Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Wszystkie tematy związane z The Cure.

Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

TAK
95
63%
NIE
34
22%
TRUDNO POWIEDZIEĆ
23
15%
 
Liczba głosów: 152

Awatar użytkownika
unclet
Seventeen Seconds
Posty: 327
Rejestracja: sobota, 22 sierpnia 2009, 16:16
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: unclet » środa, 14 lipca 2010, 20:06

A dla mnie są niezbędne... Co z tego, że Porl daje radę jak by mógł zamiast starać się zastąpić klawiszowe dźwięki skupić się na czysto gitarowych. Z reszta jak bez klawiszy brzmią utwory typu Just Like Heaven... Często dzięki klawiszom zakochiwałam się w poszczególnych piosenkach... Bo dodawały utworom duszy. To właśnie było dla mnie The Cure (między innymi). Kochałam ich za te klawisze :(

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » środa, 14 lipca 2010, 20:18

dla mnie Roger był naprawdę dobrym klawiszowcem i chyba jednym z lepszych muzyków, którzy grali w TC, zal mi było,że jednak odszedł z zespołu,że Rob podjął decyzję,iż klawisze nie są im niezbędne
hmmm...podoba mi się świeże , surowe granie TC jakie prezentują obecnie, ale jednak tych klawiszy to mi żal-niektóre utwory brzmią kapitalnie tylko w takiej własnie aranżacji, z klawiszami-'Plainsong' jest chyba najlepszym tego przykładem
pocieszające jedynie jest to,ze Porl może czasem cos na klawiszach zagra, zresztą Simon też potrafi... :)
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » środa, 14 lipca 2010, 21:11

Roger był zajebisty, to prawda. Zawsze ceniłem go za jego wkład w TC a solo na pianinie w "Going Nowhere" to jeden z najpiekniejszych momentów w dyskografii.
Nie mniej, nie przeszkadza mi brak klawiszy na koncertach.
Wszystlo zależy od doboru kawałków. Akurat "Plainsong" nigdy nie lubiłem i mogliby tego w ogóle nie grać ale czy "Just Like Heaven" brzmi tak źle bez klawisza? No, nie wiem. Niektóre kawałki brzmią teraz nawet lepiej (At Night, Letter To Elise, Prayers For Rain). Przez 20 lat grali z klawiszami więc czas na mała zmianę.
Lepiej, że odpadły klawisze niż gitara.
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » środa, 14 lipca 2010, 21:47

tak...
z każda zmianą personalną w składzie TC ja osobiście mogę się w końcu pogodzić, chociaż 100% przekonania do decyzji Roberta nie mam(żal Rogera, bo naprawdę świetnie grał)-ale z jedna byłaby dla mnie niedopuszczalna-brak Simona-to już nie byłoby to samo TC
mam nadzieję,ze nigdy się to nie stanie
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » środa, 14 lipca 2010, 22:51

Juz kiedyś się stało i jakoś to było ;)
Ale obecnie, brak Simona = koniec The Cure.
Jak Perry'ego i Rogera jeszcze szło wyrzucać, tak wątpie żeby Smith miał kiedykolwiek powód, ochotę i odwagę, pozbywać się Gallupa.
Chyba, że sam by odszedł. Tylko po co?
Idealny skład TC to Smith, Porl, Boris, Roger, Simon, ale to już nie wróci.
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
iRaa
Three Imaginary Boys
Posty: 145
Rejestracja: poniedziałek, 28 grudnia 2009, 00:55
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: iRaa » środa, 14 lipca 2010, 23:54

Oczywiście, potrzebują klawiszowca. Ja o wiele bardziej wole słuchać niektórych kawałków z klawiszami - z płyt, niż bez nich - w wersji koncertowej, świetnie współgrają one z gitarami i utwór wtedy ma to 'cos', lubie nową,typoowo ostro-gitarową strone TC, ale o wiele bardziej wole poprzednie wcielenia.

A tak, co do Rogera i Perry'ego, czemu wogóle oni odeszli z zespołu?
Cure the world.

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » czwartek, 15 lipca 2010, 13:32

Nie odeszli, wylecieli.
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » czwartek, 15 lipca 2010, 15:45

noo
szkoda ich, szczególnie Rogera
no a Perry byl przecież ich długoletnim przyjacielem, zaufaną osobą
nie jestem pewna słuszności tych częstych zmian osobowych w zespole
choć z drugiej strony Porl jest lepszym gitarzystą niż Perry
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » czwartek, 15 lipca 2010, 17:00

Jak historia nauczyła, the Cure to nie jest zespół budowany na przyjaźni (jak Depeche Mode, na przykład). Przez to tez swego czasu poleciał Lol i widac niewiele się zmieniło, wszystko zalezy od masterplanu Grubego.
Perry był kiepskim gitarzystą i w zasadzie, jakoś szczególnie mi go nie szkoda, zwłaszcza, że jego nieobecność zaowocowała powrotem mistrza Porla.
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
iRaa
Three Imaginary Boys
Posty: 145
Rejestracja: poniedziałek, 28 grudnia 2009, 00:55
Lokalizacja: Poznań

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: iRaa » czwartek, 15 lipca 2010, 18:25

Racja, co do Porla się zgodzę, jego świetnej gry nie jest łatwo zastąpić. Perry trochę też nie pasował do zespołu, zbyt skromny i ułożony, jak dla mnie.
Cure the world.

