Ulubiona plyta The Beatles?

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » piątek, 16 lipca 2004, 12:25

Earthling pisze:
WITKACY pisze:a fuujjjjjjjjjjjjjjjjjj!!!!!!!!!!!

jak można słuchać takiego GÓWNA??????

to moja opinia w tym temacie :lol:
Gówno nie gówno, co nie zmienia faktu, że wkład Beatlesów w kulturę jest niezaprzeczalny.
się zgadzam. wkład Adiego H w historię ludzkości też był duży, ale co z tego?

myślę, że bez tego "wkładu" Beatlesów muzyka obecnie mogłaby być o wiele, wiele ciekawsza (tzn. mniej by było badziewia, a więcej czegoś fajnego) a może zresztą się mylę...

ja w każdym razie wyraziłem opinię i tyle. więcej gadał tu merytorycznie nie będę :lol:
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
DrowningMan
The Top
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2004, 22:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bialystok/Warszawa
Kontakt:

Post autor: DrowningMan » piątek, 16 lipca 2004, 12:45

WITKACY pisze:
Earthling pisze:
WITKACY pisze:a fuujjjjjjjjjjjjjjjjjj!!!!!!!!!!!

jak można słuchać takiego GÓWNA??????

to moja opinia w tym temacie :lol:
Gówno nie gówno, co nie zmienia faktu, że wkład Beatlesów w kulturę jest niezaprzeczalny.
się zgadzam. wkład Adiego H w historię ludzkości też był duży, ale co z tego?

myślę, że bez tego "wkładu" Beatlesów muzyka obecnie mogłaby być o wiele, wiele ciekawsza (tzn. mniej by było badziewia, a więcej czegoś fajnego) a może zresztą się mylę...

ja w każdym razie wyraziłem opinię i tyle. więcej gadał tu merytorycznie nie będę :lol:
Oczywiscie mylisz sie straszliwie. Gdyby nie Beatelsi to bys pewnie teraz sluchal takiego wlasnie sialalala. Bez niech nie byloby psychodelii, hard rocka, awangardy i pewnie takze......... The Cure. Wklad Beatelsow w muzyke jest niezaprzeczalny. Mozesz tego nie lubic ale mowiac, ze to gowno, pkazujesz jedynie jak malo sie znasz na muzyce.
Turn On, Tune In, Drop Out

Awatar użytkownika
DrowningMan
The Top
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2004, 22:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bialystok/Warszawa
Kontakt:

Post autor: DrowningMan » piątek, 16 lipca 2004, 12:49

A propo........... czemu wszyscy porownuja Beatelsow akurat do The Doors? Podobna kategoria? Ja bym raczej przyrownal ich do Rolling Stones.........
Turn On, Tune In, Drop Out

Awatar użytkownika
Earthling
Entreat
Posty: 2635
Rejestracja: wtorek, 28 maja 2002, 19:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Solaris
Kontakt:

Post autor: Earthling » piątek, 16 lipca 2004, 12:51

No dobra, mniejsza o wpływ, jaki Beatlesi wywarli na kulturę. To kwestia drugorzędna. Pomijając ten aspekt, na ich płytach jest naprawdę mnóstwo niesamowitej muzyki, chociażby na wspomnianych Let It Be, Revolver, Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band, Abbey Road czy White Album. Ilekroć ktoś mówi, że The Beatles to gówno, mam wrażenie, że zna ten zespół tylko z lekkich i przyjemnych hitów pokroju She Loves You czy Love Me Do, natomiast płyty są mu obce :roll: Do Ciebie piję, Stanisławie Ignacy!

P.S. Moim zdaniem to trochę przesada, by nazywać The Beatles "wesołą muzyką". Tak można nazwać pierwsze single i płyty, natomiast w późniejszych (zwłaszcza pod koniec kariery) tekstach Fab Four jest już dużo goryczy, rozczarowania i melancholii.
"Znajdę nowe zainteresowania, nowe zajęcia, ale nie oddam im się cały. Niczemu ani nikomu, nigdy więcej. I być może będę patrzał w nocy tam, gdzie na niebie ciemność pyłowej chmury powstrzymuje blask dwóch słońc, pamiętając wszystko..."

