Coldplay

Nie samym Cure...
Awatar użytkownika
eskapista
Easy Cure
Posty: 22
Rejestracja: wtorek, 29 marca 2011, 15:04
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Płock / Olsztyn
Kontakt:

Coldplay

Post autor: eskapista » poniedziałek, 6 sierpnia 2012, 15:25

Tak sobie i niedawno zacząłem się zastanawiać nad fenomenem tego zespołu. W sumie nietrudno jest mi zrozumieć, czemu tak dobrze się przyjął. Mają chwytliwe melodie, niektóre nawet swoje; wokalista ma manierą wokalną, która brzmi czasami jak dziedzictwo: Michael Jackson - Justin Timberlake - Chris Martin, czyli właśnie wokalista Coldplay. Jego głos jest wymęczony, taki "bezjajowaty", przez co zwyczajnie sztuczny. Ktoś tutaj na forum nawet napisał, że chłopak śpiewa jakby miał piasek w zębach. Jest też najprzystojnieszym wegetarianinem na świecie.

Ich najnowsze wydawnictwo, z 2011 roku, to podobno album koncepcyjny opowiadający o szczęśliwej miłości. Teksty są o czym są i mówią same za siebie - w "Up in flames" podmiot opowiada o tym jak on i jego kochanka płoną, straszliwie cierpią, a na koniec, w ostatnim wersie, proponuje ukochanej "może by tak oblać nas wodą." O ile ich debiut, "Parachutes", można podciągnąć faktycznie pod alternatywę, a "Yellow" czy "Trouble" mają prawo się podobać, to płyta "Mylo Xylolo" jest już dyskotekowa. Hurts like heaven, Chris Brown, Princess of China ft. Rihanna, Every teardrop is a waterfall - tego ostatniego nie potrafiłem odsłuchać do końca. Nieźle też polecieli z b-side'ami singli. Jest tam np. remix popełniony przez DJ Tiesto.

We wrześniu na Stadionie Narodowym ich koncert. Za stanie na płycie liczą sobie prawie dwie stówy. Setlista - łącznie z bisami - znana jest od samego początku ich tegorocznej trasy, bo od trzech miesięcy katują to samo, kropka w kropkę, w tej samej kolejności. Nieźle się uśmiałem, bo podczas jednego koncertu mieli problem z którymś z instrumentów i nie mogli zagrać jakiegoś utworu. Zamiast zastąpić go inną piosenką i wypełnić lukę, oni zaczęli grać następną piosenkę ze swojej niezmiennej, świętej listy.

Już mnie zwyczajnie wkur*** jak można napluć w oczy fanom. Czy istnieją debiutanci z poprzedniej dekady, którzy choć odrobinę szanują swoich słuchaczy i nie pochłonęły ich liczby: wielkie stadiony, wielka sława, wielkie pieniążki. Nie będę ukrywał, że ci wykształceni, prześliczni chłopcy z Coldplaya niesamowicie mnie irytują, stąd cały mój post to jawny atak. Ile czasu taki Chris Martin będzie szczał ze sceny i mówił: kochani, spokojnie, to deszcz. Tak naprawdę to nie denerwuje mnie muzyka jaką grają, takie mamy czasy, ale czemu podszywają to wszystko "rockiem" i "wyższą sztuką", w co stado pelikanów wierzy. Niech mi ktoś to wytłumaczy.

A jeśli lubisz Coldplay, z chęcią usłyszę czemu.
Sowy nie są tym, czym się wydają.

Awatar użytkownika
frankenstein
Concert - The Cure Live
Posty: 1394
Rejestracja: piątek, 24 maja 2002, 09:45
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Warszawa - miasto zmartwychwstałe

Re: Coldplay

Post autor: frankenstein » wtorek, 7 sierpnia 2012, 13:13

Twój tekst i przytoczone fakty całkowicie potwierdzają moje intuicje związane z tym nędznym zespołem :)
Dla mnie wszyscy ludzie wyglądają tak samo.
Ray Charles

s_z_e_r_n
Pornography
Posty: 577
Rejestracja: wtorek, 8 stycznia 2008, 19:06
Numer gadu-gadu: 0

Re: Coldplay

Post autor: s_z_e_r_n » wtorek, 7 sierpnia 2012, 21:48

Szkoda czasu na Coldplay. Lepiej wrócić do Mansun "Attack Of The Great Lantern" sprzed 16 lat.

ODPOWIEDZ