Czy The Cure się kończą?

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Czy The Cure się kończą?

Post autor: frankenstein » czwartek, 14 lipca 2005, 21:36

(Nie ukrywam, że ostatnio zakładając nowe wątki inspiruję się dyskusjami w innych miejscach - ale te dyskusje są bardzo ciekawe!)

No dobra: czy Wy też widzicie, że coś się zmieniło? Czy okres po "Wish" jest znacznie gorszy od lat 80-tych? Czy coś się stało? Czy kasa rozleniwiła nam The Cure? Czy ostatnie trzy płyty rzeczywiście aż tak bardzo odstają od poprzednich? Dlaczego dostajemy nowe The Cure tylko co cztery lata? Czy "Bloodflowers" może równać się z "Disintegration"? Czy The Cure się skończyli, a tylko Robert Smith o tym nie wie? Jak na to patrzą "starzy", a jak ci, którzy poznali The Cure dzięki Stelmachowi w 2000 roku? Czy Smith nie ma czasem już za dużo lat na karku?

Piszcie...

PS. Bo na wątki o okładkach już mi się nie chce patrzeć... :twisted:
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: exitsnake » czwartek, 14 lipca 2005, 22:08

rzeczy-wiście, (uwiąd)starczy już tych okładek...

każdy długogrający zespół dochodzi do takiego punktu (tu cytat: i think i've reached that point), że pojawiają się pytania o koniec, zjadanie własnego ogona itp. faktycznie po "wish" trochę się nam smith rozwlekł - dosłownie i w przenośni :wink: . jak pewnie większość ze starych fanów uważam, że nagrane po 1992r płyty były długo oczekiwane i tylko "krwawa mary" jest w pełni zadowalająca, choć to kolejna wycieczka w dokonania z przeszłości. nigdy do końca nie byłem przekonany do gry perry'ego, który za czasów porla mógł grać tyły, ale jak już został sam z robertem okazało się, że to za mało. tak w sumie oceniam cały skład z ostatnich 10 lat. niemniej to właśnie ich widziałem na wszystkich swoich dotychczasowych i co tu dużo pisać fantastycznych koncertach.

czy się kończą? zobaczymy na następnym albumie ale ja i tak wierzę że this dream never ends...
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
bflower
Matka Moderatorka
Posty: 995
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 12:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: A-m

Post autor: bflower » czwartek, 14 lipca 2005, 22:52

Tak, kończą się. Proponuję jakieś zbiorowe samobójstwo z tego powodu.
I co ma Stelmach do poznawania Cure w 2000 roku? Wypraszam sobie.
pozdrawiam
and take it easy chicken

Hot Space
Easy Cure
Posty: 21
Rejestracja: niedziela, 1 maja 2005, 12:07
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Hot Space » czwartek, 14 lipca 2005, 23:27

Moim skromnym zdaniem The Cure w pewnym sensie kończy się lub skończyło się po albumie "Wish" :roll: . Nie chodzi tu bezpośrednio o twórczość, chociaż jest to ważnym elementem... Jak wiemy, po 1992 roku panowie nie rozpieszczają nas nowymi albumami(różne powody), bo 4 lata przewy to dużo :roll: . Nie mówiąc, że w muzyce to pewna era podczas której zmieniają się tendencje itp., na które wpływ mają kolejne pokolenia.Wiadmo, że Robert chodzi własnymi ścieżkami, ale i też nie jest zapewne ignorantem.Wie co jest na topie i na pewno nie jest do tyłu (podobnie jak reszta zespołu) z nowostkami technicznymi. Piję tu szczególnie do Rogera :? Do albumu "Wish" nie było utworu, w którym zmieniłbym cokolwiek, jeśli chodzi o klawisze.Na ostatnich 3 albumach zmieniło się: mogę powiedzieć, że klawisze nie odpowiadają mi w (suma sumarum) 50%. Podkreślam,takie jest moje zdanie :roll: . Nic nie poradzę ,że uwielbiam klawisze z "The Head On The Door" czy właśnie z "Wish" :wink: Może trochę archaiczne( w pozytywnym znaczeniu tego słowa, jeśli jest... :wink: ),ale...Wracając do sedna sprawy... Innym czynnikiem wpływającym na słabszą dyspozycję The Cure w ostatnich latach mogła być nieobecność Porla. Być może Robert zrozumiał wreszcie, że bez Porla to jednak nie to samo, czegoś brakuje... tego błysku, tej iskierki...I dlatego też myślę, że prawdziwą odpowiedzią na pytanie o końcu TC będzie kolejny studyjny album.Taka jest moja opinia :)
"...never quite said what I wanted to say to you, never quite managed the words to explain to you, never quite knew how to make them believable..."

padula
Easy Cure
Posty: 29
Rejestracja: poniedziałek, 7 kwietnia 2003, 14:31
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: kielce