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » czwartek, 15 lipca 2010, 21:23

macie rację, zdecydowanie Porl jest lepszym gitarzysta i bardziej pasuje do zespołu, nie sposób nie docenić jego kunsztu gry, no i temperamentu :)
mnie jest żal Perry'ego jedynie jako człowieka-w sumie Bob nie obszedł sie z nim łaskawie, no ale cóż...takie są jego decyzje

co do przyjaźni w Depeche Mode-polemizowałabym
nie było tam przyjaźni w moim odczuciu, raczej koeżeństwo na początku
Andy i Mart zawsze trzymali sie razem-no to może między nimi była zażylośc, Dave raczej z boku, tyle,że był w dobrych kontaktach z Alanem,
Andy tak naprawdę robił zamęt w zespole, czasy Devotional Tour to jeden wielki kryzys personalny w zespole, potem też nie było lepiej (nieporozumienia miedzy Martem a Davem odnośnie pisania piosenek)
w TC wiadomo,też różowo nie było, poza niewatpilwym sojusznictwem Roberta i Simona to też raczej kontakty czy też ich brak były wynikem planu pana Boba :)
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » czwartek, 15 lipca 2010, 22:59

W kwestii DM to miałem raczej na myśli obecność Fletchera, który przez ostatnie 30 lat istnienia zespołu zrobił w nim tyle co Lol podczas sesji Disintegration. Krótko mówiąc - NIC. Tylko w DM są takie czary, że ten człowiek "gra" jeszcze w zespole. Tylko dzięki temu, że przyjaźni się z Gorem. W TC było by już po nim.
Jak Gahan ćpał to też mu uszło, jak Lol przepijał to poleciał bo się zespół zbuntował.
Tutaj nawet Smith nie miał nic do gadania.
Ale takie jest The Cure, każdy ma swój czas, zostają najlepsi, odpadają słabi albo akurat zbędni (Roger).
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » czwartek, 15 lipca 2010, 23:11

tak, nie na darmo Phil Thornalley powiedział;"koncertowanie z The Cure nie jest dla ludzi o słabym sercu' :) ci słabi albo nie nadajacy się z różnych powodów odpadli, ale też w The Cure panuje system 'łagodnej dyktatury' :) Robert rządzi i ma głos decydujący
prawda-Andy nie robil i nie robi w DM nic, poza umiejętnoscią grania jednym palcem na keyboardzie :wink: faktycznie, przyjaźń z Gore'm mu zapewnia ciagle bycie w zespole
zastanawia mnie wszkaże, jak to z Lolem było-Robert jednak za swojego przyjaciela go nie uważał,ale udało mu się byc przez tyle lat w TC mimo iż był kozłem ofiarnym i obiektem żartów...
w DM wiele sytuacji uchodzi, które w TC nie moglyby mieć miejsca-tam po prostu nigdy nie było jednej osoby, która rządziłaby, przejęła stery, DM byl jednym z najmniej zdecydowanych zespołów, bez wyraźnego lidera
w TC wiadomo jest inaczej
w sumie wydaje mi się,że obydwa zespoły funkcjonują dobrze mimo iż obrały, czy też ukształtowały się u nich odmienne systemy
ważne że grają istnieją juz tak długo
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: Hien » czwartek, 15 lipca 2010, 23:16

Ale jednak TC nadal zaskakuje, coś się tam u nich dzieje. Prawde mówiąc ta akcja z wywaleniem Perryego i Rogera kompletnie mnie rozwaliła. Myslałem, że takie rzeczy skończyły się w latach 90 a tu guzik. I to w dodatku wynik tak prozaicznej kwestii jak zwykła zachcianka Smitha. Facet potrafi zaskoczyć ;)
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
bloodline101
Boys Don't Cry
Posty: 213
Rejestracja: sobota, 16 stycznia 2010, 22:46

Re: Czy The Cure potrzebują klawiszowca?

Post autor: bloodline101 » czwartek, 15 lipca 2010, 23:26

to prawda, nie przestaje zaskakiwać :)
jeśli chodzi o The Cure niczego nie można byc pewnym :) Robert jest nieprzewidywalny :)
w sumie Roger też trochę podskakiwał-nie akceptowal dominacji Roberta-Simon nawet pobił się z nim o to-a raczej chyba jego pobił
Wolność - kocham i rozumiem
Wolności oddać nie umiem

ODPOWIEDZ