Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Wszystkie tematy związane z The Cure.

Pornography czy Disintegration?

Pornography
74
41%
Disintegration
108
59%
 
Liczba głosów: 182

Awatar użytkownika
Iss.
Easy Cure
Posty: 44
Rejestracja: środa, 20 lutego 2008, 14:14
Lokalizacja: PFDM ;) / Warszawa
Kontakt:

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: Iss. » niedziela, 20 kwietnia 2008, 12:50

Disintegration.
tak jak u poprzednika mój pierwszy oryginalny album Cure.

genialny pod kazdym względem. przekrój emocji, piękne melodie, znaczące teksty - to wszystko składa się na istotę tej płyty.
plus rozdarty, przeszywający głos Roberta.
bardzo spójny we wszystkich rozpatrywanych aspektach album.

Lovesong, Last Dance, Fascination Street, The Same Deep Water As You, Untitled... - mimo wszystko nic z Pornography nie zastąpi.
...let me show you the world in my eyes...

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: love_cat » czwartek, 24 kwietnia 2008, 07:47

Nie chciało mi się szukać bardziej stosownego wątku na temat tego albumu, więc pozwolę sobie napisać tutaj
Disingtegration uwazam za naprawde wspaniałe dzieło,
Chociaz ciagle mam wrazenie ze bylaby jeszcze doskonalsza, gdyby wyciąc Lovesong i Lullaby, i gdyby cała płyta konczyla się na Disintegration bez końcowych dwóch utworów.

Coraz częściej słucham sobie jej wlasnie w takiej konfiguracji.
Co Wy na to?
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
eljanusz
Japanese Whispers
Posty: 631
Rejestracja: czwartek, 15 września 2005, 22:47
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wyspa Wynalazców
Kontakt:

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: eljanusz » czwartek, 24 kwietnia 2008, 08:14

disintegration to dla mnie najlepsza plyta wszechczasow. love song i lullaby na albumie sie wyrozniaja, ale nie psuja calosci, ktora od poczatku do konca tworzy genialna kompozycje. tytulowy kawalek to kulminacja po ktorej nastepuje rozluznienie w postaci genialnego homesick i pozostawiajacego lekka nadzieje untitled. mi sie to podoba. jakbym mogl wybrac ostatni album jaki w zyciu uslysze to napewno padlo by na DISINTEGRATION.

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: love_cat » czwartek, 24 kwietnia 2008, 08:20

no właśnie, wyrózniają się, nie mogę powiedzieć ze psują całośś, ale coraz bardziej podoba mi się ta moja przemeblowana wersja.. może to chwilowe i w końcu docenię całośc?
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
Nell
Concert - The Cure Live
Posty: 1388
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 18:19
Numer gadu-gadu: 8089586

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: Nell » czwartek, 24 kwietnia 2008, 16:40

Moje Disintegration kończy się na utworze tytułowym. Po czymś takim nie ma się już siły na coś więcej.
Lost forever in a happy crowd

Awatar użytkownika
Hyaena
Easy Cure
Posty: 32
Rejestracja: poniedziałek, 3 marca 2008, 17:40
Numer gadu-gadu: 0

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: Hyaena » niedziela, 27 kwietnia 2008, 19:16

mi jakoś nigdy nie pasowało Pictures Of You. Lullaby i Lovesong mogą być
Obrazek

Awatar użytkownika
joydi
Easy Cure
Posty: 28
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 13:26
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: joydi » niedziela, 27 kwietnia 2008, 23:27

Trochę to zabawne ale co tam, można się pobawić.
Pornography jest dla mnie pierwsze 4ever z kilku powodów:
- takiego zimna nie było już później na żadnej płycie,
- takiego wściekłego smutku nie było już później na żadnej płycie,
oraz
- gdyby nie Pornography nie było by już żadnej płyty ( a może się mylę :wink: )

Jednakowoż Disintegration to cudowna płyta i ze zdziwieniem czytam, że ktoś uznał Pictures... za kiepski kawałek, bo jest akurat odwrotnie!
Dancing at the funeral party

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: love_cat » wtorek, 29 kwietnia 2008, 08:39

Wczoraj zrobiłam eksperyment.
Po nim stwierdzam że Disintegration to po prostu arcydzieło.
I tak mi się słucha jej najlepiej, siedząć sobie przy oknie, z rękami na oparciu krzesła gapiąc się w świat..
słuchawki na uszy.. Plainsong..
Mgła snuje się gdzieś po łące, ..Closedown.., pomalutku robi się ciemno, gdzieś z daleka migotają światła
Disintegration już w zupełnej ciemności, patrząc na te światła gdzieś w oddali, na zabłąkany samolot migocący gdzieś w górze.. Fascination Street w takich warunkach brzmi iście nieziemsko
I na nowo odkryłam urok w Lullaby, i znowu The Same Deep Water tak się cudownie rozwlekało..

