Niemowlęctwo muzyczne, czyli od czego się wszystko zaczęło

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
bflower
Matka Moderatorka
Posty: 995
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 12:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: A-m

Niemowlęctwo muzyczne, czyli od czego się wszystko zaczęło

Post autor: bflower » sobota, 31 lipca 2004, 18:31

Witam szanownych forumowiczy. Zakładam ten watek z mysla o szalejacym wokol sezonie ogorkowym oraz tych rozleniwiajacych wakacyjnych fluidach w powietrzu. Pomysl nieco "podkradziony" z forum na pewnej zaprzyjaznionej stronie, chociaz nie do konca. Ale do rzeczy - przewijaly sie juz tu i owdzie w roznych watkach wspomnienia zwiazane z waszymi pierwszymi fascynacjami muzycznymi. Wiadomo - czesto az wstyd sie przyznac, czego sie sluchalo w pierwszych klasach podstawowki, albo i jeszcze wczesniej :-) Zapraszam wszystkich forumowiczy do podzielenia sie tytulami pierwszych sluchanych przez was zespolow, pierwszych zakupionych/otrzymanych przez was kaset (chyba ze najmlodsze pokolenie zaczynalo juz od plyt - ich rowniez zachecam do dyskusji). Skad braliscie "pomysly na muzyke"? Radio, telewizja, gazety, znajomi? Czego w waszej "muzycznej drodze" wstydzicie sie najbardziej? :) Zapraszam do dyskusji!

Z mojej strony napisze moze narazie tyle, ze pierwsza "nasza" (tzn moja i brata) kaseta, bylo zakupione przez mame gdzies w kiosku jakies dziwne country (ile ja wtedy mialam? z 5-6 lat chyba):-) Potem juz bardziej swiadomie namowilismy ja na kupno Maddony - cos z serii licznych wowczas na naszym rynku greatest hits by takt or sth :-) (dla niewtajemniczonych - najwieksza piracka wytwornia plyt, dziala do dzis, juz bardziej legalnie). W tym czasie ogladalismy duzo mtv, bo pojawila sie w naszym domu kablowka, wczesniej jeszcze widzialam kilka razy program, prowadzony przez dj Cata, pamieta to ktos? Nawet seria gum do zycia byla firmowana przez Dj Cat, co wiecej Paula Abdul nagrala z nim teledysk :) Pierwszy raz kupilam kasete na spacerze z tata - bylo to w sklepie na rogu mojej ulicy, dzis jest tam spozywczy. Kaseta - Queen, nie przypadla mi zupelnie do gustu, tata musial sluchac sam :-) Ale pierwszy muzyczny "szał" to bylo Roxette - chcielismy nawet z bratem wysylac kartki z glosami na Joyride do mtv, bo juz 7y tydzien byla na pierwszym :) Szybko zaopatrzylismy sie w kilka kaset Roxette i na dobre kilka lat pozostal on naszym ulubionym zespolem - do dzis chyba zreszta i ja i brat mamy do nich sentyment. Pierwsza moja wlasna, niedzielona z bratem miloscia bylo natomiast, prosze sie nie smiac!, Ace of Base :) Ach, te dyskoteki kolonijne! :P Mialam chyba 3 kasety tego zespolu, mimo, ze wydali wtedy dopiero pierwsza swoja plyte :P Kazdy oddzielny singiel jednak znajdowal sie na innym nosniku, dziwnym trafem.I tak to jakos lecialo, prawdziwym jednak szokiem i tragedia byl moment, gdy weszla ustawa o prawach autorskich i nie dalo sie juz kupowac kaset za 20 tysiecy, ceny skoczyly do 100 tys :( Dlatego potem juz dlluuugo nie kupowalam zadnych kaset, z czasem zaczelam natomiast sluchac Radia Zet i z ta muzyczna papka dowloklam sie jakos do polowy podstawowki.
Z czasow mtv pamietam tez koncerty akustyczne - Bjork i The Cure, ciagle lecialy na mtv, nienawidzilam obu wykonawcow z calego serca, niechec przeszla dopiero w liceum :)
Musze tez przyznac, ze zakupilam w moim mlodym zyciu kilka egzemplarzy Popcorn i conajmniej kilkanascie Bravo. No dobra, wstydze sie :) Ale dzieki temu odkopalam w jakims starym popcornie plakat z Robertem i kwiatkami, ktore doskonale pasowalyby do wydanego dopiero dobre kilka lat pozniej Bloodflowers!