Post autor: padula » piątek, 15 lipca 2005, 08:54

niestety w nowych dokonaniach brak jest dawnej magi , błysku geniuszu....
są dwa wyjścia albo tak jest rzeczywiście albo już mamy swoje lata i to już
tak nie smakuje
do wish wszystko wiązało sie z ciarami na grzbiecie teraz już tego nie czuje od wild.. robert stał się przewidywalny( nic od tego czasu mnie nie zaskoczyło- wyjątek utwór bloodflowers -dawna magia -reszta przeciętna ) i omylny co wcześniej się nie zdarzało coś uciekło niestety,
mam nadzieje że porl rozkręci grupę że znowu będzie to sztuka a nie rzemiosło ( zawsze podczas koncertów podświadomie bałem się że perry się pomyli ) coś co umyka i nie da się schwycić określeniami wolność.........
pozdr
padula1 :)
im still a'live

Awatar użytkownika
Rav
The Head On The Door
Posty: 1080
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2003, 21:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: WARSZAWA
Kontakt:

Post autor: Rav » piątek, 15 lipca 2005, 09:28

Tak, ale są już na reaminacji :D
DM TOUR 2013: Monachium, Budapeszt, Zagrzeb, Bratysława, Berlin, Paryż, Warszawa

Awatar użytkownika
mort184
The Top
Posty: 939
Rejestracja: piątek, 11 października 2002, 09:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: mort184 » piątek, 15 lipca 2005, 09:45

Hot Space pisze:Innym czynnikiem wpływającym na słabszą dyspozycję The Cure w ostatnich latach mogła być nieobecność Porla. Być może Robert zrozumiał wreszcie, że bez Porla to jednak nie to samo, czegoś brakuje... tego błysku, tej iskierki...

Nie wiem, czy to słuszna teza... uwielbiam Porla za to, co zrobił na WISHU, ale przypomnę, że ani na FAITH ani na PORNOGRPHY (na przykład) Porla nie ma. Może się mylę, ale wydaje mi się, że ostatecznie o tym, czy któryś z muzyków bardziej czy mniej wykaże się na którymś z albumów ostatecznie decyduje Smith. Pan Lider ma wizję Ostatecznego Kształtu i w zakreślonych przez Niego ramach cała reszta może się poruszać, że tak powiem...

Daysleeper
Boys Don't Cry
Posty: 161
Rejestracja: czwartek, 31 marca 2005, 16:21

Post autor: Daysleeper » piątek, 15 lipca 2005, 11:26

Nie sądzę, żeby The Cure wydało płyty lepsze niż te z lat 80`. Nie jestem pewny czy w ogóle nagrają jakikolwiek nowy projekt. Pewnie doczekamy się kilkunastu jeszcze wersji `deluxe`, co jest w pewnym sensie `reperowaniem` budżetu domowego Smitha. Pozdrawiam.
Jeżeli masz wątpliwości to tak już pozostanie.

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » piątek, 15 lipca 2005, 20:12

bflower pisze:I co ma Stelmach do poznawania Cure w 2000 roku? Wypraszam sobie.
No coz, ma bardzo wiele. Juz sam twoj nick na tym forum mowi bardzo wiele. :wink:
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
s'the figurehead
Disintegration
Posty: 2071
Rejestracja: niedziela, 23 maja 2004, 12:32
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bóg wie gdzie...

Post autor: s'the figurehead » piątek, 15 lipca 2005, 20:28

Znam takich, dla których CURE skończyło się po wydaniu Pornography...
Czy The Cure się kończą? Coś w tym jest. Dla mnie pierwszym symptomem poważnych zmian było odejście Porla i Borisa, na początku lat 90. Gdzieś tam siedzi we mnie przeświadczenie, że Disintegration i Wish, były pożegnaniem zespołu ze starymi fanami i starym światem (graniem...). 96 r. przyniósł WMS i nowe CURE, z zupełnie zaskakującym materiałem. Dla wielu album okazał się zupełną porażką! Wydaje mi się, że ów zgrzyt i niesmak (nie tylko krytyki) dał Smithowi sporo do myślenia. Nagle świat przestał zachwycać się TC, spadła sprzedaż, itd. Eksperyment z nowymi brzmieniami, zmiana stylistyki i aranżacji utworów, okazała się bardziej porażką, niż zwycięstwem. A wiemy, że Smith należy raczej do TYCH typów, które nie znoszą przegrywać. Dlatego moim zdaniem powstał cztery lata później Bloodflowers. Album naprawdę piękny i klimatyczny, ale... No właśnie. 2000 r. to już zupełnie inne granie, inne (nowe)zespoły; inne spojrzenie na muzykę. To miał być powrót , płyta na otarcie łez , dla tych wszystkich, którzy pogrzebali (żywcem?!)CURE w 96r. Muzyka, która przywołała na myśl tak cudowne i wielkie dzieła, jak chociażby Pornography i Disintegration. Czy skutecznie? To już sprawa dyskusyjna. Dla mnie np pomimo sentymentalnych (osobistych powodów); Bloodflowers nie ociera się nawet o dwa wymienione wcześniej albumy. Może i lepiej. Nastała nowa epoka w muzyce i Smith znów musiał sprostać zarówno własnej (nienasyconej?)ambicji, jak i fanom (?!) i ich oczekiwaniom. A te zawsze były i pozostaną wielkie (dezintegrujące?)...
Jeśli CURE się kończy to najlepiej wie o tym sam Robert. Dostaliśmy w ub.r. płytę, którą przyjąłem jaką ostatnią, kierując się nazwą (własną). The Cure - The Cure Odpowiedni tytuł dla ostatniego albumu. Powtórzyła się sytuacja sprzed 8 lat. Smith postawił tym razem na młodego (jakże popularnego?!) producenta i znów... się pomylił?! Przegrał?
Reasumując. CURE to kapela lat 80. (wyjątek Wish) i nic (nikt) już tego nie zmieni. Żaden Porl, Boris, Lol, czy Bóg wie jeden jaki inny wspaniały producent.
Jedno wiem na pewno, że potrzeba wielkiej determinacji (PASJI) i zaadowolenia z tego co się robi, żeby wciąż łamać schematy, burzyć oczekiwania i przede wszystkim - robić swoje. A CURE (Smith) ROBIĄ SWOJE OD POCZĄTKU...
(I za to Ich lubię... :wink: )

