Depeche Mode

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 11:48

krzychal pisze:z ta komercja w przypadku nagrywania albumow to sie nie zgodze. dm robia to co chca i w kazdej chwili moga zakonczyc kariere, albo nagrac to co im sie spodoba, a nie to co im powie wytwornia. i to jest wlasnie dzialanie niekomercyjne. tak to rozumiem. martin nie komponuje specjalnie utworow ktore maja sie sprzedac, bo takie jest zalozenie wytworni...
gdyby tak było, nagrywaliby dla netlabeli. :lol: ja nie mam nic przeciwko komercji, dopóki muzyka trzyma poziom. ale proszę, niech mi nikt nie wmawia, że dm i the cure to zespoły niszowe, które nie muszą sprzedawać nakładów. otóż muszą, choćby ze względu na umowy zawarte z wytwórniami (ileś tam płyt w ciągu określonego okresu + trasa). rozumiem twoje romantyczno-idealistyczne spojrzenie, ale prawda wygląda trochę inaczej.
krzychal pisze: jesli chodzi o koncerty, to prosze mnie nie traktowac jako "publiczke". nie bede tlumaczyc jaka jest roznica miedzy osoba ktora przypadkiem znalazla sie na koncercie, osoba ktora zna dm z the best of, a fanem od kilkunastu lat. dla dwoch pierwszych osob nie bedzie miala znaczenia setlista z samymi hiciorami (czyli de facto setlista komercyjna jak ja nazwalem, ktora ma przyciagnac jak najwiecej przypadkowych osob), a dla ostatniej owszem, bedzie miala znaczenie... i tak to wlasnie rozumiem.
z punktu widzenia organizatorów koncertu i zespołu nie ma kompletnie żadnej różnicy pomiędzy trzema rodzajami uczestników, które wymieniłeś. to zresztą bardzo mocno arbitralne rozróżnienie - ja mam np. wszystkie płyty dm, znam je bardzo dobrze, ale nie jestem fanem. wg twojej klasyfikacji nie mieszczę się w żadnej kategorii, co nie przeszkodziło mi znaleźć się na koncercie zupełnie nieprzypadkowo. swoją drogą to ciekawe: definiowania publiki z własnej perspektywy - niezależnie od jej rozmiaru, nawet gigantycznego.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 11:52

Vielebny pisze:Może być tak, że - nie życzę nikomu - będzie słuchał jakiegoś bubla typu hiphop, techno czy co tam jeszcze będzie w modzie
ignorancja.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Vielebny

Re: Depeche Mode

Post autor: Vielebny » wtorek, 9 września 2008, 11:57

Ignorancja? Z słabe słowo.. bardziej obrzydzenie, pogarda, szyderstwo itd. ale mniejsza o to.

Ciekawe kiedy pojawią się pierwsze przecieki z nagrań? :?:

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 12:03

ignorancja = nieznajomość tematu. jakoś wątpię, żebyś był zorientowany w tym, co atakujesz. jeśli chcesz mi powiedzieć, że mówisz tak na podstawie tego co słyszysz w radiu lub widzisz w telewizji, to zapewniam cię, że jest to wierzchołek góry lodowej. jest jeszcze hip-hop i techno jakich w mediach nie uświadczysz. ta muzyka ma swoje strony, o jakich ci się śniło.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
krzychal
Three Imaginary Boys
Posty: 62
Rejestracja: piątek, 24 listopada 2006, 10:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: wolomin
Kontakt:

