Czy The Cure się kończą?

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
kalina
Three Imaginary Boys
Posty: 58
Rejestracja: poniedziałek, 4 lipca 2005, 16:43

Post autor: kalina » sobota, 16 lipca 2005, 10:15

dzięki Marcin !
Now that I know that I'm breaking to pieces
I'll pull out my heart
And I'll feed it to anyone

mardem
Easy Cure
Posty: 22
Rejestracja: czwartek, 15 kwietnia 2004, 17:37
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gdansk
Kontakt:

Post autor: mardem » sobota, 16 lipca 2005, 13:49

przestalem byc dzis wielkim fanem cure, czytaj nawiedzonym wyznawca, pewnie z uwagi na moj wiek...mam 31 lat, choc kazdy album kupuje w ciemno do dzis, tak mi pozostalo i juz..kiedys owszem myslalem ze po wydaniu kazdej plyty the cure obwieszcza swoj koniec i kazda plyta w domysle jest ostatnia, dzis jednak nie podzielam waszego pesymizmu, uwazam ze robert jest zadowolony z tego co robi i nie tworzy muzyki dla samego siebie, czy jak jak sam sie wyrazil dla pojedynczego sluchacza ktory slucha jego plyt po ciemku w zamknietym pokoju, robi to dla ludzi, ktorzy wciaz ich uwielbiaja i kochaja za to ze sa, dzis wiekszosc jednak nie oczekuje od nich czegos przelomowego, the cure juz sie przeciez wykazali, osiagneli status megagwiazdy i bez wzgledu na to co wydadza nikt im nie odbierze tej pozycji...

Awatar użytkownika
Jesiotr
Easy Cure
Posty: 33
Rejestracja: środa, 15 czerwca 2005, 14:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jesiotr » sobota, 16 lipca 2005, 19:20

Dlaczego od razu "KOŃCZĄ SIĘ" :?:

Każde ogniwo jest koniecznym etapem rozwoju.

Twórczość TC powinno sie badać "w taki sposób jak należy badać kultury bakteryjne, nie hierarchizując ich wedle zadnej skali wartości"
8)

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » niedziela, 17 lipca 2005, 15:02

Ciężko jest w tym temacie cokolwiek powiedzieć. Powiedzieć, że "ich" zespół się starzeje - to dla curowców awykonalne! The Cure mają nas uchronić przed starością, nieczułością i komfortem (tfu, a kysz!), a Smith nie dość, że stary, to jeszcze obrzydliwie bogaty i bezpłciowo szczęśliwy. Lubimy The Cure za to, że są inni, nieprzysiadalni - a nie za bycie dinozaurami! Ba! Smith powinien już dawno rozwiązać zespół (ale nie "normalnie" -tfu!- tylko przez ukrzyżowanie połowy członków. Zresztą zwykłe rozwiązanie zespołu oznaczałoby, że traktuje The Cure za bardzo na poważnie, a życia nie można brać na poważnie...). Kiedy już zdamy sobie sprawę z tych paradoksów (i zmarszczek na twarzy Smitha), kwestia słabnącej jakości płyt (oczywista IMO) jest już tylko potwierdzeniem tezy.

a teraz - uwaga -odpowiem na pytanie (to znaczy - nie odpowiem, tylko prześlę linka do odpowiedzi, sorry, że in inglisz.)
http://www.pbase.com/craigparker/image/30199803

Właściwie, to ze wszystkim się zgadzam (może poza tym, że TC słuchają tylko ludzie po trzydziestce). I tak zgadzając się ze wszystkim, nie jestem w stanie się tym przejąć.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » niedziela, 17 lipca 2005, 20:28

