BERLIN 28 sierpnia

Informacje o koncertach, festiwalach oraz o imprezach organizowanych przez fanów.
CurErni
Easy Cure
Posty: 27
Rejestracja: wtorek, 17 sierpnia 2004, 22:01
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Zielona Góra

Post autor: CurErni » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:24

Pierwszy raz byłem na ICH koncercie ... oczywiście oczekiwania były ogromne ... i jedno musze powiedzieć : W ŻADNYM MOMENCIE SIĘ NIE ZAWIODŁEM ... w kolejce przy wejściu stanąłem trochę po trzeciej - Robert i kumple zaczęli grać chyba o 8:20 ( z "rozgrzewaczy" pamiętam czeską Kolibę - chyba dobrze zapamiętałem nazwę i ich wokalistkę z jej sarkastyczno- ironiczno - znudzoną miną którą prezentowałą po skończeiu każdego kawałka, potem jakiś niemiecki Wiśniewski z kumplami , i The Cranes ... doskonale wyciszyli i uśpili atmosfere powodując oczekiwanie jeszcze bardziej nieznośnym od bólu pleców po ponad czterech godzinach stania)
... ktoś już zauważył że "stałym bywalcom" mogły się nie podobać niektóre aranżacje - ja niemogę się doczepić żadnego kawałka, nie mogę i nie chcę - koncert to nie jest płyta do odsłuchiwania - to jest suma muzyki i zabawy - w tym konkretnym momencie, nie da się odtworzyć cienia atmosfery z koncertu w domu (nawet gdyby ktoś zdzielił Cie pare razy za zbyt głośne słuchanie muzy to i tak te siniaki nie będą takie piękne i czułe jak te spod sceny - tak na marginesie jak ktoś idzie pod scene musi wiedzieć że tam jest najlepsza zabawa :lol: :twisted: - nie wspomne o gościu który oberwał w szczękę od współskacza i musieli go wynosić prezentując w całej okazałości ... stringi - coś jak pinokio w Schreku :lol: )
Pornography to dla mnie płyta wszechczasów ... jak usłyszałem jej kulminacyjny moment ... byłem skonczony ... Strange Day ... osiągnąłem chyba nirwane ... w takich momentach nic sie nie liczy
... prawie każdy zagrany utwór miał w sobie coś dla mnie magicznego ( ... ambition in the back of the black car ... wszyscy krzyczą wokół mnie .... never enough (nigdy nie podobał mi się ten kawałek, aletutaj brzmi zupełnie inaczej) ... zdecydownanie popieram ... never enough ...
... dobór kawałków w przedostatnim bisie, pozwolił mi wyszleć się i przypomnieć zabawy sprzed parunastu lat na koncertach ... a potem to wyciszenie przy Faith ... nothing left ... stałem zaczarowny ... ostatnie uderzenia basu ... jakby naprawde wszystko się skonczyło ... nie da sie tego opisać ... pomogłem jeszcze maleństwu unieść flagę (tak jak i parę razy wcześniej - oj ciężki miała kawałek chleba) ... mam wrażenie, że Robert rzucił swoim obłąkanym wzrokiem wtedy w naszą stronę ...
... czekałem parę lat na ten koncert i najstraszniejsze jest to, że oczekiwanie na następny będzie jeszcze bardziej dręczące ... byłem w niebie ... chcę tam wrócić
... I must fight this sickness ... find a cure ...

mimoza
Three Imaginary Boys
Posty: 148
Rejestracja: niedziela, 9 maja 2004, 08:57

Post autor: mimoza » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:28

ja tylko mam nadzieje, ze ten koncert pojawi sie gdzies na necie w audio, bo jesli chodzi o wykonanie to z wrazenia jakos nie zapadlo mi w pamieci, chcialabym wiec na spokojnie posluchac tego wszystkiego w domowym zaciszu, pamietam tylko szalenstwo na inbetween days, push to juz mega szalenstwo, no i shiver and shake tez powalajace

Alex - na necie widzialam juz tyle twoich fotek, ze nietrudno cie bylo rozpoznac w berlinie i twojego kolege, marcela, bo tak chyba ma na imie, najpierw zobaczylam marcela, ale brakowalo mi obok niego ciebie, zebym byla pewna, ze to on, ale jak juz dolaczyla do niego dziewczyna ze sprezykowatymi blond wlosami, to bylam pewna ze to ta dwojka ze zdjecia pt. alex i robert smith

Awatar użytkownika
mort184
The Top
Posty: 939
Rejestracja: piątek, 11 października 2002, 09:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: mort184 » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:35

