nie ma jak Myslovitz

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » niedziela, 4 września 2005, 17:52

Gothic pisze:Nie mniej, nie da się ukryć, że wiele "ochów i achów" wśród rodzimych fanów nad "fenomenem" Myslovitz wynika z faktu, że owa scena brytyjska jest dla nich kompletnie nieznana, a nazwy takie jak Pale Saints, Slowdive, czy Adroable brzmią jak magiczne nazwy maści na hemoroidy.
Wg mnie ta nieznajomość brytyjskiej sceny nie czyni fanów Myslovitz gorszymi, bo jeśli potrafią docenić ten rodzaj muzyki nawet w wykonaniu "polskich naśladowców" (bo chyba w taką szufladkę staracie się włożyć Myslovitz), to jest nieźle. Ja tam ich lubię i doceniam, bo nawet kiedy grają do kotleta/kiełbasy, tak jak ostatnio w Rzeszowie, to robią to bardzo fajnie.
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
Gothic
Faith
Posty: 391
Rejestracja: środa, 5 czerwca 2002, 10:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Anywhere out of the world
Kontakt:

Post autor: Gothic » niedziela, 4 września 2005, 20:09

arq pisze:Wg mnie ta nieznajomość brytyjskiej sceny nie czyni fanów Myslovitz gorszymi, bo jeśli potrafią docenić ten rodzaj muzyki nawet w wykonaniu "polskich naśladowców" (bo chyba w taką szufladkę staracie się włożyć Myslovitz), to jest nieźle. Ja tam ich lubię i doceniam, bo nawet kiedy grają do kotleta/kiełbasy, tak jak ostatnio w Rzeszowie, to robią to bardzo fajnie.
Nikt nie powiedział, że fani ci są gorsi, chodzi raczej (przynajmniej mi) o pewną nieświadomość. A jak wiemy, czasem wygodniej i lepiej jest żyć w błogiej niewiedzy :] I pewnie, że jest nieźle jak na warunki polskie, ale czasem warto też spojrzeć na jakieś zjawisko nieco bardziej obiektywnie, poprzez pryzmat wcześniejszych wydarzeń, jakie zachodziły w muzyce.
"But awakes to a morning with no reason for waking"
http://www.pixeldreams.pl

Awatar użytkownika
mareg
Three Imaginary Boys
Posty: 75
Rejestracja: poniedziałek, 30 maja 2005, 21:42
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Niedaleko Myslovitz
Kontakt:

Post autor: mareg » niedziela, 4 września 2005, 20:53

Okej, zgodzę się z Tobą, bo fakt, nastoletnie (dupo)fanki Myslovitz to raczej bladego pojęcia w ogóle o muzyce nie mają. Niestety, brakuje na polskim rynku polskiego Backstreet Boys :lol: więc Rojas musi cierpliwie znosić nastoletnie zauroczenia jego osobą :)
Ale chcę i będę bronić ludzi, którzy mają świadomość zjawiska, bo ich też spora grupa jest. Mało tego, tej grupie urok do muzyki Myslo nie przechodzi tak szybko jak urok nastolatek do osoby muzyka. I mało tego, grupa świadomych potrafi także krytykować, a nie tylko w samozachwyt popadać.

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » poniedziałek, 5 września 2005, 07:12

Gothic pisze:[
Nie mniej, biorąc pod uwagę nasz rynek muzyczny, są chyba jedynym popularniejszym zespołem, któremu shoegaze jest (był) bliski i za to mimo wszystko trochę ich lubię.
Chyba tak... ale dodałbym jeszcze jednych, którzy próbowali nieco mgławicy gitarowej, chociaż bardziej w stronę Madchesteru poszli, i bardzo żałuję, ze im się w Polsce nie powiodło - BIG DAY

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » poniedziałek, 5 września 2005, 07:34

mareg pisze: I mało tego, grupa świadomych potrafi także krytykować, a nie tylko w samozachwyt popadać.
O! To o mnie było:):):):) hehehe
Lubię Myslowitza, chociaż to "ściagacze". Przyznaję, ze wplywy shoegazingu wygasaja na "Miłosci w czasach...". Cieszę się że im sie udało - ich sukces jest tym bardziej cenny, ze jak pisał Gothic - osiagniety graniem muzyki w Polsce nie słyszanej. Zastanawiąjacy jest ten brak reakcji w Polsce na Madchesterowe "Drugie Lato Milości" z 1989 i niemal równoległy wybuch Shoegazingu... zespoly uznane na wyspach za fenomeny i kamienie milowe rozwoju kultury rockowej, takie jak My Bloody Valentine i Stone Roses - hm, nie przypominam sobie zebym je usłyszał w uwczesnym radiu.
A u nas?
Najpierw Tubylcy Betonu i "Acid Party" - za wczesnie, zapomniani... Próbował Golden Life na pierwszej plycie - nie przeszlo... potem Big Day - wydawało się że dadzą radę - wspaniała płyta "Dzień Trzeci", ale wydawca, zasr... Izabelin "załatwił" ich karierę... jeszcze jakieś tam "kwiatki" typu Rotary - bez odzewu, wzmianka w gazecie i koniec, potem Lizar - ściema i nieporozumienie . Dopiero Myslowitz - może dlatego, że nie szukali na ślepo? najlepiej wyedukowani? świadomi historii muzyki? najbardziej konsekwentni?
I chwała im za to:)

