Pierwsze zetknięcie z the cure...

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
p_rzemas
The Top
Posty: 903
Rejestracja: środa, 2 października 2002, 12:45
Numer gadu-gadu: 1815060
Lokalizacja: Jastrzebie Zdroj
Kontakt:

Post autor: p_rzemas » piątek, 18 marca 2005, 23:26

hehe Obrazek

Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » piątek, 18 marca 2005, 23:35

mikedm pisze:To znaczy ze nie powinienem tego robić??? Dzieki za takie przywitanie kolego Frankie!!
Pisałem swojego posta zanim go jeszcze wyedytowałeś i dodałeś ofertę, co troszeczkę Cię usprawiedliwia :) Po prostu Twoja wypowiedź wydała mi się zabawna. Może bywam ironiczny, ale nie złośliwy, a na pewno nie w stosunku do nowych forumowiczów. Bez urazy!
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

mardem
Easy Cure
Posty: 22
Rejestracja: czwartek, 15 kwietnia 2004, 17:37
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gdansk
Kontakt:

Post autor: mardem » piątek, 8 kwietnia 2005, 16:46

moje pierwsze zetkniecie z the cure, aczkolwiek nieswiadome nastapilo w 1987 kiedy w radiu uslyszalem just like heaven, bardziej swiadome nastapilo w 1989, poznalem muzyke cure przez siostre ktorej wileka milosc byla nawiedzonym wyznawca cure, paradoksalnie poznalem go i sam upodobnilem sie do niego, ta fascynacja trwala od 1989 roku do 1996, hmmm uwazalem sie za wiernego wspanialego fana the cure,
teraz mamy rok 2005 a ja mam 31 lat, nie wygldam juz jak robert smith, rzadko slucham cure, ale kupuje kazdy album w ciemno, bo jak mowi porzekadlo stara milosc nie rdzewieje...

Awatar użytkownika
p_rzemas
The Top
Posty: 903
Rejestracja: środa, 2 października 2002, 12:45
Numer gadu-gadu: 1815060
Lokalizacja: Jastrzebie Zdroj
Kontakt:

Post autor: p_rzemas » piątek, 8 kwietnia 2005, 23:56

hehe to bardzo mile i warte uznania :) hehe z reszta wszycy jestesmy wyjatkowi bez wzgledu na wiek :) Cure'y maja to cos w sobie;)
Obrazek

Awatar użytkownika
martab
Boys Don't Cry
Posty: 194
Rejestracja: sobota, 12 czerwca 2004, 13:27
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: martab » sobota, 9 kwietnia 2005, 12:58

pierwsze zetknięcie z cure w marcowym lub lutowym numerze machiny z 2001 roku była zapowiedź koncertu placebo w polsce: "Gdyby nie jego drżący, emanujący melancholią nieśmiały głos[Briana Molko] interpretujący rozpaczliwie smutne teksty, trudno byłoby ten zespół wyróżnić. Ot, kolejni postpunkowcy, kórzy zaczynali w garażu od grania coverów Davida Bowiego, The Cure i Depeche Mode, rozpisanych tylko na zgrzytliwą gitarę, bębny i bas; zafascynowani nowofalowym chłodem z pod znaku Joy Division czy The Fall."

oczywiscie to zetknięcie było wtedy jeszcze nic nei znaczace, bo moja miłością był wtedy zespół Hey i niczego innego poza tym nei słuchałam, aż do początku roku 2003, w którym trafiłam na Placebo. Wtedy przegrzebałam wszystkie gazety jakie miałam w domu i znalazłam ta machinę z tym fragmentem tekstu... i zainteresowałam sie nie tylko Placebo a takze wspomniana tam resztą wykonawców, w tym the cure...

Awatar użytkownika
jamie84
Faith
Posty: 406
Rejestracja: piątek, 29 października 2004, 21:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gród nad Brdą

Post autor: jamie84 » sobota, 9 kwietnia 2005, 18:53

Mówiąc szczerze u mnie na początku też było Placebo,a dopiero później The Cure... :oops:

Awatar użytkownika
p_rzemas
The Top
Posty: 903
Rejestracja: środa, 2 października 2002, 12:45
Numer gadu-gadu: 1815060
Lokalizacja: Jastrzebie Zdroj
Kontakt:

Post autor: p_rzemas » niedziela, 10 kwietnia 2005, 01:28

ehe u mnie na poacztku .... sammym - w 3 klasie pdst bylo led zeppelin i hendrix :D

czesto prosilem tate zeby ich puszczal bom nie glowa bolala :)
Obrazek

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » niedziela, 10 kwietnia 2005, 07:40

p_rzemas pisze:ehe u mnie na poacztku .... sammym - w 3 klasie pdst bylo led zeppelin i hendrix :D
Eeej to z "wysokości" zaczynałeś p_rzemas :wink: Ja to się nawet wolę nie chwalić od jakich wykonawców zaczęłam słuchanie muzyki(poza tym kiedyś nazwę U2 wypowiadałam nie "ju tu" ale "u dwa" :doh: )
Żałuję,że nie zapamiętałam dokładnej daty,od której zaczęłam słuchać The Cure<love>,możnaby było robic sobie bogate jubileusze :wink: a zresztą czy to aż takie ważne <grunt że słuchamy :-$ >

Awatar użytkownika
p_rzemas
The Top
Posty: 903
Rejestracja: środa, 2 października 2002, 12:45
Numer gadu-gadu: 1815060
Lokalizacja: Jastrzebie Zdroj
Kontakt:

Post autor: p_rzemas » niedziela, 10 kwietnia 2005, 12:14

hehe no dokladnie ... ehhe ale byl fajny okres bylem w sanatorium w kotarzu (wiecie tam gdzie robia dywany ;) ) - codziennie na dywaniku u przelozonej, tak ze czulem sie w jakims zakladzie :] hhehe - a tuz przed wyjazdem powiedzieli rodzice ze mamy byc tylko na 2 tygodnie a nie na 3 miesiace !!! //buuuuu :D
Obrazek

Awatar użytkownika
qiur
The Head On The Door
Posty: 1036
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 14:50
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Tatooine
Kontakt:

Post autor: qiur » czwartek, 14 kwietnia 2005, 01:31

Bflowers oczywiscie.
System Eliminacji Studentów Jest Aktywny

Awatar użytkownika
Rav
The Head On The Door
Posty: 1080
Rejestracja: wtorek, 2 grudnia 2003, 21:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: WARSZAWA
Kontakt:

Post autor: Rav » czwartek, 14 kwietnia 2005, 10:23

To był rok 1988, pierwsza klasa liceum. Kolega miał odtwarzacz i razem składaliśmy się na przegrywanie płyt. W tych czasach odtwarzacz CD to była rzadkość, ale istniały też wypożyczalnie CD, w których było dużo nieosiagalnej nigdzie muzy, no i jakość nagrania z CD była nieporównywalna do tej z trzeszczącego czasem radia.

Ja byłem wielkim fanem DM, a Szymon z CD, z którym się zakumplowałem fanem TC. I tak pewnego dnia wypożyczylismy Staring at the sea singles i .... przestałem słuchać DM na okres ok. 1 roku.
TC byli wtedy dla mnie wszystkim.

Teraz mam 32 lata i ciagle wymieniam TC jednym tchem jako swój ulubiony zespół obok DM.

No i tęsknie za koncertem TC, ale to chyba na razie niezbyt realne...
DM TOUR 2013: Monachium, Budapeszt, Zagrzeb, Bratysława, Berlin, Paryż, Warszawa

Awatar użytkownika
raining
Faith
Posty: 353
Rejestracja: wtorek, 22 lipca 2003, 22:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: raining » czwartek, 14 kwietnia 2005, 23:04

dziś mija piąta rocznica 'nie z kjurami' :wink: 14 kwietnia 2000 [Wy pewnie pamiętacie tę datę z powodu łódzkiego żywiołu] parę minut przed pólnocą włączyłam Trójkę, usłyszałam Close to me, zupęłnie wtedy nieznane.. zaczęłam nagrywać na kaetę pierwszą lepszą z brzegu, a potem poszły już wszystkie wolne kasety wkoło, zauroczona siedziałam do 4 rano słuchając po raz pierwszy The Cure w 'pokoncertowej nocy z The Cure' przepięknieeee! :D z tamtego czasu pamiętam wielkie zauroczenie Trust i Sinking... i Shake Dog Shake i mnóstwem innych, moja mała magiczna noc nastoletniego życia :wink: dobranoc.

cures
Easy Cure
Posty: 39
Rejestracja: niedziela, 16 maja 2004, 15:53
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: cures » sobota, 16 kwietnia 2005, 10:32

