksty, z "Shake Dog Shake" na czele, który to BTW dla mnie jest w ogóle kwintesencją "rozchwianego", niezrównoważonego rockowego odcienia The Cure.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Alien
Easy Cure
Posty: 36
Rejestracja: wtorek, 18 maja 2004, 21:57

Post autor: Alien » czwartek, 1 września 2005, 14:14

Najbardziej niedoceniane kawałki to: Plastic Passion, A Short Time Effect, Lament, Wailing Wall, The Top, Snakepit, The Icing Sugar, To Wish Impossible Things, Burn, The Dredd Song, Trap, Cut Here i Anniversary + cała kupa B-sidów ze Splintered In Her Head, Mr.Pink Eyes, A Few Hours After This, A Japanese Dream, A Fear of Ghosts, This Twilight Garden, The Big Hand i This Morning na czele...bez tych kawałków chyba nigdy bym nie polubiał The Cure tak bardzo...prawdziwa esensja...

Najbardziej niedoceniana płyta to zdecydowanie The Top. Genialna, magiczna, barwna i odważna...tylko 17 Seconds, Faith, Pornography, Kiss Me i Disintegration stawiam wyżej.

-------------------------------------------------------------------------------

a desire for flesh
and real blood

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Post autor: alexcure » piątek, 2 września 2005, 19:59

Alien pisze:Najbardziej niedoceniane kawałki to: Plastic Passion, A Short Time Effect, Lament, Wailing Wall, The Top, Snakepit, The Icing Sugar, To Wish Impossible Things, Burn, The Dredd Song, Trap, Cut Here i Anniversary + cała kupa B-sidów ze Splintered In Her Head, Mr.Pink Eyes, A Few Hours After This, A Japanese Dream, A Fear of Ghosts, This Twilight Garden, The Big Hand i This Morning na czele...bez tych kawałków chyba nigdy bym nie polubiał The Cure tak bardzo...prawdziwa esensja...

Najbardziej niedoceniana płyta to zdecydowanie The Top. Genialna, magiczna, barwna i odważna...tylko 17 Seconds, Faith, Pornography, Kiss Me i Disintegration stawiam wyżej
prawdę rzeczesz Marcinie!!!

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » piątek, 2 września 2005, 20:39

Naszła mnie refleksja pokątna i banalna jak się spojrzy, ale czy wogóle jest możliwe docenienie wszystkich kawałków? Zauważenie ich przez ogół? Ja, cenię wszystkie, za to że są, że powstały. Po latach, potrafię krytycznie odnieść się do paru z nich, ale nie powiem, żebym jakoś specjalnie je omijał. No chyba, że High, co by nie być hipokrytą... :roll:

Awatar użytkownika
lovecat
Three Imaginary Boys
Posty: 97
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 13:13
Numer gadu-gadu: 9467875
Lokalizacja: toruń-znowu!
Kontakt:

Post autor: lovecat » piątek, 16 września 2005, 21:32

Tak,owszem the top album najbardziej niedoceniany

Awatar użytkownika
eyemou
Easy Cure
Posty: 4
Rejestracja: czwartek, 8 kwietnia 2004, 08:39
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: eyemou » niedziela, 2 października 2005, 22:19

najbardziej niedocenione przez... roberta :arrow: 'waiting...' i 'scared as you'. dlaczego nie weszły na wild mood swings???? :roll:

Awatar użytkownika
Gothic
Faith
Posty: 391
Rejestracja: środa, 5 czerwca 2002, 10:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Anywhere out of the world
Kontakt:

Post autor: Gothic » niedziela, 2 października 2005, 22:30

eyemou pisze:najbardziej niedocenione przez... roberta :arrow: 'waiting...' i 'scared as you'. dlaczego nie weszły na wild mood swings???? :roll:
Co do Waiting to nie jestem w stanie Ci odoowiedzieć, ale znam na pewno jeden z powodów dlaczego Scared As You nie wszedł na Wild Mood Swings. Być moze dlatego, że był na "stronie b" Friday I'm in Love, który był singlem z Wisha, a nie wydanego 4 lata później WMS :lol: Plotki głoszą, że z podobnych powodów na "Bloodflowers" nie załapał się "Charlotte
Sometimes" :lol:
"But awakes to a morning with no reason for waking"
http://www.pixeldreams.pl

