Dowalmy Grubasowi i The Cure!

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Dowalmy Grubasowi i The Cure!

Post autor: frankenstein » sobota, 21 maja 2005, 21:18

Zainspirowany postem arg'a w innym wątku zakładam ten (żeby nie było, że Smith to pępek świata...). Proszę szanownych forumowiczów o umieszczanie tutaj swoich szpil przeznaczonych dla Fat Boba i całego The Cure. Nie kłóćmy się, nie brońmy ich przed czyimiś zarzutami, piszmy tylko o tym, co nas drażni lub wkurza w tej kapeli.

Zacznę od grzechu LENISTWA. Smith często miewa przebłyski pt. "kurna, fajnie byłoby być znowu numerem 1". Kolejne płyty zapowiada jako najlepsze w swoim dorobku, a potem nowe nagrania okazują się zaledwie, jak na The Cure, przeciętne/dobre/przyzwoite. A najgorsze jest to, że od 15 lat wydają płyty co 4 lata, licząc, że rzucą świat na kolana. Taką próbą z pewnością była np. "The Cure", album, moim zdaniem na 4 minus. Wydają płytę, jadą w trasę i milkną na 4 lata. Potem znowu lampka się włącza "już czas!" i wchodzą do studia - jakby w zgodzie z jakimś rozpisanym z góry harmonogramem. I znowu masa słów o zajebistej jakości nowej płyty... Nie da się osiągnąć wielkiego sukcesu, bez ciężkiej pracy. A wrażenie jest takie, że w pewnym sensie Smith spoczął jednak w latach 90-tych na laurach i nie chce, żeby muzyka zaburzyła mu rytm jego prywatnego życia. Nie uważam jednak, że The Cure odcina kupony od dawnej sławy, bo płyty nie powielają tylko starych schematów. Myślę tylko, że The Cure w swym sposobie działania popadli w pewną rutynę , co nie pasuje mi do wizerunku wykreowanego w latach 80-tych...

Kolejne żale wkrótce. Zapraszam do wrzucania swoich kamyczków.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Post autor: alexcure » sobota, 21 maja 2005, 23:27

lenistwo jest słodkie, więc przyciaga Robcia.... zgoda.... najbardziej mnie wkurza to, ze mieli przyjechać do Polski i olali nas :cry:
Ostatnio zmieniony niedziela, 22 maja 2005, 12:18 przez alexcure, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Gothic
Faith
Posty: 391
Rejestracja: środa, 5 czerwca 2002, 10:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Anywhere out of the world
Kontakt:

Post autor: Gothic » niedziela, 22 maja 2005, 01:13

Myślę, że znajdzie się tego więcej, ale dziś, po ciężkim wieczorze, przychodzi mi na myśl w pierwszej kolejności grzech tzw. BŁĘDÓW SELEKCYJNYCH. Chodzi o zły dobór nagrań do studyjnych albumów. Zbyt często zdarzało się Andrzejowi Grubbie, że doskonałe kawałki nagrane podczas sesji do danej płyty finalnie na nią nie trafiły. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby każdorazowo materiał z danej płyty był w całości jednakowo dobry, ale tak nie było. Zdarzały się często utwory beznadziejne, podczas, gdy tzw. odrzuty biły na głowę piosenki z regularnej płyty. Weźmy chociażby ostatni przykład: "The Cure" - koszmarne "Never", banalne "I Don't Know...", wysilone i nieszczere w swej agresywności "Us or Them" czy bezpłciowy "alt.end", a na b-sajdach? Cudowny "Truth Goodness and Beauty", świetny "This Morning", zacny "Your God Is Fear" czy nawet "Fake". Tak, wiem, pochowane były te utwory po jakichś japońskich, tudzież winylowych edycjach, ale na podstawowej wersji albumu niestety się nie pomieściły. Skandal. Na "Bloodflowers" nie było już takiego rozdźwięku (chyba, że pominięty zajebisty "Coming Up"), ale spójrzmy na taki "Wild Mood Swings"... Na b-sajdach rewelacyjny "It Used to Be Me", piękny "Ocean", zadumany "Waiting" czy nawet ten energetyczny i optymistyczny "A Pink Dream", przywodzący na myśl te wielkie kjurowe wesołe sztandary jak chociażby "Just Like Heaven" czy "In Between Days". A co w zamian na płycie? Okropny "The 13th", straszny "Round x 3", słaby "Club America", średniaki pokroju "Return" czy "Mint Car"... Czy myśleliście kiedyś jak bardzo mógłby się różnić odbiór albumu WMS, gdyby zamienić na nim te utwory? Nie będę cofał się tutaj do każdej płyty TC, ale wspomnę jeszcze tylko "Wish", bo tam chyba najmocniej poczułem selekcyjny skalpel Smitha. "Wish" to oczywiście dobry, w miarę równy album, ale zawsze będe twierdził, że mógł być jeszcze lepszy... Gdyby tak z płyty usunąć "High", "Wendy Time" czy nawet "Friday...", a zamiast nich dołożyć z tamtej sesji genialne arcydzieło "This Twilight Garden" i równie piękny "Play", a może i pomieścić także "Scared as You" i "The Big Hand" efekkt byłby po prostu miażdzący...