Piszę dalej, bo jeszcze mnie to gryzie... to w końcu jest się czym ekcytować, czy rzeczywiście się kończą... Każdy bardziej fanatyczny fan dojdzie do takiego wniosku: nie było nic w ostatnich dziesięciu latach, co świadczyłoby w tak oczywisty sposób o tym, że zespół dycha, i z tej racji podejmować nowe decyzje, nawet te najbardziej kontrowersyjne i ryzykowne (a, żeby być dokładnym, tylko takie). Starsi podobno narzekają, że sprowadzenie Porla ma charakter merkantylny ('%#$^%^&#???), młodsi, silący się na cynizm, narzekają na deluksy (czytaj: pozostała muzyka powstaje li tylko z potrzeby serca). Zaraz po ogłoszeniu faktu odchudzenia grupy (proszę bez złośliwości), przyszła wiadomość, że The Cure poprą Boba Geldofa na Live 8 (Czy Smith nie gadał dwadzieścia lat temu, że nie ma sensu ratować życia głodującym, bo i tak umrą? Tak mi się wydaje). Wspomniałam wtedy, że jak The Cure, to raczej z daleka od takich akcji, ale nie doceniłam Roba z jego nieobliczalnością. Bo to było po prostu nieobliczalne :D Szkoda tylko, że nie wystąpili w Londynie, żeby każde słowo mogło być zrozumiane.

Czy młodsi (co to za pomysł, żeby czas odmierzać Stelmachem) postrzegają TC inaczej niż weterani? Jasne. Dla nas Smith zawsze był "stary", a The Cure było po trosze reliktem. I wtedy pojawiło się "Bloodflowers" - objawienie (które czci się po dziś dzień) :) Znam Bloodflowers dłużej niż Disintegration i faktem jest, że Disintegration zdołało już mi parę razy obrzydnąć, nigdy zaś Bloodflowers. Bloodflowers bez cienia pzresady jest jak dobre wino, chociaż nigdy nie przyszło mi do głowy, że jest albumem doskonałym, czy oryginalnym. Ale żaden inny (może poza SS, ale to coś kompletnie innego) nie ma w sobie czegoś tak frapującego i przejmującego. Czy jest lepsze niż Wish. -?- Wish to zbiór genialnych utworów, ale jak można ją, jako całością, porównywać do siły wyrazu Bloodflowers?

Dlaczego właściwie mam taki kredyt dla The Cure? Nie wiem, nie teraz.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
Qr_wishful_thinker
Boys Don't Cry
Posty: 169
Rejestracja: piątek, 11 marca 2005, 17:22
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Cieszyn

Post autor: Qr_wishful_thinker » poniedziałek, 18 lipca 2005, 01:19

Straszne z Was marudy... Ja wiem, że może taki entuzjazm to faktycznie domena przymulasów jakimi są odbiorcy The Cure, ale w zaistniałej sytuacji naprawdę można się wysilić na jakieś zbiorowe samobójstwo 8)

Robert Smith = Człowiek
Simon Gallup = Człowiek
Jason Cooper = Człowiek
Porl Thompson = Człowiek

THE CURE = Zespół (niezwykły, ale zawsze zespół)

Ludzie nie mają wiecznie po 23 lata.
Ale zespół, który z sukcesami działa 23 lata, a nawet więcej, ma już na tyle stabilną pozycję w historii światowego rocka, że nie potrzeba mu żadnych przebojów, płyt sprzedających się w jakichś tam wysokich nakładach i nawet jeżeli nie nagra już żadnej płyty (w co nie wierzę, bo jednak 'The Cure' nie pasuje do niczyjej wizji Ostatniego Dzieła Mistrza), zostanie zapamiętany za kilka najważniejszych płyt muzyki alternatywnej. Wiadomo, że Cury nie stworzą teraz niczego, co byłoby jakimś poważnym przełomem dla zespołu i myślę, że tego zresztą nikt od nich nie oczekuje. Tylko że w takim razie nieustanne i nagminne porównywanie nowszych płyt do kluczowych dzieł grupy, typu Pornography czy Disintegration mija się z celem. Inne czasy, inni ludzie, inne uczucia i inny stan umysłu Pana Roberta. Nie będzie wiecznie pisał tego samego ani powtarzał do bólu starych pomysłów, bo się będzie mu zarzucać zgrzybialstwo, żerowanie na marce przeszłości i inne ciekawe przypadłości.
Ja podziwiam chłopaków za to, że po 30 latach grania nie mają dość rozczulania się nad dźwiękami, co dla ogromu ludzi w ich wieku jest totalną abstrakcją i bezsensem, i nie zbijają bezczelnie kasy za coś, czego dokonali za czasów - że tak powiem - ich świetności (czyt. lata osiemdziesiąte oczywiście).
Ciekawe, ile jest takich grup, które z podobnym stażem jak TC wychodzą na scenę i przedstawiają coś najbardziej magicznego, co zdarza się umysłom egzaltowanych odbiorców. :wink:

Fanatycznie zabrzmiało, wiem. 8)

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » wtorek, 19 lipca 2005, 18:15

Qr_wishful_thinker pisze: Ja podziwiam chłopaków za to, że po 30 latach grania nie mają dość rozczulania się nad dźwiękami, co dla ogromu ludzi w ich wieku jest totalną abstrakcją i bezsensem, i nie zbijają bezczelnie kasy za coś, czego dokonali za czasów - że tak powiem - ich świetności (czyt. lata osiemdziesiąte oczywiście).
8)
A wydawanie edycji Deluxe, czym jest? Tylko przypomnieniem o sobie? Osobiście odczułem niesmak po zapoznaniu się z TYM FANTASTYCZNYM materiałem...

Awatar użytkownika
Jesiotr
Easy Cure
Posty: 33
Rejestracja: środa, 15 czerwca 2005, 14:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jesiotr » czwartek, 21 lipca 2005, 09:13

Wczoraj specjalnie usiadłam i przesłuchałam jeszcze raz Blfl.... I doszłam do wniosku, że to błąd sadzić, ze Kjury sie kończą...
Kjury muszą sie dopiero zacząć. MUSZĄ bo po Blfl NIE MOGŁO właściwie już nic powstać.
Wg mnie po takiej płycie, z takim zestawem utworów nie miało prawa.
Jest retrospektywna, podsumowująca, refleksyjna, odnosi sie raczej do przeszłosci a nie do tego co BĘDZIE.
To, ze wydali następną płytę to jest wg mnie taki bonus i próba czegoś nowego....(mozna to nazwać nowym początkiem- co brzmi generaLnie bez sensu bo początek jest i tak i tak nowy)

KonkluZJA- kJURY SIE DOPIERO ZACZNĄ. W każdym razie mają szansę, zobaczymy co z tego będzie.

Awatar użytkownika
kalina
Three Imaginary Boys
Posty: 58
Rejestracja: poniedziałek, 4 lipca 2005, 16:43

Post autor: kalina » czwartek, 21 lipca 2005, 11:35

a ja zacytuję pewną osobę (WHISPERS CURE CARLENA) ,,żadnej rewolucji nie bedzie " TC nie sa już chyba w stanie zrobić czegoś co złapie za serca ...
Now that I know that I'm breaking to pieces
I'll pull out my heart
And I'll feed it to anyone

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » czwartek, 21 lipca 2005, 11:43

ciezko powiedziec, czy the cure sie koncza - z jednej strony koncertowo nadal wypadaja swietnie i Gruby chyba dalej dobrze sie czuje na scenie, ma ochote sie w to bawic, takie wrazenie odnosze, poza tym, gdyby nie chcial dalej tworzyc - nie bawilby sie w przetasowania skladu zespolu i temu podobne akcje. ale z drugiej strony - dla mnie oczywiscie - nowa plyta jest przykladem wypalenia artystycznego, zwlaszcza tekstowo - symbolem tego sa, jak dla mnie, pierwsze wersy plyty - "i can't find myself". "lost" samo w sobie lubie, ale te wersy to najbardziej sztampowy, stereotypowo-kjurowy tekst jaki tylko mogl zostac napisany. _nie uwierze_ w szczerosc tego typu wyznan, nie po ponad 25 latach powtarzania tego. poza tym robert na sile chce pokazac, ze ma tzw 'rockowy pazur' - jakos nigdy nigdy nie staral sie tego pokazywac [bo i po co?], wiec skad ten nagly halas na nowej plycie? zeby udowodnic ze cure jest elo i trendy i na czasie? [chyba, ze pan producent kazal.] nie podoba mi sie to, oj nie.
zobaczymy przy nastepnej plycie, jak sie to rozwinie :roll:
.