Disintegration jest perfekcyjne, ze wszystkimi utworami w takiej kolejności w jakiej są.
Nie sądziłam że powiem to tak szybko
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: exitsnake » wtorek, 29 kwietnia 2008, 09:41

eljanusz pisze:disintegration to dla mnie najlepsza plyta wszechczasow. love song i lullaby na albumie sie wyrozniaja, ale nie psuja calosci, ktora od poczatku do konca tworzy genialna kompozycje. tytulowy kawalek to kulminacja po ktorej nastepuje rozluznienie w postaci genialnego homesick i pozostawiajacego lekka nadzieje untitled. mi sie to podoba. jakbym mogl wybrac ostatni album jaki w zyciu uslysze to napewno padlo by na DISINTEGRATION.
pierwszy raz słyszę żeby HOMESICK było na rozluźnienie :shock: dla mnie to uzupełnienie tytułowego numeru, taki suplement do rozpadu.

Disintegration to dla mnie płyta od początku do końca bez potknięć - zresztą moja pierwsza w ogóle płyta Cure, więc nie mogło być inaczej. a miałem wtedy 12 lat...
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: love_cat » wtorek, 29 kwietnia 2008, 09:51

Disintegration ma taką dziwną właściwość, ze jak np. włączę sobie jakiś utwór, choćby nawet ze środka płyty, to tak wciąga, że słucham jej już do końca.

Czasami puszczam sobie Plainsonga z zamiarem wysłuchania go wyizolowanego z całej płyty, a wszystko kończy się po 72 minutach…

To jest po prostu magia.

I tak np. słuchałam jej sobie ostatnio z komputera, ale pozniej musiawszy go wyłączyć, dopadła mnie dziwna potrzeba kontynuowania i przesiadłam się na normalną płytę, i zaczęłam znowu w tym miejscu gdzie mp3 urwało, i tak do końca…
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: love_cat » środa, 20 sierpnia 2008, 09:33

*
Do niedawna Pornography było płytą której słuchanie było dla mnie torturą.
Te dziwne gitary, bas, jednostajny rytm perkusji itd. Jedyne co dało się przełknąć to One Hundred Years.
Jakiś czas temu zgrałam sobie Pornography razem z Faith na jeden nośnik żeby posłuchać tego w logicznym ciągu (bo słuchając Faith jestem w stanie usnąć, i nawet nie mam siły zmienić płyty ;).
I tak jeden, drugi, trzeci raz.. Zaczynałam to łapać. Ciągle ciężki materiał, ale ciekawiło mnie niezmiernie co fani widzą w tym albumie.

Później jeszcze jeden raz, był wieczór przed dosłownie szaloną burzą, wszystko „wisiało powietrzu”, Pornography gra w tle i nagle Strange Day.

To było to. W połączeniu z sinym niebem, z tą cała burzą, to było istnie genialne.
Już wiem czym dla mnie jest ta płyta. Uosabia mi napięcie w głowie, które nie ma jak ujść, bezradność, wściekłość na siebie, na świat, rezygnację, rozbicie.
Może to dziwne, ale słuchając jej czuje się jak w szpitalu psychiatrycznym.
Nie wiem jak to się dzieje ale Smith tworzy rzeczy, których słuchając masz wrażenie że on czuje to samo co ty.

A Strange Day jest fantastyczny. Zwłaszcza kiedy Robert zaczyna śpiewać

And the sand
And the sea grows
I close my eyes
Move slowly through drowning waves
Going away on a strange day



I tak Pornography podskoczyła w moim rankingu. Nigdy się chyba nie zrówna z Disintegration, od początku mi nie pasowało porównywanie jednej z drugą, bo jest inna.

Ale ta cała Trylogia ma jakiś sens.
Robert mówił że poszczególne części Trylogii korespondują z <przełomowymi> etapami w jego życiu
Smith miał ok. 22 lata kiedy robili Pornography. Jak sam mówi miał zapędy autodestrukcyjne, nienawidził wszystkich wokół, itd. Często tak jest, jesteś młody i nie wiesz co się z tobą dzieje, wydaje ci się ze wszystko jest do niczego, konfrontujesz swój świat z tym na zewnątrz i decydujesz że z tym drugim nie chcesz mieć nic wspólnego.
Nad Disintegration pracował mniej więcej kiedy miał skończyć 30 lat, ożenił się, itd. następny <przełom>, może rodzaj podsumowania, patrzenia wstecz. Tam jest rezygnacja, smutek, ale jest też uśmiech, ta płyta ma coś kojącego w sobie, nie ma już rozedrgania i rozchwiania jak w Pornography.
W Bloodflowers 40-letni człowiek patrzy na dni które są już „gone”. „Thinking of the days that are no more”, jak w wersie Tennysona z książeczki do płyty.
Coś w tym jest, cała ta 'trójka' robi się logiczna.

