crawley:?

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » wtorek, 6 stycznia 2009, 22:46

marcin pisze:Eeeeee, zdjecie zrobione z tego pomostu.
Ja raz tam zlazlem i bylem na tej skale :))))
ja też, ale nie daję publicznie fot ze sobą.... ale na tej skale poniżej nie byłam, zbyt ryzykowne...jeśli mówisz o niej...(raz nawet robili bardzo długie poszukiwania, ktoś zaginął w morzu, latało kilka helikopterów, motorówki szukały, pontony i nawet statki... u nas z braku środków finansowych wątpię, czy znalazł by się choć jeden helikopter.... ale i tak nie uratowali tych ludzi....)

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » wtorek, 6 stycznia 2009, 22:56

PS. Tak, Newhaven, Seven Sisters ...
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » wtorek, 6 stycznia 2009, 23:06

PS.2 A propos jeszcze Seaford, Marcin, a UFO widziałeś? :lol:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: crawley:?

Post autor: love_cat » środa, 7 stycznia 2009, 09:36

kiedyś w temacie o ciuchach Cure mocno popłynęłam i wstawiłam 5 zdjęć z Beachy Head:

http://www.forum.thecure.pl/viewtopic.p ... a&start=90




Jeszcze o domkach, właśnie coś znalazłam
jesli chcecie poczytajcie
Bob mowi o fanach wspinających się na skały.. prawie codziennie.. i zaglądających mu do ogródka.
troche straszne
(tylko przeciez na plazy w Bognor nie ma skał.. WTF?)

kurka, chyba naprawdę mam za dużo wolnego czasu zeby się bawić w czytanie wywiadów ;)
przyznaję się mam poważnego hopla na punkcie Brytanii i chyba pod wpływem tego tematu dzisiaj znowu odkopię potężne tomisko "Wyspy" N. Daviesa
tam jest taka piękna przyroda



HUMO (Belgian magazine -Feb. 23rd, 2000)

HUMO I'm imagining myself your house is a deserted lighthouse, a 'gothic folly', or a restored castle ruin.
Something with an Addams Family air at least.


Robert Smith: I was in New York recently to record a tv-special for VH-1, and the director had this idea to do the filming in
'The Cloisters', a cloister of the middle ages in Manhattan, brought there stone by stone from Spain by an
American multimillionaire. He whispered with a lot of awe: 'I bet you live in a house like this...' Fuckin' hell! He
couldn't have been further from the truth. Cloisters is an enormous labyrinth; a gothic open air museum, a cross
between a fortress and a cathedral. I live in a modern, minimalistic house from the twenties. It's user-friendly, but
pomp and circumstance, or tragedy, is not to be found there. I have bats flittering in my head, I don't need them in
my house. My nightmares are gothic, but during daytime I have need of simplicity and clarity. Although it is an
ambition of myself to go and live in an old, stately house once, because I think that fits with the final phase of my
life. It has to be a very romantic, half fallen into disrepair ruin, which I will restore with a lot of care and passion. I
regard it an honour and a duty to save a piece of history that way. It's better to spend your money like that instead
of splashing it around.


HUMO Your fine colleague Bill Wyman of The Rolling Stones just received an award from the British organisation
of archeologists because he took good care of the abbey ruins under his house.


Robert: Really? What a many-sided human being that Wyman is, isn't he? I must have judged him too severe... the jerk
(laughs). But I really mean what I said about privacy. I'm very annoyed at pop stars or movie stars, saying to be
attached to their privacy, but in the meanwhile, posing for gutter press journalists in their own house. The last
twenty years I never posed with my wife; nobody knows what she looks like. Maybe that's the main reason Mary
and I are still together after all these years: from the beginning I've drawn a clear line inbetween the Cure and our
private life.

Naked for nothing

HUMO Why do you wait till the end of your life before buying that ruin? You can't live forever and the advantage
of being rich is you can create your own Cure-land; some kind of Miracle Land, a nice place to be.

Robert: I only want to move when I've withdrawn from making music, if it's of no importance whatsoever for anybody
who I am or where I live. Now my address is on the net and a lot of fans are passing by. I try to be friendly and
spend some time with them, but I don't want my family to suffer from that. And it's hard to understand that there
are fans out there who don't understand what The Cure is about: I don't want any form of idolization and I don't
want fans loosing time with a pilgrimage to our house. Sometimes I feel like Brian in 'The Life of Brian' of Monty
Python. At a certain stage he's sick of people thinking he is Jesus and following him blindly. He screams 'Fuck off!'
to his followers and John Cleese, their leader, asks humbly 'How shall we fuck off, oh lord?' (laughs)
At summertimes each day there are fans camping on the rocks so they can see our garden. They start small fires
and play Cure songs. Very flattering, but annoying for the neighbours. And I can't get anything done that way! Now
and then I go to talk with those fans, and mostly it ends up with me giving them a ride to the station. Recently I once
thought:'Shit, who knows, maybe these ain't Cure fans and they just pretend to get a ride' (laughs)

HUMO My beautiful girlfriend is a huge Cure-fan and...

Robert Those two always go hand in hand with each other: beautiful and Cure-fan...
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
haiaw
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 09:21
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa

Re: crawley:?