Re: Depeche Mode

Post autor: krzychal » wtorek, 9 września 2008, 12:11

:dance:
alberto balsalm pisze:gdyby tak było, nagrywaliby dla netlabeli. :lol: ja nie mam nic przeciwko komercji, dopóki muzyka trzyma poziom. ale proszę, niech mi nikt nie wmawia, że dm i the cure to zespoły niszowe, które nie muszą sprzedawać nakładów
jakas roznica jest, skoro sa zespoly ktore musza realizowac zalozenia wytworni, i zespoly ktore same dyktuja warunki. w przypadku dm tak wlasnie jest. moze to przez fakt iz nagrywali dla niezaleznej, malej wytworni (w koncu dla jakiejs musieli, nie?), a nie np sony. i stad sie wzielo: mala, niezalezna wytwornia nie kojarzy sie z jakas mega komercja.
alberto balsalm pisze:otóż muszą, choćby ze względu na umowy zawarte z wytwórniami (ileś tam płyt w ciągu określonego okresu + trasa). rozumiem twoje romantyczno-idealistyczne spojrzenie, ale prawda wygląda trochę inaczej.
w przypadku dm dopiero od niedawna podpisano klasyczny kontrakt wyraznie mowiacy o zasadach na jakich wydawane sa ich plyty i jaki jest dokladnie podzial kasy. jak powiedzial Miller wylacznie po to, zeby chlopaki mieli zapewniona emeryture. mowie o konkretnym zespole, o konkretnym przypadku, wiec nie ma mowy o romantyzmie :wink: inne zespoly mnie nie interesuja, ale czesto sie czyta w wywiadach jakie to byly zalozenia wytworni, a nie zespolu.
alberto balsalm pisze:z punktu widzenia organizatorów koncertu i zespołu nie ma kompletnie żadnej różnicy pomiędzy trzema rodzajami uczestników, które wymieniłeś/quote]
Dla mnie to oczywiste ze inaczej ja, a inaczej ty odbierzemy ta sama setliste. I to ma zwiazek z komercyjnym charakterem trasy. I o tym tu mowa. Samo slowo "komercyjna" mozna zastapic bez problemu "popularna" jesli juz to slowo jest takie drazniace. A jesli chodzi o sam wybor setlisty pzez zespol, to ma byc nastawiona na nowych, przypadkowych ludzi, ktorzy zainteresuja sie poprzez koncert zespolem i kupia plyte. I to nie sa slowa moje tylko Gahana. Wiec z punktu widzenia zespolu, jest roznica miedzy rodzajami uczestnikow ktorych wymienilem. Fan i tak przyjdzie, bedzie zrzedzil ze Enjoy, ze Personal, ale przyjdzie. A nowemu ten sam Enjoy i Personal bedzie wabikiem do poznania reszty zaprezentowanych utworow, ktore musza byc popularne, komercyjne, czy jak to zwal... Gdyby setlisty byly ukladane przez fanow, ten zespol nigdy by nie zdobyl nowej publicznosci. I to jest pewne.

Vielebny

Re: Depeche Mode

Post autor: Vielebny » wtorek, 9 września 2008, 12:16

Alberto, ... i dzięki panu Bogu, że mi się nie śniło. Dość nam życie przynosi nieprzyjemności, stresów i innych niepotrzebnych rzeczy, żeby jeszcze we śnie się męczyć.
O ignorancji mógłbyś mówić, gdybym wyrażał się lekceważąco np. o dżezie, blusie, muzyce poważnej nie znając tematu.... ale nie o techno i hiphopie!

Krzychal, chyba nie jest aż tak źle z tą "niszowością" DM skoro typowo komercyjne EMI z obrzydzeniem dziś wypluwa Mute, tak chętnie połknięte całkiem niedawno za 27 mln GBP

Awatar użytkownika
krzychal
Three Imaginary Boys
Posty: 62
Rejestracja: piątek, 24 listopada 2006, 10:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: wolomin
Kontakt:

Re: Depeche Mode

Post autor: krzychal » wtorek, 9 września 2008, 12:22

Nic mi na ten temat nie wiadomo. Kontrakt zostal rozwiazany ale z Warner Bros. EMI nadal ma prawa do utworow dm.

Awatar użytkownika
dariusz
Concert - The Cure Live
Posty: 1220
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 10:11
Numer gadu-gadu: 1897081
Lokalizacja: Toruń

Re: Depeche Mode

Post autor: dariusz » wtorek, 9 września 2008, 12:23

Ej no Vielebny - tak samo blus, dżez czy smyki potrafią być kiepskie. Tak samo szuflady techno czy hip-hop zawierają rzeczy wartościowe.
Więcej pokory w stosunku nieznanej materii. Nalegam.