Ps: A Strange Day (demo, acapella) > http://www.sendspace.pl/file/uLU2KVWz/
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
sars
Easy Cure
Posty: 20
Rejestracja: wtorek, 3 lipca 2007, 13:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Fascination street

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: sars » sobota, 31 stycznia 2009, 13:37

Trudno się zdecydować, to moje ulubione albumy The Cure.
Jak zapoznawałem się z zespołem to pierwszym albumem jaki polubiłem było "Disintegration", zanim przekonałem się do "Pornography" musiało minąć trochę czasu. Zarówno na jednym i drugim jest tylko jedna piosenka których nie lubię, a mianowicie "Siamese twins" oraz "Homesick" - po prostu męczę się jak je słucham, wszystkie inne utwory z tych płyt uwielbiam.
Oba albumy mają wybitne utwory otwierające. Na Disintegration nie pasuje mi trochę to, że są utwory o wielkim potencjale singlowym jak Lovesong, Lullaby, czy Pictures of you - co nieco wpływa na odbiór płyty jako całości. Na "Pornography" tego czegoś nie ma więc, mam wrażenie, że album jest bardziej spójny jeśli chodzi o atmosferę. Aczkolwiek aranżacje niektórych kawałków na Pornography mogłyby być lepsze, co widać chociażby na Trilogy - mowa o "A strange day" i "Pornography" - wersje z albumu w porównaniu z Trilogy brzmią archaicznie, ale widocznie w tatmtym okresie nie umieli tego inaczej zagrać.
Trudno wybrać który album lepszy, oba moim zdaniem to kamienie milowe w historii muzyki, takich jak te dwa to pewnie już nie będzie. Jak dla mnie remis

Awatar użytkownika
Nell
Concert - The Cure Live
Posty: 1388
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 18:19
Numer gadu-gadu: 8089586

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: Nell » sobota, 31 stycznia 2009, 13:53

Dla mnie ten archaizm Pornography wywołuje ten niepowtarzalny " duszny ", klaustrofobiczny klimat tej płyty... nie wyobrażam sobie, żeby Pornography brzmiała inaczej...
Lost forever in a happy crowd

Awatar użytkownika
sars
Easy Cure
Posty: 20
Rejestracja: wtorek, 3 lipca 2007, 13:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Fascination street

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: sars » sobota, 31 stycznia 2009, 14:04

Zgadzam się, ja też lubię te okrutne i rozstrojone brzmienie basu i gitary na płycie, ale miałem na myśli to, iż niektóre kawałki mogłyby zyskać w uwspółcześnionych aranżach, jak te które wymieniłem wyżej. Natomiast "Disintegration" jest już tak dopracowana, że nie ma sensu nic zmieniać w tej płycie.
Hmm to ciekawe ale, wolę zdecydowanie bardziej "Pornography" w wersji z Trilogy, niż oryginalnej, brzmi o stokroć lepiej (jedynie 100 years, na płycie nie da se przebić żadną wersją koncertową - najfajniejsza jak dotąd dla mnie była ta z ostatniej trasy - zwłaszcza na Torwarze), natomiast z Disintegration ma się na odwrót, jedynie wykonanie Untitled zdecydowanie bardziej podoba mi się na Trilogy niż na albumie, album ma tak gęste brzmienie, że żaden koncert nie da rady odzwierciedlić takiego kliamtu.

Awatar użytkownika
Doma
Seventeen Seconds
Posty: 273
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 12:24
Numer gadu-gadu: 3155601
Lokalizacja: Kraków

Re: Pornography czy Disintegration?- ankieta znów działa!

Post autor: Doma » sobota, 31 stycznia 2009, 22:04

Zdecydowanie Pornography. Może dlatego, że jest mniej dojrzała, niż Disintegration, co nie zmienia faktu, że tą drugą również cenię sobie bardzo wysoko. Po prostu bliższy mi jest nihilizm, niż rozmyślania nad przemijaniem.
hahaha

Obrazek

ODPOWIEDZ