Dosyć nudzenia, czas iśc spać, pozostaje jednak pytanie, czy Smith robi to umyślnie czy nie? Wydaje mi się niestety, że pokutuje w nim ciągle kompleks niespełnionego "króla popu", który myśli, że umieszczając te bezpretensjonalne i często błahe piosenki na płytach podbije nimi listy przebojów (i może zarobi pare dodatkowych monet) - dziwne, że pomny minionych doświadczen z ostatnich lat ciągle z tego nie wyrósł.
"But awakes to a morning with no reason for waking"
http://www.pixeldreams.pl

Awatar użytkownika
qiur
The Head On The Door
Posty: 1036
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:50
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Tatooine
Kontakt:

Post autor: qiur » niedziela, 22 maja 2005, 08:26

ja tam go lubie ;)
System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Awatar użytkownika
bor
Easy Cure
Posty: 40
Rejestracja: czwartek, 8 lipca 2004, 14:03
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: bor » niedziela, 22 maja 2005, 11:18

Mnie wkurzają deluxy coraz bardziej a konkretniej fakt, że Rob nie ma raczej pomysłu co na nich umieścić i raczy nas wersjami koncertowymi poszczególnych utworów ( przecież od tego są bootlegi ), wersjami demo czy jeszcze innymi takimi raczej mało wnoszącymi brzdękaniami i próbkami. Jak do tej pory jestem bardzo zadowolony, a tego oczekuję od płyt za które płacę, z posiadania Carnage Visors w wersji słuchalnej ( ale ten zmieścił się na jednej płycie ) na Faith i to chyba tyle.
Muszę tutaj nadmienić, że jestem posiadaczem jak do tej pory tylko dwóch deluxów a mianowicie TIB oraz Faith właśnie ale mam coraz większe wątpliwości co do konieczności zakupu przeze mnie reszty. Tym bardziej, że fakt dublowania sobie dyskografii również stanowi problem.

Więc wkurza mnie to jak również i fakt, że nie przyjechali do nas na koncert.
NAJWIĘKSI GŁUPCY ODEJDĄ PŁACZĄC
RESZTĘ UDUSI ŚMIECH NIESKOŃCZONY

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: exitsnake » niedziela, 22 maja 2005, 12:39

bor pisze: Mnie wkurzają deluxy coraz bardziej a konkretniej fakt, że Rob nie ma raczej pomysłu co na nich umieścić
Co prawda to prawda :evil: i obawiam się że teraz czeka nas (tzn. was, bo ja co najwyżej the glove sobie kupię!) prawdziwy atak HAPPY DELUXE MEALi z odgrzewanymi kawałkami Ciastusia i jego utytą figurką w wersji exclusive limited czy jakoś tam :twisted: Pragnę wyjaśnić tylko że nie mam nic przeciwko takim wydawnictwom i są one jak najbardziej wskazane tylko... czy nie czujecie się nabici w butelkę :?:
Po co w takim razie wydali "Kropki" :?: :!: Nie lepiej było sobie je odpuścić i właśnie na remastery dodać te wszystkie B-sides, worldwary, cultherosy i zrobić porządne 2-płytówki? Wtedy nie zastanawiałbym się nad kupnem takiego zestawu, który miałyby o wiele zajebiściejszą wymowę, wartość i zawartość... cóż,zawsze zostaje mi curiosity-tego przynajmniej nie oblewali lukrem :lol: i mam coraz większą pewność że to mi wystarczy
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » niedziela, 22 maja 2005, 14:40

Gruby pokokietował Amerykie [ba! wybrał się tam z całą hołdującą mu zgrają "alternatywnych" kolesiów], a Europa to jednak tylko stary dziad, który już dostał jałmużnę. Poza tym grają zachowawczo i z różnych źródeł dochodzą głosy, że koncerty są "uninspired" gdzieś do połowy, dopóki Gruby się nie rozkręci. Naprawdę, skoro nadal nie umie śpiewać, to mógłby też jak za starych dobrych lat poimprowizować.
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
kubski
Faith
Posty: 365
Rejestracja: wtorek, 8 czerwca 2004, 15:43
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gorzow wlkp.

