bloodflowers - to już 5 lat...

Wszystkie tematy związane z The Cure.
Awatar użytkownika
cool_sztywniak
Easy Cure
Posty: 15
Rejestracja: środa, 14 marca 2007, 17:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Krak
Kontakt:

Post autor: cool_sztywniak » sobota, 14 kwietnia 2007, 02:01

Cóż, nie powinienem komentować, ale widac, że nie załapaliscie istoty tej symfonii.

pomijam fakt codzienności tekstu - coś co się każdemu z nas wcześniej czy później zdarzy, choć może nie w tokyo

Z aranżacyjnego punktu widzenia: w tych 11 minutach nie ma ani jednej zbędnej sekundy!!! Wszystkie zarówno melodyjne jak chisteryczne solówki tworzą spójną całość, a całe tło gitarowe współgra z tekstem.

warto zauważyc że schemat zwrotek i solówki powtarzają się przemiennie jak w wierszach epoki romantyzmu, a ostatnia zwrota jest reminescencją pierwszej.

i co najważniejsze, jest wypełniona emocjami
(że ciężkimi, cóż - odsyłam do Lovecats) może dlatego, niektórzy nie mogą się przez nią przegryźć.

dla mnie jeden z debeściaków!
miłego słuchania
dust my lemon life with powder pink and sweet...

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Nevyn » wtorek, 18 grudnia 2007, 23:34

a ja dzisiaj w radiu lasteefemowym "The Loudest sound" i po raz kolejny przekonałem się jak mi się ten utwór podoba, i że brakować mi będzie mimo wszystko tych dźwięków na koncercie...
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » wtorek, 18 grudnia 2007, 23:50

cool_sztywniak pisze:Z aranżacyjnego punktu widzenia: w tych 11 minutach nie ma ani jednej zbędnej sekundy!!!
z mojego prywatnego pktu widzenia - zmarnowane, zamulone 11 minut onanizowania się Hendrixem

guslarenko
Japanese Whispers
Posty: 749
Rejestracja: środa, 24 października 2007, 16:12

Post autor: guslarenko » środa, 19 grudnia 2007, 00:20

^^ każdy ma inny punkt widzenia - ten utwór może nie za tekst ale właśnie za klimat jest na mojej liście ulubionych na miejscu drugim.

Awatar użytkownika
dron
Pornography
Posty: 513
Rejestracja: niedziela, 21 października 2007, 20:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Giżycko

Post autor: dron » środa, 19 grudnia 2007, 17:05

Bloodflowers, jak Bloddflowers.... trochę trwało zanim go odkryłem. I dzisiaj moge stwierdzić że albumu na maxa mi się podoba... jedyne co w nim bym zmienił to linie perkusyjne w niektórych utworach... bo są na nie ponakładane różnego rodzaju filtry itp, itd... które miały chyba nadać charakter "nowoczesności" a w rzeczywistości na mój gust brzmią trochę "kiczowato", np. podobają mi się wersje z Trylogy gdzie w kawałkach jest "żywa perkusja" bez "efektów". Ale oprócz tego mistrzostwo... A 11 minutowe utwory w ogóle nie sprawiają wrażenia ze są tak długie, bo po prostu "wciągają". Konsekwentna dobra płyta...
Disintegration 89

Awatar użytkownika
selva
Three Imaginary Boys
Posty: 98
Rejestracja: piątek, 16 lutego 2007, 19:52
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dżungli.

Post autor: selva » środa, 19 grudnia 2007, 20:14

to szatański album. z żadnym innym albumem Kjurów nie wiąże się tyle wspomnień, co z "Bloodflowersami". latka lecą, a to granie wciąż wywiera na mnie wrażenie podobne do tego, które rozgniotło mnie za pierwszym przesłuchaniem.
pamiętam, jak na samym początku przerzucałam "Watching Me Fall", znieść go nie mogłam, na szczęście z czasem moja opinia na temat tego utworu całkowicie się zmieniła i obecnie bardzo lubię. do ulubieńców należy także "The Loudest Sound". plus lodowaty "The Last Day of Summer".

dawno nie słuchałam. w ciągu roku zwykle rzadko po niego sięgam, co najwyżej po pojedyńcze kawałki. przynajmniej raz w roku słucham w całości - w Wigilię, ewentualnie w Boże Narodzenie. nie wiem dlaczego, ale ten dziwaczny muzyczny nastrój, który został uchwycony na płytce, wciąż stanowi dla mnie kwintesencję zimowych świąt.

