Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Wszystkie tematy związane z The Cure.

Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

TAK
95
63%
NIE
34
22%
TRUDNO POWIEDZIEĆ
23
15%
 
Liczba głosów: 152

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: frankenstein » piątek, 16 lipca 2010, 13:51

Joe Pesci/Robert De Niro w "Casino"
=
Simon Gallup/Robert Smith w The Cure
:D
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
iRaa
Three Imaginary Boys
Posty: 145
Rejestracja: poniedziałek, 28 grudnia 2009, 00:55
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: iRaa » piątek, 16 lipca 2010, 14:45

bloodline101 pisze: w sumie Roger też trochę podskakiwał-nie akceptowal dominacji Roberta-Simon nawet pobił się z nim o to-a raczej chyba jego pobił
Nie dziwie się, że Robert chce dominować w zespole. Wynika to po części z jego stanowczości, ale to wkońcu on założył ten zespół, jest z nim od początku, jest jego liderem, twórcą większości tekstów, muzyki - myślę, że może sobie pozwolić na 'odrobinę' pretensjonalności.
Cure the world.

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » piątek, 16 lipca 2010, 19:49

nie sposób sie nie zgodzić
w końcu musi być ktoś, kto trzyma kontrolę nad wszystkim
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
adamt
Three Imaginary Boys
Posty: 140
Rejestracja: wtorek, 28 lipca 2009, 19:53
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: biłgoraj/kraków nowa huta

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: adamt » piątek, 16 lipca 2010, 21:49

potrzebują, juz chyba z rok temu w tym temacie pisałem (a może i nie, nawet mi się sprawdzać z tego gorąca nie chce). jak sobie wyobrażacie utwory dezintegracji (the same deep water choćby), albo cold, też różne perełki typu apart, trust, going nowhere, grane bez klawiszy? chyba, że ktoś mysli, aby lepiej ich wcale nie grali. poza tym, wystarczy posłuchać - lovesong, just like heaven, catch czy tak lubiane przeze mnie charlotte sometimes obecnie brzmią wręcz tragicznie wykonywane live. tylko plainsonga i prayers for rain w obecnych wersjach jakoś toleruję.

ktoś tam wyżej napisał dość trafnie - bez klawiszy muzyka prawie traci swoją duszę ;s brak jej takiej jakieś głębi, czy jak tam to opisywać. no the cure bez żadnych organów to już nie to samo, a argumenty typu "powiew świeżości" do mnie nie przemawiają. co to za świeżość, rujnować brzmienie kultowych pisoenek. jak się grubemu z szymonem zachce wykonywać bloodflowers na ukulele to też będzie kolejna świeżość? ;x

jakby roger powrócił, to byłoby genialnie, w końcu to w ogromnej cześci dzięki jego grze dezintegracja jest tak niesamowita. ale po tym jak go traktowali, to się to prawie na pewno nie stanie. chyba, że robert z simonem będą go na kolanach błagać i sie razem upokarzać, ten pierwszy mu napisze przeprosiny, a drugi zapewnienie, że juz mu więcej wpierd.. nie spuści. dopóki się takie coś nie wydarzy, cure będzie brzmieć jak jakiś kolejny z masowo ostatnio powstających, gitarowych indie potworków.

Awatar użytkownika
iRaa
Three Imaginary Boys
Posty: 145
Rejestracja: poniedziałek, 28 grudnia 2009, 00:55
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: iRaa » piątek, 16 lipca 2010, 23:48

Szczerze, też nie za bardzo podchodzą mi ich lajfy z ostatnich lat, o wiele bardziej wole słuchać oryginałów z płyt. Im mniej instrumentów - tym wypadają gorzej, do tego dołoży się Pyze, który z roku na rok wygląda coraz gorzej (może to kwestia wieku? nie wiem..), Porla image też mi za bardzo nie podchodzi - dla mnie swoim wyglądem trochę się ośmiesza (lubiłam go bardzo wcześniej, jak dla mnie był najsympatyczniejszą osobą w zespole) , Cooper - zwyczajny, jedynie Simon się dość dobrze prezentuje.
Nie wiem jak to wszystko wygląda na żywo, bo niestety nigdy nie zostało dane mi, aby być na ich koncercie, na ekranie monitora zawsze to inaczej wypada. Ale oglądając ich występy z epoki Disintegration, Wish, Bloodflowers, zawsze budziły wiele emocji we mnie, i niestety z roku na rok, oglądając nowe odsłony TC jestem troche zniesmaczona. Wynika to pewnie także z tego, że moją największą miłością jest Porno i Disitnegration,i jestem zwolennikiem mrocznej odsłony Kjura, ale jeśli też miałabym wybierać pomiędzy epoką Kiss me, a 2 ostatanimi płytami, wybrałabym z pewnością tę pierwszą odsłone.
Dlatego też wolę cieszyć uszy i oczy dawniejszym Kjurem (wkońcu Pyza, nie była też aż taką Pyzą i był straaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie przystojny ;) )
Cure the world.