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 13:04

Vielebny pisze:Alberto, ... i dzięki panu Bogu, że mi się nie śniło. Dość nam życie przynosi nieprzyjemności, stresów i innych niepotrzebnych rzeczy, żeby jeszcze we śnie się męczyć.
O ignorancji mógłbyś mówić, gdybym wyrażał się lekceważąco np. o dżezie, blusie, muzyce poważnej nie znając tematu.... ale nie o techno i hiphopie!
dla twojej informacji - blues i jazz przez długi czas były postrzegane jako "muzyka czarnych". nie muszę ci chyba mówić co to znaczyło w ameryce połowy XX wieku. w polskiej historii, mniej więcej w tym samym okresie, też próbowano wywyższać jedną sztukę nad drugą. nikomu to nie wyszło na zdrowie, a najmniej samym wywyższającym.

w muzyce rockowej, oprócz the cure, jest też np. bajm czy smokie ("alice?! who the fuck is alice?!"). czy to znaczy, że muzyka rockowa jest z gruntu zła? nie, to znaczy że jest różnorodna. to samo tyczy się hip-hopu i techno. w każdej przegrodzie muzycznej jest złoto i błoto. to, że ty widzisz tylko to drugie, świadczy nie o muzyce, tylko o twoim postrzeganiu.

wspominasz o muzyce poważnej. widzisz, twoja ignorancja polega również na tym, że nie wiesz, iż "techno", czy też szerzej - muzyka elektroniczna - w dużej mierze wywodzi się z dwudziestowiecznej muzyki klasycznej (john cage, karl heinz stockhausen, pierre schaeffer, steve reich). jakby tego było mało, utwory pioniera elektroniki, niejakiego aphexa twina, są wykonywane w filharmoniach, na "żywych" instrumentach. jak napisał dariusz - więcej pokory, bo widać, żeś zielony w temacie.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 13:44

krzychal pisze: jakas roznica jest, skoro sa zespoly ktore musza realizowac zalozenia wytworni, i zespoly ktore same dyktuja warunki. w przypadku dm tak wlasnie jest. moze to przez fakt iz nagrywali dla niezaleznej, malej wytworni (w koncu dla jakiejs musieli, nie?), a nie np sony. i stad sie wzielo: mala, niezalezna wytwornia nie kojarzy sie z jakas mega komercja.
mute małą, niezależną wytwórnią? a to dobre...
to, że dm mogą dyktować warunki wynika właśnie z tego, że sprzedali miliony płyt na całym świecie i mogą sobie na to pozwolić (czy też wytwórnia im pozwala). przypomnij sobie przypadek alana wildera, który chciał skierować grupę na mniej przyjazne dla słuchacza, a bardziej eksperymentalne tory, co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem gore'a i w finale - z odejściem wildera. dla mnie jest to jak najbardziej komercyjne podejście i nie mam nic przeciwko, bo dzięki temu mogę posłuchać bardziej wygładzonej muzyki depeszów i zdecydowanie bardziej niszowej - choć też bez przesady - twórczości recoil. zresztą mnie komercja nie drażni, dopóki muzyka przekonuje.
krzychal pisze: Dla mnie to oczywiste ze inaczej ja, a inaczej ty odbierzemy ta sama setliste.
a jak ja ją odbiorę, wg ciebie?
krzychal pisze: I to ma zwiazek z komercyjnym charakterem trasy. I o tym tu mowa. Samo slowo "komercyjna" mozna zastapic bez problemu "popularna" jesli juz to slowo jest takie drazniace. A jesli chodzi o sam wybor setlisty pzez zespol, to ma byc nastawiona na nowych, przypadkowych ludzi, ktorzy zainteresuja sie poprzez koncert zespolem i kupia plyte. I to nie sa slowa moje tylko Gahana. Wiec z punktu widzenia zespolu, jest roznica miedzy rodzajami uczestnikow ktorych wymienilem. Fan i tak przyjdzie, bedzie zrzedzil ze Enjoy, ze Personal, ale przyjdzie. A nowemu ten sam Enjoy i Personal bedzie wabikiem do poznania reszty zaprezentowanych utworow, ktore musza byc popularne, komercyjne, czy jak to zwal... Gdyby setlisty byly ukladane przez fanow, ten zespol nigdy by nie zdobyl nowej publicznosci. I to jest pewne.
skoro sam gahan powiedział, że setlista jest nastawiona na nowych słuchaczy, to zgodnie z twoim punktem widzenia, jest to zespół jak najbardziej komercyjny - czyli taki, który dba o "publiczkę".
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Depeche Mode

Post autor: s_z_e_r_n » wtorek, 9 września 2008, 14:02

krzychal pisze:Wszystkie nasze ulubione zespoly sa bliskie zakonczenia karier... Smutne ...
Wszystkie? Wszystkie dwa? Wszystkie trzy? Wszystkie pięć? Gdzie Wy żyjecie? W skansenie? Na bezludnej wyspie?

