Ulubiona plyta The Beatles?

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
Hien
Boys Don't Cry
Posty: 151
Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 00:07
Numer gadu-gadu: 0

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: Hien » sobota, 23 lutego 2008, 19:19

ja mam lekki rozrzut bo moje 2 ulubione to "Pleas, Please Me" i "White Album" (głównie za "Happiness Is A Warm Gun"), ale szczerze mówiąc na każdym albumie TB jest coś co podoba mi się bardzo.
There is no always forever.. just this...

http://www.joydivision.fora.pl

Awatar użytkownika
eljanusz
Japanese Whispers
Posty: 631
Rejestracja: czwartek, 15 września 2005, 22:47
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wyspa Wynalazców
Kontakt:

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: eljanusz » poniedziałek, 26 maja 2008, 21:16

please please me, krotko i na temat i mam z nia najmilsze wspomnienia

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: s_z_e_r_n » wtorek, 27 maja 2008, 08:20

HELP - płyta i film.

Awatar użytkownika
foxxy
Easy Cure
Posty: 5
Rejestracja: poniedziałek, 19 maja 2008, 17:47
Numer gadu-gadu: 1355722
Lokalizacja: Zabrze

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: foxxy » wtorek, 27 maja 2008, 16:58

Revolver/Let It Be
potem reszta ex aequo,nawet wczesne kawałki fajne
"Smutno Ci ? Puść bąka..."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: frankenstein » piątek, 5 czerwca 2009, 00:04

Ostatnio jednak znowu rządzi "Abbey Road". I moja grafomania się budzi:

Podwyższam ocenę, którą dałem "AR" parę postów powyżej. "I Want You (She's So Heavy)" - nie mam pytań. Ten kawałek jest tak szatańsko znakomity, że aż trudno w to uwierzyć. Już nie będę się rozpisywał o talencie, jaki trzeba mieć, by tak przyswoić skale bluesowe, by wstawić tak oszczędne, ale wydajne partie organów... Ale weźmy to kilkuminutowe (mocno zresztą pinkfloydowe) outro z narastającym coraz bardziej szumem, dodającym efektu maniakaIno-erotycznego napięcia. I to cięcie w okolicach 7:45 (John podobno krzyknął: "Cut it HERE!"). Fascynujący jest ten trop, który prowadzi wstecz do tego utworu prosto od... The Cure! Bo nikt mnie nie przekona, że RS nie wzorował się jakoś na "I Want You...", gdy kombinował, jak zakończyć "Pornography" czy "End". Wspaniały utwór o mrocznym pożądaniu. I tylko dwa wersy tekstu - nie trzeba więcej, bo chodzi o proste, zwierzęce instynkty. Tylko o co chodzi z tym "she's so heavy"? Kolejny dziwaczny żart Johna L.?

Druga rzecz: chórki. CHÓRKI The Beatles. Ja się dotychczas w całej muzyce popularnej nie spotkałem z tak perfekcyjnymi, tak harmonijnymi zabiegami wokalnymi, nigdy. 10 lat temu machnąłbym na to ręką stwierdziwszy, że to cukierkowe, sentymentalne i mdłe pianie czterech chłopczyków. Dzisiaj: czapki z głów, proszę Państwa! Tu mam na myśli szczególnie "Because" i "Sun King" - to się nigdy nie znudzi. Pełna, kosmiczna synergia - z czwórki powstaje idealna jedność bez jakichkolwiek śladów zrostów. Niedoścignione mistrzostwo.

Nie da się ich nie kochać. To jest muzyka z czasów, gdy wszystko było prostsze i łatwiejsze. Uniwersalna i ponadczasowa. Nie dziwi mnie wcale, że w dzisiejszych popier***nych czasach coraz więcej ludzi - o ile mnie wzrok nie myli - wraca do The Beatles. I bardzo dobrze. I każdemu, kto jeszcze nie zna: z serca polecam.

A we wrześniu wreszcie remastery wszystkich płyt TB. Pewnie rację ma Metz mówiąc, że w 2009 roku to jedyne warte uwagi wydarzenie na rynku płytowym... Mówił tak już w marcu, ale wielki prorok to z niego nie jest. Ja odkładam kasę. Ale na pierwszy ogień "white album", bo "Abbey Road" i tak już brzmi świetnie.

Dobranoc.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
DrowningMan
The Top
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2004, 22:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bialystok/Warszawa
Kontakt:

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: DrowningMan » czwartek, 11 czerwca 2009, 16:12

Dla mnie zawsze abbey road wydawał się mocno przecenianym albumem... Zawsze na płytach the beatles drażnił mnie ten nastrojowy chaos, ten muzyczny misz-masz, zawsze obok kawałków genialnych pojawiały się numery, które w pewien sposób mnie zniesmaczały, psuły odbiór całościowy albumu. Znakomitym przykładem tego typu płyty jest właśnie Abbey Road - gdzie obok kawałków genialnych (she's so heavy) znalazły się takie gnioty (według mnie oczywiście) jak np. maxwell silver hammer, sun king (tak tak, może i chórki ok, ale generalnie nic porywającego, poza tym ten klimat, jakiś taki leniwy, apatyczny, jamajski? taki "ni w chuj ni w oko"). Generalnie boli mnie, że to taki nierówny album. Boli mnie szczególnie bo pod względem aranżacyjno-kompozytorsko-producenckim jest absolutnym majstersztykiem.
Druga sprawa to te najbardziej doceniane kawałki z tego albumu. Owszem She's so heavy to nieomal absolut, ale już na przykład Come Together i Because wcale mi się tak nie podobają, uważam je za dosyć przereklamowane i jest masa lepszych utworów w tym stylu na innych albumach...
Moja bardzo subiektywna ocena tego albumu (pomijając rys historyczny, klasyczność i takie tam, bo przecie wiadomo, że na Abbey Road słowa złego powiedzieć się nie da, bo przecie świętokradztwo to...): 4.5/5 (co nie zmienia faktu, że może jeszcze kiedyś dorosne i mi się zmieni :wink: )
a tak na marginesie, to zawsze marzył mi się album z wykrojonymi kawałkami z Abbey Road i Let It Be - to musiało by być absolutne mistrzostwo! I szkoda, że historia potoczyła się inaczej, kiedy bitelsi niezadowoleni efektami nad kawałkami odłożyli je na półkę (z czego potem powstał w końcu Let It Be) i zajęli się nagrywaniem zupełnie nowych utworów, które znalazły się na Abbey Road....