Tyle moich muzycznych zwierzen, czas na was!
pozdrawiam
and take it easy chicken

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » sobota, 31 lipca 2004, 18:44

nie no! to ja torchę starszy jestem. pierwsze kasety (razem z siostrą) to były Modern Talking, C.C.Catch, albo Sandra.

no, siostra miała jeszcze Natalię, jak o puszku okruszku śpiewała :lol:
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » sobota, 31 lipca 2004, 18:45

aha! nie liczę czarnych płyt!!! typu Kombi, albo Akademia Pana Kleksa :oops:
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
kjurczaczek
The Top
Posty: 863
Rejestracja: środa, 9 czerwca 2004, 14:10

Post autor: kjurczaczek » sobota, 31 lipca 2004, 23:43

zaczynałam od Majkela Dżeksona (poważnie) i wtedy miałam 6-7 lat.
potem Queen (wpływa starszego brata), następnie Blenders (także brat)
potem już sama wybierałam Hey, Myslovitz, Rotary etc.
ale pamiętam że zawsze chciałam byc inna niż wszyscy: "przyjaciółki" słuchały Spise Girls, BSB a ja wtedy sięgałąm po Skunk Ananise (jak to się pisze :? ) i po The Cure. ale wtedy ta muzyka mną nie zawładnęłą- poprostu chciałam czegoś innego. potem na stałe zagościł rock w szczególności polski- Bartosiewicz, Nosowska, Golden Life.
aż w końcu nadszedł dzień żę zobaczyłam klip Love song....
nigdy nie kupowała gazet typu BRAVO i POPCORN. wolałam "Pętliczek", a potem "Angorkę".
tja... to byłoby na tyle
ajm szpeszjal Obrazek

Awatar użytkownika
draoi
Faith
Posty: 368
Rejestracja: czwartek, 7 sierpnia 2003, 16:00
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Niemowlęctwo muzyczne, czyli od czego się wszystko zaczę

Post autor: draoi » sobota, 31 lipca 2004, 23:56

bflower pisze: Ale pierwszy muzyczny "szał" to bylo Roxette...
Ha, dokladnie :D ... u mnie tak samo bylo ...
pierwsza orginalna kasete jaka zakupilem to byl Crash Boom Bang
i dalem 81 tysiecy ktore wyciagnalem od mamy z czego kompletnie
nie byla zadowolona...
but now the sun shines cold
and all the sky is grey
the stars are dimmed by clouds and tears
and all i wish is gone away

Awatar użytkownika
VELVETPILL
The Head On The Door
Posty: 1110
Rejestracja: piątek, 31 października 2003, 21:05
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Innsmouth
Kontakt:

Post autor: VELVETPILL » niedziela, 1 sierpnia 2004, 09:50

U mnie Queen rulował przez kilka lat. Potem było jakoś tak mało fajnie. Słuchałem wszystkiego i niczego, tzn. tak aby było. Depeche Mode, Ice M.C., Dr. Alban, polski rock z Big Cycem na czele (:shock: do dziś pamiętam strach towarzyszący mi gdy kupowałem kasetę "Wojna plemników" - bałem się że sprzedawca mnie przepędzi i narobi wstydu) a potem brat słuchał The Cure i więcej depeszów no i tak to mniej wiecej się zaczęło :lol:
Obrazek

Awatar użytkownika
FranekTeleranek
Faith
Posty: 411
Rejestracja: sobota, 6 marca 2004, 18:34
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: FranekTeleranek » niedziela, 1 sierpnia 2004, 15:05

