Strona 10 z 20

Re: Joy Division- Ian Curtis

: niedziela, 2 marca 2008, 11:41
autor: Nell
Dobrze wiedzieć, bo wybieram się do kina zaraz po premierze i już się doczekać nie mogę. Wszyscy, którzy widzieli, opowiadają, że genialny film.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: niedziela, 2 marca 2008, 11:57
autor: VELVETPILL
Nalezy dodać, że film został stworzony dla raczej wąskiej grupy odbiorców - nawjększą przyjemnośc z oglądania doświadczą fani/fanatycy Joy Division. Nie jest on tak uniwersalny, jak choćby The Fountain wspomnianego już Aronofsky'ego - ale to dobrze ;) Miłęgo oglądania Wam życzę :) 8)

Re: Joy Division- Ian Curtis

: niedziela, 2 marca 2008, 12:02
autor: Nell
Fanatyczką może nie jestem, bo przeważa u mnie raczej Pornograficzny fanatyzm :wink: , ale fanką na pewno, więc już odliczam dni.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: niedziela, 2 marca 2008, 19:15
autor: dron
VELVETPILL pisze:
Hien pisze:she's lost ConTrOl!!!
Zobacz to w filmie... niezły motyw 8)

A teraz do rzeczy: film obejrzałem dziś, tzn. wczoraj i poraził mnie całkowicie! I z pewnością wybiorę się nań do kina, by odczuć to na dużym ekranie. Bardzo pasuje mi kreacja Curtisa... ukazanie Go jako zwykłego, szarego obywatela ze swoimi wielkimi problemami. Myślę, że aktor wcielający się w rolę Iana z powodzeniem mógłby reaktywować Joy Division - bo przecież ścieżka dźwiękowa, a zwłaszcza partie muzyczne nagrywane były niedawno. Głos, zachowanie na scenie (to charakterystyczne machanie rączkami), wygląd - czysty Curtis. Tak wiem, reaktywować mógłby - tylko po co?

PS. Rozpierd...iła mnie TAKA SZCZEGÓŁOWOŚĆ - ale to dla tych co już film widzieli. Reszta niech lepiej sobie nie psuje tej przyjemności!
PS 2. Wiem, wiem - w filmie zagrali co innego - ale cała ta otoczka... majstersztyk!

film z jutuba przytoczony przez Velveta oglądałem dużo wcześniej przed Control, i byłem naprawdę zaskoczony ze tak fajnie to dopasowano... wygląd Menadżera... członków zespołu, kolesia który zapowiadał ten przytoczony występ... naprawdę KOnkretny film!

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 10:18
autor: mort184
Czwartek, 6 marca upłynie w Trójce pod znakiem Joy Division. Poświęcimy temu zespołowi Akademię Muzyczna Trójki o 11:15 i 22:00.

W ciągu dnia Kasia Nosowska przeczyta na antenie fragmenty książki "Joy Division i Ian Curtis. Przejmujący z oddali" autorstwa Deborah Curtis, żony tragicznie zmarłego wokalisty zespołu.

Wieczorem natomiast zapraszamy na specjalny pokaz powstałego na podstawie tej biografi filmu "Control" w studiu im. Agnieszki Osieckiej, po którym odbędzie się dyskusja w Klubie Trójki.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 11:52
autor: dariusz
Pokaz filmu w radio?
Rzecz powiedziałbym rewolucyjna.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 13:10
autor: dron
też sie uśmiałem :D

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 19:04
autor: alberto balsalm
VELVETPILL pisze:Bardzo pasuje mi kreacja Curtisa... ukazanie Go jako zwykłego, szarego obywatela ze swoimi wielkimi problemami.
ale właśnie on nie miał żadnych "wielkich" problemów, tylko spotkał się z banalną wręcz prozą życia, której nie umiał stawić czoła. być może dlatego, że był absolutnie niebanalną personą - nie mnie oceniać. jakkolwiek uważam, że historia jego życia osobistego - w przeciwieństwie do życia zawodowego - jest li tylko powtórzeniem antycznych dramatów, jakie towarzyszą ludzkości od zarania dziejów.

curtis nową antygoną? czemu nie.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 20:05
autor: VELVETPILL
alberto balsalm pisze:
VELVETPILL pisze:Bardzo pasuje mi kreacja Curtisa... ukazanie Go jako zwykłego, szarego obywatela ze swoimi wielkimi problemami.
ale właśnie on nie miał żadnych "wielkich" problemów, tylko spotkał się z banalną wręcz prozą życia, której nie umiał stawić czoła(...)
No właśnie w tym rzecz - coś co Ty nazywasz zwykłą prozą życia i akceptujesz ot tak, dla innych ludzi jest często przeszkodą nie do pokonania. Wiesz... coś a'la powiedzenie, że zdrowy nie zrozumie chorego

Re: Joy Division- Ian Curtis

: poniedziałek, 3 marca 2008, 20:35
autor: alberto balsalm
VELVETPILL pisze: No właśnie w tym rzecz - coś co Ty nazywasz zwykłą prozą życia i akceptujesz ot tak, dla innych ludzi jest często przeszkodą nie do pokonania. Wiesz... coś a'la powiedzenie, że zdrowy nie zrozumie chorego
ale ja curtisa rozumiem. tak jak rozumiem antygonę. przynajmniej tak mi się wydaje.