Awatar użytkownika
eyemou
Easy Cure
Posty: 4
Rejestracja: czwartek, 8 kwietnia 2004, 08:39
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: eyemou » niedziela, 2 października 2005, 22:46

Gothic pisze: jeden z powodów dlaczego Scared As You nie wszedł na Wild Mood Swings. Być moze dlatego, że był na "stronie b" Friday I'm in Love
:D no i szkoda że nie wszedł na 'wi...' :)

dzięki za poprawienie

Awatar użytkownika
kubski
Faith
Posty: 365
Rejestracja: wtorek, 8 czerwca 2004, 15:43
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gorzow wlkp.

Post autor: kubski » niedziela, 9 października 2005, 00:33

Gothic pisze:
eyemou pisze: Plotki głoszą, że z podobnych powodów na "Bloodflowers" nie załapał się "Charlotte Sometimes" :lol:
kurcze. a ja myslalem ze to taki stray kawalek... :mrgreen:
Zadzwoń do mnie i uratuj mi życie...

markacz
Easy Cure
Posty: 8
Rejestracja: środa, 28 maja 2003, 10:53
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Szczecin

...wms...

Post autor: markacz » poniedziałek, 10 października 2005, 11:29

...zdecydowanie "wms"... najwięcej negatywnych opinii się słyszy o tym albumie :(... a na mnie zrobił niesamowite wrażenie przy pierwszym słuchaniu...i wcześniej jak w radiu leciał koncert TC otwierajacy trase koncertową ...nie zapomne nigdy mrówek na ciele gdy wsłuchiwałem się...

... a co za tym idzie to utwory z tej płyty... przede wszystkim "this is a lie" i "strange atraction"...
...a także high...i b-side z singli wish i wms...

Awatar użytkownika
norbert
Three Imaginary Boys
Posty: 107
Rejestracja: sobota, 8 stycznia 2005, 04:00
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Najbardziej niedoceniany album i utwór

Post autor: norbert » piątek, 15 grudnia 2006, 12:10

Pablo pisze:Na początek powiem, że przejrzałem historię tematów na forum i nie znalazłem takiego. Mogłem coś przeoczyć, więc wybaczcie jeśli powielam ten temat.

Wśród dziennikarzy, krytyków i fanów The Cure, także na forum, słyszymy przeróżne opinie na temat poszczególnych wydawnictw zespołu. W niektórych kwestiach w większości jesteśmy zgodni, inne budzą spore kontrowersje (choćby ostatni album – „The Cure”). Stąd mój pomysł na dyskusję. Abyśmy wybrali (każdy wg własnego gustu) najbardziej NIEDOCENIANE przez większość albumy i utwory The Cure. Proszę wyjść z założenia: „Ja uwielbiam to wydawnictwo. Czemu inni na to psioczą?”

Zacznę od siebie:
- utwór „The Caterpillar”. Wiadomo, że album „The Top” nie należy do kultowych dzieł The Cure. Mówiąc wprost jest jednym z najgorszych... Choć ci, którzy interesują się nieco historią zespołu wiedzą, że nagranie „The Top” miało na celu skonsolidowanie rozbitego w ’82 The Cure i było swego rodzaju terapią dla psyche Smitha. Nie chodziło o podbicie sceny muzycznej. „The Caterpillar” wyróżnia się spośród innych piosenek płyty. Jakże ta melodia jest urocza! I nigdy nie uważałem, że ta piosenka jest „tandetna” (jak np. „Friday I’m In Love”). Uważam „Gąsienicę” za jeden z tych prawdziwych przebojów The Cure, obok „Boys Don’t Cry”, „Just Like Heaven” i kilku innych.

- utwór „How Beautiful You Are”. Nie, raczej nikt go obelgami nie obrzuca. Chodzi mi o coś innego. Przy różnych recenzjach „Kiss Me...” – nikt o nim nie wspomina. A na mnie żaden utwór z tego albumu nie zrobił takiego wrażenia jak wspomniany „How Beautiful...”. Jest świetny instrumentalnie, klimatycznie, a jego tekst jest u mnie na 1 miejscu wśród tych ulubionych. Uwielbiam „Kiss Me...”, bo to fantastyczny album. Jednak bez wspomnianego utworu płyta ta najbardziej straciłaby na wartości.