Awatar użytkownika
mort184
The Top
Posty: 939
Rejestracja: piątek, 11 października 2002, 09:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: mort184 » piątek, 16 lipca 2004, 13:49

No nie no, nie mówmy, że bez Beatles nie byłoby awangardy!!!! I wcześniej i równolegle działy się w muzyce i inne ciekawe ( i także BARDZIEJ AWANGARDOWE) rzeczy... za hardrockiem nie płakałbym wcale, Drowning :wink:
"WSKOCZCIE DO KLOZETU I STAŃCIE NA GŁOWIE
JA ŻYJĘ - A WYŚCIE POMARLI, PANOWIE"

Awatar użytkownika
WITKACY
Pornography
Posty: 511
Rejestracja: poniedziałek, 15 marca 2004, 22:20
Numer gadu-gadu: 0
Kontakt:

Post autor: WITKACY » piątek, 16 lipca 2004, 14:02

DrowningMan pisze: Oczywiscie mylisz sie straszliwie. Gdyby nie Beatelsi to bys pewnie teraz sluchal takiego wlasnie sialalala. Bez niech nie byloby psychodelii, hard rocka, awangardy i pewnie takze......... The Cure. Wklad Beatelsow w muzyke jest niezaprzeczalny. Mozesz tego nie lubic ale mowiac, ze to gowno, pkazujesz jedynie jak malo sie znasz na muzyce.
się spierał nie będę. mnie się tam widzi, że właśnie teraz pełno tego sialala jest przez Beatelsów na świecie i tyle.

się na muzyce oczywiście nie znam i się bez bicia przyznaję. nie mam czasu ani ochoty się grzebać w jakiś historiach zespołów, nurtach i stylach. ciekawe (dla mnie) zespoły w całej tzw. historii muzyki rockowej (zwij jak chcesz) to mogę chyba na palcach obu rąk policzyć. na resztę mi szkoda czasu i życia. są ciekawsze rzeczy do robienia.

a jeśli chodzi o tych Beatlesów, to jak czytam/słucham taki gówniany tekst jak solowego Lenona (np. Imagine) to mówi mi to już wszystko o takim "artyście" i nie sądzę, że coś ciekawego mógłby zrobić w życiu (dlategom napisał, żę to gówno odnosnie całości). no, a samych Beatlesów to znam tak, jak to napisał Earthling - z jakiś składanek, a całe to ze dwie płyty przesłuchałem, ale po razie, bo bym się katować nie mógł po raz drugi :lol:

to tyle.
„Jeśli cię nic nie swędzi i nie zanadto boli,
nie miej pretensji żadnej do najsroższej doli.”
http://www.witkacy.republika.pl

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » środa, 30 listopada 2005, 23:10

DrowningMan pisze:A propo........... czemu wszyscy porownuja Beatelsow akurat do The Doors? Podobna kategoria? Ja bym raczej przyrownal ich do Rolling Stones.........
bo widocznie tylko te dwie kapelki znają :):):):)

moja ulubiona to "Revolver"
lubie kawałki autorstwa Harrissona
nie cierpie piosenek splodzonych przez McCartneya

Gavroche
Easy Cure
Posty: 27
Rejestracja: piątek, 11 listopada 2005, 00:03
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Holly City

Post autor: Gavroche » czwartek, 1 grudnia 2005, 17:25

Beatlesi obok The Cure to moja ścisła czołówka :wink: Zdecydowanie Sierżant Pieprz i Revolver :mrgreen:
...jeśli ktoś przyłapie kogoś,kto buszuje w zbożu...

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » piątek, 27 stycznia 2006, 09:05

DrowningMan pisze: Gdyby nie Beatelsi to bys pewnie teraz sluchal takiego wlasnie sialalala. Bez niech nie byloby psychodelii, hard rocka, awangardy
nooo, chyba troszke przesadziłeś moim zdaniem :) nie róbmy z nich aż takich wynalazców:)

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Post autor: frankenstein » wtorek, 1 stycznia 2008, 20:20

Chyba "Biały Album". Mówi się, że to pierwsza ich płyta zapowiadająca rychły rozpad. Jest to jednak ich dzieło najbardziej wyluzowane i jakieś takie z powietrzem. Wulkan kreatywności, choć efekty lepsze lub gorsze - ale: zawsze interesujące!

A Beatlesi to jednak najpotężniejszy band wszechczasów. Rzecz jasna - aby móc ich rzetelnie ocenić, trzeba zapoznać się z całą ich twórczością. Ja dokonałem tego dość późno - i bardzo żałuję.

Nawet średnio oblatane ucho wychwyci na płytach The Beatles zaczątki niemal całej brytyjskiej muzyki rozrywkowej. Fab Four to dla mnie znakomity przykład zjawiska synergii: połączone siły czterech osób dały o wiele większe efekty, niż zsumowane potencjały indywidualne każdego z osobna. Po 1970 roku już żaden z nich nie stworzył niczego na miarę najlepszych momentów ich wybitnych, późniejszych płyt.