no to teraz ja opowiem swoją historyjkę, w zasadzie to trochę podobna do wyżej przedstawionych
więc początki to oczywiscie Puszki Okruszki, Tic Tak itp., ale z wiekiem upodobania się zmieniały i tak jedną z pierwszych "poważnych" kaset była Roxete "How do you do", potem było znowu Roxette, pierwsi prawdziwi muzyczni idole, udało mi się nazbierać 4 taśmy, potem pojawił się Dr. Alban i "legendarny" hicior "It's my life" , próbowałem się karmić jeszcze Queen, ale to było chyba zbyt trudne dla 10 - 12 latka i też jakoś w tamtym czasie pojawił się Dj. BoBo i utwor którego ciągle słuchałem "Love is all around" hmmm i zacząłem kupować Bravo i Popcorn, dzięki temu jednak również mam plakat R.Smitha, przygoda z Dj Bobo trwała do końca szkoły podstawowoej, w międzyczasie przewinęły się jeszcze m. in. Mafia, Big Cyc i boysband Worlds Apart :-) , jeszcze wtedy gdy dance'owa papka zaśmiecała moje uszy (inaczej tego nie potrafie napisać) mieszałem ją z cięższym brzmieniem jak. Manson czy Metallica "Garage" i już do tej papki nie powróciłem, po przygodzie z Metalllicą wyruszyłem w podróż z RHChP "Californication", potem "Blood sugar..." co jakiś czas przypominając sobie o istnieniu takiego człowieczka z dużymi piórami na głowie ;) co raz na imprezce się zabawiał "Friday I'm in love" (zawsze mnie kręcił ten kawałek od kiedy go na MTV zobaczyłen) a potem w starym domu z pajączkami "Lullaby", nazwę kapelki pamiętałem i na poczatku Liceum kumpel pożyczył mi "Wish" i tak to się zaczęło...., mniej więcej tak to wyglądało, ciekawie co :-)?

Awatar użytkownika
cyjanek
Concert - The Cure Live
Posty: 1259
Rejestracja: poniedziałek, 18 sierpnia 2003, 23:23
Numer gadu-gadu: 1882016
Lokalizacja: z kartonowego pudełka [krk]

Post autor: cyjanek » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 01:29

hym.. pierwsze nagrania z moich strychowych archiwow przedstawiaja "gawędę w cyrku", "gawędę na deszcz i niepogodę", "kulfona i monikę" oraz "pana tik-taka" i inne rzeczy zupełnie odpowiednie wiekowi dziecęcemu. potem, hm, jakos nie przypominam sobie niczego konkretnego, poza jakimś nadzwyczaj kompromitującym bojsbendem, którego fanką byłam zapewne jeszcze większą niż teraz TC.;) nawet mam gdzieś fotki na tle wyściełanych plakatami scian.. no wlasnie, plakaty, kupowalam wtedy mnóstwo odmożdżających Gazet DLa Młodziezy, [tak strasznie chcialam byc mlodzieza] dzisiaj bym sie wstydzila o to w kiosku zapytac:> w ogóle malo oryginalna byłam, jakieś spice girls, jakies backstreet boys, no cóz, trudno wymagac od dziesieciatalki wysublimowanego gustu muzycznego. pierwszą kasetą jaką nabyłam własnoręcznie było coś the offspring:)


zresztą, ba, mówimy o początkach, a uwazam ze ów początek wcale się jeszcze nie skonczyl i duzo, naprawde duzo jeszcze przede mna. grunt, ze swoje The Cure juz znalazlam.
.

WHISPERS CURE CARLENA
The Top
Posty: 832
Rejestracja: poniedziałek, 26 stycznia 2004, 11:22
Numer gadu-gadu: 0

Post autor: WHISPERS CURE CARLENA » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 09:32