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 14:12

s_z_e_r_n pisze:
krzychal pisze:Wszystkie nasze ulubione zespoly sa bliskie zakonczenia karier... Smutne ...
Wszystkie? Wszystkie dwa? Wszystkie trzy? Wszystkie pięć? Gdzie Wy żyjecie? W skansenie? Na bezludnej wyspie?
dokładnie. na twoim miejscu, krzychal, wypowiadałbym się we własnym imieniu.
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
krzychal
Three Imaginary Boys
Posty: 62
Rejestracja: piątek, 24 listopada 2006, 10:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: wolomin
Kontakt:

Re: Depeche Mode

Post autor: krzychal » wtorek, 9 września 2008, 14:16

alberto balsalm pisze:mute małą, niezależną wytwórnią? a to dobre...
Owszem, przez ponad 20 lat takowa byla. I to ze ma ponad 200 kapel w swoim katalogu nie zmienia faktu, ze kojarzona jest z kapelami niszowymi, dla wysublimowanego odbiorcy. przynajmniej tak ja kojarze... Niezaleznosc skonczyla sie w momencie kiedy Miller po prostu nie mial juz ochoty wszystkiego ciagnac dalej.
alberto balsalm pisze:to, że dm mogą dyktować warunki wynika właśnie z tego, że sprzedali miliony płyt na całym świecie i mogą sobie na to pozwolić (czy też wytwórnia im pozwala)
Na poczatku nie sprzedawali milionow, a Miller ich nie kopnal w dupe i nie powiedzial: "chlopaki, grajcie bardziej pod publike, bo malo wytwornia zarabia". Grali swoje. A ze wstrzelili sie w odpowiednim momencie, z odpowiednim repertuarem, do odpowiedniego odbiorcy, owszem mozesz to nazwac komercja.
alberto balsalm pisze:przypomnij sobie przypadek alana wildera, który chciał skierować grupę na mniej przyjazne dla słuchacza, a bardziej eksperymentalne tory, co spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem gore'a i w finale - z odejściem wildera
Po czesci tak, po czesci nie (jesli chodzi o powod odejscia). Bardziej zadycowala o tym sama atmosfera w grupie, brak akceptacji dla roli jaka spelnial Alan w zespole, plus podzial obowiazkow i frustracja zwiazana z podzialem kasy...
alberto balsalm pisze:mute małą, niezależną wytwórnią? a to dobre...
Owszem, przez ponad 20 lat takowa byla. I to ze ma ponad 200 kapel w swoim katalogu nie zmienia faktu, ze kojarzona jest z kapelami niszowymi, dla wysublimowanego odbiorcy. przynajmniej tak ja kojarze... Niezaleznosc skonczyla sie w momencie kiedy Miller po prostu nie mial juz ochoty wszystkiego ciagnac dalej.
alberto balsalm pisze:to, że dm mogą dyktować warunki wynika właśnie z tego, że sprzedali miliony płyt na całym świecie i mogą sobie na to pozwolić (czy też wytwórnia im pozwala)
Na poczatku nie sprzedawali milionow, a Miller ich nie kopnal w dupe i nie powiedzial: "chlopaki, grajcie bardziej pod publike, bo malo wytwornia zarabia". Grali swoje. A ze wstrzelili sie w odpowiednim momencie, z odpowiednim repertuarem, do odpowiedniego odbiorcy, owszem mozesz to nazwac komercja.
alberto balsalm pisze: zresztą mnie komercja nie drażni, dopóki muzyka przekonuje.
co prawda to prawda.
alberto balsalm pisze:a jak ja ją odbiorę, wg ciebie?
A tego to nie wiem. Musielibysmy sie spotkac po koncercie i podyskutowac.
krzychal pisze:skoro sam gahan powiedział, że setlista jest nastawiona na nowych słuchaczy, to zgodnie z twoim punktem widzenia, jest to zespół jak najbardziej komercyjny - czyli taki, który dba o "publiczkę".
Ale kiedy ja wlasnie napisalem, ze koncerty sa jak najbardziej komercyjne, biora pod uwage setliste... Proces ich przygotowywania jest jak najbardziej nastawiony na nowego sluchacza. Dlatego od zawsze i do konca DM na ich koncertach beda stale kawalki jak Enjoy czy Personal. No i latwo je zagrac.
s_z_e_r_n pisze:Wszystkie? Wszystkie dwa? Wszystkie trzy? Wszystkie pięć? Gdzie Wy żyjecie? W skansenie? Na bezludnej wyspie?
Sorki, oczywiscie sie walnalem. Wszystkie MOJE ulubione. I oczywiscie zyje w skansenie. Zdecydowanie wole go od bezludnej wyspy. Czy to zle, ze podoba mi sie tak malo kapel? Bo odnotowuje nutke sarkazmu.