Awatar użytkownika
kalina
Three Imaginary Boys
Posty: 58
Rejestracja: poniedziałek, 4 lipca 2005, 16:43

Post autor: kalina » piątek, 15 lipca 2005, 20:28

The cure sie skończyła na pewno...szkoda ze nie potrafia już zejść ze sceny i nie trzymac kurczowo tego biznesu...trudno mi mówic kiedy TC ,,sie skończyli" bo słucham ich on pierwszych dni zycia (mama mnie np.usypiała przy Distintegration :P ) ,więc pewne kawłki lubie ,,chcąc nie chcąc" pozanjąc dalej ich twórczość rozczarowałam sie i dośc zniechęciłam i mając w domu kilka ich płyt na prawde podoba mi sie tylko pornography,disintegration i wish i tyle ...
Now that I know that I'm breaking to pieces
I'll pull out my heart
And I'll feed it to anyone

Awatar użytkownika
bflower
Matka Moderatorka
Posty: 995
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 12:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: A-m

Post autor: bflower » piątek, 15 lipca 2005, 22:29

arq pisze:
bflower pisze:I co ma Stelmach do poznawania Cure w 2000 roku? Wypraszam sobie.
No coz, ma bardzo wiele. Juz sam twoj nick na tym forum mowi bardzo wiele. :wink:
Ale ja nie poznałam The Cure dzięki Stelmachowi i wydaje mi się, że mało kto poznał. Zresztą juz w kilku wątkach na tym forum wyszło na jaw, że dziwnym trafem duży wpływ na popularyzację Bloodflowers w Polsce w 2000 roku miał Niedźwiecki, bo to u niego w programie, na Liście, część z nas usłyszała Last day of summer i wyszło jak wyszło.
A Stelmach miał wtedy jakieś własne audycje w ogóle? Nie sądzę.
Co do nicka - BF nie była też wcale pierwszą płytą The Cure, jaką słyszałam. Tyle że bflower brzmiało mi jakoś lepiej niż głowa nad drzwiami czy disintegration jako nick, poza tym miałam pewne ograniczenia w ilości liter, wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :p Więc chyba pudło, drogi arq.
Wybaczcie, jeśli wyszło za bardzo autotematycznie i nie na temat.

pozdrawiam
and take it easy chicken

Alien
Easy Cure
Posty: 36
Rejestracja: wtorek, 18 maja 2004, 21:57

Post autor: Alien » sobota, 16 lipca 2005, 00:28

Nie skończyli się bo przecież wciąż grają :)
Myśle, że nowa płyta z Porlem skopie wszytkim tyłki!
Teraz albo nigdy!

---------------------------------------------------------------
It's got to be jazz
That's what she wants
You are so vile
Mr. Pink Eyes

Awatar użytkownika
kalina
Three Imaginary Boys
Posty: 58
Rejestracja: poniedziałek, 4 lipca 2005, 16:43

Post autor: kalina » sobota, 16 lipca 2005, 05:17

Alien pisze:Nie skończyli się bo przecież wciąż grają :)
Myśle, że nowa płyta z Porlem skopie wszytkim tyłki!
Teraz albo nigdy!

---------------------------------------------------------------
It's got to be jazz
That's what she wants
You are so vile
Mr. Pink Eyes

a jaka nowa płyta i kiedy ?a może mi ktoś życzliwy powie co to za utwór ,,purple haze" (oni go niewydali czy o czymś nie wiem )...pozatym to ze wciąz graja nie znaczy ze sie nie skończyli...
Now that I know that I'm breaking to pieces
I'll pull out my heart
And I'll feed it to anyone

marcin
The Top
Posty: 810
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 09:29
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: marcin » sobota, 16 lipca 2005, 06:35

kalina pisze: a może mi ktoś życzliwy powie co to za utwór ,,purple haze" (oni go niewydali czy o czymś nie wiem ).
http://www.thecure.pl/section.php?actio ... %20Hendrix

ODPOWIEDZ