- płyta „Wild Mood Swings”. Owszem, zawiera słabsze momenty („Strange Attraction”, „Mint Car”, „Gone!”). Ale one występują też na innych płytach, które są wielbione (choćby „Wish”, „Bloodflowers”, „The Cure”). Nie sądzę by całościowo „WMS” odstawał od innych albumów The Cure. Zawiera bowiem wiele wartościowych songów. Uważam, że „Want”, „This Is A Lie”, „Jupiter Crash”, „Treasure” czy „Bare” należą do najciekawszych i najlepszych utworów zespołu w ogóle. A refren w „Club America”, końcówka „Round & Round & Round” czy kolejny ironiczny „Return” urokiem przypominają największe przeboje Cure’ów. Słychać, że panowie świetnie się bawią, a nagranie tych radosnych piosenek sprawia im dużą satysfakcję. Nie chcę wynieść na piedestały „WMS”, a jedynie obronić przed ostrą krytyką. Myślę, że wpływ na taki odbiór tej płyty ma fakt, iż po raz pierwszy w historii album The Cure sprzedał się gorzej od poprzedniego (w tym wypadku od „Wish”). A jeśli ktoś twierdzi, że jakość płyty należy oceniać przez pryzmat sprzedanych egzemplarzy, ten nie wie co mówi. Dla mnie „Huśtawka dzikich nastrojów” jest albumem, którego chętnie słucham. I cieszę się, że ta płyta powstała.

To tyle. Jest jeszcze kilka wydawnictw, które uważam za bardzo niedocenione, ale myślę, że to wystarczy. Nie chcę by ktoś zrecenzował moją wypowiedź, a jedynie sam „wyrzucił” coś z siebie. Łączy nas The Cure, ale są też pewne różnice w odbiorze ich muzyki. I właśnie o tym chciałem podyskutować. Pozdrawiam.
Ja uważam "The top" za naprawdę dobry album. Jest spójny i ciekawy."Piggy in the mirror" mnie powala jest zajebisty,"Shake dog shake" słyszałem takie wykonania które wywołują ciary, kolejny "Give me it" żywiołowy utwór z dobrym ostrym tekstem, no i perełki delikatne! "Birdmad girl","Dressing up" fantastyczne utwory ciekawe dźwięki i teksty.Wszystkie utwory z tego albumu zasługują na uwagę... nigdy nie dojdziesz na szczyt to tylko twoja wyobraźnia... the top... podobno Smith nagrywał tą płytę praktycznie sam i grał na wszystkich instrumentach... właśnie słucham Piggy in the mirror... i ta piękna przygrywka na gitarze w środku utworu... rozpływam się nie słuchałem tego z 3 lata dzięki za przypomnienie PABLO
Ostatnio zmieniony czwartek, 11 stycznia 2007, 12:35 przez norbert, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
wredziak
Three Imaginary Boys
Posty: 74
Rejestracja: poniedziałek, 12 września 2005, 20:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Elbląg
Kontakt:

Post autor: wredziak » wtorek, 19 grudnia 2006, 04:50

Uważam, ze album Japanes Whispers jest tym albumem ( najbardziej niedocenionym ). Może dlatego, że Smith tak własnie go przedstawił na przekór wszystkim ( tj. dyskotekowo ). Choć na tym albumie są naprawdę super perełki - Just one kiss i La Ment.
The Cure - Charolotte Sometimes, Depeche Mode - Nothing's Impossible

Awatar użytkownika
p_rzemas
The Top
Posty: 903
Rejestracja: środa, 2 października 2002, 12:45
Numer gadu-gadu: 1815060
Lokalizacja: Jastrzebie Zdroj
Kontakt:

Post autor: p_rzemas » środa, 20 grudnia 2006, 01:18

mmmm la ment ... miooodzio:d
Obrazek

ODPOWIEDZ