Pierwszy kontakt z The Cure sięga końca lat 80- tych, wtedy modne były różne składanki własnej roboty i na jednej z nich starsza siostra miała zapisany utwór "Just like heaven", który bardzo mi się spodobał.
Następnie był okres Wish i ogrywania kawałków z tej płyty w MTV, o ile mnie pamięć nie zawodzi "High" doszło do czwartego miejsca na liście przebojów! Wtedy naprawdę się zaczęło. Szybko dostałem nowy album, ale miałem kłopoty ze znalezieniem dostępu do starszych dokonań grupy.
Wreszcie kuzynka nabyła gdzieś Entreat, który mocno mnie pochłonął i właściwie od tej strony poznałem Disintegration w wersji nieco zubożonej.
Mimo, że koncert jest de facto odtwórczy, bez specjalnych fajerwerków, które nie leżą zresztą w stylu zespołu, naprawdę wywarł na mnie silne wrażenie. Szczególnie "Pictures of You", do dziś mój ulubiony kawałek Cure, następnie "Fascination Street" i utwór tytułowy (Disintegration).

Po jakimś czasie zlokalizowałem punkt w którym można zaopatrywać się w starszy materiał i byłem wręcz zszokowany ilością płyt (kaset oczywiście), które sprzedawca wyłożył na ladzie. Brakło mi funduszy, by zabrać wszystko, toteż zdecydowałem się na niektóre rzeczy (właściwie na chybił trafił): m in. Kiss Me, Pornography, Seventeen Seconds, Three Imaginary Boys i Starring at the Sea. Odkryłem na nowo Just like heaven, od którego prostolinijności, subtelności i smaku nie mogłem miesiącami oderwać uszu. Dopiero z czasem przystąpiłem do konsumpcji cięższej literatury: na czele Pornography, wybranymi utworami z innych krążków gatunkowo lżejszych. Pornography z czasem dopiero zaczęło do mnie przemawiać, ale mocno i skutecznie. Choć uwiodło mnie także Seventeen Seconds (klimat!) i do obecnej chwili sytuuję ten album w ścisłej czołówce największych dzieł Smitha i kompanii. A już rewelacyjnie brzmi na koncertach, zauważcie fani i forumowicze, że mało które utwory tak dobrze sprawdzają się live, przynajmniej osobiście zawsze czekam, kiedy zespół zagra coś (nie tylko "A forest") z tej- trochę niedocenianej- płyty. Największe problemy były ze zdobyciem Faith (chyba dopiero koło 1994 roku), słyszałem już wtedy że krążek należy do pozycji kultowych, więc oczekiwania były ogromne. No i niestety, trochę się zawiodłem, szczerze mówiąc wciąż jakoś mnie ten materiał- poza paroma wyjątkami (All Cats Are Grey)- nie przekonuje. Przybliżyłem prywatne zauroczenie The Cure w szerszym zakresie, bo sytuacja była rozwojowa i skondensowana w krótkim okresie czasu. Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony sobota, 16 kwietnia 2005, 17:35 przez cures, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Nevyn » sobota, 16 kwietnia 2005, 17:30

Pierwszy kontakt z Kjurami?
Grudzień (a może listopad) 2000: u kumpla usłyszełem "One more time" a później "Off to sleep" - oba kawałki spodobały mi się praktycznie od razu.... a "Off to sleep" stało się bardzo szybko kawałkiem nr 1. Gdy kumpel nagrywał mi pierwszą (!) płytę z mp3 to właśnie "Off to sleep" i "One more time" były na niej.... no i Bloodflowers (wersja zubożona, bo Watching me fall trwalo 2 minuty :> [wcale mnie to nie martwilo i nie martwi :>]) a pozniej.... pozniej poszlo juz z gorki ;)
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
colic
Three Imaginary Boys
Posty: 57
Rejestracja: środa, 7 lipca 2004, 17:41
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: gdzies tam...

Post autor: colic » poniedziałek, 18 kwietnia 2005, 08:26

Byłam bardzo młoda i byłam w Londynie na obozie językowym, mój nauczyciel Mark przyniósł płyty i tłumaczyliśmy taksty ze słychu, trochę się śmiałam, ale kilka razy z wrażenia wstrzymałam oddech... jak wróciłam okazało się, że tutaj są tysiące fanów których wcześniej nie dostrzegałam...jeden został moim mężem, drugi ojcem mojego dziecka...

ODPOWIEDZ