Gratuluję trafnego pomysłu na temat bflower :wink: Noo nareszcie jest temacik,na temat którego moge sie rozpisać - to będzie chyba mój najdłuższy post :P i pewnie nieźle się pośmiejecie,ale takie są fakty moi Drodzy Kiurowicze :lol: .Dobra zaczynam:jak wiecie (lub nie) mam dopiero 18 lat więc latami mojej młodości :wink: były wczesne lata 90 i w owym czasie o ile się nie mylę była sobie moda na tzw muzykę dance,kilku z Was wymieniło tutaj Dr Albana i Ice Mc - bardzo przystojne murzynki,w których się zasłuchiwałam :wink: ,dzięki współpracy Ice Mc z pewną włoską artystką mowa tutaj oczywiście o Alexii poznałam jej piosenki (wszystkie na jedno kopyto,ale co tam :wink: ) własnie jej debiutancką kasetę moge nazwać swoim debiutem w zbieractwie kasetek,kurcze ale się przy tym tańczyło :wink: .Kilka lat później zafascynowała mnie grupa Babylon Zoo z bardzo przystojnym wokalistą i hitem roku 95 lub 96 pt "Spaceman".A teraz opowiem Wam o mojej pierwszej poważnej miłości do Michaela Jacksona- to trwało kilka miesięcy,byłam w nim zakochana po uszy,ale cierpiałam w samotności :wink: bowiem wszystkie koleżanki wyśmiewały się z Jacko :cry: ,później polubiłam jeszcze niemieckie trio Tic Tac Toe (miałam nawet ich koszulke :D ).W którejś tam klasie podstawówki na zajęciach muzyki mieliśmy przygotować albumy o ulubionych wykonawcach i chociaż kochałam wtedy Mr President,Captaina Jacka i Petera Andre :D swój album zrobiłam o cudownym boysbandzie Backstreet Boys :wink: ,ba kiedyś nawet biłam się z myślami czy wolę BsB czy też The Kelly Familly,wybrałam boysbandzik a kilka lat później przerzuciłam się na girlsbandzik Spice Girls (do dzisiaj mam nawet solową kasetę Emmy Bunton :wink: ).To tyle jeśli chodzi o zagranicę,jednak no właśnie teraz - nie wiedziałam czy mam się tutaj do tego przyznać ale zrobię to,otóż uwielbiałam kiedys muzykę Disco Polo (jak szczerość to szczerość),te teksty,te teledyski,te uklady taneczke och ach :wink: :lol: :D :P ,nie miałam ulubionego wykonawcy tego :wink: gatunku muzycznego,ale pamiętam że uwielbiałam oglądac Disco Relax :P ,polską muzyką rozrywkowa jakoś się nie interesowałam no tak w 1996 roku pokochałam T.Love oraz płytę Sax&Sex duetu Piasek i Chojnacki......
No to by było chyba na tyle - jak mi się coś jeszcze przypomni to dam Wam znać :wink: ,Mam nadzieję,że mój post poprawił Wam humor,ale powiem Wam że praktyczni żadnych spośród wymienionych wykonawców się nie wstydzę :wink: :wink: :wink:

Awatar użytkownika
VELVETPILL
The Head On The Door
Posty: 1110
Rejestracja: piątek, 31 października 2003, 21:05
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Innsmouth
Kontakt:

Post autor: VELVETPILL » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 10:29

WHISPERS CURE CARLENA pisze:Kilka lat później zafascynowała mnie grupa Babylon Zoo z bardzo przystojnym wokalistą i hitem roku 95 lub 96 pt "Spaceman"
Fajną piał spódnicę w klipie co nie?? I śliczne niebieskie oczy!
Obrazek

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 10:46

Pomysł na wątek rzeczywiście trafiony. Nawet jeśli nie Twój własny, bflower :twisted:
Istniejące do dziś fotografie z lat 1989-1990 dobitnie demaskują mnie jako fana "boskiego" Michaela Jacksona. O ile jednak pamiętam, szybko mi ta fascynacja przeszła. Później był Queen, polecony przez starszego brata (pokłon!) i słuchany na klęczkach przez długi czas. W międzyczasie w domu zainstalowali nam kablówkę i zaczęła się era MTV (mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęła się również era pirackich kaset, o których wspominali przedmówcy). Mniej więcej wtedy znudził mi się Queen - który chyba uznałem za zbyt lekki - i wziąłem się za "ostrzejsze" dźwięki w stylu Guns 'N' Roses, Metalliki i Aerosmith (nagrany jakieś 10 lat temu videoklip do Livin' On The Edge nadal posiadam i darzę sentymentem!). A potem wznosiłem się coraz wyżej - Neil Young, Nick Cave, Jean Michel Jarre... Ale bez pasji. Generalnie można rzec, że do lipca roku pańskiego 1998 słuchałem wszystkiego i niczego i muzyka tak naprawdę stanowiła dla mnie tylko tło. Wszystko zmieniło się właśnie w owym roku '98, kiedy to pewnego wakacyjnego popołudnia zobaczyłem w telewizji klip do Hallo Spaceboy Bowiego. Od tamtego dnia muzyka jest nieodłączną częścią mojego życia, a 90% artystów, których słucham obecnie, poznałem - pośrednio lub bezpośrednio - dzięki Bowiemu.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
bflower
Matka Moderatorka
Posty: 995
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 12:02
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: A-m