Merigold, co Ty za głupoty wypisujesz.... wszyscy, którzy nie byli czekali na jakieś reflexje tych, co byli... to chyba normalne, no nie? Większość dykusji na tym forum to nic innego jak recenzowanie płyt/utwórów/innych przejawów aktywności artystycznej The Cure. A jeżeli ktoś był też na innych koncertach zespołu, to porównuje - to chyba naturalne :!: :?:
"WSKOCZCIE DO KLOZETU I STAŃCIE NA GŁOWIE
JA ŻYJĘ - A WYŚCIE POMARLI, PANOWIE"

mimoza
Three Imaginary Boys
Posty: 148
Rejestracja: niedziela, 9 maja 2004, 08:57

Post autor: mimoza » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:41

merigold pisze:Dla mnie to był inny świat i było mi tam bardzo dobrze. Nic bym nie zmieniła.
CurErni pisze:W ŻADNYM MOMENCIE SIĘ NIE ZAWIODŁEM ...
podpisuje sie pod tym, zreszta dla mnie odkad wyszlam z domu i do niego wrocilam wszystko bylo jak najbardziej w porzadku, nie wystapily zadne okolicznosci, przez ktore moglabym zalowac, ze strzelila mi do glowy wyprawa do berlina, pojechalam spelnic marzenie mojego zycia i nawet nie smialam marzyc o tym wszystkim co dostalam, jechalam tylko po to, zeby tam byc, bez wzgledu na to jak zagraja, co zagraja i czy zobacze ich spod sceny, ale po powrocie musze stwierdzic ze dostalam wszystko czego moglam oczekiwac i na co nawet nie smialam sie nastawiac, jak chocby wyladowanie na plycie w odleglosci umozliwiajacej podziwianie chociazby tego jak robert przewraca oczami

mimoza
Three Imaginary Boys
Posty: 148
Rejestracja: niedziela, 9 maja 2004, 08:57

Post autor: mimoza » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:48

mort184 pisze:Merigold, co Ty za głupoty wypisujesz....
no ale po co zaraz takim tonem? stwierdzila tylko ze ten koncert bez wzgledu na to jaki byl i co inni o nim napisza byl dla niej najlepszy i chce pozostac pod tym wrazeniem, ale to z pewnoscia nie powstrzyma osob, ktore potrafia bardziej trzezwo spojrzec na to co sie tam dzialo i doczekasz sie oczekiwanych przez ciebie refleksji, zreszta juz sie tutaj takowe pojawily, mi osobiscie dopiero jak ludzie pisza przypomina sie to o czym pisza i ze w ogole cos takiego zagrali, tak np mialam w przypadku a strange day, gdyby mnie ktos zapytal to nawet bym nie potrafila powiedziec czy to zagrali, dopiero jak przeczytalam odczucia innej osoby na tym utworze, to mi sie przypomnialo, ze faktycznie, mialam podobne

Awatar użytkownika
mort184
The Top
Posty: 939
Rejestracja: piątek, 11 października 2002, 09:49
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: mort184 » wtorek, 30 sierpnia 2005, 08:56

Na końcu zdania jest wielokropek, nie wykrzyknik... chodziło mi raczej o "politowanie", nie "pokrzykiwanie" :wink:
"WSKOCZCIE DO KLOZETU I STAŃCIE NA GŁOWIE
JA ŻYJĘ - A WYŚCIE POMARLI, PANOWIE"

Awatar użytkownika
Aga
The Head On The Door
Posty: 1071
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 11:10
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Aga » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:15

Nevyn pisze:
Aga pisze:
serio , nie wiedziałam.. :wink:
ze jest to wspaniala strona??? no wiesz??? :? :twisted:
no joke to był! ..pewnie że wiem o stronce.. 8)

p.s. widzial ktos z was ekipe z MFC?

Awatar użytkownika
Zajin
Japanese Whispers
Posty: 646
Rejestracja: poniedziałek, 12 stycznia 2004, 23:25
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: 3m/krk
Kontakt:

Post autor: Zajin » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:21

Cuuudnie. Moj głos brzmi jak zardzewiała tarka, boli mnie własciwie wszystko (jeszcze teraz!!!), a najbardziej żebra (ktos mnie skopał i nie pamiętam?;) ). Wspaaaniale. wykrzyczałam, wyśpiewałam, wyskakałam wszystkie emocje jakie było można.Punkt(y) kuliminacyjny(e) to dla mnie kawałki z Pornography, no i ten wspaniały drugi bis, nie miałam siły już, a wrzeszczałam na całe gardło :D
Lekko psuła mi wrazenie ta nieszczęsna parka, która przez CAŁY koncert uprawiała dziki seks w tłumie, ale i od tego dało sie uciec:)
Caterpillar, no było Cie widać, mamy szanse, ze może przyjadą do nas, a nie do Meksyku (to była flaga Meksyku ta obok z przodu chyba;) ).