A tak jeszcze odnośnie chaosu stylistycznego na płytach The BEatles to także bardzo mi nie leży... Revolver (oczywiście wersja cd, bo winylowo to inna bajka). Sąsiadowanie smyczkowego eleanor rigby z taxmanem jakoś mnie mierzi... Poza tym masa tam kawałków od czapy (oceniając oczywiście tylko wobec utworów samych beatelsów, bo wiadomo... na tle innych grup - i tak rządzą): dr. robert? bleeee

Szczerze mówiąc za najbardziej jednolite stylistycznie (i trafiające do mnie najbardziej) albumy wielkiej czwórki uważam:
1. Sierżanta pieprza - przesiąknietego narkotykową zabawą, hippisowskimi kolorami, gdzie najbardziej abstrakcyjne pomysły pasują do siebie idealnie jak wspaniałe elementy układanki, choć w sumie kompozycyjnie broni się gorzej...
2. Biały album :wink: - jakkolwiek najbardziej chaotyczny by się wydawał, to ten muzyczny eksperyment trzyma się idealnie kupy. Eksperymenty muzyczno-tekstowe weszły w nim na najwyższe poziom, nabierając głębi, mroku, filozoficznej zadumy. Gdzie za pomocą sąsiadujących ze sobą infantylnych utworków (continuing story of bungalow bill) obok aranżacyjnych majstersztyków (while my guitar) i absolutnych eksperymentów (revolution 9) beatelsi muzyce rozrywkowej nadali najwyższe znamiona sztuki i intelektualnej rozkminki. Wszystko na tym dwupłytowym albumie trzyma się niesamowicie kupy, jest ogromnie przemyślane (choćby te przejścia między numerami!) i zapięte na ostatni guzik. Poza tym album ten posiada chyba najlepszy zestaw utworów the beatles, jaki moge sobie wyobrazić! (nawet piggies i ob-la-di mi sie podoba) - ja łykam go w całości! od początku do końca i potem tak w kółko już na reapicie ewentualnie wymieniając płyty...
Kiedy myśle o Białym albumie to przychodzą mi do głowy skojarzenia: Freaud, Godard, Velvet Underground, Cortazar, Warhol, nawet Miles Davis.... Sztuka najwyższego kalibru roztaczające się na ogrom innych dziedzin współczesnego świata!
Turn On, Tune In, Drop Out

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: Nevyn » piątek, 28 sierpnia 2009, 22:32

na BBC Radio 2 jest cały weekend z Beatlesami.

http://www.bbc.co.uk/radio2/
Have a Cure day :)

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: s_z_e_r_n » wtorek, 15 września 2009, 07:44

Ta nowa edycja mono / stereo. Olbrzym.

Awatar użytkownika
doomshine
Three Imaginary Boys
Posty: 88
Rejestracja: środa, 17 października 2007, 21:44

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: doomshine » wtorek, 15 września 2009, 18:50

Zgadzam się. Wreszcie brzmi tak, jak powinno.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: frankenstein » poniedziałek, 21 września 2009, 17:47

Zgadzam się - brzmią znakomicie. Wreszcie jest czysto i przestrzennie, lepiej słychać poszczególne partie i niuanse oraz na szczęście nie ma jakiejś cholernej kompresji dźwięku. W tej chwili na tapecie "Rubber Soul" - sam miód!
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
love_cat
Disintegration
Posty: 2050
Rejestracja: piątek, 22 lutego 2008, 15:15
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: The Same Deep Water As You /krk

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: love_cat » poniedziałek, 5 października 2009, 10:02

Zawsze miałam problem z the Beatles, momentami po postu nie mogę ich słuchać a wszystko rozbija się o wokale które wydają mi się niezwykle "przeźroczyste". Tak, doceniam ich wkład w historię muzyki, ewolucję postępującą w każdej nastepnej płycie ale jakimś wielkim fanem nie jestem.
"And kissing crimson fell into her waiting arms.."

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: frankenstein » czwartek, 8 grudnia 2011, 13:38

31 lat temu w Nowym Jorku wydarzyło się coś zupełnie wtedy niezrozumiałego...

Ostatni kawałek, do którego Lennon przyłożył rękę, dosłownie i w przenośni (zginął z taśmami w dłoniach). Dla mnie rewelacja. Posłuchajcie choćby tej gitary i pomyślcie, co jeszcze John mógł nagrać, gdyby ten psychol Chapman nie wpakował mu paru kulek w płuca...
http://www.youtube.com/watch?v=Ft7-xEiwvJw
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: frankenstein » środa, 26 czerwca 2013, 22:14

Wspomnienie z soboty... http://www.youtube.com/watch?v=AMFiCklmncQ Dzięki, Macca! :)
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

ODPOWIEDZ