Post autor: bflower » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 11:38

Oj, Earthling, juz nam tu nie udawaj, ze sluchales samych fajnych i niewstydliwych rzeczy w zyciu! Poza tym epizodem z Jacko musialo byc miejsce na jakas wieksza kompromitacje muzyczna :-)
Spaceman Babylon Zoo widzialam w tym tygodniu chyba juz z 7 razy na mtv hits (oni chyba powtarzaja jakis program, bo clipy puszczane "w okolicy" babylon zoo tez sie powtarzaly) i bylo to pierwszy raz po dobrych kilku latach przerwy, kiedy to nie znosilam tej piosenki. A teraz nawet ja sobie zaraz sciagne :)
pozdrawiam
and take it easy chicken

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 12:31

bflower pisze:Oj, Earthling, juz nam tu nie udawaj, ze sluchales samych fajnych i niewstydliwych rzeczy w zyciu! Poza tym epizodem z Jacko musialo byc miejsce na jakas wieksza kompromitacje muzyczna :-)
Nie, Jacko było jedyny, poważnie. Ale za to pozostaje inna kwestia - do dziś niektórzy uważają, że taką kompromitacją jest David Bowie, droga bflower :?
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
fruszu
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: poniedziałek, 17 czerwca 2002, 20:50
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Lubin/Wrocław

Post autor: fruszu » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 18:48

Piękny temat. Myślałem, że się zarumienię jak przyjdzie mi napisać, że pierwszym ulubionym zespołem było Roxette, ale widzę, że nie mam powodu. I wcale nie był to największy badziew. Jeszcze wcześniej miałem (dostalem, bo bardzo chciałem) kasetę Kim Wilde, to dopiero coś! Później przyszła kolej na Queen (jakoś tak w okolicach śmierci Freddiego), byłem wtedy w początkowych klasach podstawówki i moim ulubionym kawałkiem było "These Are The Days Of Our Lives" (dziś już raczej nie :D ). Gdzieś w czasach podstawówkowych (5 klasa?) kupiłem sobie pod wpływem kolegi (do dziś mu nie wybaczyłem :evil: ) Fun Factory. Łojezuuuu, to dopiero była kicha... Ale wtedy jak najbardziej, super, choć nie wiedziałem dlaczego. Grunt, że kolega wiedział. Przez długi czas potem słuchałem niemal wyłącznie muzyki filmowej, a że był to mniej więcej czas otwarcia na nowo kina Muza w Lubinie, to wyglądało to mniej więcej tak, że szedłem na film, a potem kupowałem soundtrack. Zostało mi zresztą trochę kaset do dziś. Gdzieś w 7 klasie podstawówki, jak przeczytałem pierwszy raz "Władcę Pierścieni", zacząłem słuchać Enyi, którą bardzo lubię i szanuję do dziś (i bardzo, bardzo chciałem wtedy, żeby ktoś film nakręcił i żeby Enya nagrała muzykę). Po tych kojących dźwiękach zapragnąłem czegoś troszkę ostrzejszego. Najpierw The Cranberries (ja wiem, przy Enyi to normalnie death metal); zacząłem od "Bury The Hatchet", który do tej pory jes mi najbliższy (choć lubię wszystkie płyty "Żurawinek"). Dalej kolejna kapela z wokalistką, a mianowicie Garbage (dziś lubię ju troszkę mniej), no i wkraczamy do czasów nowożytnychm o których pisać nie będę, bo nie chcę psuć bflower fajnego topica.
PS: A pamięta ktoś Jasona Donovana (moja siostra miała kasetę, a ja już wtedy podsłuchiwałem jej gusta muzyczne)? To były czasy. Pierwszy walkman, taki różowy, wielgachny, pożerający połowę taśm - "Kajtek" (czy jak to się tam zwało). Echhh. dobrze że to minęło :D
RAMYDADE

Awatar użytkownika
fruszu
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: poniedziałek, 17 czerwca 2002, 20:50
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Lubin/Wrocław

Post autor: fruszu » poniedziałek, 2 sierpnia 2004, 18:50

Kurcze, jak mogłem zapomnieć o Philu Collinsie! Siostra słuchała wtedy Depechów i teraz już wiem dlaczego tak dziwnie na mnie patrzyła i nie mogłem się bawić z jej znajomymi w podchody :twisted:
RAMYDADE

ODPOWIEDZ