A w ogóle jak wspaniale, ze was tylu tam można było spotkac, ha!

Ja chce jeszcze raz....
into the swirl of their senselessness
cosy emptiness

Awatar użytkownika
merigold
Pornography
Posty: 468
Rejestracja: czwartek, 1 kwietnia 2004, 13:37
Numer gadu-gadu: 3003418
Lokalizacja: trójmiasto
Kontakt:

Post autor: merigold » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:24

mort184 pisze: chodziło mi raczej o "politowanie"
Nie czekałam na litość tylko na odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie, które wbrew pozorom nie pyło retoryczne.Ni dostałam jej od Ciebie, trudno...trzeba żyć dalej.

Skóra
Easy Cure
Posty: 9
Rejestracja: poniedziałek, 7 czerwca 2004, 06:51

Post autor: Skóra » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:26

Szukam pięknej pani mieszkającej w Berlinie. Przez moment szliśmy razem po koncercie i rozmawialismy. Z tego szoku ajkeigo doznałem n akoncercie nawet nie mam emila do owej nieznajomej.
Może zagląda na cure.pl. :D

Awatar użytkownika
Nevyn
Disintegration
Posty: 2046
Rejestracja: czwartek, 23 maja 2002, 07:20
Numer gadu-gadu: 2339800
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Nevyn » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:28

Aga pisze:
no joke to był! ..pewnie że wiem o stronce.. 8)

p.s. widzial ktos z was ekipe z MFC?
jej..... a ja to wzialem wszystko na powaznie........ :? 8) :roll: :twisted: :P

jestem ignorantem - co to MFC? :P
Have a Cure day :)

Awatar użytkownika
alexcure
Paris
Posty: 3744
Rejestracja: środa, 22 maja 2002, 21:16
Lokalizacja: Flo
Kontakt:

Post autor: alexcure » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:31

Aga pisze:
p.s. widzial ktos z was ekipe z MFC?
tak, tradycyjnie, spotkałam sie z Marcelem i Nancy, z Tonym i Olgą, z Jarlathem....

CurErni
Easy Cure
Posty: 27
Rejestracja: wtorek, 17 sierpnia 2004, 22:01
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: Zielona Góra

Post autor: CurErni » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:41

Zajin pisze: Lekko psuła mi wrazenie ta nieszczęsna parka, która przez CAŁY koncert uprawiała dziki seks w tłumie, ale i od tego dało sie uciec:)
... eeee tam - to było fajne :D - zabawe mieli na całego - aż miło popatrzeć jak się ludzie bawią - i nie przez CAŁY, i nie dziki nie był to jeszcze seks :lol:
... I must fight this sickness ... find a cure ...

Awatar użytkownika
Zajin
Japanese Whispers
Posty: 646
Rejestracja: poniedziałek, 12 stycznia 2004, 23:25
Numer gadu-gadu: 0
Lokalizacja: 3m/krk
Kontakt:

Post autor: Zajin » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:45

CurErni pisze:
Zajin pisze: Lekko psuła mi wrazenie ta nieszczęsna parka, która przez CAŁY koncert uprawiała dziki seks w tłumie, ale i od tego dało sie uciec:)
... eeee tam - to było fajne :D - zabawe mieli na całego - aż miło popatrzeć jak się ludzie bawią - i nie przez CAŁY, i nie dziki nie był to jeszcze seks :lol:
Mam nadzieje, ze to nie byłes Ty :P :wink:
Nie wiem, jakoś nie zachwycają mnie takie akcje.

Zdjecie nr 29 na Onecie - joł joł moooon :>
into the swirl of their senselessness
cosy emptiness

mimoza
Three Imaginary Boys
Posty: 148
Rejestracja: niedziela, 9 maja 2004, 08:57

Post autor: mimoza » wtorek, 30 sierpnia 2005, 09:50

Zajin pisze: Lekko psuła mi wrazenie ta nieszczęsna parka, która przez CAŁY koncert uprawiała dziki seks w tłumie, ale i od tego dało sie uciec:)
a ja sobie pomyslalam: biedacy, nie maja dachu nad glowa, zeby sie soba nacieszyc tylko w towarzystwie czterech scian i korzystaja z kazdej nadarzajacej sie okazji, kiedy rodzice nie patrza, a ze patrza tlumy? kogo to obchodzi, mieli siebie dla siebie, a to ze sie czule calowali i obejmowali to mozna im tylko pozazdroscic takiej fascynacji druga osoba, bo do seksu to faktycznie jeszcze daleko tam bylo, ale pewnie tylko dlatego, ze byli tak dobrze widoczni z kazdego miejsca amfiteatru

ODPOWIEDZ