trochę się zagalopowałeś z ową "akceptacją ot tak", nie pierwszy raz zresztą. nieważne, swoje zdanie już wyraziłem i podtrzymuję je z całą odpowiedzialnością.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: wtorek, 4 marca 2008, 00:47
autor: bflower
VELVETPILL pisze:Nalezy dodać, że film został stworzony dla raczej wąskiej grupy odbiorców - nawjększą przyjemnośc z oglądania doświadczą fani/fanatycy Joy Division.
Nie zgodzę się, że jest to wąska grupa odbiorców. W ostatnich latach Joy Division stali się naprawdę popularni - to taki trochę snobizm wśród licealistów/studentów, by słuchac Joy Division. Wg mnie żaden inny zespół zimnofalowy nie jest obecnie aż tak "modny", może nie jest to poziom kultu Nirvany czy The Doors, ale myślę że JD sa następni w kolejce. Wokół Curtisa urosła już niezła legenda, nic więc dziwnego, że ktoś zdecydował się na tej legendzie zarobić.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: wtorek, 4 marca 2008, 02:21
autor: alberto balsalm
bflower pisze:
VELVETPILL pisze:Nalezy dodać, że film został stworzony dla raczej wąskiej grupy odbiorców - nawjększą przyjemnośc z oglądania doświadczą fani/fanatycy Joy Division.
Nie zgodzę się, że jest to wąska grupa odbiorców. W ostatnich latach Joy Division stali się naprawdę popularni - to taki trochę snobizm wśród licealistów/studentów, by słuchac Joy Division. Wg mnie żaden inny zespół zimnofalowy nie jest obecnie aż tak "modny", może nie jest to poziom kultu Nirvany czy The Doors, ale myślę że JD sa następni w kolejce. Wokół Curtisa urosła już niezła legenda, nic więc dziwnego, że ktoś zdecydował się na tej legendzie zarobić.
zgadzam się z koleżanką. jak byłem w liceum, a było to względnie dawno temu, joy division słuchały dwie osoby ze mną włącznie. teraz w serwisie last.fm joy division ma ponad 11 MILIONÓW odsłuchów i prawie pół miliona słuchaczy, z czego wielu to osoby poniżej 21 roku życia. nie wiem czy to przypadek, ale to się zaczęło mniej więcej wtedy, gdy jedne kapele porównywano do joy division (interpol), a inne otwarcie przyznawały się do inspiracji curtisem i resztą (editors).

moim zdaniem dopóki to nie jest snobizm i strojenie się w modne piórka ("zajebiście jest słuchać joy division"), dopóty to nic złego - każdy sposób jest dobry na dotarcie do takiej legendy. nie wątpię, że ktoś z młodszego pokolenia wyniesie z tej muzyki więcej niż wykreowaną historię zbolałego idola-samobójcy. słuchacze często dają się nabrać na ową "legendę", zapominając, że jej autorem jest po części sam curtis. jego żona pisze w książce, że ian był aktorem jednego teatru, który sam zaplanował własny wzlot i upadek.

facet wyreżyserował swoje życie tak, jak chciał i kto wie, być może nie miałby nic przeciwko zrobieniu z niego kolejnego kurta cobaina. dla mnie najważniejsze jest to, co pozostało. a to, co zostało... joy division nagrali zadziwiająco mało muzyki, ale jej echo nadal donośnie rozbrzmiewa i nie da się go pomylić z żadnym, choćby najdoskonalszym epigonem.

Re: Joy Division- Ian Curtis

: wtorek, 4 marca 2008, 12:20
autor: dron
Ja obecnie mam ten "licealny okres" i nei znam z mojej szkoły nikogo kto by słuchał Joy Division czy Robertów oprócz mnie... wiec z tą modą to nie jest takie oczywiste....;]

Re: Joy Division- Ian Curtis

: wtorek, 4 marca 2008, 13:43
autor: Hien
Fakt, wśród studentów również nie zauważyłem zainteresowania tym zespołem, mało kto wie co to w ogóle jest Joy Division.
Cieżko słuchać tego typu zespołów dla mody, to nie taka muza. Chyba ,że ktoś katuje się uparcie Joyami dla zasady i cierpi za miliony, ale to już ręce opadaja...

Re: Joy Division- Ian Curtis

: wtorek, 4 marca 2008, 14:20
autor: doomshine
Od siebie mogę skromnie dodać, że u mnie na wydziale JD jest niebywale modne i ową popularność bardzo widać - a to jakaś koszulka, a to naszywka, a to kapselek na torbie... czuję się jak w liceum, tylko na szczęście, to nie Cobain, tylko Curtis :) Nie widzę w tym nic złego, to naturalna sprawa, w takich sytuacjach legenda nadbudowuje się sama (czy była zaczęta przez pana Iana z premedytacją, czy też nie, to chyba pozostanie kwestią otwartą). Trzeba jednak przyznać, że samo stwiedzenie "lans na joy division" brzmi jakoś tak... niefortunnie ;)

Samego filmu jeszcze nie widziałam, nie mogę się doczekać.