Awatar użytkownika
firstborn
Three Imaginary Boys
Posty: 108
Rejestracja: wtorek, 2 stycznia 2007, 11:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Post autor: firstborn » czwartek, 20 grudnia 2007, 22:14

puta di madre, alez ten czas smiga, juz tyle czasu od bloodflowers i od niesamowitego jak dla mnie koncertu w lodzi...

dla mnie jest to jedna z najwazniejszych plyt the cure w historii. jak dla mnie smith powrocil ta plyta niczem feniks z popilow i udowodnil, ze lata posuchy artystycznej nie zonaczaja, ze w kims juz nie ma zadnych pokladow niezglebionych zupelnie uczuc.

fakt nagranie po tylu latach tak genialnej plyty jak bloodflowers pozwala mi z nadzieja czekac na nowe wydawnictwo kjurow.

Awatar użytkownika
beyond
Japanese Whispers
Posty: 764
Rejestracja: piątek, 7 lutego 2003, 18:19

Post autor: beyond » piątek, 21 grudnia 2007, 11:46

Mam dokładnie takie samo zdanie. Bloodflowers to jednyna przeslanka pozwalająca mieć nadzieję ze kolejny album nie będzie nieudany.
Sing while you may
though it's hard to sing underwater.

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » piątek, 21 grudnia 2007, 16:58

no ja tez sie zgadzam. 'bloodflowers' bylo moze troche zbyt "dojrzalym" the cure, ale jakis koncept i kreatywnosc w tym byla, a ostatnia plyta, mimo ze nie jest jakas obiektywnie zla (nie przesadzajmy - sama w sobie jest raczej dobra), to patrzac w kontekscie reszty dyskografii jest zżeraniem własnego ogona, momentami na granicy autoplagiatu i autoparodii.

(i tez tak mialam z ta plyta, kupilam ją jako pierwszą z dyskografii TC i poczułam się rozczarowana, milosc przyszla z czasem, ach)
.

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: Nevyn » wtorek, 15 kwietnia 2008, 17:26

kupiłem w końcu, przesłuchałem po raz chyba pierwszy od początku do końca i nadal uważam, że to NAJLEPSZY album The Cure...

Rozpływam się...
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
CureMar
Concert - The Cure Live
Posty: 1260
Rejestracja: niedziela, 26 maja 2002, 21:49
Numer gadu-gadu: 5308708
Lokalizacja: Gdańsk / Underneath the Stars
Kontakt:

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: CureMar » wtorek, 15 kwietnia 2008, 20:12

Hmmmmm, trochę nie kumam. Przesłuchałeś po raz pierwszy płyty, którą kiedyś tam uznałeś za najlepszą? A na jakiej podstawie zatem tak ją oceniłeś?
"Ten pijak, który mruczy coś przez sen,
Że póki my żyjemy, Ona żyje też..."

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: Nevyn » środa, 16 kwietnia 2008, 18:24

to zabecz :)

oj - słuchałem nie raz tej płyty, znaczy utworów z tej płyty, ale chyba po raza pierwszy w całości bez przerwy.

Jasne?
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
dariusz
Concert - The Cure Live
Posty: 1220
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 10:11
Numer gadu-gadu: 1897081
Lokalizacja: Toruń

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: dariusz » środa, 16 kwietnia 2008, 19:43

oj jak ja bym chciał jeszcze raz przeżyć pierwszy raz z bloodflowers ... ewidentnie bije na głowę wszystko po 82 roku.

Awatar użytkownika
drowning_man92
Seventeen Seconds
Posty: 335
Rejestracja: sobota, 2 lutego 2008, 19:33
Numer gadu-gadu: 447608
Lokalizacja: Prawie Rzeszów.
Kontakt:

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: drowning_man92 » środa, 16 kwietnia 2008, 20:27

Ja z dniem dzisiejszym jestem w posiadaniu bludflałersa (oryginalnego - do tej pory był piracki ;]), więc też się wypowiem.
"Bloodflowers" to jedna z najświetniejszych płyt, jakie kiedykolwiek słyszałem. Miła odmiana po 96 roku ;]. Piękna zarówno w warstwie lirycznej, jak i instrumentalnej. Głównie dzięki "Out of this world", "The last day of summer", "The loudest sound" czy piosence tytułowej krążek ten zajmuje mocną pozycję w ścisłej czołówce moich najukochańczych kjurowych dzieł.
The spiderman is always hungry.

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Re: bloodflowers - to już 5 lat...

Post autor: arq » piątek, 16 maja 2008, 09:15

drowning_man92 pisze:Ja z dniem dzisiejszym jestem w posiadaniu bludflałersa (oryginalnego - do tej pory był piracki ;]),
Brawo!!!!11!!! Tak trzymać, a jeśliby ktoś chciał tą najwspanialszą płytę dostać orginalną to niech się do mnie zgłosi. Oddam w dobre ręce!!!1!!
:dance:
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

ODPOWIEDZ