Ultralewicowość Johna i związana z tym pewna naiwność literacka znana z lat 70-tych (o której pisał forumowicz Witkacy) to jedna rzecz. Ale jego geniusz kompozytorski, fantazja, charyzma i charakterystyczne poczucie humoru czynią z niego jedną z najważniejszych postaci w historii muzyki popularnej. A jego śmierć z ręki szaleńca - o czym napisałem dzisiaj w innym wątku - to data, kiedy popkultura ostatecznie pożegnała się z dziewictwem. Wielu wspaniałych artystów umierało za młodo - ale tym razem przyłożył do tego rękę ktoś, kto uważał się za FANA.

Wtedy to zresztą wypłynął na szerokie wody drugi najważniejszy band wszechczasów: The Cure 8) Beatles byli jednymi z megakreatorów mainstreamu, The Cure zaś położyli olbrzymie zasługi dla tzw. sceny alternatywnej - czymkolwiek ona jest - która z tego mainstreamu wyrosła. Bo akordy, panie, te same...

EDIT: W "Poletku Pana Boba" Rzewuski często wspomina Bitli np. w kontekście "Wish". Dzisiaj ten trop jest dla mnie oczywistą oczywistością. Wystarczy posłuchać po kolei "Open", "End" i "Helter Skelter". I wszystko jasne!
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

Awatar użytkownika
peiter
Concert - The Cure Live
Posty: 1289
Rejestracja: środa, 3 sierpnia 2005, 11:35

Post autor: peiter » wtorek, 1 stycznia 2008, 21:27

Franciszek - choc na kacu - to dobrze prawi.

Wprawdzie bardziej cenie Byrds i Zappe ale Żukoslawscy to jest megapomnik - nie do ruszenia.

Tak gdzies w czasach Gumowej Duszy i Rewolwera wypuścili oni ci Żukowscy dwa single - zajebaszcze zreszta: "We Can Work It Out" i "Day tripper". b-sidem jednego z nich jest kawałek co sie nazywa RAIN - i to jest moim zdaniem jeden z najbardziej inspirujacych kawałkow w historii

to jest ojciec madchesteru, drempopu, britpopu, sritpopu, szitpopu , oasisa, onasisa, stonerosesa, edwina mousesa i wogóle praojciec wszechrzeczy :)

se wpiszta w jutubie i se znajdxta i se posluchajta

Awatar użytkownika
exitsnake
Pornography
Posty: 578
Rejestracja: piątek, 6 maja 2005, 00:08
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Wrocław

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: exitsnake » piątek, 25 stycznia 2008, 13:04

jakbym miał mieć ich jakąś płytę to będzie chyba A hard day's night
Thank You and see You next time...

Awatar użytkownika
doomshine
Three Imaginary Boys
Posty: 88
Rejestracja: środa, 17 października 2007, 21:44

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: doomshine » piątek, 25 stycznia 2008, 13:28

Revolver, Pieprz i Magical Mystery Tour. Tyle w temacie :)

Awatar użytkownika
DrowningMan
The Top
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 10 kwietnia 2004, 22:36
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bialystok/Warszawa
Kontakt:

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: DrowningMan » piątek, 25 stycznia 2008, 15:21

A co myslicie o Abbey Road? Jak dla mnie to ich najbardziej przereklamowana płyta...
Turn On, Tune In, Drop Out

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Ulubiona plyta The Beatles?

Post autor: frankenstein » piątek, 25 stycznia 2008, 16:42

Coś w tym jest. "Abbey Road" to zbiór piosenek tak naprawdę dość standardowych, to już takie The Beatles dojrzałe i "osiadłe", może zbyt sentymentalne
Może jest tak czczona, bo jest ostatnim albumem (nie ostatnim wydanym, ale ostatnim nagranym)? Takiego np. "Here Comes The Sun" nigdy nie lubiłem za zbytnią cukierkowośc... Dla mnie wyróżnia się tam głównie "Something", "I Want You", no i "strona B" z jednak chwytającym za serce medleyem. Z "Carry That Weight" na czele, przy którym często drę się niemiłosiernie w samochodzie :) Ale faktycznie nie jest to płyta zbyt odkrywcza i w moim rankingu Bitelsów jest gdzieś w połowie stawki.
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

ODPOWIEDZ