Awatar użytkownika
alberto balsalm
The Top
Posty: 884
Rejestracja: niedziela, 4 lutego 2007, 07:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: berlin-kingston-londyn

Re: Depeche Mode

Post autor: alberto balsalm » wtorek, 9 września 2008, 15:00

krzychal pisze: Owszem, przez ponad 20 lat takowa byla. I to ze ma ponad 200 kapel w swoim katalogu nie zmienia faktu, ze kojarzona jest z kapelami niszowymi, dla wysublimowanego odbiorcy. przynajmniej tak ja kojarze... Niezaleznosc skonczyla sie w momencie kiedy Miller po prostu nie mial juz ochoty wszystkiego ciagnac dalej.
to tylko połowa prawdy. suicide, add n to (x) czy richie hawtin, a nawet techno w stylu richiego hawtina (słyszysz, Vielebny? on też nagrywają dla mute, o dziwo!) to rzeczywiście rzeczy mało popularne, ale z drugiej strony jest też moby, juno reactor czy depeche mode właśnie, więc bez przesady. poza tym 200 kapel w katalogu raczej nie sprawia, że jest to mały label, wręcz przeciwnie. pojęcia niezależności też nie rozumiem. niezależna od kogo/czego? oprócz non-profitowych netlabeli, każda wytwórnia jest w pewnym sensie zależna, bo od wyników sprzedaży zależy jej dalsze istnienie.
krzychal pisze: Na poczatku nie sprzedawali milionow, a Miller ich nie kopnal w dupe i nie powiedzial: "chlopaki, grajcie bardziej pod publike, bo malo wytwornia zarabia". Grali swoje. A ze wstrzelili sie w odpowiednim momencie, z odpowiednim repertuarem, do odpowiedniego odbiorcy, owszem mozesz to nazwac komercja.
to co powiedział miller, o ile w ogóle coś powiedział, wie tylko on sam i depesze... może po prostu wyczuł w zespole potencjał - tak artystyczny, jak i komercyjny.
krzychal pisze: Po czesci tak, po czesci nie (jesli chodzi o powod odejscia). Bardziej zadycowala o tym sama atmosfera w grupie, brak akceptacji dla roli jaka spelnial Alan w zespole, plus podzial obowiazkow i frustracja zwiazana z podzialem kasy...
myślę, że zadecydowały wszystkie czynniki. alan wilder: "Since joining in 1982, I have continually striven to give total energy, enthusiasm and commitment to the furthering of the group's success and in spite of a consistent imbalance in the distribution of the workload, willingly offered this. Unfortunately, within the group, this level of input never received the respect and acknowledgement that it warrants."
tak na marginesie, zawsze uważałem wildera za najbardziej łebskiego depesza.
krzychal pisze: A tego to nie wiem. Musielibysmy sie spotkac po koncercie i podyskutowac.
w takim razie na przyszłość proszę o powstrzymanie się przed stwierdzeniami typu "to jasne, że ty odbierzesz to inaczej". :)
krzychal pisze: Ale kiedy ja wlasnie napisalem, ze koncerty sa jak najbardziej komercyjne, biora pod uwage setliste...
ok, nie zrozumiałem cię w takim razie.
krzychal pisze: Proces ich przygotowywania jest jak najbardziej nastawiony na nowego sluchacza. Dlatego od zawsze i do konca DM na ich koncertach beda stale kawalki jak Enjoy czy Personal. No i latwo je zagrac.
pod jakim względem łatwiej? skąd ty wiesz te wszystkie rzeczy? :)
jakiś fajny tekst po angielsku, który wyraża moją osobowość.