Awatar użytkownika
Jesiotr
Easy Cure
Posty: 33
Rejestracja: środa, 15 czerwca 2005, 14:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jesiotr » czwartek, 21 lipca 2005, 13:23

kalina pisze:a ja zacytuję pewną osobę (WHISPERS CURE CARLENA) ,,żadnej rewolucji nie bedzie " TC nie sa już chyba w stanie zrobić czegoś co złapie za serca ...
TERE FERE PUM PUM

Upieram się przy swojej tezie. "Złapie za serca"- dobrze powiedziane. Nowa płyta nie mogła złapać za serce bo to jest tylko odreagowywanie po Blfl. To co będzie naprawdę Kjurami jeszcze nastąpi.

TC 2004 to tylko takie PREPARATIO AT... no właśnie...zobaczy sie co.
To po prostu koniec terapii, która zaczęła się na Blfl. Terapia skończona, więc mogą teraz nagrać COŚ.

drimm pisze:Gruby chyba dalej dobrze sie czuje na scenie
:) :) :) :) 8)

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » czwartek, 21 lipca 2005, 16:40

kalina pisze:a ja zacytuję pewną osobę (WHISPERS CURE CARLENA) ,,żadnej rewolucji nie bedzie "
"Nie będzie żadnej rewolucji" :twisted: choć sens taki sam,nie czepiam się żeby nie było :wink: Jestem zaskoczona cytatem :) (bo wpisałam go sobie ot tak),no ale wywołana odpowiem na temat: uważam,że powolutku (tak tip topami,tak jak żłowie chodzą :wink: ) zaczyna się początek końca The Cure.Utwierdzają mnie w tym przekonaniu takie fakty jak : kombinacje w składzie oraz najnowsze wydawnictwa Panów Cure.Być może Robert chce sie skupić na wydaniu solowej płyty,śpiewać w duetach,pomagać innym albo po prostu - ma już dość i nie chce się przemęczać.Ale nie dramatyzujmy - jeszcze SĄ i jeszcze o Nich SŁYCHAĆ zatem w chwili obecnej to jeszcze nie koniec :!:

Awatar użytkownika
kalina
Three Imaginary Boys
Posty: 58
Rejestracja: poniedziałek, 4 lipca 2005, 16:43

Post autor: kalina » piątek, 22 lipca 2005, 09:24

nowe wydawnictwa...? odgrzewanie starych piosenek (mówie tu oczywiście o pornografii, 17 sekund etc.) napawa mnie niesmakiem ...mozeja słucham muzyki troche inaczej niż ini ,nie potrzeba mi tytułów ,2. wydań ,uwielbienia idoa etc. muzyka jest dla mnie tylko czyimiś uczucuami ,przekazem melodia i wykonaniem ,więc nie wiedze sensu wydawania 3 płyt ,,on nowa"chyba sie powtarzam :roll:
Now that I know that I'm breaking to pieces
I'll pull out my heart
And I'll feed it to anyone

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » piątek, 22 lipca 2005, 12:12

ciekawe czy będzie "Greatest Hits Deluxe Edition" :roll:
koniec jak nic! a jak nie koniec to wiadomo że już nicciekawego nie zrobią. (no jakoś tak mnie od tygodnia takie myśli nachodzą, nie przejmować się, idę skoczyć z balkonu)
ajm szpeszjal Obrazek

Daysleeper
Boys Don't Cry
Posty: 161
Rejestracja: czwartek, 31 marca 2005, 16:21

Post autor: Daysleeper » piątek, 22 lipca 2005, 12:37

... a wysoko mieszkasz? :roll:
Jeżeli masz wątpliwości to tak już pozostanie.

ODPOWIEDZ