Post autor: haiaw » piątek, 9 stycznia 2009, 10:50

alexcure pisze:PS.2 A propos jeszcze Seaford, Marcin, a UFO widziałeś? :lol:
To nie UFO a radiolatarnia ;-)

Nie polecam siedzenia pod nią długo, może głowa rozboleć.
try walking in my shoes, you'll stumble in my footsteps

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: crawley:?

Post autor: love_cat » piątek, 9 stycznia 2009, 12:23

alexcure, te kredowe klify Seven Sisters boskie!!
takie zdjecia mnie strasznie nakręcają na jakąś dłuższą podróż po tamtych okolicach
i po francuskich Normandii i Bretanii ;)
maybe someday.....
na razie znowu podczytuję Wyspy, zaraz na początku są fragmenty jak to się wszystko kształtowało (La Manche), o wędrówkach ludzi.. mmmm..
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » piątek, 9 stycznia 2009, 22:40

haiaw pisze:
alexcure pisze:PS.2 A propos jeszcze Seaford, Marcin, a UFO widziałeś? :lol:
To nie UFO a radiolatarnia ;-)

Nie polecam siedzenia pod nią długo, może głowa rozboleć.


Tak, wiem, to żart był :lol:

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: crawley:?

Post autor: love_cat » poniedziałek, 26 stycznia 2009, 13:29

komentarz spod zdjęcia z domkiem Boba na Flickr:

Hmmmm... Not as I remember. Last time I saw his house it was a very large English Tudor style (beautiful). His "backyard" was the stone beach. I know because I received a VHS way back in 1994 from a couple of people from Poland (I think from Poland!) that traveled to England to find his house. (I used to collect EVERYTHING Cure for almost 20 yrs.) Robert actually pulled up in his black SUV while these individuals were taping. He stood outside the front of his house with them for a minute or two (they didn't speak much English) then he drove up the driveway, got out of the car and walked into his house. I couldn't make out the address near the front door--the video was not great quality! Anyway, he could've moved since then..... but I just cannot picture him purchasing that horribly gaudy white monstrosity!!

przyznać się, kto śledził ? :mrgreen:
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » środa, 28 stycznia 2009, 17:00

love_cat pisze:przyznać się, kto śledził ? :mrgreen:
Założę się, że Fozzie, ale się nie przyzna :D

Awatar użytkownika
Fozzie
The Top
Posty: 812
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 09:39
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: edge of the deep green sea
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: Fozzie » środa, 28 stycznia 2009, 17:13

alexcure pisze:
love_cat pisze:przyznać się, kto śledził ? :mrgreen:
Założę się, że Fozzie, ale się nie przyzna :D
nie przyznaję się :mrgreen:
take Cure!

Fozzie

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: crawley:?

Post autor: frankenstein » środa, 28 stycznia 2009, 22:06

Chyba widziałem kiedyś ten film na tjubie, a tymi natrętami byli Włosi. Wyglądało to na pierwszą połowę lat 90-tych. Smith zaprosił ich pod domem do opisywanego czarnego SUVa i chyba odwiózł na jakąś stację czy przystanek. Oni to cały czas nagrywali, non-stop nawijali łamanym angielskim jaki to Smith jest super i jak go kochają. Rob zachowywał się zaskakująco cierpliwie i spokojnie, choć na ich uwagi odpowiadał raczej półgębkiem. Generalnie bardzo żenujące to było, a Roberta zrobiło mi się autentycznie żal. Potem film usunięto.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: crawley:?

Post autor: love_cat » czwartek, 29 stycznia 2009, 08:11

Włosi potrafią być natrętni, ciekawe tylko czemu ich z nami pomylili
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3745
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Re: crawley:?

Post autor: alexcure » czwartek, 29 stycznia 2009, 18:17

Tak właśnie anglojęzyczni - tj Amerykanie, Anglicy, potrafią rozpoznawać języki obce :lol:

aps.
Easy Cure
Posty: 38
Rejestracja: poniedziałek, 24 marca 2008, 00:31
Numer gadu-gadu: 3627125
Lokalizacja: krk

Re: crawley:?

Post autor: aps. » czwartek, 29 stycznia 2009, 20:48

jest ten filmik jeszcze gdzies na necie?
Yes I'm jumping like a jumping jack
Dancing screaming itching squealing fevered
Feeling hot hot hot!

Awatar użytkownika
Aga
The Head On The Door
Posty: 1071
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 11:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Re: crawley:?

Post autor: Aga » piątek, 30 stycznia 2009, 11:56

widzialam już zdjecie jego domu jakis czas temu i wydaje mi sie , że to nie ten dom ze zdjecia
dom jest otoczony bramą przede wszystkim i nie jest biały tylko chyba kremowy, uliczka bardzo wąska, odleglość miedzy posiadlościami duzo wieksza niż na zrzucie z google map

wiem to od koleżanki , ktora tam bylam, zna adres ale nie daje nikomu, w sumie nigdy jej nie prosilam..:) byla pod domem i to wszystko.. powiedziala ze brama byla otwarta ale usznowala jego prywatnośc :)

ODPOWIEDZ