Awatar użytkownika
krzychal
Three Imaginary Boys
Posty: 62
Rejestracja: piątek, 24 listopada 2006, 10:14
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: wolomin
Kontakt:

Re: Depeche Mode

Post autor: krzychal » wtorek, 9 września 2008, 15:34

alberto balsalm pisze:to tylko połowa prawdy. suicide, add n to (x) czy richie hawtin, a nawet techno w stylu richiego hawtina (słyszysz, Vielebny? on też nagrywają dla mute, o dziwo!) to rzeczywiście rzeczy mało popularne, ale z drugiej strony jest też moby, juno reactor czy depeche mode właśnie, więc bez przesady. poza tym 200 kapel w katalogu raczej nie sprawia, że jest to mały label, wręcz przeciwnie. pojęcia niezależności też nie rozumiem. niezależna od kogo/czego? oprócz non-profitowych netlabeli, każda wytwórnia jest w pewnym sensie zależna, bo od wyników sprzedaży zależy jej dalsze istnienie.
Oczywiscie, racja. Ale wlasnie przez sito jakiego uzywal Miller, Mute kojarzona jest wlasnie z niszowymi wykonawcami. To nie tylko moje zdanie. Wiele czytalem artykulow opisujacych kapele z katalogu Mute, i czesto uzywano slow "niezalezna", "niszowa", itp. Wiec cos w tym jest. Tak jak juz napisalem, niezalezna byla do czasu przejecia katalogu przez EMI.

alberto balsalm pisze:to co powiedział miller, o ile w ogóle coś powiedział, wie tylko on sam i depesze... może po prostu wyczuł w zespole potencjał - tak artystyczny, jak i komercyjny.
Prosze zapoznac sie z filmami na remasterach, plus troche biografii. A ze mial nosa, to tylko wyszlo mu na dobre, bo nosa ma, nie tylko do DM zreszta.
alberto balsalm pisze:myślę, że zadecydowały wszystkie czynniki. alan wilder: "Since joining in 1982, I have continually striven to give total energy, enthusiasm and commitment to the furthering of the group's success and in spite of a consistent imbalance in the distribution of the workload, willingly offered this. Unfortunately, within the group, this level of input never received the respect and acknowledgement that it warrants."
tak na marginesie, zawsze uważałem wildera za najbardziej łebskiego depesza.
Oficjalne stanowisko jest zawsze troche naciagniete zeby nie bylo za ostre. Oprocz tego byly chyba ze dwie wypowiedzi nieoficjalne na niemieckim forum. I tam juz mnie wiecej mowil bardziej dosadnie :D Co nie zmienia faktu, ze jest wil syty i owca cala, bo mamy calkiem dobre DM i takiego Wildera jakim chcial byc...
alberto balsalm pisze:w takim razie na przyszłość proszę o powstrzymanie się przed stwierdzeniami typu "to jasne, że ty odbierzesz to inaczej". :)
Wnioskowalem tak po tresci wypowiedzi, jak bedzie inaczej zwroce honor :) Juz niedlugo zreszta.
alberto balsalm pisze:pod jakim względem łatwiej? skąd ty wiesz te wszystkie rzeczy? :)
Alan kiedys wypowiedzial sie w tej kwestii, chyba bylo to przy procesie przygotowywania utworow do trasy Music For The Masses Tour. Musialbym pogrzebac w materialach. Do Devotionala chlopakom tasmy przygotowywal Alan. I robil to z niesamowitym efektem koncowym. Nastepna po Devotionalu i Exotic Tour trasa byl brak trasy (po wydaniu Ultry). I dopiero po wydaniu The Singles pojechali w trase, i zaden utwor (z tego co siegam pamiecia) nie byl zmieniony. Wszystkie zagrali prawie jak na albumach lub singlach. Po prostu Alanowi sie chcialo...

ODPOWIEDZ