Post autor: kubski » niedziela, 22 maja 2005, 19:15

jest gruby!
Zadzwoń do mnie i uratuj mi życie...

Awatar użytkownika
qiur
The Head On The Door
Posty: 1036
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:50
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Tatooine
Kontakt:

Post autor: qiur » poniedziałek, 23 maja 2005, 00:43

to akurat nie jest wada :wink:
System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Nevyn » poniedziałek, 23 maja 2005, 07:45

qiur pisze:to akurat nie jest wada :wink:
ale jak sie popatrzy na jego stare zdjecia......
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
colic
Three Imaginary Boys
Posty: 57
Rejestracja: środa, 7 lipca 2004, 17:41
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gdzies tam...

Post autor: colic » poniedziałek, 23 maja 2005, 08:36

qiur pisze:to akurat nie jest wada :wink:
To jest wada jak sie popatrzy całościowo, gruby i leniwy, wkurza mnie że zatracił gdzies swoją specyficzną naturalność, no ale jak zrobili z niego ,,ikonę mtv", a inni zapraszaja go na swoje koncerty czy nagrania jako gwiazdę, to on pewnie uważa, ze ma swoje lata, swoje osiagnięcia, swoje prawo by być grubym i leniwym i pozyskiwać kasę, i ma. tylko jeszcze trochę ,a za jakiś czas cały ten świat go wypluje, kto bedzie o nim pamietał? chyba tylko my? :( To jest chyba główny zarzut jaki mam do niego, myślę,że po nas pamietających ,,lepsze czasy" następni dostaną jego ,,grubą" wersję, a to byłoby cholernie niesprawiedliwe (i dla niego i dla słychaczy). Myślę o moim synu. choć tak może musi być. Każdy swoim czasom, każdy w swoim czasie. Może on właśnie jest jak obecne czasy. Może troszkę boli, że mysleliśmy że czas go nie tyka. Może....

Awatar użytkownika
Danelectro
Pornography
Posty: 562
Rejestracja: czwartek, 26 sierpnia 2004, 03:55

Post autor: Danelectro » poniedziałek, 23 maja 2005, 08:57

colic pisze:...że zatracił gdzies swoją specyficzną naturalność
W czym to się objawia?
Zły gotyk boli przez całe życie

Awatar użytkownika
bor
Easy Cure
Posty: 40
Rejestracja: czwartek, 8 lipca 2004, 14:03
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: bor » poniedziałek, 23 maja 2005, 12:42

Zgadzam się z tym co napisała Colic. A szczytem wszystkiego jest dla mnie współpraca z fagasami z Blink sto ileś tam.Nie mogę uwierzyć, że ktoś taki jak Robert zadaje się z kimś takim jak oni. :?
NAJWIĘKSI GŁUPCY ODEJDĄ PŁACZĄC
RESZTĘ UDUSI ŚMIECH NIESKOŃCZONY

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » poniedziałek, 23 maja 2005, 14:35

bor pisze:Nie mogę uwierzyć, że ktoś taki jak Robert zadaje się z kimś takim jak oni. :?
Heh, nie dość że pępek, to jeszcze Ubermensch...
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
anhviet
Three Imaginary Boys
Posty: 149
Rejestracja: wtorek, 27 stycznia 2004, 20:18
Numer gadu-gadu: 2611893
Lokalizacja: Warszawa/Belfast
Kontakt:

Post autor: anhviet » poniedziałek, 23 maja 2005, 16:12

Jesli chodzi o trafnosc numerow na plyty to rzeczywiscie zgadzam sie nie sa najlepsze ale w dzuej ilosci wypadkow niestety wytwornia decyduje jakie numery maja trafic na plyte a nie muzycy :evil:

Nie podoba mi sie ze w tak bezczelny sposob wyludzaja kase od fanow DELUX itp rzeczy ale coz Smith zawsze byl zachlanny na kase...
Widac po prostu ze czasy fajnych pomyslow Robo ma juz za soba.

Nawet szczerze to nie wierze w kolejny album The cure...no moze za 5 lat ale mysle ze bedzie to ostatni...i co gorsza - okropniejszy jeszcze niz i tak okropny THE CURE - THE CURE - ten album to straszna porazka jak dla mnie...
i'll never lose this pain never dream of
you again

ODPOWIEDZ