Awatar użytkownika
robert...p
Faith
Posty: 417
Rejestracja: środa, 15 października 2003, 10:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: neverland

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: robert...p » poniedziałek, 2 sierpnia 2010, 11:13

http://www.cureconnections.com/official ... -cure.html

to list fanów do zespołu a w nim plotka, że Roger może wróci i że Porl "na wylocie".... bo chyba dobrze zrozumiałem? coś wiecie na ten temat?

zelig
Three Imaginary Boys
Posty: 54
Rejestracja: poniedziałek, 25 stycznia 2010, 18:34
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: zelig » poniedziałek, 2 sierpnia 2010, 13:49

potrzebują defibrylacji i to jak najszybciej

Awatar użytkownika
senior Paśniak
Boys Don't Cry
Posty: 242
Rejestracja: piątek, 17 października 2003, 21:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: senior Paśniak » poniedziałek, 2 sierpnia 2010, 16:42

jest taka teoria że od kilku dobrych lat The Cure nie istnieje. jedynie Roberto skrzykuje co 4 lata muzykantów żeby nagrać płytę i przewietrzyć materiał na trasie promocyjnej. a potem znowu rozpad... :)

być może zbliża się następna pora żeby wejść do studia i trwają "przymiarki" do nowego składu...
aka OLD SENIORHAND

Awatar użytkownika
Rav
The Head On The Door
Posty: 1080
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2003, 21:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: WARSZAWA
Kontakt:

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Rav » środa, 4 sierpnia 2010, 14:01

Porl na wylocie :-?
DM TOUR 2013: Monachium, Budapeszt, Zagrzeb, Bratysława, Berlin, Paryż, Warszawa

Awatar użytkownika
eljanusz
Japanese Whispers
Posty: 631
Rejestracja: czwartek, 15 września 2005, 22:47
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wyspa Wynalazców
Kontakt:

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: eljanusz » niedziela, 8 sierpnia 2010, 09:36

Rav pisze:Porl na wylocie :-?
jestem za !!! :twisted:

sławekg
Seventeen Seconds
Posty: 323
Rejestracja: poniedziałek, 15 października 2007, 22:36

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: sławekg » niedziela, 8 sierpnia 2010, 15:39

Żeby chcieli spróbować w trójkę.

Awatar użytkownika
unclet
Seventeen Seconds
Posty: 327
Rejestracja: sobota, 22 sierpnia 2009, 16:16
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: unclet » niedziela, 8 sierpnia 2010, 20:31

Jakoś to wszystko czarno widzę :/

Awatar użytkownika
iRaa
Three Imaginary Boys
Posty: 145
Rejestracja: poniedziałek, 28 grudnia 2009, 00:55
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: iRaa » niedziela, 8 sierpnia 2010, 21:59

Nieee sądze, za mało gitar, na miejsce Porla musiałby przyjść ktoś nowy albo stary członek zespołu. I wątpie, by Pyzie się chciało jakieś większe zmiany robić w składzie. Jak już, to pewnie chcieliby kogoś wypróbowanego...... Bamonte?
Cure the world.

sławekg
Seventeen Seconds
Posty: 323
Rejestracja: poniedziałek, 15 października 2007, 22:36

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: sławekg » niedziela, 8 sierpnia 2010, 23:35

Zobaczymy jak to się rozwinie,też myślę,że RS nie będzie chciał nowych zwierzaków w zespole.

Awatar użytkownika
unclet
Seventeen Seconds
Posty: 327
Rejestracja: sobota, 22 sierpnia 2009, 16:16
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: unclet » poniedziałek, 9 sierpnia 2010, 10:40

No dla mnie wywalenie Porla równa się rozpadowi zespołu. Trochę się boję, że im się najnormalniej w świecie nie chce :/

ODPOWIEDZ