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Nevyn » poniedziałek, 5 września 2005, 08:15

koncert na Łęgach był miły. Wprawdzie ze złym towarzystwem sie wybralem na niego... ale ogolnie było fajnie. Rojek totalnie wyluzowany, wreszcie widzialem kogos kto cieszy sie ze wystepuje... kto bawi sie tym doskonale.
Dlugosc dzwieku samotnosci zaspiewany wylacznie przez publike... a na bis "Peggy Brown" i "Dla Ciebie"...
Have a Cure day :)

Daysleeper
Boys Don't Cry
Posty: 161
Rejestracja: czwartek, 31 marca 2005, 16:21

Post autor: Daysleeper » poniedziałek, 5 września 2005, 18:09

Myslovitz dali niezły występ ostatnio w piątek. 3 piosenki... w wykonaniu hmm... przemilczmy.
Jeżeli masz wątpliwości to tak już pozostanie.

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » poniedziałek, 5 września 2005, 20:02

Obejrzałem właśnie występ Myslovitz z filmie Pogoda na jutro. No wypadli rewelacyjnie, taka naturalność, jakby stworzeni do habitów. A piosenka? Miodzio. Czy to ich kompozycja?
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: exitsnake » poniedziałek, 5 września 2005, 22:15

Włączę się do dyskusji. troche mnie przerażją wasze pojęcia shoegazowej muzyki :wink: ale cóż może rzeczywiście w czasach gdy jeszcze słuchałem radia nie trafiałem na prowadzących puszczających taką muzę. z tego co piszecie to naprawdę szkoda, bo jeśli Myslovitz to plagiatorzy to i tak mi się podobają-tu zdania nie zmienię. niestety nie poznałem do tej pory Morphine, czy z innej półki Magazine lub Television-tu zaważył brak znajomych mogących udostępnić mi ich płyty ale takich TJ&MChain "łyknąłem". na całe szczęscie ci dj'e przedstawili mi masę innych nowszych grup z wysp (Pulp, Suede, Blur-wiem że troche inna bajka, czy Kula shaker-wiem że ci to z kolei też nieźli zżynacze ale równie dobrzy) więc suma sumarum nie jest najgorzej. możecie się przyczepić że nie dotarłem do tej pory do źródeł. ja patrze na to w ten sposób: nie każdy dociera do tego co nazywa się nektarem bogów...ciekawym ilu z was zna The Young Gods :?:
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » poniedziałek, 5 września 2005, 22:22

exitsnake pisze:...ciekawym ilu z was zna The Young Gods :?:
synu - dobrze pukasz, nawet w Polsce byli... a w 90tym roku bylem w Czechach na koncercie Gun Dreams - taiego ichniejszego odpowiednika Y. G.... dwa samplerki i gitarka... Magazina zas i Telewyżyna nie znać to nie grzech, chociaż wstyd :):):) Załuj zatem za grzechy synu...

Awatar użytkownika
arq
Pornography
Posty: 559
Rejestracja: niedziela, 2 lutego 2003, 01:30
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: z dębowej jesionki

Post autor: arq » poniedziałek, 5 września 2005, 22:27

exitsnake pisze:ciekawym ilu z was zna The Young Gods :?:
Wydaje mi się że Myslovitz ich nie splagiatowało... :wink:
Imagine there's no Heaven, it's easy if you try.

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » poniedziałek, 5 września 2005, 22:29

.... ale widzą oczy moje, synu, i ześ Jezysa i Marię Czejnową poznał... ooo Twoje grzechy są Ci odpuszczone, bo ta zacna kapelka to praojciec i pramatka wszystkiego dobrego gitarowego, narówni z wielebnym MajBlodyWalentajnem, ktorego "Loveless" - biblie nowogitarowego grania - za śmieszne wręczpieniazki w kazdym MediaMarkecie nabyć mozesz, tudziez przegrać jak mniemam. amen.
I jeszcze House Of Love za pokutę - KONIECZNIE!!!!
i Slowdive :) (prawda Gothic?)

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: exitsnake » poniedziałek, 5 września 2005, 22:31

peiter pisze:Załuj zatem za grzechy synu...
Raczej "mów mi wuju"...ale jak chcesz to masz: nie wal tak tą laską dziadku :twisted:
pozdrawiam :wink:
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » poniedziałek, 5 września 2005, 22:34

exitsnake pisze:
peiter pisze:Załuj zatem za grzechy synu...
Raczej "mów mi wuju"...ale jak chcesz to masz: nie wal tak tą laską dziadku :twisted:
pozdrawiam :wink:
Duza Buźka:)
a Swansa lubisz?

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: exitsnake » poniedziałek, 5 września 2005, 22:38

peiter pisze: a Swansa lubisz?
mam ich jedną kasetkę (przegrywaną) ale bez tytułów. na okładce płyty był taki jakby indianin :roll:
Thank You and see You next time...

ODPOWIEDZ